Wisielc w parku sokoła

16.04.10, 11:56
Mam pytanie wczoraj w parku sokoła byłam z dzieckiem na spacerze jakież było
moje zdziwienie gdy ujrzałam mężczyzę ubranego w garnitur i kapelusz
wiszącego na drzewie...obok byli jacyś ludzie co kręcili tego wisielca z
bliska..obok stał karawan ...tyle że to była jakaś kukła bo dzieci sie bawiły
obok pełno ludzi..na nikim to nie robiło w sumie wrażenie ...mam pytanie co to
było ?Scena do filmu?
    • monika3411 Re: Wisielc w parku sokoła 16.04.10, 12:31
      Robiło wrażenie, robiło. Na mnie dość mocne. Na innych, których rozmowy
      słyszałam też. Niektórzy faktycznie wyglądali na niewzruszonych (może już
      wiedzieli, że to kukła).
      Jak na mój być może mało wyrafinowany gust, było to mało "artystyczne", za to
      przykre i makabryczne.
      Chętnie bym się dowiedziała czemu to "przedsięwzięcie" miało służyć i komu.
      Dwa piętra niżej jest już taki wątek, na forumowiczach również nie zrobiła
      wrażenia taka "atrakcja"...
    • gossart Re: Wisielec w Parku Sokoła 16.04.10, 12:33
      blue_anna napisała:

      >jakież było moje zdziwienie gdy ujrzałam mężczyzę ubranego w
      garnitur i kapelusz wiszącego na >drzewie...obok byli jacyś ludzie
      co kręcili tego wisielca z bliska.. obok stał karawan... tyle że to
      była jakaś >kukła, bo dzieci sie bawiły.


      Może to było topienie Marzanny...
    • budrys-dollars Re: Wisielc w parku sokoła 16.04.10, 17:53
      Kolega rozmawiał z tymi ludźmi. Mieli kręcić teledysk podobno z
      udziałem Jana Nowickiego. Bawiące się pod wisielcem dzieci były z
      agencji aktorskiej.
      Swoją drogą uważam za ciężki kretynizm umieszczać wisielca w miejscu
      publicznym przy placu zabaw dla dzieci. Kto im na to pozwolił. Chciałem
      powiadomić Straż Miejską ale w końcu machnąłem ręką bo i tak nerwów
      ostatnio dosyć.
      • monika3411 Re: Wisielc w parku sokoła 16.04.10, 18:18
        Ktoś powiadomił straż miejską. Podjechali, pogadali z tymi ludźmi, którzy byli
        obok, przejrzeli pokazane im papiery i odjechali.
Pełna wersja