leo48
23.07.06, 10:03
Właśnie wróciłem z urlopowego wypadu. W ciągu ponad tygodnia moje auto
pokonało ok 1000 km a rower 400 po różnych, często bardzo lokalnych drogach.
Nigdzie jednak, naprawdę NIGDZIE nie spotkałem takiego horroru, z jakim mamy
do czynienia w naszym Pruszkowie i najbliższej okolicy.
U nas trwają niekończące się spory kompetencyjne i spychologia "w temacie"
odpowiedzialności. A w Polsce drodzy panowie włodarze, naprawdę widać, że coś
się zaczyna zmieniać. Takich dróg, jak nasze powstydziłby się na swoim
terenie każdy sołtys.
Rozmawiałem z paroma osobami, które stwierdziły, że znaczna część kosztów
jest pokrywana z kasy unijnej, którą oni potrafią adsorbować bo tak to się
fachowo zwie. Jeśli Wy tego nie potraficie, to udajcie się po nauki na polską
prowincję. Pięknie się prowincjonalnym urzędnikom ukłońcie i zapytajcie, jak
oni to robią.
Jest i druga opcja. Należy przed społeczeństwem przyznać się do bezradności,
indolencji i urzędniczej impotencji a następnie bezzwłocznie abdykować ze
stanowisk oraz solennie przyrzec niekandydowanie w przyszłości do żadnych
odpowiedzialnych funkcji. Wstyd, panowie - wielki wstyd.