hasz0
26.07.09, 15:28
forum.gazeta.pl/forum/w,13,98286068,98289203,_stylowy_szal_zara_jej_sie_zawinie_wokol_styliska.html
“księżyc nie obraża się na psy, gdy na niego szczekają”.
"Gazeta Wyborcza" na pierwszej stronie ujawnia aferę z PiS, wyborami
do Europarlamentu i wielkimi pieniędzmi w tle. To znaczy wydaje się
jej, że ujawnia, bo "afera" po pierwsze dotyczy roku 2004 i
poprzednich wyborów do PE, po drugie w ogóle do niej nie doszło, bo
jak pisze sama "Wyborcza", nic z pomysłodawcom nie wyszło, a po
trzecie wielkie pieniądze okazują się żadnymi pieniędzmi, bo ich nie
zgromadzono. Wyjaśnijmy — chodzi o to, że pięć lat temu niektórzy
ludzie z PiS mieli pomysł, żeby kandydaci do PE wpłacali część
pensji na fundację partyjną. Ale nie wpłacali. Czołówka "Wyborczej"
jest jednak skonstruowana w ten sposób, by wyglądało na to, że afera
dotyczy tegorocznych wyborów do Europarlamentu, tzn. tytuł ("Płać i
startuj") oraz wyimek ("to umowa polityczna która można opisać jako
formę haraczu") sugerują, że rzecz dzieje się tu i teraz. Co dość
dobrze wyjaśnia, jak się w Polsce robi dziennikarstwo i politykę, a
dokładnie dlaczego w pewnej "Gazecie" jednego od drugiego odróżnić
nie sposób.
Publicyści "Dziennika" najpierw szantażowali znaną blogerkę
Katarynę, że ujawnią jej tożsamość, jeśli nie będzie z nimi
współpracowała. Potem twierdząc, że nic nie ujawniają, opublikowali
o niej tyle informacji, że nawet pijana małpa z internetem w ręku
była w stanie ją zidentyfikować. Broniącym Kataryny blogerom
red.nacz. Robert Krasowski kazał "pocałować się w d...", a żeby było
bardziej elegancko, Michał Karnowski zrobił wywiad z innym blogerem,
Azraelem, po to by udowodnić, że Kataryna jest be, a broniący jej
blogerzy to banda "propisowska". Ciekawe, czy nakłonił go do tego
szantażem.
Przy ostatnich wyczynach "Dziennika" nawet "Gazeta Wyborcza" jawi
się jako oaza elegancji, umiaru i bezstronności, Janusz Palikot
wydaje się politykiem kurtuazyjnym, a Sławomir Nowak nawet zaczął
wyglądać przystojnie.