Dodaj do ulubionych

u mnie choinka ubrana!

27.11.04, 07:25
wariactwo,prawda?caly dzien bylam zajeta,nawet na forum nie mialam czasu
zajrzec i popisac!jutro nadrobie ,mam nadzieje!wszystko przez ubieranie
choinki,dzis bylo u nas w miescie uroczyste zapalanie choinki na placu,ludzie
juz dekoruja na swieta bozego narodzenia,kurcze ale szybko!
Obserwuj wątek
    • aleks44 Re: u mnie choinka ubrana! 27.11.04, 17:32
      a Wy tam macie choinki ???? przeciez tam same kaktusy,
      a tak na serio to jakie drzewka ,bo kiedys widzialem jakas chyba sosne ????
      ja sie jeszcze wstrzymam,z ubieraniem jakies dwa tygodnie
        • aleks44 Re: u mnie choinka ubrana! 27.11.04, 18:50
          a ja myslalem ,ze bedziesz miec prawdziwa
          ja w tamtym roku mialem prawdziwa,ale teraz zastanowie sie czy kupic.
          mimo tego ze stala w pojemniku z woda ,to i tak caly czas igly opadaly.
          moze jak by to byla jodla ,to co innego ,ja mialem swierka.ale jeszcze tyle
          czasu do zasanowienia zostalo,moze cos wytne na dzialce
          • rilian Re: u mnie choinka ubrana! 27.11.04, 19:48
            Ja jednak sztuczną. Sam wolałbym jakąś w doniczce, żeby potem przy pracy
            wsadzić do ogródka, ale żona postawiła veto. I koniec dyskusji. Ale dziś nawet
            ładne o-zdupki kupiła na nią... :)
            • ellenai Re: u mnie choinka ubrana! 27.11.04, 23:28
              ten pomysl z doniczka jest dobry!ja w polsce mialam zywa choinke,wycinalam taka
              chorsza albo z paroma czubkami,nigdy nie wycinalam zdrowego drzewa bo to strata
              jest ogromna.Tutaj zywe choinki sa bardzo drogie! bo tu drzew nie ma!
    • elp1 jak tak bardzo chcesz potwierdzenia Ellenai, to 27.11.04, 23:30
      prawda - szaleństwo.

      Za oceanem nie wiem czy z wszystkim tak szybko macie, ale z choinką to fakt.
      Wcześnie ubieracie i równie szybko rozbieracie, jakby najmniej dostrzegając
      sedno sprawy "choinkowej" - Święta Bożego Narodzenia i okres do Trzech Króli.

      Ale, widać to ma do siebie wielka, prędka Ameryka ehehehe ;-)
    • elp1 a może dacie się skusić na sentymentalną podróż 27.11.04, 23:51
      w czasie?

      Powspominajmy nasze zachwyty i zauroczenia choinkowe.

      Zaglądając daleko, daleko w przeszłość "widzę" różne takie ruchome obrazki.

      Tato przyniósł choinkę przed dom. Ja z nosem przy szybie patrzę na choinke,
      obok czuję obecność mamy, widzę, że tato daje rekoma mamie jakieś znaki.
      Ja wciaż tkwię przy szybie, słyszę jak mama wychodzi z domu, widze jak tato
      podchodzi sprzed okna w kierunku wejścia do domu.
      Znika mi z pola widzenia razem z choinką.
      Mam wrażenie, że bardzo długo sama jestem w domu. Wiem, że nie mogę sama wyjść.
      Nagle otwierają się drzwi i wchodzi choinka, dopiero za nią rodzice.

      Wieczór, stół kuchenny, rodzice, dzieci, babcia i mnóstwo kolorowych papierków,
      stanioli, klej, kredki, słomkowe rurki, wata, a przy tym czuje taki
      charakterystyczny zapach. To zapach zlotolu i srebrolu do malowania orzeszków.

      Wieczór, stół kuchenny, rodzice, babcia, dzieci i cukierki, czekoladki,
      lukrowane pierniczki, jabłka, igły, nici, wstążeczki, tasiemki i różne
      pojemniczki: koszyczki, miski, kartonowe pudełka.
      Każdy cukierek dostaje pętelkowy ogonek z tasiemki i każda inna rzecz także
      jakiś sznurek, albo wstążkę albo iglą przebija sie np. pierniczek i zostawia
      przewleczoną igłą nić. Babcia robi supełki by te nici się nie powyciągały.
      Bardzo odpowiedzialne zadanie to ładnie układać w różnych pojemniczkach różne
      rodzaje zawieszanek. To wszystko w odpowiednim czasie będzie trzeba z tych
      pojemniczków wyjmować i wieszać na choinkowych gałązkach.

      A jakie Wy ruchome obrazki z choinką w tle pamiętacie?
      • aleks44 Re: a może dacie się skusić na sentymentalną podr 28.11.04, 08:58
        Wlasciwie ja tez tak zapamietalem,ale jeszcze do ozdób choinkowych,musze dodac
        łańcuchy robione z kolorowego papieru,co bylo czynnoscią bardzo
        pracochłonną,dlatego robily to moje siostry,ja natomiast wiązałem slodycze,
        ktore miały bardzo maly okres przydatnosci do spozycia i dlatego najwczesniej
        znikały z choinki.Zapach ktory dawala choinka pozostanie mi zawsze w pamieci
        bo jodła ma taki wspaniały zapach, swierk tez pachnie ,ale bardzo slabo.
        W tym roku chyba przeprosze sie ze sztuczną sosną
        • zuzanna6 Re: a może dacie się skusić na sentymentalną podr 28.11.04, 10:00
          he he jakie miłe wspomnienia

          ja tez z babcią i rodzeństwem robiłam łańcuchy z kolorowego papieru, i łańcuchy
          przeplatane słomą, i ozdoby z wydmuszek

          i to przejedzenie wigilijne i te nacudowniejsze uszka w barszczu

          no i oczywiście wizyta Mikołaja po kolacji wigilijnej - tak strasznie wierzyła
          w tego Mikołaja, zawsze w pokolju przy prawdziwej wiekiej choince otwierano
          okno i co roku jak gdzies własnie wyszłam, jak powstało jakieś zamieszanie
          wpadał ten dobry Mikołaj i nigdy nie mogłam go zobaczyć...co roku obiecałam
          sobie ze go przypilnuje i nic......to był dopiero dylemat
              • zuzanna6 BYŁAM MIKOŁAJEM 28.11.04, 13:19
                A kto z was był kiedyś Mikołajem? Takim przebranym była dwa razy.

                Mam taki sliczny strój w domu. Jak siostry dzieci były małe to uciekałam do
                piwnicy, przebierałam sie i wreczałam prezenty. Kiedys o to samo poprosiła mnie
                rodzina mieszkajaca tylko pare ulic dalej. Pamietam siarczysty mróz, zima jak
                ta lala, w domu prezenty wreczyłam, a ze ten strój jest cieplutki to sie nie
                przebierałam, szłam tak w Wigile do rodzinki. Sliczny Mikołaj tylko oczywiście
                bez worka, bo wszystkie prezety tam u rodziny były przygotowane.

                Przezyłam dwie niezwykłe przygody po drodze - jedna wesoła, druga smutna.

                Wszyscy przechodnie zaczepiali mnie, było wesoło i serdecznie, ludzie szli po
                kilku głębszych na kolejna wigilie i nawet chcieli mnie porwac ze sobą. Wszyscy
                mysleli ze to facet, więc jak najmniej sie odzywałam. Miałam dzwoneczek,
                dzwoniłam i wszystkich pozdrawiałam. Było wesoło i sympatycznie. Podszedł do
                mnie mocno nawiany facet i spytał - hej stary, nie wiesz gdzie tu jeszcze o tej
                porze moge wódeczke kupic? Może jest jakaś melina, nie jestem z tej
                dzielnicy.....było to naprawdę niezwykłe doświadczenie - wyonrażcie sobie - ja
                Wigilie spaceruje po Słupsku jako Mikołaj - czapka na oczach, broda
                wileka....nie rozpoznałby mnie nikt...hi hi hi

                ale w jakimś szarym, brudnym, biednym oknie wyjrzał pijany facet z małym
                chłopczykiem i i nieniormalny pokazuje mu - zobacz Mikołaj, prawdziwy
                Mikołaj.........mógł nie otwierac tego okna, mógł inaczej do tego dziecka
                zagadać, przeciez ze mna nic nie ustalał, przciez widział ze w ręku mam tylko
                dzwoneczek.....i mrugła do mnie bym dziecku jakiegoś cukierka
                dała......wyobrażacie sobie jak mi było przykro, nie pomyslałam,....nie miałam
                nic przy sobie.......pogroziłam pijanemu tatusiowi i wyrtłumaczyłam dobitnie,
                ze jak Mikołaj prezenty podkłada to dziecko tego nie widzi, ze przez całę
                swieta będe tu krązyć i na pewno dziecko cos w domu wkońcu znajdzie.....

                cieszymy się świętami, a ile jest takich cholernych pijaków, którzy nie zapomna
                by sie nachlać, a o dziecku zapomna i jeszcze w taki sposób zebrac - myslałam
                ze go uduszę

                ale kiedy ubierałam juz ten strój innym razem to zawsze w razie czego juz cos
                przy sobie miałam
                • aleks44 Re: BYŁAM MIKOŁAJEM 28.11.04, 14:21
                  tak,Masz racje ,ze bylo Ci przykro,mysle ze kzdemu na Twoim miejscu byloby tak
                  samo.Niestety bardzo duzo jest domow w ktorych rodzice nie maja pieniedzy na
                  oplaty czynszu,ubranie dzieci nie mowiac o prezentach.Plaga pijanstwa jaka
                  panuje w naszym spoleczenstwie jest bardzo duza ,wiele osob woli kupic
                  przyslowiowa flaszke wodki niz jakiegos lakocia dla dzieciaka,ale w tym
                  wszystkim jest tez bardzo wiele nasze wlasnej winy.Pamietam,ze czasem jakis
                  drobny prezent ,potrafi dac wiele przyjemnosci,a niestety wiele osob chce byc
                  lepszym od drugiego i kupuje cos ,co dla innych jest nie do osiagniecia ze
                  wzgledu na cene.Wystarczy popatrzec na Komunie,jak nasze pociechy ja przezywaja.
                  Dla wielu liczy sie prezent ktory maja dostac,znam przypadki gdzie rodzice bez
                  przerwy przypominali przy matce chrzestnej o marzeniu dzieciaka,wiec ta wzieła
                  pozyczke i kupila prezent.Wiem ,ze tak nie powinno byc ,ale takie przypadki nie
                  sa odosobnione.Nasza wiekowa tradycja zastaw sie a postaw sie niestety sprawdza
                  sie i to czesto.Za moich czasow bylo inaczej,oczywiscie kazdy lubi dostawac
                  prezenty,ale czasami jest to bardzo przykre jesli wie sie ,ze osoba od ktorej
                  cos dostalismy musiala na to wydac fortune,a my znamy jej sytuacje materialna.
                  Uwazam,ze jakas mala drobnostka ,tez moze wiele szczescia nam dac.
                  Nigdy nie bylem Mikolajem
            • ellenai Re: a może dacie się skusić na sentymentalną podr 28.11.04, 18:49
              sliczne sa wasze wpomnienia swiateczne.Tez takie mam ,za mikolaja nigdy sie nie
              przebieralam ,ale pamietam jak moja babcia pare razy pelnila te zaszczytna
              funkcje,wrazenia byly niesamowite.Babcia wychodzila na pole sprawdzac czy
              mikolaj nie idzie po chwili mikolaj wchodzil do domu,rozdawal prezenty,po jego
              odejsciu pojawiala sie babcia,pamietam jak bylam ogromie rozczarowana ze babcia
              nie widziala mikolaja!
              a co do komercji tutaj,o tak,jest ogromna, i prawdziwa istota swiat sie zatraca
              w tych prezentach ,rzeczach,eeeeeeeeeeee fuj!
    • elp1 ale niektórzy się kamuflują z mikołajowaniem :-))) 29.11.04, 17:18
      udajecie, że nie wiecie o tym, że istota mikołajowania nie kryje się w brodzie
      i kapocie, ale w <dobradobraszzzzzaaaa> nie zdradzę publicznie Mikołajowej
      tajemnicy, a powiem tylko, że KAŻDY MOŻE BYĆ ŚWIĘTYM MIKOŁAJEM (i o ile mi
      wiadomo - w odpowiednim czasie - KAZDY bywa Świętym Mikołajem! ;-)

      i to jest piękne, wspaniałe, cudowne, urocze, tajemnicze, bajkowe itd.itp.
    • elp1 Świętemu Mikołajowi 29.11.04, 17:26
      nawet najsroższa bieda nie straszna, bo on ma serce i wyobraźnie i wie, że
      prezentem może być np. zaproszenie na wycieczkę, z tatą i mamą lepienie
      bałwana,przez krasnoludki naprawiona ulubiona zabawka itp.itd.
      Po coś w końcu Święte Mikołaje mają serca i wyobraźnię - prawda?
    • elp1 czy Ktoś pamięta żywy płomień 29.11.04, 17:33
      prawdziwe, parafinowe świeczki w "żabkowych" uchwytach na prawdziwych gałązkach
      jodły?

      Pochwalę się Wam: ja pamiętam!
      Hihihi i nawet pożar gałązki jodełkowej pamiętam i co się wówczas działo wokół
      płonącej choinki także na jednym z ruchomych obrazków "widzę" ;-)
      Dobrze, że był tato i mama i sytuacja pożarowa została szybko opanowana.
      Ten pożar też był wówczas swego rodzaju atrakcją, no i co bym wspominała
      dzisiaj gdyby go wówczas nie było?
      Dobrze, że był hihihi :-)))))))))))))))
      • aleks44 Re: czy Ktoś pamięta żywy płomień 29.11.04, 18:35
        oczywiscie ,ze pamietam,tez takie mielismy,ale przy zapalaniu obowiazywaly
        odpowiednie przepisy,bo zdawalismy sobie sprawe z niebezpieczenstwa
        pozaru,zapomnialem napisac o anielskich wlosach,bo one chyba byly najbardziej
        narazone na zapalenie ,dobrze ze mi o tych swieczkach przypomnialas
        • elp1 o tak! tak! i anielskie włosy wówczas były i śnieg 29.11.04, 20:00
          z waty.
          A czy Twoja mama robiła karmelki z tłuczonymi orzechami?
          Wiem że rozlewała karmelkową masę na blaszkach do pieczenia ciasta, a gdy ta
          masa podeschła to kroiła w prostokąty.
          Póżniej te prostokąty zawijało się w pergaminowe papierki, postrzępioną
          kolorową bibułę i na koniec w pasek stanioli, strzępki bibluły zakręcało się
          tak jak pakowane są cukierki i takie karmelki też zdobiły choinkę.
          Karmelki miały taką dziwną właściwość że wyparowywały, a na zewnątrz nie było
          wcale widać, że wewnątrz pakuneczku już karmelka nie ma ;-)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka