szach0 07.08.09, 09:00 __________________Tak 3!___________________+_1___ czwarty! u SĄSIADA Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
to.ulubione Re: ___________________Czy?__________ ______ 07.08.09, 16:20 szach0 napisał: > __________________Tak 3 czy...tak trzy_mac? POdobnie DO 3miasto? ps lubimy takie zabawy? ot tak...CZY...jak 3_ba? Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 Re: ___________________Czy?__________ ______ 08.08.09, 06:38 ________są i zwolennicy bawienia się Polską______ "kierowana przez Michnika "Gazeta Wyborcza" miała duży wkład w kreowanie opinii światowej o Polsce - niestety, negatywny. - Michnik przyprawił nam gębę Polski antysemickiej, kołtuńskiej i zacofanej, walczył z tradycją i polskością i za to ma otrzymać honorowy doktorat? Przykro mi, że znalazł się taki uniwersytet, który zdecydował się na taki krok - dodała. Podobnie pomysł ocenia historyk prof. dr hab. Jerzy Robert Nowak. Jego zdaniem, Michnik, stojąc na czele potężnej "Gazety Wyborczej", zawiódł zaufanie "Solidarności", a w jego działaniach widać było piętnowanie - jednak nie pozostałości komunizmu, tylko sił patriotycznych. Informacje o inicjatywie uhonorowania Michnika chcieliśmy potwierdzić na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Niestety, nie udało nam się dotrzeć do rektora UP ani rzecznika uczelni. Jak ustaliliśmy, będzie to możliwe dopiero w ostatniej dekadzie sierpnia. Nieosiągalne jest także kierownictwo Wydziału Humanistycznego oraz Instytutu Politologii. Tu kontakt ma być możliwy dopiero we wrześniu. Honorowy doktorat jest najwyższym wyróżnieniem przyznawanym przez uczelnie. Zwykle czyni się to w dowód uznania wybitnych zasług w dziedzinie nauki i kultury oraz życia społecznego. Marcin Austyn Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 czy prawda moher wyzwala? 08.08.09, 09:04 hasz0 napisał: > przyprawił nam gębę Polski antysemickiej, kołtuńskiej i zacofanej Michnik pokazuje Ciebie Haszu takim jakim jestes. Ja wlasnie dlatego w 1% calkowicie sie z Toba nie zgadzam. Przy prawidlowej diagnozie wnioski masz niezmiennie tak samo glupio wtresowane. Orzel nie kala swojego gniazda jedynie wtedy gdy Hasz otworzy okna w pokoju. > piętnowanie - jednak nie pozostałości komunizmu, tylko sił > patriotycznych. To jest wlasnie Wasze monotematyczne zawlaszczanie. Napluliscie do patriotyzmu jak do kaszy i uwazacie zescie go sobie zaklepali. Powyzej debilnie cicho zakladacie, ze "sily patriotyczne" sa doskonale i nie maja niczego do pietnowania. Krytyke nalezy skierowac w maliny nieistniejacego komunizmu. Niestety macie wad az za duzo. > ________są i zwolennicy bawienia się Polską______ Ty Haszu jestes prominetnym przedstawicielem tego nurtu. Tobie wedlug Ciebie wolno, bo Ty jestes Polska, Narodem, cierpisz za miliony, bo glodne bociany odlatuja. Odpowiedz Link Zgłoś
to.ulubione Re: czy prawda moher wyzwala? 08.08.09, 10:51 nie sadze. chyba,ze... no,ale kto slyszy ostatnie tchnienie? Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg co się dziwisz 08.08.09, 12:08 rycho7 napisał: > > piętnowanie - jednak nie pozostałości komunizmu, tylko sił > > patriotycznych. > > To jest wlasnie Wasze monotematyczne zawlaszczanie. Napluliscie do patriotyzmu jak do kaszy i uwazacie zescie go sobie zaklepali. > Prawdziwi Polacy i do tego Patrioci tak mają. Dla mnie problemem jest definicja Prawdziwego Polaka i do tego Patrioty. Do tej pory jej sie nie doczekałem, choc tak usilnie prosiłem o nia Hasza. A. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 _________________prostacka "prowokatoryka"... IQ=? 08.08.09, 15:05 ...nie mogę się doczekać odpowiedzi na wydumane pytanie z 'dziedziny' "protackiej prowokatoryki" obrońców kapusiowatych: Definicja prawdziwego cukiernika jest dla mnie problemem... czy to taki co piecze na słodko, czy taki którego niekoniecznie słodkimi wypiekami zachwycają się cukrzycy i cholerostycy. AG: > Dla mnie problemem > jest definicja Prawdziwego Polaka i do tego Patrioty. Do tej pory > jej sie nie doczekałem, choc tak usilnie prosiłem o nia Hasza. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 ktoś kto używa pojęcia prawdziwy w definicji wlasn 08.08.09, 15:06 ego narodu ma niewątpliwie problem ztaożsamoscią Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg Re: ktoś kto używa pojęcia prawdziwy w definicji 08.08.09, 15:11 hasz0 napisał: > ego narodu ma niewątpliwie problem ztaożsamoscią toz to Ty cytowałeś... A. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg jest mała róznica pomiędzy nami 08.08.09, 15:10 hasz0 napisał: > > Definicja prawdziwego cukiernika jest dla mnie problemem... > czy to taki co piecze na słodko, czy taki którego niekoniecznie > słodkimi wypiekami zachwycają się cukrzycy i cholerostycy. > > AG: > > Dla mnie problemem > > jest definicja Prawdziwego Polaka i do tego Patrioty. Do tej pory > > jej sie nie doczekałem, choc tak usilnie prosiłem o nia Hasza. > > > Ja nie wstawiam ci tekstów o prawdzuwych cukiernikach i twoim niepatriotycznym zachowaniu klienta chodzącego kupować u Niemca i jeżdżącego niemieckim wozem.....a ty mi owszem, o Prawdzikach co rusz piszesz.To pytanie o definicje Prawdziwego Polaka i Patrioty było po wklejeniu tekstu o takowych. Chciałem ten tekst zrozumiec w sposób doskonały......złosliwcze A. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 karp po zydowsku od cukiernika nieprawdziwego 08.08.09, 18:28 andrzejg napisał: > Ja nie wstawiam ci tekstów o prawdzuwych cukiernikach Obrazalbys uczucia religijne Ogory do zyskow za reklamy. Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: co się dziwisz 08.08.09, 18:05 andrzejg napisał: > Dla mnie problemem jest definicja Prawdziwego Polaka i do tego Patrioty. Dla mnie latwizna. Oczywista oczywistosc. Czlonek ojdyrowej sfory nie zalegajacy z wplatami. Problemem jest to jak to napisac aby to wlasnie nie zostalo napisane. > jej sie nie doczekałem, choc tak usilnie prosiłem o nia Hasza. Ten problem z pisaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
szach0 Re: co się dziwisz 08.08.09, 19:27 przeczytaj ze zrozumieniem post Scana w moim 2 wątku o Kuczyńskim .......jego pamiętniki wyjaśniają motywy nazwania przez jego otoczenie wyrolowanych Polaków ..... "prawdziwkami" tj ciemnogrodem, moherem, parfijnym zaściankiem, ksenofobią, antysemiżydozizmem, homofobami itd. Odpowiedz Link Zgłoś
szach0 ___________________podobnie Wy 08.08.09, 19:31 na 100o-ce merytorycznych postów zamaist na ich temety ripostujecie infantylnie wyzwiskami nie donoszać sie ANI RAZU DO poruszanego przeze mnie SEDNA. główna teza Valdy. Kurczka: ___________Państwowe prywatyzujemy państwowym ale OBCYM?______ i..........szybko tniemy cały ogon psu nie po kawałeczku...bo nie ugryzie...PAMIETACIE TAN ARGIMENT mędrca? Odpowiedz Link Zgłoś
szach0 Re: ___________________podobnie Wy 08.08.09, 19:32 szkoda na Was 1 s czasu i słowa! Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejg no własnie, jaki jest temat wątku? 08.08.09, 19:35 ___________________Czy?__________ ______ Autor: szach0 07.08.09, 09:00 Dodaj do ulubionych Skasujcie Odpowiedz __________________Tak 3!___________________+_1___ czwarty! u SĄSIADA bociany masz biało-czerwone bociany na dachu? A. Odpowiedz Link Zgłoś
haszszachmat tematem tego wątku są bociany i żaby 08.08.09, 20:49 nawiązanie w deklaracji programowej FL, w której słowa "Polska Liberalna" napisano solidarycą. Przypomniał, ze hasło demokratycznej opozycji w latach 80-tych brzmiało: "Nie ma wolności bez solidarności". "Wolność jest elementem solidarności. - "Dlatego głos Forum Liberalnego, głos, którego w debacie publicznej brakuje, ma szansę stać się głosem wolnym wolność ubezpieczającym" - mówił Wujec. "Wierzę, że Forum Liberalne to zaczyn pod nową jakość w polskiej polityce. Wierzę, że ____zebrani tu liberałowie będą obalali obecną władzę, a obalić ją trzeba, bo jest nieprawa, bo traktuje naród jak stado baranów,_____ przypisując jedyną słuszną mądrość. ______Jesteśmy rządzeni przez ludzi zakorzenionych w PRL, żyjemy nie w czwartej Rzeczpospolitej, a w PRL bis" - mówił Andrzej Potocki, były polityk Unii Wolności, członek Rady Programowej FL.________ "Jeszcze kilka lat temu wydawało się, ze wartości liberalne w Polsce są niezagrożone i nie ma potrzeby o nie walczyć. Od dwóch lat wartości te są spychane do podziemia. Bycie liberałem jest dzisiaj prawdziwym wyzwaniem i Forum Liberalne wyzwanie to podejmuje" - powiedział gość Kongresu, eurodeputowany Paweł Piskorski. "Dziś za mało jest dyskusji nad tym, czym jest liberalizm. Liberalizm traktowany jest jako frazes, używany jako obelga. Dlatego FL powinno podjąć wysiłek przywrócenia liberalizmu do debaty publicznej - zalecał liberałom prof. Jerzy Szacki, socjolog i historyk myśli politycznej. "Czy w Polsce potrzebna jest partia liberalna? Na pewno tak. Czy już nadszedł na nią czas? Wydaje się, że dziś jeszcze nie. Ale jest już czas, by rozpocząć prace na programem Polski liberalnej i dzisiejsza deklaracja Forum Liberalnego stanowi inaugurację takich prac, Tymczasem liberałów czeka praca u podstaw, działania lokalne, które pozwolą im przyciągnąć do siebie ludzi, którzy nie akceptują tego co się dzieje" . Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: co się dziwisz 08.08.09, 20:17 szach0 napisał: > przeczytaj ze zrozumieniem post Scana > w moim 2 wątku o Kuczyńskim .......jego pamiętniki wyjaśniają motywy Dyskutujemy w tym watku na temat zainicjowany przez Ciebie. Chcesz dyskutowac o czyms innym to trzymaj sie tamtego watku a nie rozmieniaj sie na drobne w milionach watkow. Odpowiedz Link Zgłoś
haszszachmat ______dyskutujemy za co go lubimy! IQ=? 08.08.09, 20:26 Marta Wawrzyn | Środa [ 3.06.2009, 15:28] Znany publicysta Waldmear Kuczński o fanach PiS: ____________Ależ to wściekły moher!_____________ W radiu TOK FM próbowano odkryć przyczyny, dla których omal nie doszło do linczu Joanny Senyszyn i Róży Thun na wiecu Zbigniewa Ziobry w Nowej Hucie. Joanna Lichocka, publicystka znana z miłości do PiS-u, o wszystko oskarżyła obie panie: - "Bardzo się dziwię, że Róża Thun, która jest osobą godną szacunku za to co robiła przez ostatnie lata, razem z Joanną Senyszyn, politykiem dosyć kontrowersyjnym, przychodzi na wiec, żeby uczestniczyć w jakiejś zadymie. Bo to do tego się sprowadza. Waldemar Kuczyński, publicysta kochający PiS znacznie mniej niż Lichocka, ujął to troszeczkę inaczej: - "One powinny mieć świadomość, że wchodzą do gniazda os. Bo kto mógł przyjść na spotkanie z Ziobrą? Wściekły moher." Jako że punkty widzenia państwo publicyści mieli zgoła odmienne, w studiu TOK FM zrobiła się draka, w czasie której Lichocka zarzuciła Kuczyńskiemu, że nie szanuje Polaków i gardzi wyborcami PiS. Jak ma się do owej pogardy określenie "czarownice" i delikatne sugestie "won, wynocha!" - tego niestety wciąż nie wiemy. Ale kiedy czytamy kolejne komentarze na temat starcia w Krakowie i widzimy, jaką bezradnością wykazuje się Ziobro, myślimy sobie, że Parlament Europejski to dobre miejsce dla niego. Polityk, którego aktywność sprowadza się do wygłaszania monologów, nie powinien zajmować najwyższych stanowisk w kraju. Może w Strasburgu nauczy się przynajmniej rozmawiać z ludźmi. Wszystko jedno w jakim języku. Marta Wawrzyn Tineola bisselliella autor: polskie plemię Słuchałem tego starego osła Kuczyńskiego. Gdyby tak na wiec jego lubych z partii demokratycznych trupów czy innego sdplu przyszli prawicowcy podobnie zadawać trudne pytania to kuczyński wtedy mówiłby że awanturnicy i bojówkarze antydemokratycznie przyszli zakłócać spotkanie cywilizowanych polityków, tak by gadał ten dziad na 100%. Kuczy...ki życzył najgorzej Polsce,w której rządził PIS,bo nienawiść do PIS przesłaniała mu wszystko,nawet dobro Polski.To antypolak,bolszewik! www.pardon.pl/artykul/8800/_/4#komentarz_1894154 Odpowiedz Link Zgłoś
haszszachmat Kuczyński i Nowak - koledzy ze studiów 08.08.09, 20:42 www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead01&layout=18&news_id=249617&news_cat_id=933&page=text Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Czy ja Cie Haszu dobrze rozumiem? 08.08.09, 20:42 haszszachmat napisał: > Znany publicysta Waldmear Kuczński o fanach PiS: > ____________Ależ to wściekły moher!_____________ Podsumowujac Twe posty z roznych watkow twierdzisz, ze w wyniku tej wypowiedzi miliony Polakow stracily prace przy karmieniu 4 bocianow na Twoim dachu? O to Ci chodzi? Swoja droga to tez ciekawe zagadnienie czy moher zaraza sie wscieklizna w wyniku ukaszen moli? Kuczynski adekwatnie opisal zachowanie sie sluchaczy Zera. Musze go za to lubic czy nienawidziec? Czy wystarczy okreslenie sympatyczny? Odpowiedz Link Zgłoś
haszszachmat ________Ciconia ciconia 08.08.09, 21:11 Część polskich bocianów białych spędza zimę w... Indiach. Preczytaj "Zwierzenia zausznika" - Waldemar Kuczyński ########################################################### Łączna wielkość odpisów z tytułu złych aktywów w latach 2007 – 2010 wyniesie 649 mld dol. Straty europejskich banków są duże, ale sytuacja przedstawia się jeszcze gorzej, gdy zestawimy je z wielkością aktywów banków. W strefie euro wynoszą one 2,7 bln euro według stanu na koniec kwietnia. Wnioski, jakie nasuwają się dla Polski z takiego obrazu systemu bankowego w Europie, nie są zachęcające. Straty banków istotnie ograniczyły wielkość akcji kredytowej, a że wszystko wskazuje, iż straty są największe w krajach będących równocześnie największymi partnerami handlowymi Polski, każe to postawić duży znak zapytania nad sytuacją polskiego eksportu w najbliższych kwartałach. Innym problemem jest oczywiste w takim przypadku ograniczenie finansowania na rynku polskim ze strony banków, których właścicielami są banki zagraniczne. Struktura sektora bankowego w Polsce oparta jest na zdecydowanej przewadze zagranicznych właścicieli. Krzysztof Wołowicz, st. analityk makroekonomiczny, Bank BPS ---- Tags: Bronisław Geremek, George Soros, Instytut Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizm, Leszek Balcerowicz, plan Balcerowicza, plan Sorosa W najbardziej wpływowych mediach po 1989 r. konsekwentnie lansowano mit Leszka Balcerowicza jako swoistego tytana nowatorskiej myśli ekonomicznej. “Tytana” upowszechniającego jedynie słuszne poglądy na temat polskiej gospodarki, wbrew wrzaskowi różnych “populistycznych” dyletantów. W rzeczywistości Balcerowicz był przez wszystkie lata po 1989 r. jedynie posłusznym narzędziem w rękach sterujących nim zagranicznych globalistów typu George Soros. Z ogromnym oddaniem i konformizmem służył ich działaniom zmierzającym do opanowania kluczowych dziedzin polskiej gospodarki, przemysłu, bankowości. Konformizmu uczył się już za młodu, pod “odpowiednim” wpływem ojca, dyrektora PGR-u. Już w młodości Leszek Balcerowicz dał szczególnie wymowny dowód umiejętności przystosowywania się do silniejszych, do tych, którzy dzierżyli władzę. Wstąpił do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, i to w czasie, gdy partia ta była szczególnie mocno skompromitowana – w 1969 roku. Gdy odliczymy trwający rok obowiązkowy staż kandydacki, okazuje się, że Balcerowicz zgłosił się do PZPR tuż po bezwzględnym moczarowskim stłumieniu ruchów studenckich i tzw. kampanii antysyjonistycznej oraz po interwencji w Czechosłowacji. Miał wtedy 22 lata. Trudno więc tłumaczyć niedojrzałością jego decyzję wstąpienia do partii komunistycznej, którą podejmowali wówczas tylko najgorsi karierowicze. Ciekawe, jak tłumaczy ten pomarcowy zaciąg Balcerowicza do partii Bronisław Geremek, który przez lata był jego najbliższym współpracownikiem w Unii Wolności. Początkowo przez blisko dziesięć lat Balcerowicz pracował w SGPiS pod kierownictwem Pawła Bożyka, szefa doradców ówczesnego pierwszego sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka. Sam Bożyk, później złośliwie komentując wyjątkowo doktrynerskie poczynania Balcerowicza, mówił o nim, że był to jego jeden z najbardziej odległych od praktyki gospodarczej uczniów. W latach 1978-1980 pracował w szczególnie antyreformatorskiej instytucji, za to prawdziwej szkole konformizmu – w Instytucie Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu przy KC PZPR. W latach 90. ex post uczyniono z Balcerowicza rzekomego czołowego ekonomistę, wywodzącego się spośród opozycji solidarnościowej. W rzeczywistości przed latem 1989 roku nikt go za takiego nie uważał. Jeszcze w początkach 1989 roku Balcerowicza, mającego wówczas tylko stopień doktora, nie wzięto ani do 20-osobowego składu solidarnościowego w zespole ds. gospodarki i polityki społecznej przy Okrągłym Stole, ani do wspierającego go grona ekspertów (!!!). Próżno więc szukać jego nazwiska w informatorze “Okrągły stół. Kto jest kim. ‘Solidarność’ – opozycja. Biogramy, wypowiedzi”, Warszawa 1989. Wykonawca planu Sorosa Swą przyspieszoną karierę w 1989 r., awans na wicepremiera i ministra finansów, Balcerowicz zawdzięczał tylko i wyłącznie protekcji prawej ręki premiera Mazowieckiego, jego zausznika – ekonomisty Waldemara Kuczyńskiego. Początkowo ofiarował się tylko z rolą doradcy Kuczyńskiego (por. L. Balcerowicz, “800 dni”, Warszawa 1992, s. 10) i sam był zaskoczony swym nieoczekiwanym ogromnym awansem. Zawdzięczał go głównie temu, że kolejno odmówiły cztery pierwsze osoby, którym zaproponowano stanowisko ministra finansów we wrześniu 1989 r., a Balcerowicz urząd ten skwapliwie przyjął. Tym gorliwiej podjął się realizacji importowanego ze Stanów Zjednoczonych do Polski planu Sorosa-Sachsa, w Polsce funkcjonującego pod fałszywą nazwą “plan Balcerowicza”. W rzeczywistości cały plan był pomysłem słynnego amerykańskiego lewicowego miliardera George’a Sorosa, przybyłego z Węgier do USA giełdowego spekulanta żydowskiego pochodzenia. O tym, że cały rzekomy plan Balcerowicza był w istocie dziełem Sorosa, możemy dowiedzieć się również z bardzo nieostrożnej enuncjacji W. Kuczyńskiego, wspomnianego już zausznika Mazowieckiego, ministra przekształceń własnościowych w jego rządzie. Jak wyznał Kuczyński w książce “Zwierzenia zausznika” (Warszawa 1992, s. 82-83): “Soros przyjechał z planem reformy gospodarki polskiej, zwanym planem Sorosa. To była kombinacja szokowej operacji antyinflacyjnej z restrukturyzacją naszych firm”. Balcerowiczowi jako wicepremierowi nadzorującemu polską politykę gospodarczą przypadło zaś tylko zadanie firmowania tego wszystkiego i uwiarygodniania polityki służącej gospodarczym celom Zachodu. Celom tym służyła skrajnie doktrynersko realizowana polityka gospodarcza Balcerowicza, skupiająca się głównie na walce z inflacją, przy zaniedbaniu wysiłków na rzecz wzrostu gospodarczego i pobudzania polskiego eksportu. Jednym z najszkodliwszych elementów tej polityki było nastawienie na przyśpieszoną gruntowną prywatyzację polskiego przemysłu i banków, stanowiącą faktyczną wyprzedaż za bezcen. Rzecznik terapii szokowej Wielkie wsparcie dla Balcerowicza stanowiły zachęty do jak najszybszej terapii szokowej lansowane już latem 1989 r. przez współdziałającego z Sorosem amerykańskiego ekonomistę Jeffreya Sachsa. Reklamował on się w Polsce jako ten, który z dnia na dzień zwalczył w Boliwii ogromną inflację. Obiecywał tę samą skuteczną terapię w Polsce, zapominając uprzedzić, że jego boliwijski sukces dokonał się kosztem ogromnie wysokiego bezrobocia i buntu boliwijskich robotników, wprowadzenia w Boliwii stanu wyjątkowego i internowania przywódców związkowych. O tym wszystkim milczano w najbardziej wpływowych polskich mediach, tym chętniej za to nagłaśniając obietnice Sachsa łatwej, bezbolesnej i szybkiej terapii szokowej. Szczególnie kłamliwa pod tym względem była informacja w “Gazecie Wyborczej” z 24 sierpnia 1989 r., zamieszczona pod znamiennym tytułem: “Cud gospodarczy w Polsce?”. Sachs obiecywał tam m.in.: “Likwidujemy całkowicie inflację w ciągu sześciu miesięcy. Stopa życiowa zacznie wzrastać za pół roku (… Nie dajcie sobie wmówić, że radykalny program gospodarczy wymaga cierpień i wyrzeczeń”. Nader szybko miało się okazać, że realizowana przez Balcerowicza terapia szokowa doprowadziła do wielkiego pasma cierpień i wyrzeczeń przeważającej części społeczeństwa, z korzyścią dla gromady cwaniaków polskich i zagranicznych. Pisał o tym jednoznacznie bardzo ostry amerykański krytyk terapii szokowej, noblista z dziedziny ekonomii, prof. J. Stiglitz. Dzięki skokowym podwyżkom cen państwo zagrabiło wieloletnie Odpowiedz Link Zgłoś
haszszachmat bocian biały ...sensacją na Zachodzie 08.08.09, 21:15 Dzięki skokowym podwyżkom cen państwo zagrabiło wieloletnie oszczędności obywateli. Straciły ogromną część wartości zbierane przez wiele lat wkłady na mieszkania. Państwo zgarnęło przeważną część oszczędności dolarowych, szacowanych na koniec 1988 r. na 7-15 miliardów dolarów amerykańskich (por. S. Dąbrowski, Logika postkomunistów, “Nowy Świat”, 13 stycznia 1993 r.). Przypomnijmy zapomniane już dane o rozmiarach podwyżek cen w 1990 r. Według tekstu “Gazety Wyborczej” z 29 stycznia 1991 r., opartego na danych GUS, średnie ceny w 1990 r. były sześcio-, siedmiokrotnie wyższe niż w 1989 roku. Przy tym chleb średnio podrożał 13 razy, makaron – 22 razy, ceny mebli, naczyń kuchennych, lodówek wzrosły 8-10 razy. Ceny podstawowych artykułów w wielu przypadkach stały się wyższe niż w krajach EWG. W tym samym czasie miesięczne wynagrodzenie mieszkańca Polski odpowiadało 2-3-dniowym zarobkom Francuzów lub Niemców. Jak wielkie rozmiary przybrało skokowe zubożenie polskiego społeczeństwa w efekcie balcerowiczowskiej terapii szokowej, doskonale dokumentowała podstawowa wręcz książka o polityce społecznej wydana w 1995 r. pod redakcją prof. Juliana Auleytnera. Według niej, w samym tylko 1990 r. przeciętne płace spadły o 24 proc., realna wartość przeciętnej emerytury i renty – o 19 proc., a dochody netto z rolnictwa na 1 pracującego – o 63 proc. Rolników szczególnie dotknęło otwarcie przez Balcerowicza granic na produkty rolne z zagranicy, w dużej mierze dotowane przez rządy zachodnie i sprowadzane do Polski po dumpingowych cenach. Dzięki wpływom starej nomenklatury tzw. plan Balcerowicza, szumnie reklamowany jako nowa, rewolucyjna wręcz reforma gospodarcza, był faktycznie tylko nową kolejną odmianą stosowanych przez rządy PRL “operacji dochodowo-cenowych”. Z tą różnicą, że tamtych nie udało się zrealizować władzom ze względu na opory społeczeństwa. Balcerowiczowi zaś to wszystko powiodło się kosztem gigantycznego ograbienia społeczeństwa z oszczędności i bardzo dużego zubożenia wielkiej części ludności. Udało się dlatego, że mógł skorzystać z ogromnego poparcia społeczeństwa dla rządu Mazowieckiego. Naród zbyt łatwo zawierzył ówczesnemu kierownictwu Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego, które twierdziło, że plan Balcerowicza to jedyny skuteczny program naprawy gospodarczej, niemający rzekomo żadnej alternatywy. Tak uzyskano przyzwolenie społeczne dla drastycznego planu gospodarczego, którego władzom PRL w żadnym razie nie udałoby się zrealizować ze względu na opór Narodu. Jak szczerze wyznawał na łamach “Prawa i Życia” 10 marca 1990 r. były minister handlu wewnętrznego w rządzie M. Rakowskiego, Marcin Nurowski, “realizacja takiego programu gospodarczego w naszym wykonaniu doprowadziłaby do gigantycznej awantury w kraju”. Skorzystała stara nomenklatura Plan Sorosa-Balcerowicza zyskał entuzjastyczne wręcz wsparcie różnych byłych prominentów reżimu komunistycznego – od byłych ministrów PRL-owskich Nurowskiego i Mieczysława Wilczka, po byłego wicepremiera w rządzie Rakowskiego – Mieczysława Sekułę czy byłego rzecznika rządu Jaruzelskiego – Jerzego Urbana. Stało się tak nieprzypadkowo. Stara nomenklatura partyjna stanowiła trzon kadry kierowniczej w gospodarce, wprowadzającej plan Sorosa-Balcerowicza. Postarano się też o zablokowanie prawdziwie potrzebnych głębokich reform strukturalnych, od reformy banków począwszy, po restrukturyzację przemysłu, które mogłyby być niekorzystne dla starej kadry partyjnej. Tym żarliwiej wspierali za to mnożące się spółki nomenklaturowe. Zadbali również o możliwie jak najbardziej nieprecyzyjne i wadliwe przepisy w różnych dziedzinach, tak aby ułatwić dokonywanie różnych aferowych manipulacji (vide: afera FOZZ, afera z rublem transferowym, tytoniowa, ziemniaczana etc.). Balcerowicz ponosi lwią część odpowiedzialności za brak kontroli, który ułatwił dokonywanie afer przy współudziale osób usadowionych na wpływowych stanowiskach gospodarczych. Rzecz znamienna – w 1989 r. zniesiono karę konfiskaty majątku za nadużycia gospodarcze. Cwaniacy z zagranicy i wysoko uplasowani w aparacie gospodarczym ludzie starej nomenklatury świetnie wykorzystali do swych celów szanse spekulacji i drenażu dolarów z Polski dzięki utrzymywaniu przez półtora roku kursu dolara do złotego na sztywnym, niezmienionym poziomie. Profesor Łukasz Czuma tak pisał o mechanizmie tych manipulacji w I tomie “Encyklopedii Białych Plam”: “… jeśli ktoś z zagranicy wymienił 1 mln dolarów na złotówki, które następnie włożył na wysoki procent – np. na 150 proc. rocznie – do banku w Polsce, to przy stałym kursie wymiennym dolara do złotówki zyskiwał w ciągu roku 1,5 mln i mógł wywieźć z Polski 2,5 mln dolarów (… nieprecyzyjne prawodawstwo, uchwalone przez Sejm ‘kontraktowy’, pozwoliło na takie operacje na podstawie działania m.in. tzw. oscylatora”. Ocenia się, że z ówczesnej Polski wyparowały w owym czasie miliardy dolarów. Balcerowicza obciąża fakt, że nie zastopowano na czas różnych tego typu manipulacji. Fachowcy z “Czerwonej oberży” Dawni komunistyczni działacze byli siłą dominującą w superministerstwie gospodarczym kierowanym przez Balcerowicza – wszechwładnym resorcie finansów. Na najwyższych szczeblach tego ministerstwa zastępcami w randze wiceministrów byli, obok bezpartyjnego (choć dawniej członka PZPR) Marka Dąbrowskiego, trzej wiceministrowie z PZPR: Janusz Sawicki, Andrzej Podsiadło i Jerzy Napiórkowski. Ogromną część dyrektorów i naczelników stanowili również członkowie PZPR. Podobnie układały się stosunki w innych resortach gospodarczych podległych Balcerowiczowi, gdzie PZPR-owcy stanowili dominującą część kierownictw ministerstw. Szczególnie wymowna była sytuacja w obsadzie pozycji w tak kluczowej sferze życia gospodarczego jak banki. Dominowały tam bez reszty postacie ze starej PZPR-owskiej nomenklatury typu były członek Biura Politycznego KC PZPR, a w 1990 r. prezes Narodowego Banku Polskiego Władysław Baka czy były minister rządów PRL-owskich, a w 1990 prezes Banku PKO Marian Krzak. Zdecydowana większość tych marksistowskich “fachowców” skupionych wokół Balcerowicza wywodziła się ze Szkoły Głównej Planowania i Statystyki, która przez lata była potocznie nazywana wielce zasłużonym mianem “Czerwonej oberży”. Była bowiem jako uczelnia prawdziwą “czerwoną kuźnią kadr”, jak wspomniał Adam Glapiński w książce “Lewy czerwcowy”. Nieprzypadkowo tak świetny obserwator anomalii życia gospodarczego jak Stefan Kisielewski (Kisiel) ostro wytykał na jesieni 1990 r. Balcerowiczowi, jako jeden z największych jego błędów, skrajną tolerancję wobec starej komunistycznej nomenklatury. W wypowiedzi z 20 września 1990 r. Kisiel stwierdził: “… sądziłem, że nasza reforma zacznie się od usunięcia tej właśnie nomenklatury: ludzi, którzy na drodze do kapitalizmu mogą być jedynie zawalidrogami. (… Balcerowicz mógł te osoby usunąć metodą rewolucyjną, zaraz w styczniu, za jednym zamachem-dekretem. Tymczasem nie uczynił tego i nomenklatura nadal istnieje” (cyt. za: “Testament Kisiela”, Poznań 1992, s. 53). Kisiel nie docenił podstawowej przyczyny utrzymania ludzi z “Czerwonej oberży” na kluczowych stanowiskach wokół Balcerowicza. Ten teoretyk, niemający zielonego pojęcia o praktyce funkcjonowania gospodarki, był wprost niewolniczo uzależniony od swych PZPR-owskich pomagierów. Byli oni wielce usłużni wobec Balcerowicza, ale nie bezinteresownie. Zajmując kierownicze stanowiska, wykorzystywali dostęp do najtajniejszych informacji gospodarczych w celu przyśpieszonego tworzenia fortu Odpowiedz Link Zgłoś
haszszachmat Re: bocian biały ...sensacją na Zachodzie 08.08.09, 21:17 7dni.wordpress.com/category/polityka/ Odpowiedz Link Zgłoś
haszszachmat Czy mpostawić Balcerowicza przed Trybunałem Stanu? 08.08.09, 21:19 Dla przywódców komunistycznych celem tym było utrzymanie w swych krajach centralnych pozycji, zwłaszcza w życiu gospodarczym, w okresie po rozpoczęciu transformacji systemowych. Dla przedstawicieli zaś Zachodu najważniejsze w Europie Środkowej było dalsze spłacanie odpowiednio oprocentowanego zadłużenia z czasów komunistycznych. Jak zwykle dla Zachodu pieniądz (money, money… miał dużo większe znaczenie niż względy moralno-wolnościowe. Stąd na przykład wynikało ogromne poparcie prezydenta G. Busha (ojca obecnego prezydenta USA) dla kandydatury W. Jaruzelskiego na prezydenta Polski w lipcu 1989 roku. (Bush przebywał w Polsce na tydzień przed wyborem Jaruzelskiego i skutecznie naciskał na kierownictwo OKP w sprawie uratowania jego kandydatury). Balcerowicz nieprzypadkowo stał się głównym gwarantem spłaty polskiego zadłużenia wobec Zachodu. Jeszcze w 1989 r. stanowczo stwierdził w Sejmie, że trzeba jak najszybciej spłacać komunistyczne długi, aby nie wywołać zaniepokojenia zachodnich bankierów. Rzecz w tym, że właśnie w latach 1989-1990 istniała bezpowrotnie zmarnowana przez Balcerowicza szansa całkowitego anulowania polskich długów wobec Zachodu. Pisał o tym w kwietniu 1991 r. na łamach “Ładu” Witold Gadomski, skądinąd jeden z czołowych liberałów (!) w polskim środowisku ekonomicznym (później poseł KLD, redaktor naczelny “Gazety Bankowej”, a wreszcie współpracownik “Gazety Wyborczej”: “Sprzyjająca dla Polski koniunktura międzynarodowa, która pojawiła się na wiosnę 1989 roku i trwała mniej więcej przez rok, pozwalała myśleć o uregulowaniu zadłużenia naszego kraju. Potrzebna była do tego dobra wola naszych wierzycieli i organizacji międzynarodowych (Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego. (… Polska, jak wszyscy dłużnicy, chciałaby traktować swój dług w kategoriach politycznych. Ma przy tym większe niż inne kraje ku temu powody. Przede wszystkim dług nasz został zaciągnięty przez państwo niesuwerenne – PRL, którym rządziła wąska grupa ludzi posłusznych ZSRR. Polska pierwsza pozbyła się komunistycznych rządów, przyczyniając się do rozpadu całego systemu. Daliśmy w ten sposób Zachodowi prezent, oszczędzając mu miliardy dolarów, wydawanych wcześniej na obronę przed komunistami. Argumenty te miały szanse trafić do przekonania polityków zachodnich, a musimy pamiętać, że większość naszego długu została przejęta przez rządy, prywatnym bankom jesteśmy winni niewielką część z 50 miliardów. Niestety, koniunktura szybko minęła”. A koniunktura minęła głównie ze względu na całkowitą niechęć Balcerowicza do zajęcia się tą sprawą. (O zmarnowaniu szansy anulowania polskich długów piszę szerzej w książce “Zagrożenia dla Polski i polskości”, Warszawa 1998, t. II, s. 26-30, powołując się m.in. na wystąpienia w tej sprawie prof. S. Kurowskiego, S. Kisielewskiego, J. Gościmskiego, S. Albinowskiego). Usłużność Balcerowicza wobec MFW i czołowych przedstawicieli amerykańskiego establishmentu przyniosła mu ogromne profity w grudniu 1990 r., po druzgocącej przegranej jego szefa T. Mazowieckiego w wyborach prezydenckich. Zaledwie w kilka dni po tej klęsce, bo już 19 grudnia 1990 r., amerykański ambasador w Warszawie Thomas W. Simmons ostentacyjnie poprosił o oficjalne spotkanie z Balcerowiczem. Miało to najwyraźniej za cel wyeksponowanie amerykańskiego poparcia dla jego osoby. Simmons, jako ambasador w Warszawie, cieszył się ogromnym poparciem prezydenta G. Busha. Zdzisław Najder odnotował w swych wspomnieniach skandaliczne wprost zalecenie prezydenta G. Busha, gdy zwracając się do polskiej delegacji w Białym Domu, przykazywał: “I słuchajcie, co nasz ambasador mówi, że macie robić”. Zaczęły się mnożyć również naciski innego typu. Z błyskawiczną pomocą pospieszył Balcerowiczowi wciąż serwilistycznie wykonujący amerykańskie polecenia Jan Nowak- Jeziorański, “kurier z Waszyngtonu”. Wykorzystując kompletną niewiedzę Wałęsy w sprawach gospodarczych, straszył go i innych polityków polskich, jakim to niebywałym nieszczęściem dla Polski stanie się rzekomo odejście Balcerowicza. W wywiadach udzielanych prasie Nowak posuwał się do wszelkiego rodzaju szantażów. Dosłownie robił wszystko, co tylko możliwe, by zastraszyć Polaków w kraju groźbą utraty wszelkich szans na pomoc od Zachodu w przypadku odsunięcia Balcerowicza od władzy nad polską gospodarką. Na przykład w wywiadzie dla “Życia Warszawy” z 21 grudnia 1990 r. Nowak-Jeziorański stwierdził, że: “Nie da się utrzymać pomocy z zagranicy bez utrzymania Balcerowicza”. Zachodnie naciski na rzecz utrzymania dominacji Balcerowicza w polskim życiu gospodarczym miały gruntowne uzasadnienie w fakcie jego ogromnej usłużności wobec różnych zachodnich lobby finansowych. I to nie tylko amerykańskich. Na przykład członkiem Rady Ekonomicznej, tak znaczącego ciała doradczego przy prezesie Rady Ministrów, był w 1990 r. ówczesny gubernator banku centralnego Izraela Michael Brun. Człowiek ten był wtajemniczony w najgłębsze tajniki naszej gospodarki, takie jak zmiany kursu złotego do dolara – wiadomość na wagę złota dla spekulantów. W liście do Balcerowicza wysuwał on swoje sugestie w tej sprawie. Kto nie wierzy, niech zajrzy do książki Balcerowicza “800 dni”. Czy za takie zjawiska, jak dopuszczenie wpływowego cudzoziemca do kluczowych polskich tajemnic finansowych, nie należało postawić Balcerowicza przed Trybunałem Stanu? Odpowiedz Link Zgłoś
szach0 Re: Czy mpostawić Balcerowicza przed Trybunałem S 09.08.09, 09:05 forum.gazeta.pl/forum/w,13,98793231,98794656,Swinie_wykluczyly_Swiniewicz_z_Polski.html Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: Czy mpostawić Balcerowicza przed Trybunałem S 09.08.09, 10:55 haszszachmat napisał: > Dla przywódców komunistycznych celem tym było utrzymanie w swych > krajach centralnych pozycji, zwłaszcza w życiu gospodarczym Kto bronil suwnicowym sie uczyc? Mialy punkty za pochodzenie i pustke w czaszce. Przy Twoim IQ powinienes Haszu byc wlascicielem imperium ekonomicznego. Miliardowe hordy karmilyby Twoje bociany zielonymi zabkami. Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 ____________________pieprzysz jak PO-tłuczony 09.08.09, 12:04 Singlyzacja Polski, wynarodowianie, szkolowanie Polski i Polaków sterotypami "pseudo-literackimi i naukawymi" "wypedzonych" w 56 i 68 zbrodniarzy bolszewickich i ich dzieci, propagowanie egocentryzmu, stawianie na nieopierzonych przed doświadczeniem, reklamowanie przyjemności w miejsce odpowiedzialności, praw i przywilejów dla zboczeń zamiast obowiązków, konsumpcjonizmu, egoizmu, – programy "Kuby" Figurskiego, TVN, Big Brothery, świat według Kiepskich „idolki” w rodzaju tzw. Dody. Chłam i świnienie nawet w stosunku do najlepszych w Europie jak Świniewicz To co leci telewizora i komputera – to tryumf chamstwa, rynsztoka, piczej gnojówki najniższej konduity i masowa infantylizacja coraz to nowych pokoleń - brak matematyki na maturze... „ściąga.pl”, kupowanie matur, masowe przedstawianie prac ściągniętych z internetu jako własnych przez studentów i naukowców patrz AM we Wrocławiu!!! Stadne zachowania SMS-owe, skrzykiwanie sie bez celu! - podatność na łatwą manipulację. Bezmyślność, pogarda da prawdy, obyczaje polityków "z blogu 24: "Wiadomo, że jak Giertych, to palenie książek Gombrowicza. Jak Maria Kaczyńska – reklamówka w samolocie i docinki na temat jej oblicza. Jak Lech Kaczyński – to oczywiście kurdupel z fotomontaży. Jak kaczka – to oczywiście skreślona, albo w ogóle przeznaczona do odstrzału. Po co myśleć, skoro wszystko jest do myślenia podane na tacy. Ten właśnie mechanizm wykorzystali autorzy akcji „podnoszenia frekwencji” (zresztą często tożsami z tymi, których przed chwilą przywołałem). Najpierw udało im się wywołać wśród tych nieodpornych na manipulację grup przekonanie, że „kraj” trzeba zmienić (no bo prezydent kurdupel, PiS zawłaszcza państwo, demokracja zagrożona, śmieją się z nas w Europie, Polakom jest wstyd, Wielkiego Noblistę się obraża), potem zaś zmasowaną akcją propagandową pt. „zmień kraj, idź na wybory” (co było jednak już łatwiejszym etapem) udało im się wysłać tych młodych do urn. Zagranie podwójnie perfidne. Bo z jednej strony była to prowadzona pod płaszczykiem „akcji obywatelskiej” de facto kampania PO – a z drugiej strony była tak genialnie skonstruowana, że nawet nie można jej skrytykować, bo od razu człowiek się naraża na zarzut, że nie cieszy się z „sukcesu demokracji”. A ja jakoś wśród tych zachwytów nad wysoką frekwencja wśród młodych nie usłyszałem ani jdnego głosu wyrażającego zmartwienie, że wśród starszych albo np. mieszkańców wsi frekwencja aż tak zachwycająca nie była. To najlepsze potwierdzenie tego o czym piszę i dowód na "szczerość" intencji zachwyconych „obywatelską postawą młodzieży”. Pokazywać absurdy rządów, które nadejdą – od samego sojuszu PO-PSL począwszy aż po konkretne ich dokonania – a oprócz rzeczy dobrych (w co nie wątpię) i niedobrych (czego się obawiam), koalicja PO-PSL będzie z całą pewnością autorem pomysłów śmiesznych, nielogicznych czy wręcz głupich. I to trzeba wykorzystywać. Bezlitośnie i z ironią wyszydzać bzdury, krytykować i punktować niespełnione obietnice, nietrafione posunięcia. I robić to z finezją spotu „Mordo ty moja” – to było dobre, szybko chwyciło. Jak nie na szczeblu centralnym – to w samorządzie. Rządy H. Gronkiewicz-Waltz w Warszawie są znakomitą pożywką dla takiej twórczości (choćby ostatni pomysł ze stadionem narodowym w Łomiankach) Tą droga trzeba iść (a już są pierwsze przykłady – choćby "7 dni Tuska"). Pokonać przeciwnika jego własną bronią – dobrze przy okazji byłoby wykreować jakiegoś „Kubę” Wojewódzkiego IV RP (jeśli chodzi o przyciąganie młodzieży – a nie o poziom chamstwa oczywiście)– może W.Cejrowski by się dał namówić – on by chyba pasował do tego najlepiej – bo ma praktykę. R. Ziemkiewicz? Też nie najgorzej. I takiej osobowości powinien poszukać i wykreować ją prezes Urbański. Zamiast organizować kolejne wygłupy pseudogwiazdek fikających na łyżwach czy obiecując teleokienko tow. Sierakowskiemu (niech mu TVN organizuje, skoro taka pluralistyczna i otwarta)... cytadela.salon24.pl/51228,co-robic-------------------------- Nikt nie szydzi z koalicji Frafał - PO? Odpowiedz Link Zgłoś
hasz0 ____________________pieprzysz jak PO-tłuczony 09.08.09, 12:08 Obrona begina i grossa .............. obrona chmielnickiego i bandery..... ...... ale atak na RM........ __________IQ=? scanizowanie prawdy...... zarychlowanie na 7 spustów......mozliwosci polemiki ad rem........ .........aAGłupkowanie palącch problemów .......uPICZenie herbem ....... Odpowiedz Link Zgłoś
rycho7 Re: ____________________pieprzysz jak PO-tłuczony 09.08.09, 13:13 hasz0 napisał: > Singlyzacja Polski, wynarodowianie, szkolowanie Polski i Polaków > sterotypami "pseudo-literackimi i naukawymi" "wypedzonych" w 56 i 68 > zbrodniarzy bolszewickich i ich dzieci, propagowanie egocentryzmu, > stawianie na nieopierzonych przed doświadczeniem, reklamowanie > przyjemności w miejsce odpowiedzialności, praw i przywilejów dla > zboczeń zamiast obowiązków, konsumpcjonizmu, egoizmu, – > programy "Kuby" Figurskiego, TVN, Big Brothery, świat według > Kiepskich „idolki” w rodzaju tzw. Dody. ??? IQ=? Ale k.rwa lawina "kultury" katolsko haszystowskiej. Odpowiedz Link Zgłoś