Gość: jacek#jw
IP: 213.25.190.*
17.12.03, 10:25
Jednym z podstawowych celów państwa jest ochrona i wspieranie rodziny.
Uznając ją za podstawową grupę umożliwiającą zorganizowanie społeczeństwa i
co za tym idzie państwa, doprowadzono do powstania szeregu przepisów, ustaw i
rozwiązań wspierających w ten lub inny sposób małżeństwo, wspólne
gospodarowanie i umożliwiających korzystanie z takich mechanizmów jak
zasiłki, pomoc państwowa czy ulgi podatkowe. A ja pytam się po co to
wszystko? W efekcie tego typu działań powstała rzesza urzędników
administracji państwowej i drugie tyle poza nią, ale korzystających z
funduszy państwowych, która wynajduje tysiące powodów byleby zaistnieć. To
mechanizm promujący wszelkiego rodzaju patologie, jak pokolenia żyjące z
kradzieży i pomocy państwowej, jak rodziny topiące w alkoholu i narkotykach
całe swoje dochody otrzymane lekką ręką od państwa. Mam gdzieś taki
mechanizm, który zabiera mi w formie podatków pieniądze i zwraca je przy
pomocy rozbudowanego łańcucha pośredników według parytetu im więcej gorzały,
tym więcej pieniędzy. Nie ma najmniejszych przeciwwskazań, by każdy obywatel
był jednakowo traktowany przez państwo, niezależnie od tego czy żyje w
rodzinie czy poza nią, ma dzieci czy nie, czy zarejestrował w urzędzie swój
związek, czy też żyje na kocią łapę. Nie powinno stanowić problemu również
to, przed kim składają przysięgę wierności przyszli małżonkowie, wierzący
przed księdzem w kościele, niewierzący mogą skorzystać z usług kościelnych
lub sami założyć sobie organizację rejestrującą ich związki, podobnie
homoseksualiści mogą przysięgać przed swoim guru. Ateiści zaś mogą stanąć
przed gołą dupą lub jajami rozciągniętymi na krzyżu i tam składać swoje
uroczyste przysięgi.