perla
31.08.09, 07:52
www.rp.pl/artykul/356163.html
+++++++++++++++++++++++++
najpierw ten idiotyczny tytuł wzięty z wypowiedzi tego dziennikarza. Otóż
Israel ma grubo ponad miliard wrogów, więc nie potrzebuje szukać takowych.
Potem ów dziennikarz mówi: „Znajdźmy na to dowody, zbadajmy sprawę” na to co
napisał, aby za chwilę stwierdzić: "To, co ja napisałem, to prawda, to się
wydarzyło.".
To po cholerę mu szukać dowodów skoro "dowód" na rozpruwanie Palestyńczyków
dla organów to jego artykuł jest?
To mi przypomina sprawę Kobylańskiego. GW, która go nie lubi za finansowanie
RM, napisała o nim, że on szmalcownik był. Sprawa stała się głośna.
Prokuratorzy IPN przekopali tony akt, przesłuchali setki świadków, i jedyny
"dowód" jaki znaleźli to ten artykuł GW. No więc odstąpili od ścigania go.
Mimo to nie przeszkadza to wielu ludziom nazywać dziś Kobylańskiego
szmalcownikiem.
I na tej samej zasadzie nie będzie przeszkadzało wielu ludziom nazywać Israel
łowcą palestyńskich organów, choć jedyny "dowód" na to, to ten artykuł jest
właśnie.