mwawrz79
18.07.06, 11:11
Elo! Dzisiaj takie małe case study z moich kontaktów z ludzmi, co się
lekarzami każą nazywać...
W końcu zdecydowałem się pójść do lekarza. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie
to jest strasznie krępujące mówić o tych wszystkich dolegliwościach związanych
z IBS. W każdym razie przychodnię mamy w pracy, więc w końcu idę, wchodzę i
rzucam:
- Dzień dobry.
- Dzień dobry. Co Panu dolega?
- Prawdopodobnie mam Zespól Jelita Nadwrażliwego. Wie Pani, co to jest?!
- Tak. Jakoś dziwnie niepewwnie to powiedziała, no ale postanowiłem dać jej
szansę. - Proszę opowiedzieć o Pańskich dolegliwościach.
- Więc tak... I tutaj, jak z rękawa sypię dobrze nam znane symptomy wraz z
przykładami. Potem jakiś mini wywiad, co tam jadam, tryb życia itp. I nagle
olśnienie Pani doktor w formie krótkiej diagnozy i złotego środka dla mnie:
- Proszę spożywać 3 pełne posiłki dziennie, w tym koniecznie śniadanie i
dwudaniowy obiad! Kolacja niekoniecznie, ale może być.
- Co?! Pani chyba żartuje?! Mam jeść wszsystko co popadnie i to w takich
ilościach?!
- Tak.
- Do widzenia.
Baba chyba nie miała zielonego pojęcia, co to jest IBS i co powoduje. Jako, że
daleko nie miałem, to jeszcze zawitałem u Dietetyka. Zaraz po wejściu chciałem
już wychodzić, bo jak mnie zobaczył, to zrobił minę, jak srający kot na
pustyni. To, że jestem chudy (mało jem ze wzgl. na objawy IBS), to nie oznacza
od razu, że do dietetyka chodzą tylko ludzie z nadwagą. W każdym razie wiecie
co koleś wymyślił?! Powiedział, że zamiast pełnowartościowego pieczywa mam
jeść pieczywo jasne, bo ma mniej błonnika i wolniej przemieszcza się w jelitach!!
Także jestem załamany po tych dwóch wizytach. Załamany tym, że ktoś mi pomoże.
Może jednak Wy znacie jakiegoś dobrego lekarza w Warszawie. Może być prywatnie
lub jakieś centrum. Nie żal mi kasy, tylko czasu na takich baranów jak te dwa
wyżej.
Pozdrawiam,
Marek