Gość: wild
IP: *.net.bialystok.pl
03.02.02, 13:52
http://www.punx.ko.pl/texty/marksizm.htm
MARKSIZM - NIE, DZIĘKUJĘ!
Ostatnio tak w środowiskach młodzieżowych, jak i ogólnie można zauważyć wzrost
popularności marksizmu (potocznie zwanego komunizmem lub socjalizmem) w jego
bardziej lub mniej ortodoksyjnych wersjach. Idea ta propagowana jest przez
ruchy i organizacje takie, jak Nurt Lewicy Rewolucyjnej czy Ruch Radykalno-
Postępowy oraz wydawane przez nie pisma: "Dalej!", "Barykada", "Samorządność
Robotnicza" czy "Solidarność Socjalistyczna". Coraz częściej zdarza się, że
mający dość biedy i braku rzeczywistej wolności ludzie upatrują w realizacji
marksistowskich postulatów pozytywną alternatywę w stosunku do obecnego stanu
rzeczy, szansę na większy dobrobyt i swobodę.
Marksizm zakłada uczynienie wszelkich dóbr (w tym przede wszystkim środków
produkcji - maszyn, fabryk itp.) własnością "socjalistycznego"
państwa. "Socjalistyczne" znaczy tu, że państwo takie miałoby wyrażać wolę
całego społeczeństwa (wszystkich), dzięki czemu podejmowane przez nie decyzje
co do zużytkowywania dóbr miałyby na celu zaspokajanie potrzeb wszystkich, a
nie jedynie klasy posiadaczy. Ponadto miałoby to pozwolić, dzięki
zniesieniu "anarchii produkcji", na wydajniejsze wykorzystanie dóbr. W
rezultacie dobrobyt społeczeństwa miałby wzrastać dużo szybciej, co
doprowadziłoby ostatecznie do wyzwolenia ludzi od "alienacji" - konieczności
poświęcania się niechcianej pracy w celu uzyskania środków do życia i
realizacji swych pragnień.
Jest to wizja kusząca, ale fałszywa. Jeśli decyzja co do zużytkowywania
jakiegoś dobra miałaby wyrażać wolę całego społeczeństwa - wszystkich - to
każdy musiałby bezpośrednio lub pośrednio wyrazić na nią zgodę. Byłoby tak
jedynie wtedy, gdyby decyzja taka była podjęta bezpośrednio przez wszystkich
przy braku choćby jednego sprzeciwu, bądź jeśli wszyscy zgodziliby się
wcześniej na przyjęcie ogólnych reguł, według których decyzja ta została
podjęta (tak, jak np. w spółce czy stowarzyszeniu, gdzie każdy doń
przystępujący wyraża zgodę na to, by decyzje dotyczące majątku tej spółki czy
stowarzyszenia były podejmowane w określony sposób - np. większością głosów na
zgromadzeniu, uchwałą zarządu czy jednoosobowo przez prezesa). Ponieważ państwo
nie jest spółką ani stowarzyszeniem swych obywateli - nie jest tak, że każdy
wyraził zgodę na przyjęcie obowiązujących w nim reguł podejmowania decyzji - to
żadne państwo nie wyraża woli całego społeczeństwa, lecz jedynie jego części.
Pozostałym wola ta jest narzucana przymusem. Jeżeli przymus ten ogranicza komuś
swobodę dysponowania jego osobą, owocami jego pracy czy dobrami otrzymanymi
dobrowolnie od innych (którzy zdobyli je w podobny, nieprzymusowy sposób), jest
on agresją - zniewoleniem bądź rabunkiem - z konieczności powodującą wyzysk
(zysk jednych kosztem straty drugich). Nawet jeśli to większość zmuszałaby
mniejszość, agresja pozostaje agresją, a wyzysk wyzyskiem. Nie ma znaczenia,
czy niewolenia i rabunku dopuszcza się jeden człowiek, czy milion ludzi
uchwalających to np. w głosowaniu. Podatki, konfiskaty dóbr przez państwo czy
przymusowa praca na jego rzecz nie różnią się od haraczy płaconych "za ochronę"
mafii, rabunków dokonywanych przez prywatnych bandytów czy prywatnego
niewolnictwa. W praktyce zresztą decyzje podejmowane przez państwo wyrażają
wolę wąskiej kierującej tym państwem mniejszości. W przypadku, gdy państwo jest
właścicielem wszystkiego (jak zakłada marksizm) oznacza to, że większość ludzi
nie może samodzielnie decydować o żadnych sprawach i musi we wszystkim
podporządkowywać się woli rządzących.
Próby urzeczywistniania założeń marksizmu w praktyce dowiodły słuszności tych
zarzutów (stawianych na długo wcześniej, zanim bolszewicy przejęli władzę w
Rosji w 1917 r., głównie przez anarchistów, m. in. Maxa Stirnera, Williama
Greene'a, Michaiła Bakunina czy Edwarda Abramowskiego). Rosja Sowiecka (a potem
ZSRR), Chiny, Korea Północna, Kambodża Czerwonych Khmerów czy kraje Europy
Wschodniej (w tym Polska) po II wojnie światowej stały się krajami
niespotykanego terroru, zniewolenia, a często i ludobójstwa. Nazwiska takie,
jak Stalin, Mao Tse-Tung, Kim Ir Sen, Pol Pot, Honecker czy Ceausescu stały się
symbolami najokrutniejszej dyktatury.
Błędne jest również twierdzenie o wyższej wydajności gospodarki w
marksistowskim państwie. Jak dowiedli ekonomiści, tacy jak Ludwig von Mises,
Trygve Hoff czy Friedrich Hayek, w waunkach państwowego monopolu własności nie
jest możliwa ocena podejmowanych decyzji pod kątem osiągnięcia
najkorzystniejszych - z punktu widzenia maksymalnego zaspokojenia potrzeb
społeczeństwa - wyników. Inaczej mówiąc, nie jest możliwa kalkulacja
ekonomiczna, nawet zakładając, że państwo postawi sobie za cel jak najlepsze
zaspokajanie potrzeb społeczeństwa, a nie np. zwiększanie bogactwa jego
kierowników czy rozbudowę aparatu przymusu w celu utrzymania ich władzy.
Praktyka dowiodła i tego: próby realizowania założeń marksizmu zaowocowały
wszędzie prędzej czy później krachem gospodarczym i nędzą. Kraje, których
władze wybrały drogę marksistowską, stały się opóźnione gospodarczo w stosunku
do podobnych sobie krajów, które tą drogą nie poszły. Wystarczy porównać np.
Koreę Północną z Południową czy Chiny z Tajwanem.
Wielu marksistów twierdzi, że reżim Stalina i późniejsze dzieje ZSRR oraz jego
satelitów, a także dyktatury Mao i jego następców w Chinach, Kim Ir Sena w
Korei Północnej czy Pol Pota w Kambodży były całkowitym zaprzeczeniem założeń
marksizmu i dlatego nie można podawać ich jako przykładów na błędność tych
założeń. Jednocześnie za przykład stawiają państwo bolszewików rosyjskich za
rządów Lenina (w latach 1917-1924), twierdząc, że zniewolenie, terror, wyzysk i
ludobójstwo, a także zapaść gospodarcza pojawiły się dopiero
wskutek "degeneracji" tego państwa za Stalina. Poglądy takie zwykło się
opatrywać etykietą "trockizmu", od nazwiska jednego z głównych przywódców
bolszewickich (m. in. twórcy i dowódcy Armii Czerwonej), a potem rywala Stalina
w walce o władzę po śmierci Lenina, Lwa Trockiego.
Jest to oczywiście nieprawda. Państwo bolszewickie od początku było państwem
zniewolenia i terroru. Zgodnie z założeniami marksizmu,
wprowadzono "komunistyczny sposób produkcji i podziału" dóbr: zakazano
prywatnego handlu, narzucono obowiązek pracy, ustanowiono przymusowe dostawy
zboża od chłopów (przy czym wysokość obowiązkowych dostaw, ustalana
administracyjnie, przewyższała często rzeczywiste plony) oraz rozdział żywności
przez państwo wg "klasowego systemu przydziałów" ("elementy kułackie i
burżuazyjne" pozbawiano przydziałów żywności w ogóle). Centralnemu państwowemu
zarządzaniu poddano również przemysł; Trocki domagał się nawet "militaryzacji
pracy" na wzór Armii Czerwonej, twierdząc, że "innej drogi do socjalizmu, niż
odgórne zarządzanie siłą roboczą, zgodnie z aktualnymi wymaganiami planu
ogólnopaństwowego, nie ma".
W ślad za tym szedł terror. Dla złamania oporu chłopów, którzy nie chcieli
oddawać zboża, wysłano na wieś specjalną "armię zaopatrzeniową" (Prodarmię),
siłą konfiskującą zapasy. Lenin określił to jako "pierwszy i najważniejszy krok
rewolucji socjalistycznej na wsi". Zaraz po objęciu władzy bolszewicy
ustanowili cenzurę i zamknęli gazety opozycyjne (był to pierwszy dekret ich
rządu). Niedługo później powołali policję polityczną - CzeKa - która otrzymała
wkrótce uprawnienia skazywania na karę śmierci, bez śledztwa i sądu, m.
in. "wrogich agentów, spekulantów, agitatorów kontrrewolucyjnych, sabotażystów
i innych pasożytów" (czyli praktycznie każdego, kto podpadł władzy). Do końca
1918 r. z polecenia CzeKa zdążono rozstrzelać już ponad sześć tysięcy ludzi, a
wiele tysięcy innych zamknięto w więzieniach i obozach koncentracyjnych. W
tymże 1918 r. uchwalono konstytucję Rosji Sowieckiej, która oficjalnie
p