redstal
22.09.06, 10:26
redstal: Czy to prawda że zamierza pan kandydować wyborach na prezydenta
miasta Pruszkowa?
TM: O wyborach prezydenckich jeszcze za wcześnie mówić. Decyzja taka naprawdę
nie należy do kandydata na prezydenta tylko do komitetu wyborczego który
zdecyduje się go wystawić.
redstal: Takie informacje padły z usta właśnie pana współpracowników, który
widzą pana jako Przyszłego Prezydenta Pruszkowa.
TM: Przyznam , że rozmawiamy o różnych propozycjach i o różnych kandydatach,
rzeczywiście jest silna grupa ludzi, która namawia mnie do startu. Ale wśród
znajduję się wiele osób, które również mają doskonałe kompetencje i
doświadczenie by pełnić tak odpowiedzialną funkcję. W naszych wstępnych
ustaleniach założyliśmy, że Prezydent zostanie wybrany w prawyborach.
Rozmawiamy też z innymi organizacjami i osobami, które gotowe byłyby
startować na temat ewentualnej współpracy. To co nas łączy to wspólna wizja
miasta. I zgoda co do faktu , że przez ostatnie lata zaprzepaszczono wiele
szans jakie przed Pruszkowem stawały otworem.
redstal: Kto jest odpowiedzialny za nie wykorzystanie tych szans? Rozumiem,
że mówi Pan o funduszach europejskich, brakach inwestycyjnych, fatalnym
stanie dróg i infrastruktury.
TM: Tak, ma Pan racje to właśnie miałem na myśli. Sprowadza to się do braku
wizji rozwoju miasta. Odpowiedzialni za to są: były zarząd oraz obecni
prezydenci Pruszkowa. Pruszków nie jest tylko miastem sportowców. I nie można
opierać strategii jego rozwoju na wielkich spektakularnych inwestycjach
sportowych. Służą one garstce mieszkańców i jeszcze mniejszej garstce
działaćzy.
Natomiast wszystkim służą przede wszystkim drogi. A ich stan jest niestety
fatalny. Wszystkim służy dostęp do Internetu, który wciąż nie jest w zasięgu
każdego mieszkańca naszego miasta. Wszystkim służy sprawny urząd miejski, ale
urzędnicy i zarządzający nim prezydent zapomnieli, że to oni pełnią funkcję
usługową dla mieszkańca a nie odwrotnie. I wreszcie wszystkim służy dobra
komunikacja ze stolicą, a jaki „koń jest każdy widzi”.
redstal: Na lokalnym rynku politycznym mówi się, ze miałby Pan duże szanse.
Był Pan niezwykle wyrazistym Wiceprzewodniczącym Rady Miasta Pruszkowa.
Podejmował Pan inicjatywy służące mieszkańcom miasta. Używając argumentów
merytorycznych i konkretów.
TM: Rzeczywiście byłem inicjatorem, kilku posunięć w radzie miejskiej. Nie
uważam, ażeby Rada Miejska miała pełnić role maszynki do głosowania. Z tego
też powodu zgłosiliśmy kilka ważnych projektów uchwał. Na szczęście udawało
się też, przynajmniej do pewnego momentu, poprzez komisje przeprowadzać
istotne poprawki w uchwałach przedkładanych przez prezydenta.
redstal: Chciałem zapytać o sprawę Liceum Zana? W kablówce sprawę pokazano,
że za uratowaniem szkoły stoi grupa radnych skupiona wokół
Wiceprzewodniczącego Rady Miasta Tomasza Markowskiego?
TM: Rzeczywiście była to moja inicjatywa. Mogę o sobie powiedzieć, że czuję
się z tym miastem bardzo związanym. Nie chce by zabrzmiało to górnolotnie.
Ale uważam się za lokalnego patriotę. Tu się urodziłem, tu mieszkam, tu
chodziłem do szkół. I nie mogłem zgodzić się z projektem, który de facto
prowadził do likwidacji szkoły o największych tradycjach w Pruszkowie. Pomysł
lansowany jako „przenosiny Zana na ul. Gomulińskiego” sprowadzał się przede
wszystkim do próby zwolnienia budynku i terenu. Następnym etapem miała być
jego sprzedaż. To przecież jeden z najatrakcyjniejszych i właściwie jedyny
niezagospodarowany teren w centrum miasta.
Mamienie powstaniem centrum sportu za pieniądze europejskie i powoływanie się
na tradycje sportowe Zana było tylko politycznym blefem. Nie mogę też zgodzić
się z sytuacja kiedy marnotrawione są publiczne pieniądze. Jeszcze
poprzedniej kadencji dla liceum Zana sporządzono plan zagospodarowania,
projekt budowy sali gimnastycznej z budynkiem łączącym ją ze szkołą oraz
wydano decyzje - pozwolenie na budowę. I co?
Sprawa stoi. Powiat inwestuje pieniądze w liceum Kościuszki, a o Zanie ani
widu, ani słychu.
redstal: Czy miasto nie mogłoby pomóc tej szkole?
TM: Miasto powinno to zrobić! Niestety dominująca filozofia wśród prezydentów
jak również wśród radnych jest taka, że to nie jest liceum miejskie. Dla mnie
nie jest istotne to, czy powiat czy gmina jest organem prowadzącym szkoły.
Szkoła mieści się w Pruszkowie, a my jako samorządowcy i zwykli obywatele
mamy obowiązek wspierać edukację, oświatę, kulturę. Przecież szkoły, to tak
naprawdę jedne z niewielu obok dróg miejsc, w które warto inwestować.
Tłumaczenie przez prezydentów, "że miasto nie może przejąć, że jest to nie
możliwe by miasto prowadziło liceum", zakrawa o kpinę. Kpinę ze społeczności
tej szkoły i jej absolwentów. Tak samo twierdzenie, że nie możemy wspomóc
finansowo, albo sfinansować z nadwyżki budżetowej budowy sali gimnastycznej.
Miasto powinno przejąć Zana od Powiatu i wybudować mu nie tylko nową salę
gimnastyczną ale i nową siedzibę. Liceum Kościuszki pozostałoby w rękach
powiatu, a szkoły poprzez poszerzanie swojej oferty edukacyjnej i polepszenie
warunków bytowo lokalowych, mogłyby ze sobą konkurować. To uzdrowiłoby
przynajmniej częściowo sytuację w średnim szkolnictwie Pruszkowa.
Istnieją różne formy prawne, które na to pozwalają. Z pewnością byłaby to
bardziej trafiona inwestycja niż rozbudowa stadionu na Zniczu, która
pochłonie około 20 mln. złotych z budżetu miasta. Same trybuny kosztowały
już około 12 mln. A gdzie reszta infrastruktury? Oświetlenie i koszty
utrzymania tego molocha?
redstal: Pan od początku był przeciwny tej inwestycji.
TM: Nie, byłem przeciwny jedynie koncepcji prezydenckiej, że władza na koniec
musi oddać za wszelką cenę jedną wielką inwestycję by przypodobać się
mieszkańcom. Przeciwny byłem ciężkiej konstrukcji z betonu, którą postawiono
na torfowiskach, co grozi osiadaniem inwestycji i katastrofą budowlaną.
Przeciwny byłem wydawaniu takiej kwoty z budżetu miasta, gdyż od początku nie
wierzyłem, że nasi zdolni urzędnicy będą w stanie zdobyć na ten cel środki z
Unii Europejskiej. Byłem przeciwny i niestety moje przeczucia okazały się
prawdziwe. Za te pieniądze można byłoby naprawić drogi w centrum miasta,
odrestaurować parę kamienic, czy urządzić parę placów zabaw dla dzieci z
prawdziwego zdarzenia. Ale to nie jedyne patologie układu rządzącego tym
miastem.
redstal: Nie poszedł Pan na układ z obecnymi włodarzami miasta. Co więcej
doprowadził Pan do zwolnienia z rad nadzorczych spółek miejskich osób, które
przez prawie półtora roku brały bezprawnie wynagrodzenie.
TM: Pikanterii dodaje fakt, że prezydent Starzyński poprzez zaniechania
dopuścił do takiej sytuacji. Nie wymienił ludzi, którzy nie posiadali
uprawnień do zasiadania w radach nadzorczych spółek miejskich MZO i TBS
Zieleń Miejska. Podejrzewam, że gdybym nie ruszył tej sprawy, dalej bez
posiadania stosownych uprawnień zasiadali by w tych radach na nasz koszt.
Uważam, że odpowiedzialny za to powinien zwrócić niesłusznie wypłacone im
wynagrodzenia do budżetu miasta.
redstal: Jak ocenia Pan Budżet miasta?
TM: Jest fatalny – jako jedyny radny głosowałem przeciwko udzielaniu
absolutorium prezydentowi i przeciw temu budżetowi.
redstal: Zapłacił Pan za to cenę. Stracił Pan funkcję Wiceprzewodniczącego
Rady Miasta Pruszkowa. Całe życie zamierza być Pan kontra?
TM: Żadna funkcja nie jest warta tego by przestać być przyzwoitym człowiekiem
i stać się polityczną ścierką. Zawsze będę przeciwko ludziom, którzy w
swoich działaniach kierują się własnym interesem, a nie dobrem mieszkańców.
Przeciwko tym, którzy mogąc coś zrobić dobrego dla miasta, zaprzepaszczają
szanse ostatnich lat jakie stanęły przed polską, skupiając się głownie na
działaniach pozorowanych i organizowaniu spędów i masówek w stylu
gomułkowskich apeli ku czci. Uważam, że należy popie