Dodaj do ulubionych

Podjąłem wyzwanie

29.08.08, 08:18
Jako bezrobotny, dostałem w urzędzie pracy ultimaum. Albo praca, albo kurs.
Praca to robota księgowego i magazyniera w jednym z recydywistami, za 1050pln
netto, gdzieś pod Warszawą.

Oczywiście wybrałem kurs. Jest w centrum, trwa trzy miesiące a zawsze marzyłem
żeby poznać dobrze język Angielski bo znam go dość słabo. W sumie to się lekko
załamałem bo do tramwaju nie jestem w stanie dojść, ale teraz się zaciąłem,
zdrowa dietka, codziennie rano od razu idę do wc i siedzę dopóki nie stanie
się cud, by żyło się lepiej :) dziś udało mi się dojść do tramwaju, wprawdzie
musiałem szybko wracać, ale jednak się udało :) we wtorek zaczyna się kurs, do
tej pory muszę jakoś się przyzwyczaić do chodzenia po mieście bez skurczów.

Trochę się boję, po drodze nigdzie nie ma toalet, ale muszę spróbować.
Najwyzej się nie uda, trudno się mówi, przynajmniej będę wiedział że znowu
spróbowałem. Tylko jak ja 5h wytrzymam na zajęciach? życzcie mi powodzenia :)
Obserwuj wątek
    • mareczekk77 Re: Podjąłem wyzwanie 30.08.08, 19:14
      Dzięki za słowa otuchy wszystkim. Mam być na kursie o 7.30 w centrum, więc przy
      tramwaju dla pewności i kibelka przed zajęciami muszę być 6.50 w tramwaju. Od
      dwóch dni wstaję o 3 w nocy, z przerwami na różne sprawy do 6.20 siedzę na
      kibelku, prysznic i wychodze do tramwaju, wczoraj się udało, dziś prawie bo
      musiałęm szybko wracać spod przystanku. Jeszcze dwa dni treningu i moze się uda,
      musi się udać :)

      O mój Boże, zwykli ludzie wstaliby prysznic, bułka, i wychodzą, ile czasu na
      sen, dla siebie :)
    • mareczekk77 Re: Podjąłem wyzwanie 02.09.08, 18:45
      No i po zajeciach, wszystko super, fajni ludzie, fantastyczna instruktorka ale
      chyba zrezygnuję, ledwo wrocilem do domu i potworna biegunka, cały prawy bok
      mnie pali jakby mnie przypalali ogniem. Dziś wstałem o 2 nad ranem i o 6.40
      wyszedłem, w sumie było fajnie udało mi się dobiec do budynku do toalety :( jak
      zrezygnuję z kursu zabiorą mi ubezpieczenie bo nikt mi nie da zwlnienia
      lekarskiego na 3 miesiace, już nie wiem co mam robić, kurcze najgorszy ten
      dojazd, w tramwaju i na mieście 40 minut bez żadnych toalet, to mnie psychicznie
      potwornie stresuje.

      Na kursie też w sumie lipa, kibelek dwa piętra niżej, na cały budynek dwa
      kibelki, bez pisuarów wiec każdy tam wchodzi z byle jaka sprawą. Kurde myślę
      teraz jak tam jutro dotrzeć, muszę cos wymyśleć, bo teraz to już tylko sobie
      palnąć w łeb jak znowu zrezygnuję przez chorobę.
      • 2-ren Re: Podjąłem wyzwanie 02.09.08, 19:10
        Witaj.Mam postać zaparciową IBS.Jakiś czas temu miałam palenie prawego boku,
        bóle pleców w okolicy lędźwiowej. Żadne leki gastrologiczne nie pomogły.Od 2
        miesięcy stosuję lek antydepresyjny.Myślę, ze to jest to.Mój sąsiad miał postać
        biegunkową IBS,wyleczył się stosując lek antydepresyjny w przeciągu 13
        miesięcy.Teraz jest zupełnie zdrowy,bóle i biegunki ustąpiły.
        Namawiam na wizytę u psychiatry.Chociaż leki te może wypisać rówież
        gastrolog.Naprawde proszę spróbować.Dla mnie ogromnym problemem są bóle brzucha,
        dlatego tez zastosuję wszystko co umożliwi mi normalne życie.Nie boję się
        antydepresantów ani ich skutków niepożądanych.Po prostu nie mam wyboru.
        Proszę nie rezygnować z zajęć.
        Życzę wszystkiego dobrego.
        • mareczekk77 Re: Podjąłem wyzwanie 02.09.08, 20:53
          Witam 2-ren i dziekuję za odzew. Na razie nie mam rpacy więc coaxil ponad 100pln
          miesięcznie nie wchodzi w grę :( ale też myślę ze chyba nie ma się co męczyć
          nawet jak będąskutki uboczne warto brac antydepresant, bo teraz z życia nie mam
          nic oprócz lęku i biedy. Życze szybkiego wyzdrowienia, pozdrawiam :)
          • 2-ren Re: Podjąłem wyzwanie 03.09.08, 20:57
            Witam.Cena antydepresantów jest różna.Jeżeli Jesteś ubezpieczony,to miesięczna
            kuracja wyniosłaby ok.30 zł np.lek Venlectine 75 mg.Oczywiście można zacząć od
            mniejszej dawki 35mg.Recepta powinna zawierać literę P-czyli choroba
            przewlekła.Radzę spróbować.Życzę dużo cierpliwości, proszę się nie zniechęcać.
            Wszystkiego dobrego.
              • 2-ren Re: Podjąłem wyzwanie 03.09.08, 21:38
                Lek np.Venlectine może zaburzać proces myślenia oraz sprawność ruchową.Na pewno
                trzeba zachować ostrożność podczas prowadzenia pojazdów.Ja miałam rozszerzone
                źrenice, poza tym wszystko było w porządku.Leki tego typu mają skutki uboczne,
                zresztą jak wszystkie np Aspiryna.Aktualnie nie mam żadnych objawów
                niepożądanych.Ale każdy człowiek może reagować inaczej.Grunt to cierpliwość i
                wytrwałość.Dzisiaj miałam i mam dobry dzień, jeśli chodzi o IBS.
                Przed zastosowaniem każdego leku, proszę skontaktować się z lekarzem.Życzę
                wszystkiego dobrego.
                • hanca84 Re: Podjąłem wyzwanie 04.09.08, 12:22
                  Trzeba być bardzo ostrożnym siadając po lekach antydepresyjnych za
                  kierownicą. Chyba wszystkie wpływają na zdolności psychoruchowe.
                  Owszem, po dłuższym okresie brania mozna zacząć sprawdzać czy damy
                  rade prowadzić itp. Ale to kiedy organizm się oswoi.

                  Co do psychiatry - owszem można tam pójść. Czy IBS może mieć tylko
                  przyczyny w psychice? Ja sądze, że nie. U mnie np. objawy występują
                  niezależnie od stresu. Jeśli ktos ma biegunki tylko w stresujących
                  sytuacjach - to tak powinien się leczyć psychiatrycznie.

                  Ale zastanówcie się czy warto leczyć się typowymi antydepresantami
                  jeśli nie ma klasycznej depresji? O tym czy ktoś ma depresje czy
                  może nerwice musi zadecydowac lekarz, tak samo jak o sposobie
                  leczenia. Warto pójśc do psychiatry po poradę.

                  Ale w Polsce tutaj koło się zamyka. Do przychodni do psychiatry nie
                  idzie się "pogadać". Przeważnie wizyta nie trwa długo, dostajemy
                  leki, wychodzimy. Niestety coraz częściej jest tak i u prywatnych
                  lekarzy. Psychiatrzy sadzą, że jeśli ktos do nich przyszedł, napweno
                  jest chory, oczekuje leków i je dostaje.

                  Leczyłam się w sumie kilka lat, chodziłam regularnie do psychiatry,
                  do psychologa, do ksiedza. Długo brałam leki. Miałam klasyczna
                  depresję. Objawy IBSu zmniejszyły się minimalnie, powracały,
                  nasilały się znów. Niby wyleczyłam depresję, ale nie wyleczyłam
                  IBSu, objawy mam ciagle od 7 lat.

                  Ja sądzę, że u mareczka problem jest bardziej złożony. Czekam na
                  wyniki jego kolonoskopii - obawiam sie czy to tylko IBS. Ale jeśli
                  wyniki będą ok (wczesniej nie miał jej robionej, a inne badania nie
                  wykluczają powazniejszych chorób) na jego miejscu postąpiłabym tak:
                  poszłabym do psychiatry, jeśli gastrolog po kolono będzie twierdził
                  że to tylko IBS, i poprosiła o skierowanie do szpitala. Położyłabym
                  się na okres 2-3 tygodni w szpitalu psychiatrycznym, poddała
                  intensywnemu leczeniu i psychoterapii. Powiedziałabym, że będę leżeć
                  tak długo az mnie wyciagną z biegunek i napadów lęku. Wierzę, że by
                  się to udało. I wierzę że warto, bo wydaje mi sie że w chwili
                  obecnej mareczek stacza sie po rózni pochyłej. W dół oczywiście.
    • mareczekk77 Re: Podjąłem wyzwanie 04.09.08, 14:28
      Witam,

      We wtorek pierwszego dnia, silna biegunka z bólami jak już pisałem, o 2 w nocy
      wstałem i miałem ochotę na kibelek ale nic z tego nie było, wpadłem w panikę
      wziąłem pół loperamidu i pojechałem autem na kurs w strefę płatnego parkowania
      (ścisłe centrum), wziąłem plakietkę ze jestem inwalidą :) jakoś dojechałem, dziś
      wstałem o 2 i znowu zero wypróżnienia mimo lewatywy, cały czas czuję ochotę na
      to ale nic z tego. Taka jest cena wzięcia loperamidu, kilka dni zatwardzenia, a
      jak jestem na dworzu i mam stres od razu czuję ze zaraz będę musiał się
      wypróżnić, znajduje się w pobliżu toalety stres mija, ochota na wc również.

      Sam już nie wiem co gorsze, biegunka czy zatwardzenie. Chyba zatwardzenie mimo
      wszystko gorsze :) to że jestem na tym kursie zawdzieczam pewnej osobie, która
      mi dała pieniądze na naprawę auta, i na benzynę. Tak bym zrezygnował, nie
      wchodzi w grę tramwaj.

      Pozdrawiam :)
      • poof_poof Re: Podjąłem wyzwanie 04.09.08, 16:05
        mareczekk77 mi sie wydaje, ze komu jak komu ale akurat Tobie wizyta u psychologa/psychiatry wyszla by tylko na dobre i mogla by byc baaaardzo pomocna bo sytuacje, ktore opisujesz swiadcza same o sobie, ze cos jest na rzeczy ( np. jak juz wiedziales ze jest WC to chill...)

        hanca84 : jak wiesz przyczyny naszych dolegliwosci sa rozne. Niektorzy wyszli z tego poprzez diete i zazywanie probiotykow czy specyficznych lekarstw, innym udalo sie po wizytach u psychiatry/psychologa ( albo przynajmniej diametralnie zmienili podejscie i spojrzenie na pewne sprawy, oczywiscie na lepsze - polecam temat, chyba sie nazywa "Po wizycie na kanapie", weronika13 ). Generalnie co jest wazne : da sie z tego wyjsc, ciezka praca i determinacja. A co do sytuacji stresujacych, mysle ze zbyt powierzchownie traktujesz sprawe. Chodzi mi o to, że ten "stres" może już być taki hmm jakby to nazwać "utajony" , ze w podswiadomosci caly czas siedzi nawet w sytuacjach raczej niezbyt stresujacych. Moim zdaniem diagnoza typu : nie mialem biegunki 3 dni a stresowalem sie egzaminem/slubem itp itd tak wiec moj ibs nie zalezy od psychiki, jest bledna.

        Moim skromnym zdaniem moze psychika to nie jest wszystkiemu winna ( w niektorych przypadkach jak sie okazuje jednak tak ), ale pozostawiona bez opieki specjalisty ( niekoniecznie od razu psychiatra i leki ), potrafi kilkakrotnie zwiekszyc objawy.

        Pozdrawiam
        • hanca84 Re: Podjąłem wyzwanie 04.09.08, 17:29
          Masz rację, psychoterapia może zmienic podejście do choroby. Jednak
          musiałaby ona być bardzo intensywna. Moze nie codzienne, ale czesto
          rozmowy z psychologiem, jakies zajęcia w grupach, hipnoza może
          nawet. Jeśli ktoś ma pieniadze to jest w super sytuacji, może iść
          raz w tygodniu do psychologa, powinno to choć trochę pomóc. Pomóc
          zmienic podejscie bo czy złagodzi objawy...

          Jednak w moim mieście oczekiwania na wizytę u psychologa sa długie,
          sama terapia to wizyty raz w miesiacu po pół godzinie. Nie mówię, że
          to nic nie da, bo komuś moze da. Dla mnie to za mało. A nie stac
          mnie zeby raz w tyg. płacić psychologowi 80 czy 100 zł. Brakłoby mi
          wypłaty.

          Co do psychiatrów: u nas ciagle brakuje własnie psychoterapeutów,
          którzy potrafiliby "wyprostować" psychikę pacjentów jak na filmach.
          Przepisanie leków - tak moze pomóc, ale jak sam piszesz to taki
          stres tajny, ukryty, przewlekły. Nie powinniśmy się z tego leczyć
          farmakologicznie. Trzeba się nauczyć walczyc ze stresem, pozbyć się
          jakiś wspomnien z przeszłości, uwolnić się. Leki tego nie załatwią.
          Znam wiele osób, które sa zyciowo spełnione, mają partnerów, pracę a
          mimo tego dokucza im IBS. Nie moge się leczyć antydepresantami,
          tylko powinni się nauczyć radzic sobie ze stresem, a to mozna
          osiagnąć poprzez wpsółprace z psychoterapeutą.

          A dieta jest osobną kwestią. Nasze jelita są nadwrażliwe i to trzeba
          zaakceptować. Wiadomo że im cięższe jedzenie tym silniejsze moga być
          objawy.
        • mareczekk77 Re: Podjąłem wyzwanie 08.09.08, 20:29
          Poof - też tak myślę, ibs jest nie tylko psychiczny ale i organiczny, ale mimo
          wszystko zaleczenie psychiki zmniejsza uciażliwość choroby znacznie. Na logikę -
          byłem 10 lat temu zdrowy, normalnie chodziłem po ulicach, bez stresu, a jak
          zaczely sie biegunki to w sumie sie tego nie balem bo myslalem ze to chwilowe.
          Wiec najpierw byl organizm, pozniej stres jako objaw.
      • 2-ren Re: Podjąłem wyzwanie 06.09.08, 21:38
        Ciekawa jestem co u Ciebie słychać.Kiedy w końcu wybierzesz się do psychiatry po
        leki.Zrób to jak najszybciej> Ty po prostu masz nerwicę.Proszę odezwij się.
        Życzę wszystkiego dobrego.
        • mareczekk77 Re: Podjąłem wyzwanie 08.09.08, 20:34
          2ren - witaj, co u Ciebie? :) chyba jednak zrezygnuję z leków, rozmawiałem z
          ludźmi i się po nich tyje i spada libido, masakra :)) a trochę poważniej, ja
          miałem czas w życiu że miałem zero stresu, siedziałem w domu, fajne filmy,
          gierki, była kasa, i co? i kłopoty jelitowe na maxa. Wiec co psycho załatwi?

          Sam juz nie wiem, znowu inni mowia ze znieczuli nerw błędny odpowiedzialny za te
          szaleństwo jelita, znowu inni mowia ze nie pomaga. I weź tu bądź mądry :)))))
          pozdrawiam cieplutko.
          • 2-ren Re: Podjąłem wyzwanie 09.09.08, 20:34
            Witam,dzięki za odzew.Zrobisz oczywiście jak zechcesz.Po lekach antydepresyjnych
            na pewno się chudnie,samopoczucie jest dobre,przybywa energii i sił, to raczej
            po psychotropach działających nasennie zdecydowanie masa ciała ulega
            zwiększeniu.Leków psychotropowych nie polecam.
            Ja czuję się z dnia na dzień coraz lepiej.Bywa lekki ucisk w okolicy
            okrężnicy,jednak nie mam zaparć ani wzdęć.
            Życzę wszystkiego dobrego.Powodzenia.
              • 2-ren Re: Podjąłem wyzwanie 11.09.08, 19:57
                Witam serdecznie.Już Ci odpowiadam.Ja stosuję Venlectine 75 mg, jest to lek
                antydepresyjny.Dodaje energii, nie powoduje senności.Coaxil jest lekiem z tej
                samej grupy działającym bardzo słabo.
                Lekiem psychotropowym jest np.Doxepin w dawce 10 mg i 25 mg.Powoduje wzmożoną
                senność i bardzo oszołamia.Po tym leku praca jest nie możliwa, człowiek jest
                jakby w transie,ciągle by spał, brak kontaktu z rzeczywistością.
                Polecam antydepresanty, stosując je normalnie funkcjonujemy w świecie,zresztą
                nikt nie musi wiedzieć, o tym że bierzemy. Nasze zdrowie zarówno fizyczne jak i
                psychiczne jest najważniejsze.
                Życzę wszystkiego dobrego.
            • poof_poof Re: Podjąłem wyzwanie 11.09.08, 14:18
              2-ren wczoraj byłem u psychiatry, siedziałem godzinkę i opowiadałem o sobie + objawy itp, lekarz co chwile wyprzedzał moje myśli jakby wiedział co powiem a na końcu stwierdził, że jestem książkowym przykładem i dziwne, że nikt nie skierował mnie wcześniej na tą drogę leczenia. Przepisała mi lek, Velafax, 1x75 mg dziennie ( ponoć niektrzy mają poprawę już po jednej tabletce ale generalnie zaczyna działać po tygodniu, dwóch ), mam brać przez miesiąc , oprócz tego powiedział że przydałaby się psychoterapia i mam już termin do psychologa.

              No ale do rzeczy...rano wstałem, zjadłem śniadanko i z lekkimi obawami zażyłem dawkę leku ( wiadomo stresik, antydepresant - chociaż ten ponoć jest dobrze tolerowany itp ) no i...

              1) 20 minut bo zażyciu leku mój brzuch przestał istnieć, nic mnie nie boli, nie bulgocze, nie mam gazów itp itd chociaż rano jak byłem w toalecie to zapowiadał się "ćiężki" dzień bo miałem biegunke i silne parcie ( przed zażyciem leku ) a potem nic. I tak do teraz. Wiec z tym jest luz ale...

              2) ...jednocześnie 20 minut po zażyciu leku poczułem się dziwnie. Mrowienie, nudności, lekkie zawroty głowy - tak jakbym był na kacu po mocno zakrapianej imprezie,stałem się otępiały. Musiałem się położyć, jakieś 30-40 minut potem stwierdziłem, że jest lepiej i poszedłem do pracy ( chociaż zastanawiałem się czy iść ). Ale czułem się tak sobie, prawde mówiąc źle : suchość w ustach, mdłości, zacząłem się pocić i podjąłem dezycję, że wychodzę. Byłem w robocie raptem 20 min ale mam pracę przed kompem, w pokoiku i bym tam chyba dzisiaj nie wytrzymał. Do domu wracałem pieszo. Spacerek na świeżym powietrzu bardzo mi pomógł, doszedłem do domu i czułem się znacznie lepiej, mdłości i zawroty głowy są odczuwalne ale nie jakieś uciążliwe. No i jeszcze jedno od 7.30 nic nie jadłem juz :/ w tym momencie zaburczało mi w brzuchu ( z głodu :P ) ale nie mam w ogóle apetytu.

              Czy moje objawy są normalne, czy powinienem zadzwonić do lekarza? I jest szansa jakaś, że to się jakoś uspokoi bo jeżeli mam tak się czuć codziennie przez miesiąc to ja to pier... i wole moje dolegliwości jelitowe chyba :(

              Proszę o jakieś dobre słowa bo pomimo tego, że brzuch dzisiaj mnie nie dokucza w ogóle to ogólnie czuję się średnio po tych lekach...
              • 2-ren niesmak Podjąłem wyzwanie 11.09.08, 19:41
                Witam wszystkich.Poof_poof - ja po zażyciu 1kaps.leku miałam
                tzw.nadwzroczność-jakbym widziała lepiej niż zwykle, ale to nie było wcale
                przyjemne.Poza tym miałam rozszerzone źrenice a także silne poty. To trwało ok.2
                tygodni.Moje jelita po tym okresie przyjmowania leku pracowały nadal źle.Jednak
                uparłam się, że to musi mi pomóc.Po 2 tyg.zwiększyłam dawkę do 2 kaps., jednak
                po tygodniu stosowania wróciłam do 1kaps., ponieważ nie mogłam spać.Pierwotnych
                objawów ubocznych już nie miałam.Tak brałam przez 2 miesiące.Następnie
                postanowiłam ponownie zwiększyć dawkę do 2 kaps.Od tego momentu praca jelit
                poprawiała się z dnia na dzień.Bywały gorsze i lepsze dni ale bóle zdecydowanie
                ustępowały.
                Zaparcia i wzdęcia również.
                Czasami miewam zimne poty poty i niesmak w ustach ale to naprawdę w moim
                przypadku jest tylko szczegółem.
                Jestem przekonana,że Twoje objawy uboczne też z czasem ustąpią.Trzeba dużo
                cierpliwości. Ja mając takie objawy chodziłam do pracy. Mam bardzo
                odpowiedzialną pracę a jednak wytrzymałam, zresztą nie stanowiło to dla mnie
                większego problemu.Denerwowałam się tylko tym, ze ktoś może zobaczyć moje
                rozszerzone źrenice.Nikt jednak tego nie zauważył.Teraz zaczynam normalnie żyć,
                spotykać się z ludźmi, mam więcej energii, nie cierpię na bezsenność.Jest coraz
                lepiej.
                Proszę o cierpliwość, te leki należy długo stosować, nawet do 2 lat.
                Trzymam kciuki.Wszystkiego dobrego.Proszę o uśmiech.
                • poof_poof Re: niesmak Podjąłem wyzwanie 11.09.08, 20:23
                  Hej, w moim przypadku to chyba dobra droga bo dzisiaj mój brzuszek nie istnieje.
                  Efekty uboczne leku miałem rano najsilniejsze, potem troche to opadlo a teraz (
                  własciwie od ok 14-15 ) czuje sie dobrze tylko troche zmeczony. Dodam, ze to
                  wszystko co opisałem było zaznaczone w ulotce jako efekty uboczne pojawiające
                  się bardzo często ale nie sadziłem ze dopadną mnie wszyskie na raz. Zadzowniłem
                  do lekarza i powiedziałem w skrócie co i jak. Powiedzial, ze to reakcja na lek i
                  chociaż ludzie akurat na ten lek reaguja raczej dobrze to zdarzaja sie wlasnie
                  takie dzialania uboczne, które mają minąć w ciągu paru dni. No ale poki co mam
                  zmniejszyc dawke o polowe. To tyle, odezwe sie jutro. Pozdrawiam
                  • hanca84 Re: niesmak Podjąłem wyzwanie 11.09.08, 21:22
                    Co wy tu piszecie??

                    Leki antydepresyjne sa lekami psychotropowymi! Zawierają się po
                    prostu w duzej grupie leków psychotropowych.

                    Jak działają na daną jednostkę to zależy od organizmu. U jednych
                    przez wiele tygodni powodują objawy uboczne: bardzo rózne, mdłości,
                    sennośc, kłopoty z zaśnieciem, zawroty głowy, wymioty itp.
                    Faktycznie są takie, które mają działać pobudzająco, i takie, które
                    działają wyciszajaco. Ale to tez zależy od osobnika. Osoby, które
                    mają niskie ciśnienie na wszystkich moga czuć się ospale (i czesem
                    bez brania leków tez się tak czują).

                    To sa mimo wszystko silne leki i nie pozostają bez wpływu na ludzki
                    organizm. Ja na lekach antydepresyjnych normalnie studiowałam,
                    jeździłam samochodem, ale przez pierwszych kilkanaście tygodni
                    czułam się bardzo ospała, ciagle spałam. No i długo utrzymywał się u
                    mnie taki skutek uboczny jak problemy z osiagnięciem orgazmu. Po
                    jakimś czasie organizm się do tabletek przyzwyczaja ale z kolei może
                    nawalać wątroba, żołądek. To jednak chemia. I to jest główny powód,
                    dla którego waham się z rozpoczęciem terapii.

                    Zaczynają te tabletki działac tez po róznym czasie czasem juz po 2
                    tygodniach, ale ocenić czy działają czy nie mozna dopiero po 6
                    tygodniach. Nie wiem czy w waszym przypadku to nie jest
                    autosugestia, że tabletki wam pomagają. W przypadku leczenia
                    klasycznej depresji po kilku dniach przychodzi kryzys. Mam nadzieję,
                    że u was nie wystąpi.

                    I przestrzegam Was przed nagłym odstawieniem tych leków bez
                    porozumienia z lekarzem.
                    • 2-ren Re: niesmak Podjąłem wyzwanie 11.09.08, 21:39
                      Rzeczywiście należy zastanowić się nad tym,co chcemy osiągnąć.Jeżeli dla Ciebie
                      najważniejsze jest osiąganie w życiu orgazmu, to bardzo słusznie, nie stosuj tej
                      grupy leków. Prawdopodobnie objawy Twojej choroby są tylko lekko nasilone?
                      Pozdrawiam.Życzę wszystkiego dobrego.
                    • poof_poof Re: niesmak Podjąłem wyzwanie 12.09.08, 20:24
                      Witam, chciałem się podzielić wrażeniami z kolejnego dnia na antydepresantach. No to zacznę może od tego, że spałem bardzo dobrze a noc byłą spokojna więc póki co nie miałem żadnych "nocnych" dolegliwości. Rano wstałem wcześniej żeby mieć trochę czasu na zobaczenie jak się będe czuł po leku dzisiaj bo nie chciałem znowu iść do pracy na 20 minut.

                      Rano miałem biegunkę, ale brzuch mnie nie bolał. Zjadłem śniadanie jeżeli tak to można nazwać bo wmusiłem siebie kanapkę ( brak apetytu + byłem trochę zdenerwowany przed łykaniem tabletki bo dzień wcześniej miałem mase efektów ubocznych ) następnie zaaplikowałem połowę dawki, odczekałem pół godziny i było ok. Tzn czułem, że przyjąłem tabsa, suchość w ustach itp ale czułem się normalnie nie to co wczoraj, żadnych mdłości czy zawrotów głowy. Poszedłem do pracy normalnie i powiem wam tyle : wiem, że to po dwóch dniach nie działa itp brzuch coś tam mi dokuczał ( biegunka rano, potem lekki dyskomfort ) ale...no jakoś nie myślałem tak nad tym intensywnie jak zawsze. Taki dystans, i generalnie czułem się o wiele lepiej pod tym względem. Jeżeli zaś chodzi o inne działania leku to:

                      - suchość w ustach
                      - lekkie otępienie ale nie że jakiś niesprawny byłem tylko taki na maksa spokojny, wszelkie reakcje, rozmowy itp normalka , może to nie było otępienie ale czułem że jest inaczej chociaż na dobrą sprawę mi to nie przeszkadzało
                      - ziewanie! ;p dużo ziewam i w momencie ziewania mam takie małe mdłości, dziwne uczucie które zaraz przechodzi raczej nie jest uciążliwe
                      - brak apetytu wciąż, jeść mogę, nie odrzuca mnie ale jem bo wiem, że muszę na dobrą sprawę móglbym tylko wodę pić ;)
                      - zmęczenie, spałem 8 h, w pracy było ok ale teraz taki zmęczony jestem i przywieszony troszkę
                      - hmmm no i libido zdecydownie w dół

                      Generalnie olbrzymi + jeżeli chodzi o sprawy jelitowe, sporo małych, denerwujących minusików ale mam nadzieję, że to minie z czasem.
                        • poof_poof Re: niesmak Podjąłem wyzwanie 13.09.08, 13:41
                          Spoko, może masz rację i troche jestem przewrażliwiony ale samo
                          branie takich leków mnie póki co stresuje, zwłaszcza po pierwszym
                          dniu. Hmm a dzisiaj? Dzisiaj tez pół dawki wziąłem, czuję się
                          dobrze, nawet lepiej niż wczoraj, najbardziej mi przeszkadza brak
                          apetytu. Czy ktoś wie może jak wygląda sprawa zwiększania dawki? Tzn
                          w środe mam zadzwonić do lekarza i wtedy pradopodobnie przejde na tą
                          dawkę 75 mg, i zastanawiam się czy jak tydzień będe brał 37,5 mg to
                          czy po przejściu na większa znowu będe mial takie halo jak w
                          pierwszy dzień?

                          Aha i jedna bardzo ważna sprawa, mam nadzieje, że ktoś zdąży
                          odpisać :P Ide dzisiaj na wesele bardzo dobrego kolegi. Nie
                          zamierzam pić wódki, cięzkich alk. ani w ogóle nie planuję libacji
                          ale zastanawiam się czy mogę sobie pozwolić na jedno piwko? W sumie
                          lekarz mi zabronił w ogóle na 3 miesiące pić alk - nie chodzi o
                          działanie na jelita bezpośrednio składników piwa tylko relacje alk-
                          mózg-jelita ( najpierw niby ok, relaks ale efekty długofalowe są
                          bardzo złe ) . No i zamierzam się do tego stosować tylko zastanawiam
                          się czy nie zrobić dzisiaj minimalnego wyjątku ( podkreślam, jedno
                          piwko ). Co o tym sądzicie?
                          • hanca84 Re: niesmak Podjąłem wyzwanie 13.09.08, 14:00
                            Tak, po tygodniu zwiększ dawkę. Mozesz mieć znów nasilone lekko
                            skutki uboczne, ale niekoniecznie. Wszystko zalezy od konkretnego
                            organizmu.

                            Nie bój się tak tych leków, ja brałam naprawde długo. Każdy lekarz
                            Ci poradzi żebyś się tak w swój organizm nie wsłuchiwał, bo coś
                            napewno usłyszysz.

                            Co do piwa... Jedno Ci nie zaszkodzi. Jeśli jesteś teraz na jakiejś
                            diecie by wspomóc jelita, piwo może zaburzyc efekty. Więc nie warto
                            go pić. Jak nie masz diety, jedno piwo na mężczyznę WYPITE POWOLI Ci
                            nie zaszkodzi (ze względu na psychotropy). Ale czy będziesz miał
                            jakieś objawy uboczne - ciężko powiedzieć. Mozesz być senny, moze Ci
                            być niedobrze, albo będziesz rozkojarzony.

                            I w ogóle zastanów się co Ci da jedno piwo? Będziesz wyluzowany
                            bardziej? Zastanów się po prostu czy warto.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka