kamelka76
12.02.10, 18:52
Piszę, żeby wylać swoją złość. Jadę sobie do Tesco w Piastowie, bo
lubię (wariatka, nie?), i od razu na parkingu dopada mnie łepek tak
ok 25 lat:" Prosem paniom, pani dołozy do bułki... No zabraklo mi 2
złote". Sobie myślę, a co mi tam - mam akurat jakieś drobne w
kieszeni - masz, ja nie zbiednieję, a przynajmniej samochodu nie
zniszczysz po złości. No i super. W sklepie, jak to w sklepie, bez
większych rewelacji. No to wychodzę po godzinie, a że nałogowiec ze
mnie wstrętny, to sięgam po papierosa. I co?! Od razu grupka
spracowanych:" pani pozycy papierosa...". Waham się chwilę, ale
dobra... Niech tam. Uszłam może z 10 kroków - kolejna
grupka." ...papierosa...". No co jest, cholera! Kiosk?! "Nie mam,
sama zostałam poczęstowana". Odchodzę. Dochodzę do samochodu i
słyszę za sobą:" ...mogę odprowadzić wózek?". No szlag mnie trafił!
Nie! sama sobie odprowadzę! I co? Wyciągam wózek z brei, pcham go do
najbliższej wiaty a tam niespodzianka! Stoi kilka wózków, a w
ostatnim zgnieciona końcówka, ta do wyciągania pieniążka. A za wiatą
stoi kolejna grupka i już się kłócą, czyja teraz kolej, bo są
przekonani, że zrezygnuję ze złotówki z wózka. Oooo nie!
Niedoczekanie! Chamstwu się sprzeciwiam! Poszłam pod samo wejście i
tam odzyskałam moją monetę. Ja się pytam, czy zarząd sklepu nic z
tym nie może zrobić?! Przecież to jest chore! Tylko patrzeć, jak
parking zrobi się "strzeżony" i "płatny", bo jak nie zapłacisz za
parking, to zapłacisz za lakiernika. Jakąś ochronę tam widziałam,
ale nie widziałam, żeby reagowali. Ja rozumiem, kryzys, brak pracy,
ale to już trochę przesada.
Uff, lżej mi...