janusz2_
02.07.09, 23:31
Na szczęście nie u nas, tylko na Słowacji, która "tak radośnie" przyjęła EURO.
www.rp.pl/artykul/2,328065_Slowacja_pustych_sklepow.html
"Wysokie ceny po wprowadzeniu euro sprawiają, że Słowacy wolą dokonywać zakupów za granicą. To napędza recesję – twierdzi pełnomocnik rządu ds. wprowadzenia euro Igor Barath.
Słowacja wchodzi w największą recesję od czasu obalenia komunizmu. Przed dwoma tygodniami Słowacy przeżyli szok. Z prognozowanego 2,5-procentowego wzrostu PKB wyszła 6-procentowa recesja. Wczoraj Ministerstwo Finansów odkryło kolejną czarną kartę. Deficyt budżetu pod koniec czerwca zwiększył się do poziomu 1,1 mld euro, czyli jest taki, jaki rząd premiera Roberta Fico planował w ciągu całego roku.
(...)
Najnowsze sondaże przeprowadzone w maju w grupie 1500 respondentów sugerują, że aż 45 procent Słowaków dokonuje regularnych zakupów w Polsce. Ale nie tylko. Liczba osób płacących słowackimi kartami kredytowymi w Czechach - w porównaniu z ubiegłym rokiem - zwiększyła się o 16 procent, na Węgrzech aż o 109 procent, w Polsce o 96 procent.
– To się opłaca. Na jednym dużym zakupie zaoszczędza się od 200 do 300 euro – twierdzą kupujący."