BIP czyli dlaczego urzędnicy nie lubią internetu:)

03.05.05, 16:35
jednym z bardziej pożytecznych wymysłów ostatnich czasów, który bardzo
popieram, jest BIP czyli Biuletyn Informacji Publicznej. Jest to strona www,
na której każdy urząd i instytucja państwowa ma ustawowy obowiązek podawać
całkiem dużo informacji o sobie i o swojej działalności.
Jak łatwo się domyślić, ta inicjatywa została szybko znienawidzona przez
różnych zramolałych urzędasów, których faktyczne kompetencje ograniczają się
do zawodowego parzenia kawy. BIP ma też być platformą do wprowadzenia e-urzędu
i umożliwienia petentom łatwego załatwiania różnych spraw w urzędzie. Na myśl
o tym wszystkie typowe panie Bożenki z różnych urzędów krew zalewa i wątroba
się im przewraca z wściekłości bo przecież taka nowoczesna, sprawna procedura,
gdzie obywatel może nawet sprawdzac, jak jest załatwiana jego sprawa, jest
zagrożeniem dla ich pozycji - ba, może się nawet okazać, że w sumie to ona
niewiele potrafi poza witaniem petentów życzliwym słówkiem "CZEGO?!"
W ostatnim Dużym Formacie znalazł się ciekawy reportaż o wprowadzaniu i
działaniu BIP (nie wiem dlaczego na Gazecie wrzucili go do Gospodarki). Gorąco
polecam:-)

gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33211,2682770.html
    • erleusortok Re: BIP czyli dlaczego urzędnicy nie lubią intern 03.05.05, 21:57
      Dobre, dobre..

      Ale dlaczego każdy taki urząd z osobna się ze sprawą boryka? Przecież kompetencji takich na przykład powiatów czy gmin są wszędzie takie same. Wystarczy raz zrobić porządne oprogramowanie-do-wszystkiego (Gmina 1.0 Super Edition) i siup! Kilka centralnie opłaconych etatów dla informatyków-programistów, kilkanaście/dziesiąt dla ich kolegów wiszących na linii 0800.. dla urzędników programem się posługujących, oczywiście program za darmo, otwarty kod źródłowy, na bieżąco aktualizacje.. tanio i sprawnie. W Pcimiu Dolnym ktoś będzie chciał wyciąć drzewo przez Internet, okaże się że się nie da, następnego dnia rano wszyscy będą mogli zmienić Gminę 1.003 na Gminę 1.004 w której już się da. Zmiana stanu prawnego, konieczne zmiany w oprogramowaniu - nie ma sprawy, wystarczy poprawić raz zamiast kilkaset razy.. Wszędzie te same formularze, wymagane dokumenty itp. Informatyzacja, standaryzacja, oszczędnizacja, przepływ danych taki że ziuuuu!

      No tak, ale.. nikt centralnie oszczędności nie policzy i nie wpadnie że tak można, każdy łorgan ma swoje metody i przyzwyczajenia, każdy łorgan ma już jakieś unikalne i nadzwyczaj zintegrowane rozwiązania (np. w Pruszkowie przy wydawaniu dowodów biedna pani przepisuje tekst wyświetlony na monitorze jednego komputera do drugiego komputera) zrobione przez szwagra pani Helenki albo innego jinformatyka, każdy łorgan jest też niezależny i samorządny i w życiu się nie zgodzi żeby...

      A poza tym nawet jakby ktoś uznał, że takie rozwiązanie trzeba przygotować centralnie, to i tak zamiast zatrudnić kilkunastu sprytnych zatrudniono by jeden duży niesprytny Prokom..
      • stary.prochazka Re: BIP czyli dlaczego urzędnicy nie lubią intern 04.05.05, 08:21
        więc się łorgan będzie musiał zmienić, jeśli nie chce być obiektem ataków i
        krytyki ze strony obywateli, którzy na co dzień robią zakupy i płacą rachunki
        przez Internet i chcieliby też załatwić sprawę w urzędzie bo widzą że można,
        tylko się urzędnikom nie chce. A przysłowiowe panie Bożenki powinny zacząć
        myśleć o emeryturze albo o zmianie pracy; o to drugie nie musza się martwic bo
        jest duże zapotrzebowanie na specjalistów od parzenia kawy, mogą też spróbować
        swoich sił w sporcie zawodowym przestawiając się z windowsowego pasjansa na
        realowego brydźa:-)

        > A poza tym nawet jakby ktoś uznał, że takie rozwiązanie trzeba przygotować cent
        > ralnie, to i tak zamiast zatrudnić kilkunastu sprytnych zatrudniono by jeden du
        > ży niesprytny Prokom..

        iii, erleusortoku, to już chyba nie te czasy. Ci, co zatrudniali niesprytny
        Prokom, raczej już się nie pojawią na scenie (chyba że się u Andrzeja reaktywują
        parlamentarnie).
        • mysza63 Re: BIP czyli dlaczego urzędnicy nie lubią intern 04.05.05, 10:41
          Wiem co się dzieje z łączami ewidencyjnymi .... miało być tak pięknie a
          niestety niektóre sprawy do dziś załatwiane są na piechotę

          a wam się marzy ogólnopolski internetowy dostęp do urzędów ... może nasze wnuki
          tego doczekają
          • stary.prochazka Re: BIP czyli dlaczego urzędnicy nie lubią intern 04.05.05, 18:19
            jak mówi poeta
            "naszym przodkom wystarczyły łącza słabe i się rwące
            my po szybkie przychodzimy, w światłowodach prędko mknące":)
            • magister11 Re: BIP czyli dlaczego urzędnicy nie lubią intern 04.05.05, 20:40
              BIP to ...powinna być obowiązkowa lektura dla każdego szanującego się Obywatela
              tego miasta...Już teraz można tam znaleźć sporo wiarygodnych i ciekawych
              informacji (jak się mocno poszpera ;-), ale też np.: nie wszyscy radni złożyli
              tam swoje oświadczenia majątkowe, a i strategii rozwoju miasta jakoś nie mogłem
              się doszukać...
              • stary.prochazka Re: BIP czyli dlaczego urzędnicy nie lubią intern 04.05.05, 23:55
                strategii rozwoju miasta jakoś nie mogłem
                > się doszukać...

                można ją ściągnąć stąd:
                stary.prochazka.w.interia.pl/Strategia%20rozwoju%20Pruszkowa%20do%20roku%202015.htm
                wbrew pozorom pruszkowski BIP jest całkiem nieźle utrzymany, widziałem gorsze
                BIP-y ale oczywiście zawsze należy domagać się więcej bo to prowadzi do postępu,
                zwłaszcza jeśli chodzi o wprowadzanie "e-urzędu"
    • stary.prochazka Nikt nie odpowiada za BIP 16.06.05, 23:56
      z punktu widzenia obywatela to nie jest dobra wiadomość

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050616/prawo/prawo_a_7.html
      Biuletyn poza sądową kontrolą

      Sposób utworzenia i prowadzenia biuletynu informacji publicznej oraz jego
      merytoryczna zawartość nie podlegają kontroli sądu administracyjnego

      Nie ma też przepisu, który uprawniałby jakiś podmiot do żądania zamieszczenia
      lub usunięcia z biuletynu informacji publicznej określonej informacji. Tak
      orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie.

      To precedensowe orzeczenie zapadło w sprawie ze skargi spółki z o.o. Szulc-Efekt
      z Radomia. Jest to profesjonalna firma komputerowa, która przygotowała i
      prowadzi kilkaset serwisów WWW i domen oraz 200 gminnych i powiatowych
      biuletynów informacji publicznej. W ubiegłym roku wystąpiła do dyrektora Teatru
      Narodowego w Warszawie o unieważnienie konkursu na wykonanie portalu
      internetowego, ponieważ nie został on opublikowany w biuletynie. W jej opinii
      nieudostępnienie takich komunikatów w biuletynie narusza ustawę o dostępie do
      informacji publicznej. Chciała również, by teatr podał powody zwlekania z
      uruchomieniem biuletynu przeszło dwa lata.

      - Domagaliśmy się jedynie realizacji wymogów ustawowych w zakresie biuletynu
      informacji publicznej, nałożonych na jednostki administracji publicznej - mówi
      Adam Szulc, prezes zarządu spółki. - Zajmując się na co dzień profesjonalnie
      sprawami związanymi z tymi biuletynami, zauważamy, że niektóre jednostki
      lekceważą ustawowe wymogi.

      Teatr odpowiedział, że informacje o konkursach zamieszczał na swoich stronach
      internetowych. Spółka złożyła skargę do sądu. Powołując się na art. 3 ust. 2 pkt
      4 prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, podała, że zaskarża "inne
      akty lub czynności z zakresu administracji publicznej, dotyczące uprawnień lub
      obowiązków wynikających z przepisów prawa". W jej ocenie teatr utworzył i
      prowadzi biuletyn (czyli wykonuje tę czynność) z naruszeniem prawa. Wojewódzki
      Sąd Administracyjny odrzucił skargę. Sędzia Małgorzata Borowiec przypomniała, że
      udostępnianie informacji publicznej dokonuje się m.in. poprzez biuletyn.

      Artykuł 8 ustawy o dostępie do informacji publicznej wymienia podmioty
      zobowiązane do jego tworzenia, a szczegółowe standardy ujednoliconego systemu
      stron zawiera rozporządzenie z 2002 r. ministra spraw wewnętrznych i
      administracji. Jednak w ocenie sądu utworzenie i prowadzenie biuletynu nie może
      być uznane za czynność z zakresu administracji publicznej, dotyczącą uprawnień
      lub obowiązków wynikających z przepisów prawa. Nie wynika też stąd uprawnienie
      ani obowiązek tego czy innego podmiotu do żądania umieszczenia lub usunięcia z
      biuletynu jakiejś informacji publicznej. Nie można więc składać skarg w takich
      sprawach do sądu administracyjnego.

      Kwestie związane z utworzeniem i prowadzeniem biuletynu informacji publicznej
      nie podlegają kontroli tego sądu. Również minister spraw wewnętrznych i
      administracji nie może dyktować, jaka informacja publiczna ma być w biuletynie,
      a jakiej ma nie być (sygn. II SA/Wa 408/05).

      Wyrok jest nieprawomocny.
      DANUTA FREY
    • sofanes Re: BIP czyli dlaczego urzędnicy nie lubią intern 17.06.05, 04:13
      No i probowalem przeczytac, ale jest juz w archiwum GW...czyzbym mial tego
      pecha i o polnocy akurat minal termin dostepu za darmo...?
      • stary.prochazka Re: BIP czyli dlaczego urzędnicy nie lubią intern 17.06.05, 09:04
        na Gazecie teksty zazwyczaj trafiają do archiwum po tygodniu a ten artykuł był z
        początku maja:(
    • vglodz Re: BIP czyli dlaczego urzędnicy nie lubią intern 17.06.05, 19:48
      Nie lubią, bo czasami utrwala się w nim ich niekompetencja.
      Przykład ze strony powiatu pruszkowskiego:

      "20 maja nadkomendant Przemysław Baszak odebrał nominację z rąk nadinspektora
      Ryszarda Siewierskiego Komendanta Stołecznego Policji na Komendanta Powiatowego
      Policji w Pruszkowie.
      Zastąpi nadkomendanta Jacka Kędziorę, który został promowany na zastępcę
      komendanta stołecznego policji."

      Pani starosta (z urzędu szefowa komisji bezpieczeństwa), ani redaktor strony,
      nie wiedzą, że nadkomendatów w policji nie ma. Kiedyś był jeden "nad" -
      nadredaktor Wolski w satyrycznym, kultowym dziś programie "60 minut na godzinę"

      Oj, przydałby się taki nadredator w powiatowym BIP-e!
Pełna wersja