Dodaj do ulubionych

Bo to bardzo szybka burza była... ;-)

28.07.05, 17:40
Ech!
No właśnie... Nadciągnęła, z całym majestatem, a jakże...
Juz tak ślicznie było, pochmurno i nawet ładnie zagrzmiało! Dwa razy, no może
trzy...Buu! Ale jedynie w celach pokazowych najwyraźniej, bo sobie zaraz
poszło.
Niezdecydowana burza zafascynowała mojego kota. Sam nie wiem - nigdy burzy
nie widział, czy jak? Siedział na parapecie, zupełnie się nie bał - skubany! -
i z chciwością łowił każdą marną kropelkę, która na parapet się od
niechcenia przedzierała, jakby żadnej godności własnej nie miał;-)
Oczywiscie - nie puściłem go 'na żywioł' - bo by się jeszcze, bestia,
sfilcował...

Moje burzowe wrażenia: fajnie, kurdę, tylko mało!
A kot mówi: jeszcze, kurdę, jeszcze...!

Ba, ale gdzie ja mu teraz taką fajną burzę znajdę? Burze, wiadomo - jak to
burze - "se" przychodzą i odchodzą, wedle własnej woli i o żadnej
długoterminowej przewidywalności mowy być w żadnym razie nie może... :-(

Burzowymi refleksjami się dzielił
niedoburzowany cat_s :-(
Obserwuj wątek
    • zwierz.alpuhary Re: Bo to bardzo szybka burza była... ;-) 28.07.05, 19:59
      o tak, a ja się akurat znalazłem na Bielanach. Trochę się bałem bo pioruny
      trzaskały niemiłosiernie a tam na przystanku wszędzie były drzewa a potem złapał
      mnie supermegagigakorek tramwajowy koło Arkadii (na rondzie Babka);
      prawdopodobnie piorun uszkodził sieć trakcyjną bo z samochodów nadawali
      komunikaty żeby natychmiast złożyć pantografy. Tyle tramwajów to ja nawet w
      zajezdni nie widziałem, korek był aż do Dworca Gdańskiego, plułem sobie w brodę
      że nie wziąłem aparatu bo to była istna Tramwaj Parade;-)
    • erleusortok Co wy wiecie o burzy.... 30.07.05, 11:02
      Byliśmy wczoraj wieczorem u znajomków w Opaczy. Po pierwsze - od tej czwartkowej burzy nie mają prądu, i nie zapowiada się żeby zaraz mieli włączyć. Po drugie - wodę mają na pompę elektryczną, zatem wody w kranie toże niet. A po trzecie - mieszkają przy kolejce, i przy tejże kolejce stoi rząd prześlicznych topoli. Jak do tej pory spadają z nich tylko gałęzie, za każdym razem zastanawiają się czy któreś drzewko się im raczy na dachu położyć albo na.. zbiorniku gazu który w łogródku mają.
      A nam tu nawet Internet wszystkim działa ;-)
      • kemot8 Re: Co wy wiecie o burzy.... 30.07.05, 11:18
        > A nam tu nawet Internet wszystkim działa ;-)
        No niestety nie wszystkim dzialal, od wczorajszych godzin pozno-wiczornych do
        dzisiejszych porannych nie dzialala mi kablowka (tv + internet).
        • smitte Re: Co wy wiecie o burzy.... 30.07.05, 12:20
          Różne kałuże pod śmietnikiem na Helenowskiej już widziałam, ale takiej ogromnej
          to jeszcze nie. Podobnież jak i pozostałych zniszczeń. U nas na Pomorzu też
          była burza, ale to kapuśniaczek był w porównaniu z Waszą, chylę czoła.
          • cat_s Re: Co wy wiecie o burzy.... 30.07.05, 13:01
            bwc napisał:
            > Nie śmieli byśmy mieć większej burzy niż w Warszawie.
            > Co stolica to stolica :-)))

            Smitte napisała:
            >U nas na Pomorzu też była burza,
            > ale to kapuśniaczek był w porównaniu z Waszą, chylę czoła

            Za moich szczenięcych (kocięcych?) lat gdańska ciotka moja tymi słowy edukowała
            niżej podpisanego syna swojego brata: "Gdańsk to może nie stolica ale za to
            EUROPA"

            Stąd zapewne te różnice w natężeniu: burze pomorskie to małe pikusie, bo
            zaledwie 'europejskie', warszawskie - no, no...wiadomo, nie ma się co
            rozpływać; za to nasze pruszkowskie - u, Panie! Niełatwo pruszkowskiej Burzy
            dorównać! ;-)

            Pozdrawiam:-)
            cat_s
    • sqh Po burzy :-) 30.07.05, 12:56
      stary.pruszkow.w.interia.pl/HPIM0626a.JPG

      Na galerię oczywiście nie mogę się dostać, ale czy macie tam fotkę kosza na
      śmieci zmiażdżonego przez drzewko...? Bo ja taką zrobiłem dziś w Parku
      Potulickich :-)
        • cat_s Re: Po burzy :-) 30.07.05, 15:04
          No tak :-(
          'Dorzucałem' w sensie opisu zaledwie mentalnego ;-)

          Bo rzeczywiście, mozliwościami technicznymi nie dysponując - jedynie na opisie
          werbalnym musiałem poprzestac:-(

          Ale wyglądało niesamowicie! :-)
          • cat_s Re: Po burzy :-) 30.07.05, 17:45
            O! :-(
            Jeszcze jedną szkodę 'burzowa' zauwazyłem :-(
            Dopiero teraz, bo ewidentnego 'złamania' czy 'powalenia' nie było...
            Orzech mi przygięło w ogrodzie. Dosyć znacznie. Na tyle znacznie - że się
            biedaczek musiał oprzeć o przedmiot mojej zeszłoroczno-jesiennej 'dumy' -
            kompostownik. Taki - znaczy się - sześcianik 1m x 1m x1m - w którym jesienne
            liście trzymam odpowiednią 'posypką'posypując...
            Wgniotło mi cały jeden boczek:-(
            I skąd ja teraz odpowiedni boczek na zastepstwo znajdę...? :-(
            Ech, z tymi burzami... Demolka - i w nogi... Nawet nie ma kogo do
            odpowiedzialości pociągnąć... ;-) ;-)

            Pozdrawiam
            cat_s
          • zwierz.alpuhary Re: Bo to bardzo szybka burza była... ;-) 31.07.05, 13:06
            a mnie nie, tylko jak kładłem się spać to oglądałem jakieś bardzo silne pioruny
            na horyzoncie, grzmot po nich dochodził po kilku minutach(!) ale wyglądało jakby
            były tu w Warszawie. Były to wredne pioruny, ponieważ błyskały akurat wtedy,
            kiedy się na chwile odwracałem po paru minutach czekania:(
            • cat_s Re: Bo to bardzo szybka burza była... ;-) 31.07.05, 13:47
              Witajcie:-)
              U mnie 'nocna' burza o mało nie skończyła się prawdziwym horrorem.
              Nie, nie... żadne tam porażenia, zalewania czy inne ciekawe burzowe efekty...
              Po prostu pies poczuł się jakiś chyba samotny i odgłosami na tyle
              zaniepokojony, że postanowił 'przeniknąć' do jedynego niespiącego członka
              swojego stada...
              Siedząc przy komputerze nie zwróciłem uwagi na nietypowe odgłosy 'klamkowe' i
              jakież było moje zdziwienie, gdy znienacka - siedząc z kotem na kolanach -
              usłyszałem w bezpośredniej bliskości odgłosy powitalnego skomlenia.
              Tak, to był zdezorientowany pies! Zdezorientowany, bo z jednej strony coś mu
              grzmiało za oknami, a z drugiej - bo nieoczekiwanie znalazł się tuż przy tym
              fajnym kotku, którego codziennie przez okno widzi!

              Ta dezorientacja nas wszystkich uratowała:-)
              Z refleksem, którego bym się u siebie bynajmniej nie spodziewał, wrzuciłem kota
              na piec - był tak śpiący, że nie bardzo nawet wiedział, dlaczego go źli ludzie
              budzą! A potem - hyc - i psa za drzwi, chociaż pies miał minę, jakby chciał
              powiedzieć: "No co jest, do cholery? To ja przychodzę sprawdzić, czy Was Zła
              Burza nie załatwiła, a Ty mnie - 'za wszarz' i za drzwi"?

              Zatem wszystko dobrze się skończyło. Ale dało mi do myślenia. Chyba będę musiał
              zrezygnować z przepięknej mosiężnej, niewątpliwie baaaardzo zabytkowej klamki
              na rzecz jakiegoś współczenego wynalazku:-(

              Ech, straty jakieś najwyraźniej muszą byc, jak nie w ogrodzie, to w klamkach...

              Pozdrawiam :-)
              cat_s

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka