libra1903
30.03.10, 10:31
„DŻEM” ORAZ INNE PASJE MIROSŁAWA BOCHENKA
Pruszkowska Książnica oraz Klub Pruszkowskiej Spółdzielni
Mieszkaniowej zapraszają serdecznie na spotkanie z Mirosławem
Bochenkiem – poetą, felietonistą, autorem tekstów pieśni i piosenek.
Spotkanie odbędzie się 14 kwietnia o godzinie 18.00 w Klubie PSM
przy Alei Niepodległości 12.
Wstęp wolny.
MIROSŁAW BOCHENEK – urodził się 16 marca1960 roku. Mieszka w
Bielsku-Białej. Prawnik, absolwent Uniwersytetu Śląskiego w
Katowicach.
Współzałożyciel oddziału katowickiego Stowarzyszenia
Pisarzy Polskich w 1990 roku. Prezes Związku Artystów, Pisarzy i
Sympatyków Sztuki „ZAPiSS”.
Poeta, felietonista, autor tekstów piosenek dla m.in.:
Ryszarda Riedla i zespołu „DŻEM” (Autsajder, Prokurator i ja),
Mirka Breguły i duetu „UNIVERSE” (Tacy byliśmy jeszcze wczoraj, Ile
lat trzeba iść) oraz dla wykonawców piosenki literackiej: Piotra
Woźniaka i Tomka Lewandowskiego, z którym stworzył płytę „Na
sprzedaż” – 2003 r.
W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku stały
współpracownik tygodnika „Gość Niedzielny”.
Debiutował w almanachu „Łódzka Wiosna Poetów – 1975 r.”.
Wiersze publikował na łamach m.in.: „Życia Literackiego”, „Tygodnika
Kulturalnego”, „Więzi” oraz wielokrotnie na antenie ogólnopolskiej i
regionalnej Telewizji Polskiej, a także w rozgłośniach Polskiego
Radia i rozgłośniach komercyjnych.
Laureat wielu ogólnopolskich nagród literackich. Za szczególne
propagowanie w swojej twórczości polskiej prowincji oraz za
dotychczasowe publikacje książkowe otrzymał cenioną wysoko Nagrodę
im. Władysława Orkana – Warszawa 2009 r.
Dotychczas wydał pięć zbiorów wierszy: „Zasłonięty obłokiem” –
Wydawnictwo „ŚLĄSK” – 1979 r. , „Msza na Wilczym Groniu” –
Beskidzka Oficyna Wydawnicza BTSK – 1985 r. , „Zapach głodu” –
Wydawnictwo „ŚLĄSK” – 1985 r. , „Irma i parę innych, mądrych
opowieści” – Wydawnictwo „CONTRACT” – 2006 r. oraz „Podwórko” –
Wydawnictwo „CONTRACT” – 2008 r.
Ponadto wiersze, prozę i teksty piosenek publikował w
antologiach: „Wobec własnego czasu” – Warszawa 1977 r.; „W
ciemności słyszę Boga kroki…” – Katowice 1986 r.; „Krzyż – drzewo
kwitnące” - Warszawa 2002 r.; „Wielki Śpiewnik Polski” – Poznań
2003 r.; „Słowa bielsze od śniegu – antologia poezji wigilijnej” –
Wrocław 2006 r.
W 2003 roku z okazji „Roku Polskiego w Szwecji”, wiersze autora
posłużyły jako kanwa dwujęzycznego widowiska teatralnego w
Stockholmie, przy współudziale aktorów polskich i szwedzkich, z
oprawą muzyczną Zbigniewa Bizonia („Czerwono-Czarni”).
Utwory autora wykorzystano w polskich filmach fabularnych: „To ja,
złodziej” – reż. J. Bromski - 2000 r. i „Skazany na
bluesa” – reż. J. Kidawa - Błoński – 2005 r.
REDYK
Nad kolibą plucha
mętna jak samogon
udeptuje błoto
pies z kulawą nogą.
W kolibie ognisko
a na sączku góral
do zbójców Proćpaka
podobny jak ulał.
Pewnie by potrafił
pokraść na gościńcu
bałby się go hrabia
w Żywcu albo Trzyńcu.
Zerwałby korale
jakiej pannie bladej
lokajów by nabił
na śrebrzystom śpade.
Ale w miejskich portkach
przecie nie przystoi
jeszcze by wyśmiali
we wsi samoswoi.
Góral westchnął tylko
pożałował trochę
i nabił na patyk
pieczony kartofel.
16.01.1985
SUMIENNE
Chłopak o końskiej szczęce
i koń o ludzkiej twarzy.
Od świtu wędrują percią
pod uświęcony ołtarzyk.
Trawy gną się zachłannie
jakby trącane kosą.
Chłopak i koń – dwaj bracia
idą w skupieniu i boso.
Buki chwytają słońce
w konary wściekłe i dzikie.
Wiatr je ujarzmia chłodem
jak wyostrzonym kozikiem.
Chłopak do bierzmowania
pójdzie w przyszłą niedzielę.
Koń przez całą noc krzyżem
leżał w końskim kościele.
Teraz spowiada ich Chrystus
w kaplicy z szorstkich kamieni.
Oboje grzech pierworodny
piętą wdeptują do ziemi.
A mają pracą zranione
jak Chrystus – nogi i ręce.
Koń o ludzkiej twarzy
chłopak o końskiej szczęce.
1985
Rozmowa Dagmary Stanosz z poetą Mirosławem Bochenkiem
Jakie były okoliczności powstania „Autsajdera” dla grupy Dżem?
Mieszkałem na Śląsku przez kilka dobrych lat. Stary przyjaciel mojej
byłej żony - pseudo „Ogór” , poznał mnie wówczas z „Dżemem”, który
już wtedy był dla mnie zespołem -legendą. Kiedy dowiedział się, że
piszę wiersze, przyszedł, powiedział wprost, że Rysiek Riedel jest
już w takim stanie, że nie potrafi nic stworzyć i zapytał, czy
mógłbym coś dla niego napisać. Przyniósł mi kasetę, taką taśmową, z
dwoma nagraniami- jedno z nich to był przyszły „Autsajder”. Po
kilku dniach w piętnaście minut napisałem tekst, praktycznie bez
skreśleń. Ja o tym mówię, że otrzymałem wtedy dar od Boga. Drugim
tekstem był „Prokurator”, którego napisałem z myślą o Ryśku. Tekst
mu zawieziono i dopiero kiedy w radiu czy TV była relacja z Rawy
Blues, usłyszałem, że „Prokuratora” śpiewał, jeszcze z kartki, R.R.
Po latach, zastanawiając się razem z braćmi Otrębami i Pawłem
Bergerem, doszliśmy do wniosku, że to nie był przypadek, iż te dwa
utwory były napisane przeze mnie na sam koniec jego drogi...
Potrzebny był taki facet z boku aby uchwycić problem od właściwej
strony... Najcenniejszą sprawą, jaką potem, po jego śmierci
usłyszałem, było to, co powiedziała żona Ryśka, Gola.. Siedzieliśmy
na ławce w Paprocanach - i powiedziała, że Rysiu mówił jej, że
napisałem dla niego najlepiej go oddający tekst. Bardzo lubił ten
utwór...
- Co pana łączy z Górnym Śląskiem?
Studiowałem tam prawo. Potem zamieszkałem na Śląsku na stałe. Tam
poznałem też duet Universe z Mirkiem Bregułą, do którego kompozycji
pisałem sympatyczne teksty np. „Tacy byliśmy”. Mirek to też
tragiczna postać... Trzynaście lat mieszkałem na Śląsku, ale w końcu
wróciłem do Bielska i jestem z tego powodu szczęśliwy... Poznałem
tam sporo fantastycznych muzyków – Dżem, Janka Skrzeka, część SBB,
Irka Dudka, Mirka Rzepę i wielu innych. O tamtych czasach muzycznych
można opowiadać godzinami, bo to było granie dla sztuki, a nie dla
pieniędzy. Specyfika Śląska polega na tym, że w tak dużej
aglomeracji ludzie zajmujący się czymś twórczym garną się do siebie-
plastycy, muzycy, poeci, itd... W ogóle bardzo cenię artystów
śląskich. Na Śląsku napisałem też dwie moje książki, „Zapach głodu”
i „Mszę na Wilczym Groniu”, tamten pejzaż paradoksalnie pomagał
pisać o górach...
- Czym jest dla Pana pisanie?
To trudny temat. Byłem dzieckiem szczęścia. Jako najmłodszy poeta
PRL-u, który wydał profesjonalną książkę, a miałem wtedy 19 lat, jak
na tamte gierkowskie czasy byłem ewenementem. Wydałem pierwszą,
drugą książkę i w pewnym momencie zadałem sobie pytanie, jaka jest w
ogóle rola poezji w moim życiu . Czy mam płodzić tomik za tomikiem,
czy zadbać o swój wyraz, warsztat, rozpoznawalny język ? Jak się
zacząłem zastanawiać, minęło 20 lat zanim wydałem następną książkę,
to była „Irma...”. I nie żałuję, wiem mniej więcej co chcę przekazać
ludziom. Z tego co obecnie obserwuję, nikt nikogo nie czyta,
wszyscy piszą. Ja przez te 20 lat doszedłem do jednego wniosku, że
mogę pokazać czytelnikowi tylko to, co jest na najwyższym moim
poziom