Bronisław Chajęcki - bohater Warszawy i Pruszkowa

21.12.09, 20:00
BRONISŁAW CHAJĘCKI – NIEZNANY BOHATER WARSZAWY I PRUSZKOWA

Edytorski rok Pruszkowskiej Książnicy kończymy książką zarówno
ważną, jak i efektowną.
Praca Mirosława Wawrzyńskiego o Bronisławie Chajęckim wypełnia
istotną lukę w opisaniu najnowszych dziejów naszej Małej Ojczyzny.
Bogato ilustrowana unikalnymi fotografiami i dokumentami, z pokaźnym
aparatem naukowym – jest próbą podsumowania dotychczasowej wiedzy na
temat człowieka, który odegrał niezwykle istotną rolę nie tylko w
historii Warszawy i Pruszkowa, ale również w historii Polski.
Jeszcze przed Świętami dostępna w pruszkowskich księgarniach i
bibliotekach, może stanowić cenny prezent gwiazdkowy dla miłośników
historii.



Książka jest owocem wielu lat badań rozmaitych materiałów i
dokumentów, zgromadzonych m.in. w Archiwum Akt Nowych oraz Archiwum
Instytutu Pamięci Narodowej dotyczących Bronisława Chajęckiego (1902-
1953). Postaci dziś mało znanej, lecz której losy były powiązane z
takimi osobami jak m.in.: Jakub Berman, Bolesław Bierut, Jerzy
Braun, Antoni Chruściel, Władysław Gomułka, Anatol Fejgin, Jan
Stanisław Jankowski Aleksander Kamiński, Michał Karaszewicz-
Tokarzewski, Bolesław Kontrym, Stefan Korboński, Janusz Korczak,
Julian Kulski, Włodzimierz Lechowicz, Juliusz Rómmel, Marian
Spychalski, Stefan Starzyński, Józef Światło, Antoni Zawadzki.
Jego biografia była z tego powodu mocno wpleciona w najnowszą
historię Polski oraz dzieje dwóch sąsiednich miast: Warszawy i
Pruszkowa. Można by nią obdzielić co najmniej kilka osób, ponieważ
był on między innymi: harcerzem, członkiem pruszkowskiego POW,
wychowawcą w pruszkowskiej bursie, nauczycielem, przedsiębiorcą,
pracownikiem samorządowym warszawskiego magistratu, delegatem
prezydenta miasta na Warszawę Pragę, dyrektorem Miejskiego Biura
Dzielnicowego Warszawa Praga, a także komendantem organizacji
podziemnej na Pradze, twórcą Służby Ochrony Powstania na Pradze;
zastępcą, a potem komendantem Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa
miasta Warszawy; oficerem Wojska Polskiego 1945-46 oraz jedną z
ofiar mordu sądowego popełnionego w więzieniu na Mokotowie w 1953
roku. Padł ofiarą ostrej i brutalnej walki politycznej o władzę
stoczonej między Bolesławem Bierutem a Władysławem Gomułką w latach
1948-1956.
Mirosław Wawrzyński (dr nauk humanistycznych Uniwersytetu
Warszawskiego) interesuje się od lat najnowszymi dziejami Polski.
Jest autorem licznych publikacji o tematyce społecznej i politycznej
opisujących współczesne a także dawniejsze sprawy naszego kraju – w
tym książek: Fundacje w Polsce (1997) i Samopomoc i samoorganizacja
w Polsce od XIX do XXI wieku (2007). Jego teksty drukował m.in.:
Biuletyn IPN, MARS, Niepodległość i Pamięć. Autor interesuje się
również historią działań militarnych - głównie lotniczych, w latach
1936-1956, co zaowocowało kolejnymi artykułami i książkami.


www.biblioteka.pruszkow.pl
    • sqh Re: Bronisław Chajęcki - bohater Warszawy i Prusz 24.12.09, 19:19
      Książkę na razie tylko pobieżnie przekartkowałem (po niedawnych Targach Książki
      Historycznej czeka mnie w kolejce obfitość zaległych lektur), ale zauważyłem, że
      już w pierwszym akapicie pierwszego rozdziału wita czytelnika błąd merytoryczny
      – ulica Śniadeckich nigdy nie nazywała się Kaliską (ulica o tej nazwie od II
      połowy XIX wieku wyznaczała granicę miasta na Ochocie), lecz nosiła imię
      Kaliksta Witkowskiego (1818-1877) – rosyjskiego generała, prezydenta Warszawy,
      prześladowcy uczestników Powstania Styczniowego.
      • leo48 Re: Bronisław Chajęcki - bohater Warszawy i Prusz 28.01.10, 21:35
        Byłem. Parę fotek tutaj :

        picasaweb.google.com/leoleo48/OBrChajeckimMowiMWawrzynskiMOKPruszkow28012010#
        Na marginesie uwaga do dyskusji. Panowie, te niegodziwości, o których była mowa,
        były polskie. Świadczy to jedynie, że jako nacja nie jesteśmy wolni od
        wad i czasem niektórzy służą złej sprawie. To dla nas przestroga.
        • libra1903 Re: Bronisław Chajęcki - bohater Warszawy i Prusz 29.01.10, 23:49
          leo48 napisał:

          > Byłem. Parę fotek tutaj :
          >
          > picasaweb.google.com/leoleo48/OBrChajeckimMowiMWawrzynskiMOKPruszkow28012010#
          > Na marginesie uwaga do dyskusji. Panowie, te niegodziwości, o
          których była mowa
          > ,
          > były polskie. Świadczy to jedynie, że jako nacja nie
          jesteśmy wolni od
          > wad i czasem niektórzy służą złej sprawie. To dla nas przestroga.

          DZIEKUJĘ
    • apurimac Re: Bronisław Chajęcki - bohater Warszawy i Prusz 28.01.10, 23:56
      Libra, naprawdę bez urazy. Szanuję i cenię Waszą pracę, ale pomimo tego uważam, że sposób promocji zarówno książki jak i postaci jest zupełnie do bani. Nie chciałbym się w przykry sposób uzewnętrzniać, ale pan Bronisław Chajęcki, o którym akurat wiele słyszałem, a więc wcale nie jest taki nieznany, nie zasługuje na opisy używające frazeologii w rodzaju: "aparat naukowy", "losy powiązane", "rozmaite materiały" oraz "lata badań". To co robicie w bibliotece to prosta droga do strupieszania historii. Jak patrzę na fotorelację Leo (dlaczego tą relację robi Leo, a nie Wy?) to się za głowę łapię. To ma być Wasz docelowy odbiorca? Uff...

      Powiedziałem sobie, że nie będę już tak "kontrowersyjnie szczery" więc na "Uff.." poprzestanę. :)

      -----------------------------------------
      Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj! (Rz 12,21)
      • leo48 Re: Bronisław Chajęcki - bohater Warszawy i Prusz 29.01.10, 06:36
        apurimac napisał:

        dlaczego tą relację robi Leo, a nie Wy?

        Mirku

        To jakieś grube nieporozumienie. Relacja jest zamieszczona na mojej osobistej
        "działce" Picasa jako taka sobie pamiątka z mojej obecności na spotkaniu. Nie
        jest przez nikogo zamawiana ani inspirowana i znaczeniowo jest taka sama jak
        sąsiednie albumiki dokumentujące np spacer po parku lub odśnieżanie chodnika.
        Zdjęcia wykonałem zawsze przy sobie posiadanym kompaktem i nie dźwigałem w tym
        celu lustrzanki.

        Po co to robię ? Od dawna czyli od zawsze ubolewam nad ubóstwem oferty
        kulturalnej w naszym mieście. Cieszą mnie wszelkie przejawy jej wzbogacenia,
        wygrzebuję w sieci niektóre z nich i biorę w tym udział. Czasem chciałbym się
        aktywnie włączyć w pomoc przy ich realizacji.

        Wiem, że nie wszystkie należy okrzyknąć sukcesem organizatorów ale pochwalam, że
        coś się w ogóle dzieje bo bliskość Warszawy skutecznie zabija wszelkie
        inicjatywy. Zauważ, że to nie są żadne podchody przedwyborcze do zrobienia
        małych żałosnych karierek w samorządzie. Nie zauważyłem by ludzie w tym
        działający przymierzali się do czegoś. A za moment forum znów zacznie pękać od
        kultury zaangażowanej w politykę (pierwsze symptomy już mamy).

        Zgoda, nie wszystkie tematy są trafione akurat w powszechne gusta. Powiem
        jednak, że wziąwszy udział w ciągu kilku miesięcy w kilkunastu spotkaniach, przy
        zdecydowanej większości stawiam plus bez zastrzeżeń. Co ciekawe, kilka z nich,
        te najciekawsze noszą stygmat organizacyjny Biblioteki. Z kolei gościnna salka
        Klubu PSM oraz oranżeria Muzeum to pomieszczenia stwarzające klimat naprawdę "do
        lubienia".

        Nadal będę sobie z mojego udziału tworzyć albumiki i sygnalizować je na forum.
        Biblioteka na swojej stronie www robi to niezależnie. Mój link na forum zaś
        pozwala mi np dodać (jak powyżej) mój krytyczny głos w dyskusji, czego nie
        zrobiłem na sali by nie zaogniać już gorącej w pewnym momencie atmosfery.
      • libra1903 Re: Bronisław Chajęcki - bohater Warszawy i Prusz 29.01.10, 23:39
        apurimac napisał:

        > Libra, naprawdę bez urazy. Szanuję i cenię Waszą pracę, ale pomimo
        tego uważam,
        > że sposób promocji zarówno książki jak i postaci jest zupełnie do
        bani. Nie ch
        > ciałbym się w przykry sposób uzewnętrzniać, ale pan Bronisław
        Chajęcki, o który
        > m akurat wiele słyszałem, a więc wcale nie jest taki nieznany, nie
        zasługuje na
        > opisy używające frazeologii w rodzaju: "aparat naukowy", "losy
        powiązane", "ro
        > zmaite materiały" oraz "lata badań". To co robicie w bibliotece to
        prosta droga
        > do strupieszania historii. Jak patrzę na fotorelację Leo
        (dlaczego tą relację
        > robi Leo, a nie Wy?) to się za głowę łapię. To ma być Wasz
        docelowy odbiorca? U
        > ff...
        >
        > Powiedziałem sobie, że nie będę już tak "kontrowersyjnie szczery"
        więc na "Uff.
        > ." poprzestanę. :)
        >
        > -----------------------------------------
        > Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj! (Rz 12,21)


        Nikt nie czuje się urażony..:-))) Spotkanie było z inicjatywy PTKNu,
        i stąd taki odbiorca, a nie inny. Nie nazywam go docelowym. Seniorzy
        są takimi samymi odbiorcami, jak szczawie. Nie zamierzam skazywać
        ich na jakieś kulturalne getto. A wyczuwam u Ciebie lekką nutę
        lekceważenia dla tych starych ludzi. Niesłusznie. Autor będzie miał
        jeszcze spotkanie z harcerzami i otwartą promocję w Klubie PSM. A
        frazeologia?.. Cóż.. Może i trochę sztywna, ale zapewniam -
        adekwatna.
        Wolę szczerość - nawet "kontrowersyjną" ( dla mnie akurat taka nie
        jest) od cichego podgryzania.
        Kłaniam nisko.
        • leo48 Re: Bronisław Chajęcki - bohater Warszawy i Prusz 01.02.10, 20:00
          Apurimac

          Pozwolę sobie jednak jeszcze na parę uwag. Przyznaję, że po tym spotkaniu
          spodziewałem się czego innego ale chyba niesłusznie, choć użyte w temacie słowo
          bohater sugerowało opowieść o jakimś cichociemnym w typie ówczesnego Rambo.

          Tymczasem okazało się, że to nie ta kategoria. Chajęcki był człowiekiem typu
          menadżera gospodarczego, uwikłanego w biurokratyczną machinę a zarazem
          tragicznego z powodu niezaspokojonych ambicji zarówno materialnych jak i
          przywódczych. Zatem postać ani barwna, ani porywająca. Z kolei prelegent to nie
          typ gawędziarza jak nasz Tadeusz H Jakubowski tylko badacz sucho relacjonujący
          to, co stwierdziło "mędrca szkiełko i oko".

          Obawiam się, że planowane spotkanie z harcerzami nie jest najlepszym pomysłem
          przy takim ujęciu tematu. Sądzę, że nie są jeszcze gotowi do przyjmowania wiedzy
          na tym mało atrakcyjnym poziomie. Ich dotychczasowa znajomość historii jest zbyt
          płytka na nanoszenie kolejnej warstwy. Natomiast pokolenie obecne na sali
          podczas minionego spotkania to niekoniecznie musiał być zamierzony "target"
          organizatorów.

          Najgorsze jest to, że między starą generacją targaną skłonnościami do
          niekończących się rozliczeń a tą młodzieżą brakuje pokoleniowego iunctim. Ulega
          zerwaniu ciągłość pamięci i z przerażeniem obserwuję jak historię w pigułce
          serwuje się tabloidowo a ostatnio wręcz w postaci komiksów. Komiks o Auschwitz,
          dlaczego nie ?

          Dlaczego ludzie z Twojego pokolenia nie chcą tej luki zapełnić ?Dlaczego
          większość po powrocie do domu z kolejnego etapu w wyścigu szczurów woli się tępo
          gapić w polsatowskie czy tvn-wskie seriale iorazcoraz bardziej denne kabarety ?
          Przyjdźcie na takie spotkanie, nadajcie ton dyskusji a gwarantuję, że każdy przy
          okazji czegoś ciekawego się dowie.

          Wydaje mi się, że z ojczystej historii wiem co najmniej tyle, ile by wypadało.
          Jednak gdzieś tam umknęło mojej uwadze, że Niemcy wobec oblężonej Warszawy byli
          zobowiązani do świadczeń aprowizacyjnych na rzecz ludności cywilnej i, choć w
          stopniu niewystarczającym, działania w tym kierunku jednak podejmowali. Z kolei
          szyld IPN, pod którym spotkanie się odbywało kazał mi oczekiwać silnych
          tendencyjnych akcentów, z powodu których nadużywania nie zaliczam się do fanów
          tej instytucji. Tymczasem byłem pozytywnie zaskoczony, gdy prelegent obiektywnie
          przedstawił sprawę bicia więźniów na przykładzie Rakowieckiej. Cały czs nam
          wpajano, że byli oni bestialsko na każdym kroku katowani. Tymczasem okazuje się,
          że pomijając jednostkowe sadystyczne przypadki, generalnie obowiązywał zakaz
          bicia osadzonych, który uchylany był w jedynie w stosunku do poszczególnych
          przypadków. Oczywiście, że zakaz był łamany ale istniał i dzięki temu nie każdy
          funkcjonariusz odważył się go przekraczać. Tego typu spotkania niosą więc z sobą
          pewne walory poznawcze.

          Podsumowując muszę stwierdzić, że na tle telewizyjnych zionących fanatyczną
          nienawiścią gwiazd IPN-u, nasz prelegent wyróżniał się zdecydowanie pozytywnie.
          Dodam jeszcze, że do jego często używanych środków wyrazu należy słowo
          "cudzysłów" i rozkoszą dla ucha było usłyszeć jego pięciokrotne prawidłowe
          użycie "w cudzysłowie". Powszechnie dookoła używane "w cudzysłowiu" przywodzi mi
          natychmiast myśl o "pustogłowiu".

          Mów, co chcesz. Ja uważam, że nie straciłem tego czasu na próżno. A po takim
          spotkaniu, gdybyś zechciał przyjść, możeny się wybrać na piwo jako alternatywną
          formę pożytecznego spędzania czasu.
Pełna wersja