sqh
04.07.11, 17:36
Na głównej stronie gazetowego portalu pojawił się dziś link do zdjęć z odbudowy Warszawy po zniszczeniach wojennych - a wśród nich jest i takie:
warszawa.gazeta.pl/warszawa/56,34862,9889297,Odbudowa_Starowki,,4.html
Kto z Was przechodził ul. Piwną, ten zapewne zwrócił uwagę na to stadko gołębi. Trudno je zresztą przeoczyć, jako że na tej ulicy jest to supraporta jedyna w swoim rodzaju; nie będąca rekonstrukcją przedwojennego wystroju kamienicy. A jest to też prawdopodobniej jedyne istniejące dziś w przestrzeni publicznej dzieło pruszkowskiej rzeźbiarki, Janiny Karwowskiej (1925-1998).
Była ona absolwentką konspiracyjnego Zana (matura 1943), harcerką Szarych Szeregów, a jeszcze podczas okupacji rozpoczęła praktykę rzeźbiarską u Józefa Trenarowskiego - twórcy m. in. oprawy głównego ołtarza w naszym kościele św. Kazimierza. Po wojnie ukończyła warszawską ASP. Zafascynowana była rzeźbą monumentalną, ale osłabiona długą i ciężką chorobą, zmuszona była jednak skupić się na mniejszych formach. Stworzyła m. in. popiersia polskich pisarzy, zakupione przez Ministerstwo Oświaty, eksponowane potem we wnętrzach gmachu w Al. Szucha (czy są tam jeszcze...?), oraz szereg figurek postaci bajkowych, które ofiarowała Centrum Zdrowia Dziecka. Kilkanaście (kilkadziesiąt?) dalszych jej dzieł zachowało się w domach jej pruszkowskich przyjaciół i znajomych. Sama mieszkała w Pruszkowie przy ul. Chopina, pracownię prowadziła na warszawskiej Pradze. W 1996 roku została odznaczona Medalem Za Zasługi dla Miasta Pruszkowa.
Dlaczego zaś gołębie? Maria Lewicka w swoim "Atlasie architektury Starego Miasta w Warszawie" wyjaśnia: jest to plastyczne upamiętnienie starej kobiety, opiekunki staromiejskich gołębi, dziś już postaci legendarnej, zamieszkałej w ruinach tego domu zaraz po wyzwoleniu Warszawy. Projektantką rzeźby była zaś architektka Halina Kosmólska.