Co sądzicie?

16.02.10, 09:49
Chodzi mi o pogrubiony fragment. Nie rozumiem odpowiedzi prezydenta.
Fundusze unijne są po to, aby ściągnąć jak najwięcej kapitału
do miasta. Dlaczego prezydent w odpowiedzi takie znaczenie
przywiązuje do samego faktu "potrafimy"? Moim zdaniem samo
potrafienie nie jest tu celem samym w sobie. Celem jest ściągnięcie
co najmniej tyle kasy, co podobne gminy. Do tego jednak prezydent
się za bardzo nie ustosunkował. Dlaczego, skoro umiemy, nie
potrafimy ściągnąć tyle kasy co oni?


Samobój radnego Gawkowskiego (Pruszków)

Tomasz Kuźmicz


Podczas ostatniej sesji rady miasta w Pruszkowie radny z Platformy
Obywatelskiej, Wojciech Gawkowski ostro krytykował działania
prezydenta Jana Starzyńskiego. To wyraźnie przedwyborcze wystąpienie
spotkało się ze zdecydowaną ripostą, a wielu obecnych na sali uznało
je za kłamliwe i mało eleganckie

Gdy 28 stycznia sesja rady miasta w Pruszkowie dobiegała końca i
nadszedł czas na pytania i wolne wnioski, radny PO Wojciech
Gawkowski odczytał oświadczenie, w którym najogólniej rzecz biorąc
zarzucił prezydentowi Janowi Starzyńskiemu niegospodarność.
- Sesja budżetowa odbywała się w świątecznej atmosferze, uznaliśmy
więc, że nie jest to najlepszy czas na debatę - zaczął. - Nie
oznacza to jednak, że nie mamy na ten temat swojego zdania, które
przedstawię właśnie teraz.
Po krótkim wstępie posypały się argumenty, które miały uzasadnić,
dlaczego radni PO głosowali przeciwko przyjęciu projektu budżetu. Na
pierwszy ogień poszło pozyskiwanie środków zewnętrznych, zwłaszcza,
jak podkreślił radny, z Unii Europejskiej.
- Prezydent naszego miasta wykazuje się w tej dziedzinie wyjątkową
nieudolnością i amatorszczyzną - grzmiał Gawkowski. - Przez kilka
lat dowiódł pan, że nie potrafi skutecznie postarać się o dotacje,
więc może czas udać się po nauki do Otwocka, czy Piaseczna… albo
niech pan oszczędzi nam wstydu i poda się do dymisji - zwracał się
do Jana Starzyńskiego.
W jego wypowiedzi pojawiły się również problemy od dawna
doskwierające mieszkańcom: zakorkowane drogi, brak rozbudowy
kanalizacji i brak miejsc w przedszkolach. Zdaniem radnego
Gawkowskiego w budżecie zbyt mało uwagi poświęcono tym właśnie
ważnym zagadnieniom.
- Jesteśmy świadkami ostro wkraczającej do samorządu terytorialnego
kampanii wyborczej, która nie ma żadnych zasad i reguł, bo w tym
wystąpieniu nie ma przecież ani krzty prawdy. Można każdemu postawić
tego typu zarzuty, nie pochylając się jednocześnie nad istotą
problemu - powiedział prezydent Starzyński.
- Pan radny zapomniał chyba, że komunikację poprawia się poprzez
modernizowanie dróg zbiorczych, które w naszym przypadku są
własnością albo powiatu, albo marszałka województwa mazowieckiego -
kontynuował Starzyński, odpowiadając na jeden z zarzutów. - Od lat
inwestujemy w drogi lokalne i choć te działania poprawiają komfort
użytkowników, nie mogą rozwiązać problemu korków.
Z kolei wiceprezydent Andrzej Kurzela podjął temat pozyskiwanych
przez miasto środków zewnętrznych, porównując przy tym wystąpienie
radnego do populistycznych wypowiedzi „nadmiernie opalonego
polityka, który uporczywie powtarzał, że Balcerowicz musi odejść”.
- Oczywiście, że trudno merytorycznie dyskutować w wolnych
wnioskach, ale jeśli radny nie pamięta, jakie środki pozyskaliśmy z
Unii Europejskiej, mogę wymienić kilka inwestycji - mówił. -
Dostaliśmy dofinansowanie choćby na remont ulic Kraszewskiego,
Kopernika, Andrzeja, czy na budowę szerokopasmowego dostępu do
Internetu. Być może nie są to sumy olbrzymie, zgodne z
oczekiwaniami, ale potrafimy je pozyskiwać i chętnie z tej
umiejętności korzystamy.

Najostrzej zareagował jednak wiceprezydent Andrzej Królikowski.
- To wystąpienie jest haniebne i obraża nas wszystkich -
powiedział. - Bo cóż to za motywacja? Zaczął pan od argumentacji, że
podczas sesji budżetowej był opłatek i świąteczne życzenia, a zaraz
potem poświęca pan całą sekwencję na obrażanie uczciwego człowieka.
Przecież od września pracowaliśmy nad projektem budżetu. Było
kilkadziesiąt posiedzeń komisji, były dyskusje, opinie i ścierające
się poglądy. A skoro nie oddał pan swojej diety, chyba pan pracował?
Jak w takim razie śmie pan dzisiaj po zatwierdzeniu budżetu przez
wysoką radę wygłaszać manifest, który trudno nazwać nawet
politycznym. Przecież mówi pan o czymś, o czym nie ma najmniejszego
pojęcia, mimo, że był pan przecież przewodniczącym komisji budżetu.
A co więcej najczystsze uczucia związane z Bożym Narodzeniem wiąże z
jakimś bełkotem. Tak naprawdę powinien pan wstać i oddać swoją
dietę - nie oszczędzał radnego wiceprezydent Królikowski.
Na sali obrad coraz silniej dawała się odczuć atmosfera oburzenia.
Wobec kolejnych „ciosów”, Gawkowski bronił się, twierdząc, że skoro
jest radnym, ma prawo krytykować działalność prezydenta, a ten,
jeśli mu to ciąży, może ze swojej funkcji zrezygnować. Upomniał
także przewodniczącego rady, by pilnował porządku.
- Wystąpił pan dłużej, niż przewiduje regulamin - zareagował
przewodniczący Henryk Wacławek. - Obraża pan prezydenta i radnych,
spotyka się pan więc z tonem, jaki pan sam narzucił. Rozumiem
również, że chce się pan zaprezentować, bo przecież są tutaj kamery.
Lecz jeśli tego typu zachowania są ogólnie przyjętą normą, prosiłbym
byśmy na następną sesję ją zmienili.
Przemówienie radnego Gawkowskiego bez wątpienia miało mieć charakter
przedwyborczy. Biorąc jednak pod uwagę reakcję i argumenty radnych i
prezydentów, trudno spodziewać się, że mogłoby ono odnieść
zamierzony skutek. Tym bardziej, że wśród tych, którzy go
wysłuchali, najczęściej komentarz zawierał się w jednym
słowie: „paszkwil”, „hańba”, „chamstwo”, „niesmak” albo po
prostu „samobój”.

FOTO: Od lewej: wiceprezydent Andrzej Kurzela, prezydent Jan
Starzyński i wiceprezydent Andrzej Królikowski. Wszyscy
ustosunkowali się do zarzutów, jakie wygłosił radny Wojciech
Gawkowski (PO), wskazując na jego niekompetencję i populistyczny,
przedwyborczy charakter przemówienia

www.kurierpoludniowy.pl/?wyd=pru&page=artykul&id=5084
Pełna wersja