nie potrafię tego zrozumieć...

01.09.05, 08:17
    • 13_weronika Re: nie potrafię tego zrozumieć... 01.09.05, 09:05
      Przepraszam... za wcześnie mi się kliknęło :)
      Ale przejdźmy do tematu...
      Każdego dnia zaglądam do Was i śledzę Wasze posty i to co się tutaj dzieje... I
      nie potrafię zrozumieć jednej rzeczy... Próbujecie przeróżnych sposobów by się
      wyleczyć, poszukujecie nowych leków, informacji... Chodzicie do przeróżnych
      lekarzy, bawicie się w leczenie tradycyjne, homeopatię, zioła, narkozę,
      akupunkturę i wszystko co daje jakiekolwiek nadzieje.. Próbujecie co chwila
      nowych lekarstw i innych specyfików.. Zaklinacie się że oddalibyście wszystko
      by móc normalnie żyć, że zapłacicie każdą cenę, spróbujecie każdego sposobu..
      Wielu z Was męczy się z chorobą wiele lat, wielu rezygnuje z wielu rzeczy w
      swoim życiu, wielu nie może normalnie funkcjonować społecznie.. Ale prawie nikt
      z Was, nie chce spróbować leczenia u psychologa..!! I ja naprawdę nie potrafię
      tego pojąć..! Przez cały czas czytam Wasze wypowiedzi, ale nikt z Was nie
      podejmuje tego tematu, a jeśli juz ktoś wspomni o leczeniu psychiatrycznym, to
      temat nie zostaje podjęty.. Piszę o tym, bo jak wiecie ja ok. półtora roku temu
      podjęłam leczenie u psychologa-psychiatry.. A tak dokładnie to sedno sprawy nie
      stanowiły rozmowy z psychologiem (bo wizyty były raz na miesiąc), ale leki
      antydepresyjne.. O postępach swojego leczenia pisałam na tym forum w
      temacie "Po wizycie na kanapie" i wszyscy mogli przeczytać o tym, że mój stan
      się poprawił.. Czy jestem w 100% zdrowa..?? Oczywiście że nie! Wciąż trafiają
      mi się gorsze dni, muszę uważać co jem, męczę się z zaparciami.. Ale w
      porównaniu do mojego stanu sprzed leczenia, to jest.. nie do porównania..
      Przede wszystkim pozbyłam się najważniejszego lęku, który dręczy większość z tu
      obecnych - lęku przed ciszą.. Pozbyłam się burczenia, przewalania, ciągłego
      ucisku w brzuchu.. Te wszystkie historie o męczarniach na studiach, to również
      moja historia.. Ja również przerabiałam to samo - strasznie się męczyłam na
      studiach, bałam się siedzieć na wykładach, wciąż coś mi się w brzuchu
      przewalało, co chwila biegałam do ubikacji i tylko się modliłam by była pusta..
      Opuszczałam większość zajęć i chodziłam tylko na egzaminy.. Poza studiami,
      bałam się wszelkiego rodzaju spotkań, zebrań, siedzenia w ciszy, nawet gdy
      szłam do bliskiej koleżanki na kawę, ważne było by grało radio lub telewizor..
      A zresztą, przecież wiecie o co chodzi.. I właśnie leczenie antydepresantem
      zmieniło moje podejście do życia.. Poprostu przestałam myśleć o IBS-ie i swoim
      brzuchu.. Nie bedę pisać o szczegółach, bo już to wszystko opisywałam.. Tylko
      nie mogę pojąć dlaczego tak niewielu z Was próbuje tej metody leczenia???!!
      Ludzie! Czy Wy myślicie, że jak będziecie zażywać antydepresanty czy inne
      psychotropy, to Wam się w głowach poprzestawia??! że staniecie się
      nienormalni??!!! Myślicie, że staniecie się wariatami???!!!Ja brałam seroxat
      przez rok i jestm całkiem normalna, nie zwariowałam!! właściwie nie odczuwałam
      żadnych skutków brania tego leku (poza pierwszymi 5 dniami osłabienia i
      zawrotów głowy), brałam je jak witaminki... Naprawdę uważacie, że faszerowanie
      się przez wiele lat tymi wszystkimi innymi tabletkami, które i tak nie pomagają
      jest mniej szkodliwe, niż rok na antydepresancie??? To oczywiście Wasa sprawa i
      i Wasz wybór, ale przestańcie z tego typu leczenia robić temat tabu i wogóle
      czegoś bardzo strasznego i szkodliwego.. Bo naprawdę nie wiem co by było ze mną
      dzisiaj gdybym nie leczyła się seroxatem.. Wtedy miałam wręcz myśli samobójcze
      i nie miałam siły już dłużej tak żyć.. Przez ten czas od kiedy zaczęłam się
      leczyć dokonałam wielu rzeczy, których wcześniej nigdy bym się nie podjęła..
      Poszłam znowu na studium, kurs angielskiego, zrobiłam kurs prawa jazdy,
      awansowałam w pracy i teraz niemal codziennie uczestniczę w zebraniach,
      spotkaniach i konferencjach zawodowych..!! Odnajduję się w sytuacjach, których
      wcześniej tak przeraźliwie się bałam, i nawet jak mam gorszy dzień i jakies
      dolegliwości to umiem sobie z tym jakoś poradzić.. Nie zamykam się już przed
      światem, tylko żyję pełniejszym zyciem.. Wiem, że nigdy nie bedę na 100%
      zdrowa, ale o ile w IBS-sie np. z 30% stanowi natura wrażliwego jelita, a 70%
      zrąbana psychika, to ja jestem wyleczona w tych 66%, z którymi mogę coś
      zrobić.. Od kilku miesięcy nie biorę już seroxatu i żyję..! Nie uzależniłam
      się, nie zwariowałam, nie pogorszyło mi się..!! To na prawdę nie jest takie
      straszne.. Zawsze warto spróbować.. To oczywiste, że nie każdemu pomoże, duzo
      zależy od właściwego doboru lekarstwa, ale czyż nie warto spróbować przez 1-2 m-
      ce, żeby zobaczyć czy są jakieś efekty..???? Oczywiście róbcie co chcecie, ale
      ja naprawdę nie potrafię tego zrozumieć - skąd ta hipokryzja..??? Zrobilibyście
      wszystko by wyzdrowieć, ale nie podejmiecie leczenia psychotropami... Ale cóż,
      to Wasze życie.. Pozdrawiam wszystkich!!!

      ps. po co Wy się tak kłócicie między sobą na tym forum??? to naprawdę bez sensu
      i trochę żenujące...
      • liii_luuu Re: nie potrafię tego zrozumieć... 01.09.05, 09:40
        gratuluje poprawy:)
        psychika ma duże znaczenie w leczeniu IBSu.
        ja jednak mam na to troszkę inny pogląd.
        opieram to na moim własnym przykładzie.
        wg mnie psychika jest tylko motorem który to wszystko rozkręca.i nie można
        wiekszej częsci winy zwalać na nią.w moich jelitach coś jest nie tak, nie
        funkjonują tak jak trzeba. i nie wierze że psychika oddziałowuje na nie tak
        bardzo, że mam wzdecia, gazy, burczenie nawet jak sobie siedze spokojnie w
        domku.
        ok, psychika to wszystko nasila, pogarsza,ale
        nie sadze zeby antydepresanty pomogły mi na moje problemy. poza tym uważam że
        jest to zatruwanie siebie.

        ja najpierw staram się wykluczyć wszelkie mozliwe powody moich problemów z
        jelitami. gruntowne badania we wszytskie strony. mimo że juz mi lekarze
        wyrokowali, że to IBS.
        i już znalazłam jeden z problemów - glista ludzka pasożytująca w moim jelicie.
        ale wiem, ze coś więcej jest nie tak z moimi jelitami.
        i szukam dalej.
        i gdy już wyczerpie wszytskie pomniejsze sposoby, to bede musiała się odwazyć
        na kolonoskopie, czego bardzo się boję.

        wg mnie każdy z przypadków IBSu jest inny. nie można podac na forum "złotego
        środka",który wszytskim pomoże.
        u jednego IBS to głownie psychika, ktoś inny ma pasozyyt, ktoś grzyby.

        nie znam sie dobrze na tym, więc moge przypuszczac jedynie niektóre rzeczy.
        ale czy leki w jakiś sposób nie niszcza jelit, nie zanieczyszczają organizmu?
        xle działające jelito jest pełne toksyn, wiec po co mu kolejne w postaci
        antydepresantów?

        nie kwestionuje twojego przypadku, poprawy. widocznie duża czesc Twojego
        problemu tkwiła własnie w głowie.

        u mnie to nie tkwi w głowie, jestem tego pewna.
        kazdy powinien sam ocenić swój rodzaj IBSu i czy tak na prawde go ma.

        a z antydepresantami nie kazdy ma tak dobre skojarzenia.







        • 13_weronika Re: nie potrafię tego zrozumieć... 01.09.05, 11:38
          Droga liii_luuu
          ..Ale ja nie piszę że antydepresanty są "złotym środkiem" na IBS.. To tylko
          sposób jeden z wielu, a jednak mało kto chce go wypróbować... Chociaż może dać
          jakies efekty, a przeciez o to w tym wszystkim chodzi żeby zacząć normalnie
          żyć!!!
          Poza tym ja również robiłam wiele badań (łącznie z kolonoskopią).. Przez kilka
          lat chodziłam najpierw po internistach i gastrologach, brałam te wszystkie
          znane nam leki, ale nic mi nie pomagało.. Zatem to nie jest tak, że
          postanowiłam brać antydepresanty w pierwszej kolejności, bez wypróbowania
          innych możliwości i wykluczenia innych chorób..
          Poza tym jeśli ktoś ma grzyby, czy inne pasożyty, to ma poprostu grzyby i
          pasożyty, a nie IBS i wtedy sprawa jest prosta - leczy konkretną przypadłość..
          Ale jeśli ma IBS, to właściwie nie wiadomo co leczyć..
          Ja sama chodząc na liczne badania modliłam się, żeby w końcu znaleziono "COŚ",
          jakąś konkretną przyczynę.. Ale niestety niby wszystko z jelitami było ok.. I
          uważam, że akurat w przypadku IBS (w tej czystej postaci, kiedy jelita są
          naprawdę zdrowe, bez grzybów, pasożytów itp.) psychika ma główne znaczenie..
          Tutaj chodzi o to by wyjść z tego błędnego koła, tego ciągłego myślenia o
          brzuchu, które nas tylko napędza i powoduje że im więcej o tym myślimy tym
          gorzej się czujemy. U mnie właśnie leczenie seroxatem spowodowało, przerwanie
          tego koła, w penym momencie zaczęłam zapominać o brzuchu i zaczynałam się
          lepiej czuć, a kiedy sobie uświadamiałam że lepiej się czuję, to zaczęłam się
          nakręcać w tę drugą stronę.. I o to właśnie chodziło, żeby zobaczyć, że może
          być dobrze i doświadczyć tego na własnej skórze, uwierzyć.. Zresztą, kiedy
          szłam do tego psychiatry to oczywiście nie wierzyłam że cokolwiek mi to pomoże,
          poprostu szłam, bo chciałam wypróbować KAŻDEGO sposobu, który może dać choćby
          najmniejsze nadzieje na poprawę.. I szczerze wątpiłam, że to coś zmieni.. A
          jednak zmieniło...
          Piszesz, że leki zanieczyszczają i niszczą nasz organizm, ale dlaczego odnosisz
          to tylko do antydepresantów..??? A inne duspataliny ipt. rzeczy, które
          przepisują nam gastrolodzy, to są cukierki???????? Niektórzy IBS-owcy faszerują
          się tymi lekami przez wiele lat, robią przerwy, potem znowu wracają do leku,
          zmieniają, biorą kilka naraz..

          Tak jak powiedziałaś kazdy powinien sam ocenić swój IBS, a PRZEDE WSZYSTKIM czy
          naprawdę go ma.. Bo jesli znajduje się konkretna przyczynę złego
          funkcjonowania jelit, to już nie jest IBS, bo IBS to złe funkcjonowanie jelit,
          przy zupełnym zdrowiu organu jako takiego.!!! nie zapominajmy o tym...

          • 13_weronika Re: nie potrafię tego zrozumieć... 01.09.05, 11:45
            A zresztą jeśli ktoś decyduje się na leczenie antydepresantami, nie musi ich
            brać po grób.!! Może brać je przez miesiąc i jesli stwierdzi, że nie ma
            poprawy, albo, że poprostu nie chce ich brać, to poprostu nie bierze.. Odstawia
            i już.. To jest osobista wola każdego cżłowieka... Chodzi tylko o to żeby
            spróbować.. I właśnie to mnie dziwi, że większość z tu obecnych prówało juz
            prawie wszystkiego, nic nie pomogło, więc oni wolą żyć cierpiąc niż spróbować
            tego sposobu..
            • pluszaczka Re: nie potrafię tego zrozumieć... 01.09.05, 13:43
              mam pytanie, czy te psychotropy bierze sie powiedzmy rok a potem juz koniec?
              piszesz ze nie musisz ich juz brac a mi sie zawsze wydawalo ze takie leki sa
              juz do konca zycia...
              i czy sa i jakie skutki uboczne? bardzo niszcza watrobe??
              jak zwykle mam pelno pytan:]
              ale ja wiem ze moje problemy sa w duzej mierze spowodowane psycha, bo
              koncentruje sie tylko na sobie i swoich problemach zktorymi w ogole przestaje
              sobie radzic... czyli bledne kolo:(
              • 13_weronika Re: nie potrafię tego zrozumieć... 01.09.05, 14:37
                pluszaczka..
                O tym jak długo dany antydepresant bierze konkretna osoba decyduje
                psychiatra... W zależności od postępów w leczeniu... Tak jak w przypadku
                wszystkich innych lekarstw.. To nie jest tak, że rok i już.. Ja już nie
                pamiętam dokładnie jak było u mnie, ale wiem, że przez kilka m-cy brałam jedną
                tabletkę dziennie, w celu leczenia, a po poprawie, brałam po pół tabletki
                dziennie i to już była taka kuracja wspomagająca, która zwykle też musi trwać
                dość długo, żeby uniknąć nawrotów choroby..
                Leki psychotropowe przez całe życie bierze się w przypadku chorób psychicznych
                w dosłownym tego słowa znaczeniu - jak np. schizoferemia, rozdwojenie jaźni,
                alzcheimer itp.. To są choroby nieuleczalne, spowodowane konkretnymi,
                fizycznymi zmianami zachądzącymi w mózgu chorego człowieka i wtedy ludzie muszą
                brać takie leki przez całe życie.. Ale IBS tego nie wymaga.. Właśnie w tym
                jest problem, że wszyscy kojarzą psychotropy i antydepresanty tylko z powaznymi
                chorobami psychicznymi.. A przecież tutaj też są bardzo różne leki i osoba z
                dolegliwościami IBS nie dostanie leku na jakąś silną chorobę psychiczną..!!

                Co do skutków ubocznych to ja nie zauważyłam nic szczególnego.. Przez pierwsze
                5 dni przyjmowania leku źle się czułam, było mi słabo, kreciło się w głowie,
                chciało mi się spać... A potem to już nie odczuwałam żadnej różnicy... I nie
                wiem czy mi wyniszczyło wątrobę, bo poprostu nic się z nią złego nie dzieje...
    • tiloo Ja byłem u... 01.09.05, 18:55
      Witam, Mam 27 lat i od 9lat męcze się z IBS, robiłem wiele badań ale one nic nie
      zmieniły i zostałem namówiony przez swojego lekarza na wizyte u psychiatry.
      Przepisał mi Tranxene i jeszcze jeden lek (nazwy nie pamiętam)i musze powiedzieć
      że prawie nic to nie zmieniło. Świadomość że ma się IBS zwycięży chyba wszystkie
      leki. Teraz chodzę na terapie do psychologa ale on pierwszy raz spotkał się z
      takim przypadkiem i mimo różnych prób na razie mi nie pomógł, postanowiliśmy
      jedynie narazie żeby wykonać całą serię badań. W tym miesiącu chyba je będe miał
      robione więc odezwe się jak było-chociaż wiadomo jak będzie :(
    • asia23bb prosba 01.09.05, 22:32
      Weroniko, a czy moglabys napisac takie rzeczy:

      1. czy do psychologa/psychiatry potrzebowalas skierowanie?
      2. czy wizyty sa platne, czy mozna chodzic na NFZ?

      Dzieki!
      Pzdr
      • 13_weronika Re: prosba 02.09.05, 08:30
        Asiau23bb.. Ja odrazu poszłam do prywatnego psychiatry, bez żadnego
        skierowania, także płaciłam za wizyty... :( Nawet nie próbowałam załatwiać
        niczego w państwowej służbie zdrowia, bo od kilku lat wogóle się w niej nie
        leczę, gdyż nie mam już do niej cierpliwości.. :( Zawsze chodzę prywatnie do
        lekarzy.. Także nawet nie wiem jak to wygląda w "państwówce".. Nie wiem gdzie
        się trzeba zgłosić, co załatwić i czy potrzebne jest skierowanie... Musisz się
        popytać bezpośrednio w jakiejś przychodni.. Tylko odrazu Cię uczulam, że bardzo
        trudno znaleźć psychologa, który wie co to jest IBS.. Ja wcześniej byłam u
        dwóch innych psychologów, ale patrzyli na mnie jak na kosmitkę.. Dopiero ten
        trzeci, miał doświadczenie w leczeniu nerwic i depresji nawet w szpiltalach
        psychicznych.. No i przede wszystkim znał IBS i wiedział na czym polega
        choroba... U mnie stwierdził także depresję i stwierdził, że to w pewien sposób
        nasila moje IBS..
      • tiloo Re: prosba 02.09.05, 19:43
        Witaj. Nie wiem jak jest na chwilę obecną wygląda sytuacja ale ja w 2003 roku
        byłem u psychiatry i zapisać się było można bez żadnego skierowania. Troszeczke
        gorzej wyglądała sprawa z wizytą u psychologa, bo bezpłatnie można się było
        dostać tylko ze skierowaniem od psychiatry (wszystko to miało miejsce w Poradni
        Zdrowia Psychicznego). Po kilku wizytach u psychiatry i przepisaniu różnych
        psychotropów wyprosiłem wizyte u psychologa, która była dla mnie szokiem!!!( w
        drodze do domu miałem chęć skończyć ze sobą po tym co usłaszałem). Teraz chodze
        prywatnie do psychoterapeuty ale i to nie za wiele mi pomaga-nie wiem czy
        cokolwiek jest w stanie zmienić mój umysł. Pozdrawiam
    • zalozyciel Re: nie potrafię tego zrozumieć... 05.09.05, 10:07
      co rozumiez pisząc lek przed ciszą?????

      ja tez chodziłam i chodze do psychologa. jakieś 4 lata temu kiedy było
      tragicznie poszłam do psychologa i tak naprawde dołączenie leków
      antydepresyjnych i terapia do debridatu zaczęła skutkować. po roku zaczęłam
      miec coraz dłuższe okresy bezbólowe. teraz tez chodze do psychologa-psychiatry -
      teraia poznawczo-behawioralna, biore lek ktory oddziaóowuje na obszary w mózgu
      zawiadujące nerwami w jelitach. wyniki sa świoetne, oczywiście tak jak pisze
      weronika mam okresy kiedy wszytsko mi wraca i boli mnie brzuch ale jednak
      potrafie nawet pól roku byc zupełnie zdorwa bez żadnych objawow ze strony
      brzucha.

      oprócz tego zauważylam, że oczywiście nie jedzenie pewnych rzeczy i ćwiczenia
      też dobrze działają.

      pozdr
      • asia23bb Re: nie potrafię tego zrozumieć... 05.09.05, 15:39
        A jak trafilas do psychologa? Tzn ponawiam te pytania, co do Weronki. Czy mozna
        sie dostac na NFZ? Trzeba skierowanie? Jesli nie, ile placi sie za wizyte? Jak
        czesto tam chodzisz?

        Pzdr
      • liii_luuu Re: nie potrafię tego zrozumieć... 05.09.05, 16:29
        a co to są za leki, te które dzialają na część mózgu odpowiedzialną za prace
        jelit?
        • pit27 Re: nie potrafię tego zrozumieć... 05.09.05, 19:53
          Witam.
          Liii luuu no zazdroszcze że trafiłas na takiego psychologa który miała jakies
          pojęcie o IBS i potrafił Ci jakos pomóc, ja pare miesięcy temu tez wybrałem
          sie do psychologo bo jak inni IBS-owicze próbuje wszystkiego, ale trafiłem na
          bardzo młoda pania psycholog która nigdy nie słyszała o tej chorobie kurcja
          ograniczała sie na rozmowie nie było mowy o żadnych lekach więc po kilku
          wizytach dałem sobie spokój bo żadnej poprawy nie było. Nie wiem może warto
          spróbowac u innego psychologa ale mieszkam w małej miejscowości na podbeskidziu
          i nie wiem czy innego znajde:)Acha jesli chodzi o pytania Asi23BB. Jesli jestes
          z Bielska jak przypuszczam to jest tam kilka Poradni Zdrowia Psychicznego
          zapisujesz sie najpierw na wizyte do psychiatry i on po rozmowie proponuje Ci
          psychologa, daje Ci skierowanie i potem chodzisz sobie do psychologa dwa razy w
          miesiącu- wszystko jest w ramach NFZ na kase chorych. No sa też napewno
          prywatne poradnie ale jedna wizyta kosztuje okł 50 zł za 45min rozmowy:) Tak
          wiec napewno cos jest w naszej psychice ale strasznie trudno cos z tym zrobić
          życze wszystkim i sobie też żeby w koncu znalazł sie ktos kto nas uwolni od IBS-
          u choc po częsci.
          pozdrówki dla wszystkich
          • liii_luuu Re: nie potrafię tego zrozumieć... 08.09.05, 12:53
            oj, coś nieuważnie czytałes posty:)to nie ja byłam u psychologa który mi
            pomógł:)ja jeszcze nie byłam u takiego specjalisty. na razie poszukuje
            fizycznej przyczyny moich dolegliwości. wróciłam własnie z 2-dniowego pobytu w
            szpitalu.miałam wysoki poziom bilirubiny we krwi i badali czy nie mam coś z
            wątrobą. plus badania na pasożyty, lamblie. tez jestem z małego miasta. może
            nawet mniej wiecej z Twoich okolic:)
    • pit27 Re: nie potrafię tego zrozumieć... 05.09.05, 19:58
      Sorry, miałem oczywiście na myśli 13_weronike a nie liii_luuu bo to weronice
      pomógł psycholog;))
      Pozdro
      • liii_luuu Re: nie potrafię tego zrozumieć... 08.09.05, 12:55
        dopiero teraz przeczytałam ten post. a wczesniej napisałam ten w którym cię
        poprawiam, że to nie ja byłam u psychologa. czyli sam odkryłes swój błąd:)
    • meow_meow1 Re: nie potrafię tego zrozumieć... 07.09.05, 15:50
      pytanie do weoniki: czy możesz podać nazwę antydepresantów, które przyjmujesz?
      czy przedtem cierpiałaś na depresję (myślę, że każdy ibsowiec prędziej czy
      później się jej nabawia, ale chodzi mi o depresję kliniczną). czy musiałaś
      jakoś specjalnie przekonywać psychiatrę, żeby Ci coś przepisał, czy sam
      wiedział co robić. jestem jak najbardziej za "leczeniem mózgu", tylko za każdym
      razem jak chcę iść do psychologa to jest ze mną lepiej i macham na to ręką.
      poza tym, żeby sie wybrać do psychiatry muszę być w 100% przekonany.
    • ignorantka11 Re: nie potrafię tego zrozumieć... 10.09.05, 23:38
      Witam!!!
      Dawno nie pisałam,ale staram się śledzić na bieżąco co się dzieje na forum IBS.
      Ja również leczę się u psychiatry już bardzo długo.Brałam długi czas
      spamilan,fevarin i nie zauważyłam żadnych rezultatów,czytałam posty Weroniki i
      zasugerowałam mojemu lekarzowi Seroxat,ale stwierdził że mocno uzależnia i
      bardzo trudno go odstawić i przepisał Asentre,którą biorę już ponad rok.Sama nie
      wiem ,może jest trochę lepiej, ale tylko ciut,dalej mam lęki ,oraz wszelkie
      objawy IBS czyli burczenia,przelewania,wzdęcia,biegunki itd.
      Myślicie,że warto znowu zmienić lek czy wogóle całkowicie można wyeliminować
      objawy IBS(głównie burczenie z resztą jakoś podołam ;)) ,przestać o tym
      myśleć,normalnie żyć?
Pełna wersja