libra1903
15.04.10, 16:32
POLACY NA SYBERII – OPOWIEŚCI GLOBTROTERA
Pruszkowska Książnica oraz Klub Pruszkowskiej Spółdzielni
Mieszkaniowej
zapraszają na relację z ostatniej wyprawy Bogumiła Rzucidło.
Polacy na Syberii dzisiaj
(w programie film dokumentalny nakręcony przez podróżnika)
28 kwietnia, godzina 18.00
Klub PSM, Al. Niepodległości 12, Pruszków
BOGUMIŁ RZUCIDŁO - Podróżnik i fotograf. W 1989 roku zrealizował
pierwszą swoją podróż do Meksyku, mając przy sobie tylko 25 USD. W
1993 roku został członkiem Towarzystwa Eksploracyjnego w Warszawie.
Do chwili obecnej zwiedził pół świata, ma za sobą odbytą podróż
dookoła świata, trzykrotnie lądem okrążył kulę ziemską.
Interesuje się archeologią, etnografią, tradycjami, zwyczajami,
muzyką, folklorem, ziołolecznictwem, starymi kulturami, zabytkami,
kuchnią świata. Zna biegle dwa języki: hiszpański i angielski.
Od 2003 roku prezentuje zdjęcia z podroży na wystawach
fotograficznych. Jego pierwsza wystawa o Iranie miała miejsce w Domu
Kultury na warszawskim Rakowcu. Do chwili obecnej zaprezentował
ponad sześćdziesiąt wystaw w województwie mazowieckim, m.in. z
Nepalu i Indii w Łazienkach Królewskich. Współpracuje z wieloma
domami kultury, bibliotekami i klubami seniora. Od pięciu lat
wygłasza prelekcje podróżnicze połączone z pokazywaniem slajdów dla
szkół, bibliotek publicznych. Podczas inauguracji wernisażu spotyka
się z ciekawymi ludźmi. Na zaproszenia odpowiadają ambasadorowie,
sekretarze ambasad, aktorzy - Beata Tyszkiewicz, Joanna
Szczepkowska. Jego najbliższe plany to organizowanie wystaw w innych
województwach. Interesuje się archeologią, etnografią, tradycjami,
zwyczajami, muzyką, folklorem, ziołolecznictwem, starymi kulturami,
zabytkami, kuchnią świata. Zna biegle dwa języki: hiszpański i
angielski.
Kilka słów o sobie: Wszystko zaczęło się 20 lat temu, kiedy będąc
młodym chłopakiem oglądałem filmy Elżbiety Dzikowskiej i Tony'ego
Halika. Zainteresowała mnie kultura, zabytki i historia starożytnych
cywilizacji Meksyku - Majów i Azteków. Te filmy były dla mnie
inspirujące, więc pomyślałem, że i ja mogę spróbować podróżowania,
zobaczyć te piękne miejsca. Na początku wstąpiłem do Towarzystwa
Przyjaźni Polska - Ameryka Łacińska. Dało mi to możliwość poznania
mnóstwa interesujących osób, nie tylko Polaków, ale i Latynosów.
Potem zapisałem się na kurs języka hiszpańskiego, co pozwoliło mi
nawiązywać dalsze kontakty. Wiedzy o interesujących krajach
dostarczyły mi nie tylko książki, ale także imprezy organizowane
przez Towarzystwo, takie jak: spotkania z ambasadorami i konsulami
poszczególnych krajów, festiwale muzyki andyjskiej.
Bliskie kontakty z ludźmi w wielu zakątkach świata podczas moich
podróży uświadomiły mi jedno: uprzedzenia i wynikające z nich obawy
biorą się z niewiedzy. Poznajemy inne kraje, by móc zrozumieć, jaki
jest nasz świat - to nasze marzenia, które realizujemy.
"Podróże - sposób na życie Bogumiła Rzucidło"
Odkąd wyruszył w swą pierwszą podróż, minęło wiele lat. Od tego
czasu, jak oblicza Bogumił Rzucidło, przebył 112 tysięcy
kilometrów. - Nie wliczam w to przelotów samolotem, a tylko
przejazdy lądem: autostopem, koleją - powiada.
Podróże to jego sposób na życie. Bogumił nie jest zamożnym
człowiekiem, toteż w czasie ich trwania nie tylko zwiedza nowe
miejsca, ale ima się przeróżnych zajęć - w ten sposób zarabia na
swoje utrzymanie i zdobywa fundusze na dalszą drogę.
- Ta moja pasja zaczęła się w trakcie oglądania filmów podróżniczych
Tony Halika i Elżbiety Dzikowskiej. Pomyślałem sobie, skoro oni,
dlaczego nie ja? - opowiada globtroter. Nim wyjechał w pierwszą
podróż, zapisał się do Towarzystwa Polska - Ameryka Łacińska, uczył
się hiszpańskiego i przez 4 lata czytał wszystko, co dotyczyło
historii i geografii tego rejonu świata. Zaczął korespondować z
kilkoma dziewczynami z Ameryki Południowej. Po paru latach jedna z
nich zaprosiła go do Peru.
- Abym mógł wyjechać, mama sprzedała zegarek - wspomina Bogumił. Tak
zaczęła się jego, trwająca z przerwami do dziś Wielka Przygoda. W
trakcie jej trwania podróżnik przejechał wzdłuż i wszerz Amerykę
Południową, potem zwiedził resztę świata. - Przejechałem przez całą
Europę, w Meksyku spędziłem w sumie pół roku, byłem na wyprawie do
Tajlandii, Birmy, Laosu, później w Iranie, na Filipinach i Borneo, w
Kenii, Tanzanii, Malezji, Australii, Nowej Zelandii... - mówi.
Pamiątką po tych wojażach są tysiące zdjęć i wspomnienia, przeważnie
miłe, choć nie zawsze...
Chwile grozy przeżył na wyspach Tahiti. - W środku nocy wsiadłem do
prywatnego samochodu. Zaufałem przypadkowo spotkanym ludziom. To był
błąd - przyznaje podróżnik. - Przejechawszy 2 kilometry, kierowca
skręcił w zarośla i zażądał pieniędzy. Bił mnie, potem wyrzucił z
samochodu - opowiada Bogumił. Choć stracił wszystko: paszport,
bilety, aparat fotograficzny, trafił na pierwsze strony gazet i stał
się sławny. Dzięki temu mieszkańcy egzotycznego archipelagu
rozpoznawali go na ulicy, zapraszali do swych restauracji i sklepów,
za darmo oferując, co było mu potrzebne. - Z nawiązką otrzymałem to,
co mi skradziono. Większość ubrań mam stamtąd - mówi Bogumił,
wskazując na spodnie i koszulkę.
Ale najbardziej zdumiewającą przygodę przeżył w Ekwadorze. - Jadąc
do Peru, znalazłem się w miasteczku Cuenca. Ulicą szła dziewczyna.
Jestem niskiego wzrostu, ale ona była niższa ode mnie, szczupła i
niezwykle piękna. Spieszyła się do apteki po lekarstwo dla ojca.
Zostawiła mi wizytówkę - mówi.
Parę tygodni później powrócił w to samo miejsce, odnalazł dziewczynę
i poprosił rodzinę o jej rękę. Nie od razu otrzymał zgodę. Ukochana
przyleciała do niego po roku. - Co tu dużo mówić, Rosario przeżyła
szok. Po pierwsze: klimat - była wtedy zima, mróz, a ona przyjechała
z trzema walizkami letnich sukienek. Po drugie: warunki. Ze
zdumieniem patrzyła na wielkie bloki i na ludzi - smutnych,
zamkniętych w sobie. W Ekwadorze wszyscy są pogodni, łatwo nawiązują
kontakty. Kiedy przekroczyła próg mojego, znajdującego się na
dziesiątym piętrze mieszkania, zrozumiała, że żyjemy skromnie - mówi
Bogumił. Rosario zaczęła uczyć się języka, zaopatrzona w ciepłe
ubrania poszła do pracy, po roku przyszła na świat ich córka. Dziś
życie Rosario i Bogumiła Rzucidłów okrzepło, ale trudno je nazwać w
pełni ustabilizowanym. - Żadna Polka nie wytrzymałaby życia z takim
pędziwiatrem jak ja - mówi Bogumił. Pociesza go fakt, że i żona
zaraziła się od niego podróżowaniem. Byli już całą rodziną w 20
krajach świata.