"Niech pan się nie boi on nie gryzie"

08.12.09, 08:11
Takie słowa usłyszałem wczoraj wieczorem od jednej Pani, która spacerowała sobie z wielkim włochatym "bydlakiem" przy ulicy Różanej. Stworzenie nie było na smyczy i kagańca też nie posiadało. Rzeczywiście bardzo sie nie wystraszyłem ale zrobiło mi sie trochę nijako. Kiedy zaproponowałem tej Pani, żeby stworzonko wyposażyła w jakiś świecący napis z taką informacją, to usłyszałem, że jestem złośliwy. Skąd do diabła mam wiedzieć z jakimi zamiarami piesek się do mnie zbliża? Są ludzie, którzy panicznie boją się psów i dla takiego człowieka jest, to naprawde traumatyczne przeżycie. Dlaczego właściciele psów z takim uporem trzymają kaganiec w ręku i spuszczają psa ze smyczy. Czy do tych ich pustych łbów nie dociera fakt, że dla kogoś może, to być stresujące? Ludzie! Pomyślcie też czasami o innych!
    • aabeaa Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 09:19
      Racja!
      Bardzo lubię zwierzęta, zwłaszcza psy, ale uważam, że WSZYSTKIE powinny być prowadzane na smyczy i w kagańcach. Pies nie powie nam jakie ma zamiary... on je zrealizuje... jak tylko będzie miał możliwość.
      • swistak133 Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 10:13
        > Racja!
        > Bardzo lubię zwierzęta, zwłaszcza psy, ale uważam, że WSZYSTKIE powinny być pro
        > wadzane na smyczy i w kagańcach.

        Bez przesady. Nie popadajmy w histerię. Nieagresywne pieski-miniaturki też mają chodzić w kagańcach i nigdy nie być spuszczane ze smyczy? Najważniejszy jest rozsądek po stronie właścicieli oraz ewentualne egzekwowanie odpowiedzialności za czyny ich pupila. To drugie szybko włączyłoby niektórym myślenie.

        Jeszcze co do smyczy i kagańca, to wydaje mi się, że za wyjątkiem "ras niebezpiecznych" nie istnieje podstawa prawna nakazująca ich używanie. Chyba, że jest jakaś lokalna uchwała o której nie wiem.

        Na pewno na smyczy pies musi być w lesie.
        • kecaj61 Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 10:34
          "ewentualne egzekwowanie odpowiedzialności z
          a czyny ich pupila?" Ja mam w dupie egzekwowanie odpowiedzialności (jeżeli jeszcze rzeczoną dupę będę nadal posiadał). To po pierwsze. A po drugie każdy większy pies może krzywdę zrobić i to solidną. Zresztą ostatnio było głośno jak zwykłe kundle zagryzły starszą kobietę. Jak masz dużego psa to nie patrz na rasę, tylko pilnuj żeby nikomu krzywdy nie zrobił.
        • sqz Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 11:07
          Istnieje prawo nakazujące wyprowadzanie psów na smyczy i w kagańcu w
          Pruszkowie;
          Uchwała Nr XXXIX/460/06
          Rady Miejskiej w Pruszkowie
          z dnia 26.stycznia 2006 r.
          Rozdział V
          Obowiązki osób utrzymujących zwierzęta domowe
          § 21
          1. Na tereny przeznaczone do wspólnego lub publicznego użytku psy
          mogą być wyprowadzane tylko na smyczy lub w kagańcu , a psy ras
          uznanych za agresywne albo w typie tych ras muszą znajdować się pod
          nadzorem osób pełnoletnich - na smyczy i w kagańcu
          • swistak133 LUB 08.12.09, 12:17
            sqz napisał:

            > Istnieje prawo nakazujące wyprowadzanie psów na smyczy i w kagańcu w
            > Pruszkowie;

            > § 21
            > 1. Na tereny przeznaczone do wspólnego lub publicznego użytku psy
            > mogą być wyprowadzane tylko na smyczy lub w kagańcu

            Na smyczy LUB w kagańcu - dobór spójnika jest tu chyba dosyć istotny.

            Żeby było jasne - uważam, że psy duże oraz agresywne (tutaj bez względu na rasę i wielkość) powinny pod stałą kontrolą właścicieli, także przy użyciu smyczy i kagańca.
            • sqz Re: LUB 08.12.09, 12:55
              Bardzo ważne jest to "lub" aczkolwiek gdy pies jest wielkości małej
              krowy to sam kaganiec nie zapewnia bezpieczeństwa osobom postronnym.
              Najgorsze że właścicieli psów nie uważaja za potrzebne zakładania
              kagańców psom puszczonym luzno no bo przecież on nie gryzie.
          • cezariano Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 12:19
            Czy to znaczy, że gdyby takiego prawa nie było, chodzenie po parku z dużym psem
            bez smyczy i kagańca byłoby normalne? Albo inaczej, gdyby prawo nakazywało takie
            właśnie chodzenie, należałoby tak chodzić?
            • swistak133 Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 12:25
              > Czy to znaczy, że gdyby takiego prawa nie było, chodzenie po parku z dużym psem
              > bez smyczy i kagańca byłoby normalne? Albo inaczej, gdyby prawo nakazywało taki
              > e
              > właśnie chodzenie, należałoby tak chodzić?

              A rozmawiamy o normach prawnych, czy kulturowych
              • cezariano Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 12:37
                Jestem zwolennikiem norm kulturowych pomimo, że mają też swoje wady. Uważam, że
                normy prawne mają ich więcej. Dlatego jestem zdecydowanym przeciwnikiem
                powoływania się na nie. Stąd też moje spory z Wami na tym forum np. o legalnych
                miejscach parkingowych. Chociaż z drugiej strony dzisiaj uświadomiłem sobie
                pewną wewnętrzną sprzeczność moich myśli.
                • swistak133 Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 12:41
                  > Chociaż z drugiej strony dzisiaj uświadomiłem sobie
                  > pewną wewnętrzną sprzeczność moich myśli.

                  Więc już lepiej nie ciągnąć tego tematu. :))
                  • cezariano Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 12:43
                    Zgadzam się w 100%. Pozdrawiam serdecznie :)
        • aabeaa Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 15:10
          Aaaa czyli te małe ujadki nie mają zębów... nie gryzą... ciekawostka...
          Osobiście byłam nieźle pogryziona przez małego kundla, więc nie mówcie mi, że
          tylko duże trzeba trzymać na smyczy. Kwestia kagańca tutaj jest dyskusyjna,
          owszem, bo małego psa łatwo na smyczy utrzymać w ryzach.
          • swistak133 Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 15:41
            aabeaa napisała:

            > Aaaa czyli te małe ujadki nie mają zębów... nie gryzą... >ciekawostka...

            Jeżeli to do mnie, to polecam poćwiczenie czytania ze zrozumieniem. Jeżeli nie do mnie, to przepraszam.
    • zwierz.alpuhary Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 09:23
      ja kiedyś w podobnych okolicznościach miałem okazję poczuć szczękę rottweilera na przedramieniu. Po prostu przechodziłem obok, nie wykonywałem żadnych gwałtownych ruchów. Na szczęście pies nie przegryzł rękawa kurtki. Właścicielka nie posiadała się ze zdumienia.
    • cezariano Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 10:20
      Duży pies powinien zawsze chodzić na smyczy. Rozumiem, że mogą być stare, chore
      i łagodne, ale ludzie mają prawo się bać. Małe psy według uznania właścicieli.
      Czyli te łagodne bez, agresywne na smyczy. Oczywiście te wielkie i agresywne
      zawsze na smyczy i z kagańcem.
      • leo48 Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 10:41
        Niedługo będziemy witać Noowy Rok i strzelać korkami od szampana. Przy okazji
        możemy pozyskać te druciane "kagańce" dla yorków.

        Kecaj, z tymi psami to jest tak, że ja ostatnie 25 lat przepracowałem będąc w
        obcych domach u ok 10 klientów dziennie. Jeśli to pomnożymy przez tylko 200 dni
        w roku to wychodzi 50 tys szans na spotkanie z agresywnym bydlakiem. W praktyce
        "zaliczyłem" trzy niegroźne draśnięcia czyli statystycznie zero.

        Czy któryś z nich nie był wściekły ? Sądząc po występujących u mnie sporadycznie
        objawach, mógł być...
        • nika.1710 Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 11:41
          leo48 napisał:




          > Kecaj, z tymi psami to jest tak, że ja ostatnie 25 lat
          przepracowałem będąc w
          > obcych domach u ok 10 klientów dziennie. Jeśli to pomnożymy przez
          tylko 200 dni
          > w roku to wychodzi 50 tys szans na spotkanie z agresywnym
          bydlakiem. W praktyce
          > "zaliczyłem" trzy niegroźne draśnięcia czyli statystycznie zero.


          Ale to Twoja prywatna sprawa, jak sie pchałeś do kogoś do domu!! Ja
          chciałabym bezpiecznie spacerowac z dzieckiem po parku.Ostatnio
          musiałam się bronic przed tzw. niegroźnym małym pieskiem!!
          A jeszcze te psie odchody na chodniku koszmar!!Ja rozumiem że pies
          ma też potrzeby ale dlaczego właśnie na środku chodnika??
          Ale ponoc pies upodabnia się do właściciela!
          • swistak133 Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 12:07
            > Ale to Twoja prywatna sprawa, jak sie pchałeś do kogoś do domu!! Ja
            > chciałabym bezpiecznie spacerowac z dzieckiem po parku.Ostatnio
            > musiałam się bronic przed tzw. niegroźnym małym pieskiem!!

            No właśnie, Leo! Po cholerę się pchałeś ludziom do domu?!! ;))

            Kurde, znowu robi sie śmiesznie. :)))


          • leo48 Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 12:13

            nika.1710 napisała:

            ponoc pies upodabnia się do właściciela!

            Odwrotnie, to pan upodabnia się do psa. I właśnie w tym cała nadzieja bo
            dopiero, gdy właściciele zaczną "stawiać klocki" na trawnikach i chodnikach (jak
            Adaś Miauczyński w "Dniu świra") to Straż Miejska i Policja Państwowa ockną się
            z letargu.

            Na razie funkcjonariusze paradują w swych cudnych czyściutkich mundurkach i
            tylko filują, czy budzą powszechny podziw. A dookoła syf, rozwalone przystanki i
            kosze naśmieci, grzęźniemy po pachy w psich kupach, samochody tarasują przejście
            chodnikami itp itd

            Ale oni są ponad to.
    • doradzacz Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 12:37
      Witam.
      Nie uważam, żeby ustawy preparowali ludzie mądrzejsi od nas samych. Zatem
      decyzję czy psiak ma chodzić na smyczy, w kagańcu, na dwóch czy czterech łapach
      pozostawiłbym psim opiekunom odpowiedzialnym za psa ze wszystkimi tego
      konsekwencjami.
      Pozdrawiam Forumowiczów!
    • algaria Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 14:09
      Mam dużego psa i kiedy tylko wychodzę z nim po za własny ogródek trzymam go (ją)
      na smyczy bo tak naprawdę nie wiem jak ona się zachowa w różnych sytuacjach.Jak
      zareaguje na rowerzystę, dziecko z kanapką (czy np nie będzie chciała tej
      kanapki zjeść) na faceta z wąsami bo jej poprzedni właściciel miał wąsy i sie
      nad nią znęcał.Czy zapach perfum przechodzącej pani. Na pierwszym miejscu
      odpowiedzialność właściciela.
      Zszokowana byłam kiedy w pewnej przychodni weterynaryjnej, weszłam z moją małą
      drugą sunią na rękach kiedy podleciał do nas wielki rodwailer Nawet mój mąż
      zbladł jak to psisko nas obwąchwiało.Staliśmy nna baczność z trzęsącym się
      psiakiem a pani właścicielka psa siedząca na plotach u weterynarki na moje
      stanowcze protesty by zabrać bydle powiedziała "on nie gryzie" na co
      odpowiedziałam "ale łyka w całości" Potwornie oburzona paniusia ostentacyjnie
      wyszła z psiskiem z przychodni nawet go nie przypinając do smyczy a ja o mało
      nie umarłam ze strachu o siebie i swojego psa. Życzę tej pani by jej pupilek ją
      zjadł. :)
      • leo48 Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 15:29
        Ciekawe jak zachowalibyście się na moim miejscu w takiej sytuacji. Jestem u
        klienta i idę od furtki do budynku przez podwórzec o rozmiarach Rynku Starego
        Miasta. Gdy jestem w połowie placu, spoza zabudowań wybiega i dopada do mnie
        przepiękne bydlę typu dog z łbem wielkości wiadra a sam jak mała ciężarówka.
        Staje na wprost mnie, ja nieruchomieję i hipnotyzujemy się wzajemnie wzrokiem a
        ten potwór ma ślepia na takiej samej niemal wysokości jak ja 9przy wzroście 1,80).

        Po dwóch minutach długich jak wieczność wyszedł z domu Jaśnie Pan i to z
        pretensjami, że wlazłem. Dodam tylko, że byłem w sprawie zgłoszonej przez niego
        reklamacji, zachowałem umówiony przedział czasowy, domofon nie odpowiadał a
        furtka byłą zamknięta tylko na klamkę.

        A gdyby weszło dziecko, nie wiedzące jak się zachować...
        • swistak133 Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 15:39
          Wiesz, mogę faceta zrozumieć, bo jakbym nagle został skonfrontowany z obecnością w moim mieszkaniu kogoś, kogo do niego nie wpuściłem, to najpierw bym walił w łeb, a potem się pytał o co chodzi. Bez względu na to, czy przekręciłem zamek w drzwiach, czy nie. :)) Sorry.
    • stonkaziemniaczana Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 15:19
      Radzę właścicielom psów aby raz na jakiś czas kucnęli na chodniku z twarzą ok 80
      cm nad ziemią (z tego poziomu obserwują świat małe dzieci idące pieszo lub
      jeżdżące wózkiem). Kiedy ich twarz będzie na poziomie pyska większości
      przechodzących psów zmniejszy się ich zachwyt nad biegającymi luzem lub na
      długiej smyczy psami. Bo czy to aż takie poświęcenie aby przechodząc koło małego
      dziecka przywołać psa do nogi (swojej big_grin a nie dziecka smile) lub skrócić
      smycz tak
      aby pies szedł przy właścicielu? Wystarczy pomyśleć.
      Matki wychodzą z dziećmi na spacer nie po to aby widząc nadbiegającego psa
      zastanawiać się "ugryzie czy nie ugryzie"
      Myślę że nikt nie będzie się "czepiał" właścicieli psów jeżeli będą: -prowadzać
      psy na smyczy (a większe i /lub bardziej agresywne sztuki dodatkowo w kagańcu),
      sprzątać po nich (nie tylko na chodniku), spuszczać ze smyczy w miejscach do
      tego przeznaczonych (a nie tam gdzie kawałek trawy.... jeżeli w okolicy nie ma
      takich miejsc to co za problem pójść na dłuższy spacer, zresztą może fakt braku
      takiego miejsca trzeba było wziąć pod uwagę decydując się na psa), jeżeli ktoś
      już ma ułańską fantazję żeby psa czesać na korytarzu (bo we własnym mieszkaniu
      to by się nabrudziło) to niech chociaż później zamiecie to futro. Może niektórym
      właścicielom psów będzie trudno w to uwierzyć ale są osoby które naprawdę mogą
      sobie nie życzyć aby obce psy ocierały się o nie, lizały czy segregowały zakupy
      w siatkach. Ps pozdrawiam wszystkich kulturalnych, mądrych, empatycznych,
      właścicieli psów mam nadzieję że będziecie stanowili dobry przykład dla innych.
      smile
    • stonkaziemniaczana Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 15:21
      Radzę właścicielom psów aby raz na jakiś czas kucnęli na chodniku z twarzą ok 80
      cm nad ziemią (z tego poziomu obserwują świat małe dzieci idące pieszo lub
      jeżdżące wózkiem). Kiedy ich twarz będzie na poziomie pyska większości
      przechodzących psów zmniejszy się ich zachwyt nad biegającymi luzem lub na
      długiej smyczy psami. Bo czy to aż takie poświęcenie aby przechodząc koło małego
      dziecka przywołać psa do nogi (swojej :D a nie dziecka :)) lub skrócić smycz tak
      aby pies szedł przy właścicielu? Wystarczy pomyśleć.
      Matki wychodzą z dziećmi na spacer nie po to aby widząc nadbiegającego psa
      zastanawiać się "ugryzie czy nie ugryzie"
      Myślę że nikt nie będzie się "czepiał" właścicieli psów jeżeli będą: -prowadzać
      psy na smyczy (a większe i /lub bardziej agresywne sztuki dodatkowo w kagańcu),
      sprzątać po nich (nie tylko na chodniku), spuszczać ze smyczy w miejscach do
      tego przeznaczonych (a nie tam gdzie kawałek trawy.... jeżeli w okolicy nie ma
      takich miejsc to co za problem pójść na dłuższy spacer, zresztą może fakt braku
      takiego miejsca trzeba było wziąć pod uwagę decydując się na psa), jeżeli ktoś
      już ma ułańską fantazję żeby psa czesać na korytarzu (bo we własnym mieszkaniu
      to by się nabrudziło) to niech chociaż później zamiecie to futro. Może niektórym
      właścicielom psów będzie trudno w to uwierzyć ale są osoby które naprawdę mogą
      sobie nie życzyć aby obce psy ocierały się o nie, lizały czy segregowały zakupy
      w siatkach. Ps pozdrawiam wszystkich kulturalnych, mądrych, empatycznych,
      właścicieli psów mam nadzieję że będziecie stanowili dobry przykład dla innych. :)
    • zpodpruszkowa Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 16:04
      Bidulka z Ciebie.....pieska się wystraszył. Choć na kolanka utulam i
      otrę łezkę. O wiele bardziej stresujace dla niektórych ludzi jest
      widok łysych młodzieńców w dresach lub zataczającego się pijaka. Im
      też zainstalować trzeba swiecące napisy, że nie stanowią zagrożenia.
      Stary rozumiem Twój lęk, ale po co o tym piszesz, co chcesz
      zorganizowac akcję "kagańce na pyski" czy tak tylko wzbudzić litość
      innych?
      • sqz Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 16:54
        Rozumiem że porównujesz właścicieli psów z drechami? Czyli i Ci i Ci
        nie zdają sobie sprawy z tego co czynią??
        Pies ma obowiązek być albo na smyczy albo w kagańcu. Jeżeli
        podlatuje do mnie lub do dziecka pies na wolności bez kagańca to
        dostaje kpa i mam spokój w przypadku wiekszego osobnika typu bydle z
        łbem jak wiadro spokojnie czekam na właściciela dzowniąc po policje
        ze wściekłe bydle lata po ulicy strasząc ludzi.
        Poważnie zastanawiam się na jakąś dozwoloną prawem bronią palną w
        celu strzelania do bydlaków w obronie własnej. Mam na myśli i psy i
        ich właścicieli.
      • kecaj61 Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 09.12.09, 08:27
        Zachownie łysych młodzieńców w dresach jest tak samo nieprzewidywalne jak kudłatego owczarka kaukaskiego. Jednym i drugim należy kagańce na pyski założyć. Zataczający się pijak nie myśli o ataku lecz o utrzymaniu się jak najdłużej w pozycji homo erectus.
    • rozkojarzonaaa Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 17:43
      Dla mnie sformułowanie "lub" między smyczą i kagańcem to nieporozumienie -
      powinno to dotyczyć jedynie tych najmniejszych i najmniej groźnych ras. Czemu? A
      to dlatego, że czasem właściciel(ka) często może ważyć mniej niż sam pies. I co,
      jak pies zacznie się wyrywać, a do tego jest nieposłuszny? Nie policzę, ile
      razy serce zamierało mi ze strachu, gdy widziałam w niewielkiej odległości od
      siebie bydlęcych rozmiarów psa bez kagańca, trzymanego na smyczy przez jakąś
      relatywnie wątłą ludzką istotę :\
      Naprawdę lubię zwierzęta i nic do psów ani ich właścicieli nie mam, ale,
      pomijając legendarny problem psich kup, niektórzy nie nadają się na ich
      właścicieli ze względu na brak wyobraźni lub/i lenistwo nie tylko umysłowe :\
    • soloviev Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 20:07
      Nieciekawie jest też podczas biegania po Potuliku. Zwykle zwalniam w obawie, że
      pies może mnie potraktować jako uciekającego. A ja wcale nie chcę zwalniać, poza
      tym zwyczajnie boję się dużych nieznanych mi psów.
      • cezariano Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 08.12.09, 20:18
        Spawa wydaje się prosta! Zapoznaj się z nim :)

        A tak poważnie - polecam gaz pieprzowy. Psu krzywdy nie zrobi, nie wiem czy jest
        skuteczny, ale samopoczucie poprawia zdecydowanie.
        • nika.1710 Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 09.12.09, 10:24
          cezariano napisał:

          >
          > A tak poważnie - polecam gaz pieprzowy. Psu krzywdy nie zrobi

          Ale dlaczego znęcac się nad stworzeniem ? kupmy ten gaz - ale na
          debilnych właścicieli!!
          Szkoda tylko że władza patrolująca nasz park ,nie reaguje na
          niemyślących właścicieli czworonogów!Udają że nic nie widzą
          odwracają zwrok i uciekają jak najszybciej!!Ale jeżeli widzą chłopca
          wkładającego kijek do mrowiska- no wtedy czują się odważnie
          przeprowadzając " interwencje"
          • kecaj61 Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 09.12.09, 10:37
            nika.1710, trafiłas w samo sedno. Bardzo często można zobaczyć jak służby miejskie udają, ze nie widzą gdy ktoś z psem bez smyczy i kagańca idzie, albo też udają, że nie widzą kilku wyjących wyrostków. To się by wiązało z niebezpieczeństwem dla nich. Ale jak zobaczą dzieciaka, który wrzuca kamienie do Utraty, to tak mu przywalą, że mu kredki z tornistra się wysypią. Cezariano najchętniej tego gazu pieprzowego użyłby na tych, którym nie podoba się nieprawidłowe parkowanie ale to już całkiem inna bajka.
            • cezariano Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 09.12.09, 11:11
              Już miałem się z Tobą zgodzić ale zepsułeś na samym końcu. Rzeczywiście policja
              i SM nie reagują, kiedy trzeba. Wszelkie Wasze skargi doprowadzą właśnie do
              tego, że prezydent wezwie komendanta SM. Ten wezwie swoich ludzi. Ci z kolei,
              żeby wykonać plan mandatów, staną w jednym miejscu i przywalą mandat wszystkim,
              jak leci. A to trafi się babcia, a to przedszkolak. Na papierku nie będzie
              widać, że pies był mały, chory i niegroźny. Ale potem prezydent pochwali się
              liczbą wystawionych mandatów. Zresztą wasze podejście do "państwa prawa"
              prowadzi do wzmocnienia roli policji. Kończy się to tym, że policja jest
              bezkarna. Do tego stopnia, że sami siebie biją. Masz przykład właśnie z Pruszkowa.

              Co do użycia gazu, czasem trzeba właśnie na psa. Chociaż zgadzam się z Wami, że
              lepiej na właściciela. Psa przecież szkoda, on niewinny. Zresztą ogólnie nie
              popieram przemocy i namawiam do rozwagi w tym zakresie. Lepiej wcześniej ominąć
              psa, niż zrobić mu krzywdę.

              Co do innej bajki... bez przesady. Póki co mam gdzie parkować, problem mi wisi.
              Co miałem napisać, napisałem. Kto miał zrozumieć, zrozumiał.
    • a.p.28 Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 09.12.09, 10:52
      Miałam podobny przypadek:
      Któregoś dnia wracałam z córką z przedszkola, idzie sobie Pan z bernardynem spuszczonym ze smyczy (chore jak można takiego psa trzymać w mieszkaniu, ale to już jest indywidualna sprawa właścicieli) piesek zmierzał w naszym kierunku a moja córka zaczęła chować się za mnie na co właściciel : "co ona taka płochliwa przecież on jej nic nie zrobi" no i piesek już o krok od nas a córka zaczęła płakać na co właściciel " o matko co za płochliwe dziecko" i zaczął się śmiać odpowiedziałam " moja córka rok temu miała nie miłe przeżycie związane z bernardynem i od tamtej pory boi się psów" właściciel"a cóż to takiego się stało" i znowu śmiech , zacisnęłam zęby i grzecznie jak tylko mogłam poprosiłam aby zapiął mu smycz i zabrał psa ponieważ chcemy przejść a nie chcę dziecka narażać na stres a on mi na to"o znowu nadopiekuńcza mamusia" ...uwierzcie juz nie wytrzymałam odp"jeżeli w ciągu sekundy nie zabierze Pan psa dzwonię na policję, moje dziecko rok temu zostało przewrócone przez takiego bydlaka i miało ciężki uraz głowy po upadku na kostke brukową więc bardzo proszę nie dyskutować tylko zabrać to zwierzę" i wiecie co wziął psa i zaczął się śmiać . Czułam niesmak i do tej pory czuję , niektórzy właściciele czworonogów powinni zrozumieć, ze w szczególnosci dzieci miały różne przeżycia i różnie reagują na psy a ja nie mam obowiazku tłumaczyć każdemu z osobna, ze moja córka mają 3 lata przeżyła ciężki upadek przez psa , który się cieszył na jej widok a nie zdawał sobie sprawy z tego jaki jest ciężki.
      • cezariano Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 09.12.09, 11:14
        Jak widzicie, podchodzę raczej liberalnie do kar i mandatów. Ale bez przesady.
        Szkoda, że cham nie dostał mandatu. Może następnym razem się uda. Oby!
        • algaria Przykład z Grodziskiego ogródka 09.12.09, 12:21
          W Grodzisku skąd pochodzę bardzo szybko rozprawiono się z psami
          chodzącymi bez smyczy. SM widząc właściciela spacerującego z psem
          bez uwięzi wlepiała 200zł mandaty i nie ważne było że pani mieszka
          za rogiem, a ten pies to ratler bystry. Jedna paniusia wychodząc z 3
          psami na raz bez smyczy dostała po 200 za każdego Nie pomogły płacze
          spazmy histeria i koneksje którymi straszyła Strażników. A wszystkie
          psy bez właścicieli były szybko odlawiane. Każdy pies który był
          zarejestrowany i szczepiony p. wściekliźnie (za darmo) dostawał
          medalik (jak mój ojciec się cieszył że jego kundlica jest
          medalowa :)) z numerem który musiał mieć przy obroży i w razie czego
          szybko można było ustalić właściciela.
          Fama o złych SM tak szybko się rozniosła że szybciutko brano psy na
          smyczę nawet te najmniejsze i jest tak do tej pory.
          • cezariano Re: Przykład z Grodziskiego ogródka 09.12.09, 12:33
            Chciałem tylko powiedzieć, że gaz właśnie musiałem kupić sobie z uwagi na psy w
            Grodzisku Mazowieckim. Także leczenie kompleksów przez strażników miejskich w
            postaci wlepiania mandatu za każdego psa, jest nieskuteczne.
            • nika.1710 Re: Przykład z Grodziskiego ogródka 09.12.09, 13:30
              cezariano wydaje mi się że Ty jestes jednym z tych co wyprowadzają
              psa właśnie bez smyczy!Strasznie się bulwersujesz mandatom dla
              niemyślących posiadaczy czworonogów ale namawiasz na zakup gazu! ja
              nie rozumiem Twojego toku myślenia!!
              • cezariano Re: Przykład z Grodziskiego ogródka 09.12.09, 14:12
                Psa kupiłem żeby biegał po zamkniętym terenie. Kiedy przeprowadziłem się do
                bloków, pies biegał sobie u rodziny. Oczywiście też po zamkniętym terenie.
                Szkoda trzymać dużego psa w bloku. Małe szczególnie mnie nie interesują. Także
                od kilkunastu lat psa nie mam.

                Rozumiem ludzi bojących się psów. Mnie też kiedyś ugryzł - na szczęście nie
                groźnie. Pies był na posesji kolegi. Co do gazu...

                Często wybieram się na spacery do Grodziska Mazowieckiego i okolic. Nigdzie, tak
                jak w Grodzisku nie obawiam się psów. Dlatego gaz zabieram właśnie tylko do
                Grodziska. O akcji SM słyszę po raz pierwszy. Skoro jest aż tak skuteczna,
                powinienem robić odwrotnie. Czyli właśnie do Grodziska jechać bez gazu. Mam
                nadzieję, że nie będę musiał nigdy go używać, ale pomimo pozorności dobrego
                rozwiązania, czuję się bezpiecznie i jestem odprężony.

                Także polecam rozwiązanie szczególnie zestresowanym ludziom. Dodam, że słusznie
                zestresowanym. A... i jeszcze dodam dla niektórych: pies nie był wściekły.

                Uważam, że karanie mandatami jest słuszne, ale tylko pod warunkiem, że
                przyniesie efekt. Tzn ukarany musi zrozumieć swoją winę wyciągnąć wnioski.
                Najlepiej gdyby zrozumiał bez mandatu. Policja i SM jest od zapewnienia
                bezpieczeństwa. Wątpię, że duże mandaty mogą je poprawić. Ta pani jest teraz
                wściekła na SM. Zamiast w sytuacji zagrożenia wezwać SM, odwróci się i pójdzie
                dalej. Przy okazji powstaną pewnie nowe, brzydkie napisy typu "Ch... ze SM" itp.
                Także ani nie będzie bezpieczniej, ani ładniej, ani zabawniej.

                Może wystarczyło tylko pouczyć i wytłumaczyć pani jej błąd? Może by zrozumiała.
                Albo dać mandat ku przestrodze np. 20 czy 50 zł. Nawet w szczególnych
                przypadkach 200. Ale 600 to przesada. Teraz pan strażnik czuje się ważny i leczy
                kompleksy. Pewnie w przedszkolu nikt nie chciał się z nim bawić. Teraz sobie
                odbija. (to ogólna opinia, nie koniecznie o konkretnym strażniku. Może miał
                jakiś ważny powód).

                A tak dla przypomnienia: w średniowieczu za kradzież wieszano na rynku.
                Widowisko obserwował tłum. Wszak zemsta jest uczuciem prymitywnym. Oczywiście
                tłum był okradany przez kolejnych kieszonkowców.
                • stonkaziemniaczana Re: Przykład z Grodziskiego ogródka 09.12.09, 21:15
                  cezariano napisał:

                  > Może wystarczyło tylko pouczyć i wytłumaczyć pani jej błąd? Może by zrozumiała.
                  > Albo dać mandat ku przestrodze np. 20 czy 50 zł. Nawet w szczególnych
                  > przypadkach 200. Ale 600 to przesada. Teraz pan strażnik czuje się ważny i lecz
                  > y
                  > kompleksy. Pewnie w przedszkolu nikt nie chciał się z nim bawić. Teraz sobie
                  > odbija. (to ogólna opinia, nie koniecznie o konkretnym strażniku. Może miał
                  > jakiś ważny powód).

                  A ile razy można upominać? Może skargi były na tą kobietę i jej psy, może
                  stanowiły realne zagrożenie dla innych? Kobieta raczej z puszczy nie przyjechała
                  i miała przynajmniej ogólną orientację co do tego jak należy wyprowadzać psy. A
                  jeżeli babeczka była niereformowalna a jak raz 600 zł zapłaci to może lepiej
                  zapamięta. Ja jestem za karami finansowymi bo upominanie raczej nie zdaje
                  egzaminu. Jak przejdziesz na czerwonym świetle to SM nie upomina tylko daje
                  mandat i nikt o tym nie dyskutuje a jak właściciel psa prawa nie przestrzega i
                  dostanie mandat to zaraz robi się z niego męczennika.
                  • lesny_dziadzio Re: Przykład z Grodziskiego ogródka 09.12.09, 22:11
                    Nic nie rozumiecie, dziateczki. Moje pokolenie przeżyło socjalizm i
                    zostało ukształtowane przez ówczesną mentalność. Nie chce nam się
                    nas stare lata zmianiać.

                    Póki nas jest więcej, to wy się do nas musicie dostosować.
                    • stonkaziemniaczana Re: Przykład z Grodziskiego ogródka 09.12.09, 22:41
                      Jeden raz w życiu widziałam jak ktoś sprząta po swoim psie i była to właśnie
                      starsza pani ..czyżby socjalizm ją ominął? Nie ma co zganiać na wiek czy ustrój
                      polityczny ..... :)
            • algaria Re: Przykład z Grodziskiego ogródka 09.12.09, 13:55
              Nie wiem gdzie ty grasujesz w Grodzisku bo na osiedlu moich rodziców
              psy chodzą na smyczy

              p.s. a co do tej paniusi ukaranej za 3 psy na raz to uważam że jej
              się należało bo nie sądze by była w stanie w tym samym czasie
              zapanować nad 3 pieskami wielości małych niedźwiedzi biegającymi
              luzem w środku osiedla i przy placu zabaw dla dzieci gdyby np
              wszystkie na raz poczuły niechęć do jakiegoś dzieciaka czy innego
              psa. Po za tym ona otwierała furtkę do swojego ogródka i wypuszczała
              pieski by się wybiegały. A gazem pieprzowym raczej nie są w stanie
              posługiwać się dzieci które bawią się w miejscu wyznaczonym do
              zabawy czy jeżdżące na rowerach a mają no 8 czy 9 lat.
              Zaraz powiesz że takie dziecię może już przejść kurs samoobrony,
              zdobyć czarny pas karate,czy być jak mały Chuck Norris a co dopiero
              poznać instrukcję użycia gazu pieprzowego, ale i tak ja mam swoje
              zdanie na temat psów na luzaku i gazu pieprzowego.
              • cezariano Re: Przykład z Grodziskiego ogródka 09.12.09, 14:19
                Masz rację! Psy w grupie są szczególnie niebezpieczne. Są bardziej niebezpieczne
                niż oddzielnie. Także zgadzam się z Tobą! Otwieranie furtki to chamstwo. Plac
                zabawa jest dla dzieci, a nie dla psów! To też zrozumiałe. Też miałem psa i wiem
                akie są.

                Mi chodzi tylko o samą karę. Zasadność interwencji SM jest słuszna i chwała im
                za to. Tylko problem można było rozwiązać inaczej. Niekoniecznie przez
                "rozstrzelanie".
      • stonkaziemniaczana Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 09.12.09, 13:36
        Niestety właściciele psów często tak reagują bo jak się boisz psa z którym on
        może z jednej miski jeść tzn że jesteś przewrażliwiona itp. Ciekawe czy z równym
        entuzjazmem by podchodzili do tematu obcych psów bez smyczy i kagańca gdyby
        mieli twarz na wysokości psiego pyska (tak jak małe dzieci)
        • mysza63 Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 09.12.09, 14:11
          Nie boję się psów ale ostatnio miałam siniaka wielkości pięści kiedy policyjny wilczek w kagańcu chciał mnie powąchać... a moją dużą bo wilkowatą sunię, która jest łagodna jak baranek ugryzł w nos mały York
          Wniosek ... ad1. kaganiec czasem bardziej szkodzi niż pomaga ad2, mały pies bywa bardziej agresywny i niebezpieczny od dużego

          Protestuję w sprawie rasistowskiego podejścia do wielkości psów


          Pies też stworzenie boże i czasem musi bez smyczy polatać ...

          acha i jeszcze jedno ja się boję kierowców bo niegdy nie wiadomo czy zatrzyma się przed pasami dla pieszych kiedy ja na nich będę więc wnioskuję o trzymanie wszystkich kierowców na smyczy i koniecznie w kagańcu a szczególnie tych w wypasionych wielkich furach
          • cezariano Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 09.12.09, 14:22
            Kuzynka miała kiedyś pas. Małe dzieci mówiły, że cielak idzie. He he he. Ale
            pies był bardzo łagodny. Ostatnio mały piesek był bardzo agresywny w stosunku do
            mnie. Także wielkość to nie jedyne kryterium. Zgadzam się. Do reszty postu nie
            wypowiadam się. Tu zgadzam się mniej.
    • algaria Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 09.12.09, 22:26
      Małe psy są bardziej kąsające ale duże też gryzą ale rownież są
      cięższe i niezdające sobie sprawy ze swych gabarytów i to że może
      zrobić krzywdę np skacząc z radości nie tylko dziecku ale i dorosłemu
      Znajoma dorosła poleżała kilka dni w szpitalu kiedy to jej własna
      ukochana rodwajlerka z rospędu skoczyła na nią z radości
      przewracając kobitę a ta trzepnęła łbem o lód a w zasadzie o ubity
      śnieg
      Jestem za łażeniem psa na smyczy a te agresywne rasy i ich mieszanki
      jak amstafy czy inne bulteriery i pitbule co to ma uścisk szczęki 3
      tony na 1 cm kw również w kagańcu.
    • jedynyjoanna Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 11.12.09, 04:17
      To ja dodam swoje "dwa grosze". Mieszkamy w mieście, mamy dzieciaki, zwierzaki, samochody, rowery, itd. To powinno skłaniać nas do zachowań społecznych i odpowiedzialnych. Rozumiem ludzi, którzy boją się psów, rozumiem tych, którym przeszkadzają źle zaparkowane samochody. Ale żyjemy w mieście i innych trzeba szanować, ale przy tym zachować zdrowy rozsądek. Parę ładnych lat temu zostałam "zaatakowana" przez babcię z wnuczkiem w Potuliku. Dlaczego? Ano dlatego, że mój pies (średniej wielkości) idący na smyczy, przy nodze i w odległości około 1,5 metra od babci i wnuczka OBRÓCIŁ pysk w stronę wnuka. Nie szczeknął, nie warknął tylko popatrzył. Chyba zgodzicie sie, że reakcja była niewspółmierna do sytuacji. Jednocześnie mamy, a szczególnie babcie, wychowują dzieci w strachu przed zwierzętami - ile razy słyszałam i słyszę wygłaszane histerycznym głosem teksty - "Piesek na pewno cię ugryzie!!!", a "Kotek na pewno udrapie!!!". Na efekty nie trzeba długo czekać - sama ganiałam 11-12 letnich gó...arzy, którzy w psa rzucali petardą, a w kota kamieniem (że o innych zachowaniach nie wspomnę). [Na marginesie i uprzedzając zarzuty - sama mam dziecko obecnie 12-letnie, które kocha wszelką żywinę, byłam właścicielką psa, a obecnie mam kocicę i mieszkam w bloku.] Trzeba szanować innych, wymagać szacunku od innych i wychowywać dzieci tak, by umiały żyć wśród ludzi i zwierząt, a wtedy uniknie się wielu problemów.
      • swistak133 Re: "Niech pan się nie boi on nie gryzie" 11.12.09, 08:46
        Wreszcie jakiś głos rozsądku.

        Zaczynało już zalatywać histerią, chociaż problem nieodpowiedzialnych właścicieli faktycznie istnieje.

        Moim zdaniem trzeba na tp spojrzeć szerzej. Dopóki będzie normalnym rozmnażanie najróżniejszych kundelków-mutantów oraz handel psami niby-rasowymi, dopóty ludzie będą kupowali psy jak pluszowe zabawki. Jeżeli każdy może mieć psa, to trudno się później dziwić, że są takie przypadki, o jakich piszecie.

        Nie mam nic do kundelków, jednak ich rozmnażanie jest debilizmem prowadzącym często do cierpienia tych zwierząt, gdyż trafiają one w ręce nieodpowiedzialnych osób.

        Wśród właścicieli psów rasowych także jest mnóstwo ludzi nieodpowiedzialnych, jednak gdy płacisz za psa 1000, 2000 czy 3000PLN to istnieje znacznie większa szansa na to, że po pierwsze: robisz to świadomie i po dokonaniu pewnych przemyśleń, po drugie: można założyć, że stać cię na opiekę i odpowiednie wyszkolenie swojego pupila, i że nie będziesz puszczał go potem "samopas".

        Nie mówię tutaj, o ratowaniu zwierzaków w potrzebie, bo to odrębna sprawa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja