Bratanie się Rumsfelda z Husajnem w 1984

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.03, 14:59


NYT: Rumsfeld był w 1984 r. w Bagdadzie, choć Irak stosował broń chemiczną

Obecny minister obrony USA Donald Rumsfeld odwiedził w 1984 roku Irak jako
specjalny wysłannik administracji Ronalda Reagana, aby zapewnić tamtejsze
władze, że choć Irak używa broni chemicznej, Stany Zjednoczone pragną
poprawić stosunki z prezydentem Saddamem Husajnem - podał wtorkowy "New York
Times"

Dziennik powołuje się na dokumenty odtajnione niedawno przez Archiwum
Bezpieczeństwa Narodowego

Dwadzieścia lat temu Rumsfeld kierował pewną firmą farmaceutyczną, ale
wcześniej był ministrem obrony w administracji prezydenta Geralda Forda. Do
Bagdadu pojechał na prośbę sekretarza stanu George'a P. Shultza, aby
zapewnić Saddama Husajna, że amerykańskie potępienie Iraku za użycie broni
chemicznej przeciwko Iranowi i powstańcom kurdyjskim ma charakter czysto
formalny i że priorytetem USA jest zapobiec zwycięstwu Iranu w wojnie z
Irakiem i poprawić stosunki dwustronne

Podczas tej wojny USA potajemnie pomagały Irakowi w planowaniu operacji,
choć było wiadomo, że Saddam stosuje broń chemiczną

"New York Times" podaje, że w ściśle tajnym programie wspierania Iraku
uczestniczyło przeszło 60 oficerów amerykańskiego wywiadu wojskowego.
Przekazywali oni Irakowi informacje o rozmieszczeniu wojsk irańskich, oceny
skuteczności nalotów irackich i inne cenne dane

Z odtajnionych dokumentów - pisze dziennik - wyłania się obraz amerykańskich
starań o nawiązanie ściślejszych stosunków z Bagdadem w okresie, gdy
oficjalnie Waszyngton zachowywał neutralność w ośmioletniej wojnie iracko-
irańskiej. Widać też, że prywatnie ówczesna administracja USA nie oburzała
się na używanie przez Irak broni chemicznej

"New York Times" przypomina, że przed marcowo-kwietniową wojną z Saddamem
Husajnem administracja George'a W. Busha, w tym Rumsfeld, podawała
stosowanie przez Saddama gazów trujących jako jeden z głównych powodów, dla
których prezydenta Iraku trzeba obalić

Dokumenty odtajnione przez Archiwum Bezpieczeństwa Narodowego dotyczą
drugiej wizyty Rumsfelda w Iraku, wiosną 1984 roku. Po raz pierwszy był on w
Bagdadzie w grudniu 1983 roku. Zdjęcia z jego ówczesnego spotkania z
Saddamem i relacja z wizyty znalazły się wtedy w mediach amerykańskich

Tom Blanton, dyrektor Archiwum, powiedział "NYT", że Stany Zjednoczone płacą
obecnie cenę za wcześniejsze pobłażanie Irakowi

"Bratanie się z Saddamem w latach 80. i to, co zrobił ośmielony przez nas,
powinno być przestrogą i skłonić nas do bacznego przyjrzenia się wszystkim
naszym ciemnym sojuszom - powiedział Blanton. - Ściskanie dłoni dzisiejszym
dyktatorom może jutro przeobrazić ich w Saddamów".

źródło : PAP 23.12.2003

    • galba Newsów A.D. 2003 już ci zabrakło? /nt 23.12.03, 16:05
    • Gość: felusiak Re: Bratanie się Rumsfelda z Husajnem w 1984 IP: *.nyc.rr.com 23.12.03, 16:15
      Tytul watku jest tendencyjny i zapewne wymyslony przez ciebie z pobudek czysto
      ideologicznych. W owym czasie Irak byl postrzegany jako mniejsze zlo.
      Znacznie wiecej obaw wzbudzal Iran. Zakladnicy w ambasadzie, wspieranie terroryzmu
      obawa przed efektem domina. Dwukrotna podroz do Bagdadu w zadnym wypadku nie
      odzwierciedla jego osobistego stosunku ani nie moze byc uznana jako wyraz
      poparcia. Pojechal na prosbe administracji Reagana. To jest tak jak ambasador
      Wilson pojechal do Nigeru na zlecenie administracji Busha. Jesli jutro okaze
      sie, ze prezydent Nigeru jest ludobojca to przeciez fakt, ze Wilson spotkal sie
      z nim w zadnym wypadku nie go nie obciaza.
      W latach 80-tych USA balansowalo pomiedzy Irakiem a Iranem starajac sie nie
      dopuscic do zwyciestwa zadnej ze stron. W tym zamym czasie Saddam bratal sie
      rowniez z Chiracem. Bratal sie z Brezniewem i wieloma innymi politykami.

      W 1941 roku Roosevelt wraz z Churchillem bratali sie ze Stalinem. Sikorski tez
      sie bratal choc niespelna dwa lata wczesniej Stalin byl agresorem i okupantem.
      A potem, kiedy porazka Niemiec byla juz nieunikniona, juz niemal wszyscy sie ze
      Stalinem bratali. Nawet Argentyna i Turcja.
      W polityce nie istnieje takie pojecie jak permanentny sojusznik albo permanentny
      sprzymierzeniec.
      Komentarz pana dyrektora archiwum jest nachalnie polityczny, a tlumaczenie na
      polski zmienia zupelnie kontekst niektorych zdan, nadajac im niedwuznacznie
      pejoratywny charakter.

      Zycze Wesolych Swiat tobie i Kiciaczkowi.
      • Gość: V.C. Re: Bratanie się Rumsfelda z Husajnem w 1984 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.03, 16:43
        Jaruzelski 13.12.1981 też użył terminu "mniejsze zło" .

        Dziękujemy za życzenia . Nawzajem smile

        V.C. i kiciaczek2006
      • podolski Gdybyś oprócz pisania posiadł również sztukę 23.12.03, 17:35
        czytania (o samodzielnym myśleniu trudno nawet marzyć), to byś przeczytał skąd
        jest tytuł wątku.
        A w latach 80 US nie balansowały, tylko zdecydowanie popierały Irak, a wojna
        iracko-irańska wybuchła z amerykańskiego podpuszczenia.
        I co najważniejsze, Kurdowie zostali zamordowani substancją VX, której
        produkcji Irak nigdy nie opanował, pozostaje otwarte pytanie skąd miał ów
        środek.
        Pewnie od Francji, powie amerykański propagandzista.
        • pan.scan Bijcie pianę, Panowie dalej. Przyda się do ciasta 23.12.03, 17:49
          świątecznego czyli wart Pac pałaca.

          "Równo 20 lat temu Rumsfeld spotkał się z Saddamem

          BW 19-12-2003, ostatnia aktualizacja 19-12-2003 17:06

          Dokładnie 20 lat temu - 20 grudnia 1983 r. - Saddam Husajn przyjął w jednym ze
          swych pałaców wysłannika prezydenta USA Donalda Rumsfelda. Przyszły pogromca
          Iraku był wówczas prywatnym biznesmenem, który na prośbę Białego Domu sondował
          w Bagdadzie możliwość wznowienia zerwanych 16 lat wcześniej stosunków
          dyplomatycznych. Rumsfeld nie był jedynym aktywnym dzisiaj politykiem
          zachodnim, który spotykał się wówczas z Saddamem.

          Rok po nim rękę dyktatora uściskał przyszły prezydent Francji Jacques Chirac".


          www1.gazeta.pl/swiat/1,34216,1834324.html
          • Gość: V.C. do pana.scana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.03, 18:08
            Chodziło o wizytę w 1984 !

            Donald Rumsfeld odwiedził w 1984 roku Irak jako
            specjalny wysłannik administracji Ronalda Reagana, aby zapewnić tamtejsze
            władze, że choć Irak używa broni chemicznej, Stany Zjednoczone pragną
            poprawić stosunki z prezydentem Saddamem Husajnem

            A przypominanie o Chiracu to taktyka "A u was Murzynów biją " . To nie
            Francja napadła w marcu na Irak !

            P S Ścieżek rowerowych na koniec 2002 roku było w Czestochowie 18,5 km.
            • Gość: kapitalizm Re: do pana.scana IP: *.oc.oc.cox.net 25.12.03, 03:34

              Jak z tego widac amerykanie nie sa tendencyjni.
              Popierali nie tylko Husajna ale nawet Stalina w wojnie przeciw wiekszemu
              zagrozeniu jakim w owym czasie byli Niemcy a w przypadku Husajna Iran.
              USA dala obojgu szanse na poprawe swego postepowania a ze nie skorzystali z
              tego to nie mona miec pretensji do USA, no nie?
              Wazne, ze byli i sa cierpliwi i otwarci na pozytywne zmiany - przyklad Libia.
              Dobrze, bo przynajmniej teraz wiemy jak dlugo czasu zabiera USA zanim uzyja
              sily.
          • Gość: Berber Podobnie - choć nie było mowy o Świętach - mówili IP: *.crowley.pl 23.12.03, 18:30
            dzielni bojownicy o wolność i demokrację pod wodzą J. Stalina.
            Jakieś tam tysiące zamordowanych Irakijczyków, jakaś tam rozpętana wojna, to
            nic nie znaczy ropa i tak jest nasza.
            Brawo towarzyszu Wisarionowiczu Scanie.
            • Gość: wikul Re: Podobnie - choć nie było mowy o Świętach - mó IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.12.03, 02:28
              Gość portalu: Berber napisał(a):

              > dzielni bojownicy o wolność i demokrację pod wodzą J. Stalina.
              > Jakieś tam tysiące zamordowanych Irakijczyków, jakaś tam rozpętana wojna, to
              > nic nie znaczy ropa i tak jest nasza.
              > Brawo towarzyszu Wisarionowiczu Scanie.


              Wszystko ci sie popierdoliło . Wypada tak chlać przed samymi swiętami ?
Pełna wersja