Impreza za imprezą - Pruszkowskie Wianki

18.06.05, 12:37
dopiero co mieliśmy Dni Pruszkowa a już szykuje się następna impreza -
Pruszkowskie Wianki z T.Love i lekko zapomnianym już Norbim (to ten od
gorących kobiet i "aha aha")
www.miasto.pruszkow.pl/images/stories/wianki%202005.jpg
No i fajnie tylko czy stać nas na takie hulanki?
    • cat_s Re: Impreza za imprezą - Pruszkowskie Wianki 18.06.05, 14:03
      No tak, Norbiego to wymieniłeś...
      A innych, nie mniej (a może nawet bardziej) zasłużonych twórców - pomijasz:-(
      To ja, specjalnie dla tych, którym w linkę kliknąć się nie chciało i z plakatu
      nie doczytali: LUDZIE KOCHANI!! Na wiankach będzie występować również
      legendarny KULFON (z Moniką)! Pamiętacie? 'Kulfon, Kulfon, co z Ciebie
      wyrośnie...'
      O, i to już jest informacja na uwagę zasługująca.
      Ech, żebym tylko miał czas wolny...

      Pozdrawiam:-)
      cat_s
      • magister11 Re: Impreza za imprezą - Pruszkowskie Wianki 18.06.05, 14:26
        Myślę, że stać. A poza tym, to trzeba to traktować jako inwestycję w wizerunek
        miasta i jego atrakcyjność. Ważne, żeby umieć wybierać takie metody , które
        zapewnią najlepszą "stopę zwrotu" i to nie tylko w krótkim, ale i w dłuższym
        okresie czasu. Myślę, że tego typu działania mają dość silne pozytywne
        oddziaływanie, ale tylko krótkookresowe (no bo za jakiś czas nikt już nie
        będzie o tym pamiętał, a i chyba niczego trwałęgo takie imprezy po sobie nie
        zostawią).
        Niemniej uważem je za potrzebne, bo takie krótkookresowe oddziaływanie też
        spełnia swoją funkcję, a poza tym to chyba nie narzekamy na nadmiar imprez
        masowych (pamiętacie kiedyś jeszcze wyścigi kolarskie były)?

        Podsumowując: jestem za, tylko szczegóły bym zmienił, ale to już moje
        subiektywne zdanie.

        Ps. Ciekawe, czy można będzie organizować jakieś fajne imprezy, gdy będzie
        deptak na Kraszewskiego i wtedy na tym deptaku....?
        • derekpl Re: Impreza za imprezą - Pruszkowskie Wianki 18.06.05, 16:46
          Nie no - faktycznie - imperezy sa nam bardziej potrzebne niz, czyste i dobrze wyposazone szpitale (ten kto nie byl dobrze wie o czym mowie), dobre drogi, i wiele innych rzeczy ktore bezposrednio ulatwily by wszystkim rzycie - a nie tylko gronu ktore chodzi sie bawic.
          • magister11 Re: Impreza za imprezą - Pruszkowskie Wianki 18.06.05, 17:02
            Jedno nie wyklucza drugiego.
            • derekpl Re: Impreza za imprezą - Pruszkowskie Wianki 18.06.05, 17:52
              Zyjac w realnym swiecie - maiasta posiadaja ograniczony budrzet- wiec jedno wyklucza drobie.
              Ile oddzialow szpitala mozna bylo by wyremontowac za fundusze poswiecone na rozrywke i "reklame".
              • magister11 Re: Impreza za imprezą - Pruszkowskie Wianki 18.06.05, 19:56
                To uproszczenie. Np. miasto może dostawać kasę z UE na konkretne projekty z
                określonych dziedzin życia (drogi, kultura, ekologia, itp). Może też dostawać
                kasę z innych źródeł (sponsorzy, fundusze, itp). Z kolei szpitale są różne:
                prywatne, kolejowe, miejskie, itp. One też dostają kasę z różnych źródeł (kasy
                chorych, NFZ, i inne). Generalnie zgadzam się z tym ,że zdrowie jest b. ważne,
                ale aby mieć na nie pieniądze trzeba poszerzać bazę podatkową, a więć
                przyciągać nowych mieszkańców, firmy itp. Temu służy budowanie pozytywnego
                wizerunku miasta, a temu - z kolei - tego typu imprezy. Chodzi tylko o to, aby
                były one w tym względzie trafione - aby przyciągały ludzi i były skuteczne. W
                ten sposób pieniądze na to wydane zwrócą się, a ściślej - będą się zwracać, ale
                nie dzisiaj, tylko wtedy, kiedy już dawno nie będziemy pamiętali o tej
                rozmowie ;-)

                Jeżeli taka impreza jest racjonalnie przemyślana i zorganizowana, to może
                przynieść wiele dobrego, chociaż nie widać będzie tego gołym okiem i
                natychmiast.

                Zasada jest prosta (i zgadzają się z nią ludzie najróżniejszych orientacji), że
                zamiast PRZESADNIE martwić się komu co rozdać, to lepiej żeby szukać sposobów,
                aby można było rozdawać jak najwięcej (podatki) i jak najrozsądniej (aby
                przynosiło kolejny dochód). Zwłaszcza w biednym kraju, jakim jest Polska
                powinno się dążyć w pierwszej kolejności do "powiększenia tortu", a nie do jego
                jak najdokłądniejszego wyjedzenia. Jeżeli taka impreza przemyślana jest pod tym
                kątem i okaże się skuteczna - popieram (chociaż wcale się na nią nie wybieram ;-
                )
                • derekpl Re: Impreza za imprezą - Pruszkowskie Wianki 18.06.05, 22:21
                  Po niekad zgadzam sie z tym - ale patrzac na to co dzieje sie w naszym "pieknym" miescie, jest wiele innych dzior - do zalatania, a nie tylko zabawa i budowanie torow kolarskich.
                  • snake242 Re: Impreza za imprezą - Pruszkowskie Wianki 19.06.05, 01:31
                    Wiła wianki wrzucała je do falującej wody...Wiła wianki....nananana
                    Już bardziej wiejskiej nazwy na te okoliczność nie było?No ta przeciez pruszków
                    to nie miasto.Bo co to za miasto w którym kina nawet nie ma...
                    • sqh Re: Impreza za imprezą - Pruszkowskie Wianki 19.06.05, 02:10
                      Biła Janka i wrzucała go do falującej wody... Biła Janka... nananana...

                      - śpiewał kiedyś Artur Andrus w trójkowej "Powtórce z Rozrywki" :-)
                    • stary.prochazka Re: Impreza za imprezą - Pruszkowskie Wianki 19.06.05, 10:26
                      tu się nie zgodzę - Warszawa też ma Wianki a sama tradycja nie jest wiejska
                      tylko słowiańsko-pogańska i jako taka, bardzo mi się podoba.
                      • magister11 Re: Impreza za imprezą - Pruszkowskie Wianki 19.06.05, 10:43
                        To może niech organizują takie imrezy "PRZY OKAZJI/Z OKAZJI". Np.: festyn z
                        okazji załątania dziur i poszerzenia (i oświetlenia) drogi do Pęcic (do centrum
                        Janki), koncert z okazji dostawy nowoczesnego sprzętu do szpitala itp?
                        Wtedy ludzie wiedzieli by przynajmniej co świętują, szpitale i drogi by
                        skorzystały, władze miałyby dodatkową i skuteczną (wiarygodną) promocję przed
                        wyborami, a i fama niosłaby się szerokim echem przyspażając naszemu wizerunkowi
                        nowoczesnego i przyjaznego miasta masy korzyści. To tak jak z WOŚP - ludzie
                        świętują, bo wiedzą dokłądnie co (suma, którą zebrali).
    • stary.prochazka kilka uwag co do relacji 30.06.05, 14:55
      czytam sobie relację na pruszkow.pl i momentami czuję że nie zdzierżę tego
      języka. Skomentuję to tak, jak by to skomentował prof. Bralczyk albo moja
      wykładowczyni od języka wypowiedzi dziennikarskiej

      "Pogoda dopisała wyśmienicie."

      a jak miała dopisać, beznadziejnie? Pogoda zazwyczaj dopisuje albo nie dopisuje.

      "Taflę wody głównego stawu zdominowały pokazy modeli pływających"

      czuję w tym jakiegoś mickiewiczowego Świtezia. Poetycki początek pełen emfazy a
      potem "dominacja", która cokolwiek nie pasuje do tego związku frazeologicznego i
      do stylistyki z początku zdania

      "Kolejną ofertą dla dzieci i dorosłych były koncerty na terenie stadionu "Znicz"

      jak ja bym powiedział znajomemu artyście, że on jest oferta, to on by się chyba
      obraził. Ofertę to można mieć w przetargu a nie na imprezie kulturalnej.

      Ogólnie rzecz biorąc jest to urocze acz nieco karkołomne połączenie urzędniczej
      nowomowy z zacięciem publicystyczno-poetyckim
      • erleusortok Re: kilka uwag co do relacji 30.06.05, 18:18
        Zazdrościsz. Bo sam tak nie potrafisz.

        Chyba nie potrafisz.

        No... przynajmniej na trzeźwo.
        • stary.prochazka Re: kilka uwag co do relacji 30.06.05, 19:01
          istotnie, jest w tym coś z zazdrości bo trzeba mieć talent żeby tak pisać.
          Gdybym umiał tak pisać, pisałbym scenariusze do następnych części "Misia".

          Uwaga bardziej ogólna: władze Pruszkowa gdzie nie pojadą,albo czego nie zrobią
          to wszystkich zachwycają i oszałamiają. Oto dwa świeże przykłady:

          "Włosi w Pruszkowie

          (...)Delegacja Imprunety zapoznała się z naszym miastem, zwłaszcza z
          problematyką ochrony środowiska. Uznanie wzbudziły inwestycje w infrastrukturę
          sportową i edukacyjną. Delegację włoską wprost zachwyciła Szkoła Podstawowa Nr. 1"
          www.pruszkow.pl/index.php?option=content&task=view&id=90&Itemid=
          Pruszków na Mazurach

          (..)Warmińsko - mazurskie środowisko kulturalne zachwycone Pruszkowską
          inicjatywą zaproponowało zarówno miastu, jak i bibliotece kontynuowanie i
          rozwijanie współpracy."
          www.pruszkow.pl/index.php?option=content&task=view&id=94&Itemid=
          jakby to powiedzieć: cudze chwalicie, swego nie znacie:)
          • motyla1 mamy cię... 30.06.05, 19:21
            no drogi kolego, zauważyłeś źdźbło w cudzym oku, zaś belka w twoim pozostała
            niezauważona...
            nie można napisać " czego nie zrobią władze miasta" tylko "cokolwiek zrobią" bo
            to nie po polsku i w ogóle okropnie
            może się czepiam, ale już tak mam że się czepiam
            niemniej jednak pozdrawiam gorąco
            a prof. Bralczyk sam robi okropne błędy - miałam z nim zajęcia i odczuwałam ból
            fizyczny, to niedobrze że edukuje on młodzież niewyrobioną językowo
            w końcu parafrazując: takie miasto, jakie młodzieży chowanie...
            • stary.prochazka Re: mamy cię... 30.06.05, 22:55
              biję się w piersi i sypię głowę popiołem, z jedną małą uwagą: tamten tekst jest
              na stronie miasta a mój został napisany językiem kolokwialnym, na szybko na
              forum i jakby tutaj powinienem mniej się przejmować regułami.
              Poza tym ja, mając głowę wymłóconą ćwiczeniami stylistyczno-językowymi, bardzo
              lubię świadomie łamać reguły języka polskiego i wprowadzać różne neologizmy. To
              taki mój sposób na wyrażanie dobrego samopoczucia

              PS: jak ten Belka wlazł mi do oka to ja nie wiem. Na wszelki wypadek będę go
              miał na oku.

              > a prof. Bralczyk sam robi okropne błędy - miałam z nim zajęcia i odczuwałam ból
              >
              > fizyczny, to niedobrze że edukuje on młodzież niewyrobioną językowo

              może i tak, ale jaka zabawa, ze aż ludzie z innych wydziałów się schodzili:)
              • motyla1 Re: mamy cię... 01.07.05, 08:08
                no przyznałam że się czepiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja