cyniol
19.07.09, 14:30
Polki wychodza za maz za Nigeryjczykow, ktorym zalezy tylko na europejskim
paszporcie. Kilka dni po slubie znikaja.
Coraz więcej Polek wychodzi za mąż z miłości. Z miłości do Nigeryjczyków.
Jednak to uczucie nieodwzajemnione. Dla pana młodego to tylko biznes.
Budynek Urzędu Stanu Cywilnego w Garwolinie. Deszczowe sobotnie południe 18
kwietnia 2009 roku. Młoda para stoi już pod drzwiami sali ślubów. Ona: w
długiej sukni ślubnej w kolorze écru, którą dał jej chwilę wcześniej pan
młody. Właśnie przyjechała z matką spod Lublina. Przebrała się w toalecie, w
dłoni ściska jeszcze reklamówkę z ciuchami. On: szczupły, niewysoki
Nigeryjczyk w czarnym garniturze, przyjechał na ślub z Warszawy.
Pod budynek urzędu cicho podjeżdżają nieoznakowane wozy Nadwiślańskiego
Oddziału Straży Granicznej, którego zadaniem jest zwalczanie przestępczości
granicznej i migracyjnej. Kilkoro funkcjonariuszy w cywilu wchodzi do urzędu,
rozstawiają się wzdłuż schodów wiodących do sali ślubów na piętrze, gdzie
czekają nowożeńcy. Jeden z oficerów podchodzi do Nigeryjczyka, prosi o
dokumenty. Wszystko odbywa się w ciszy. Mężczyzna podaje paszport. Okazuje
się, że jest w Polsce nielegalnie. Chwilę później niedoszły pan młody zostaje
wyprowadzony z urzędu i odwieziony do ośrodka, gdzie będzie czekał na
wydalenie z Polski.
www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/newsweek_polska/nigeryjska-milosc,41275,1