magister11
25.09.06, 17:03
Szanowni Państwo!
Rocznice i towarzyszące im jubileusze często skłaniają nas do refleksji.
Szczególnie, jeśli są w jakiś sposób znaczące, a do takich niewątpliwie
należy obecna – dziewięćdziesiąta rocznica nadania praw miejskich Pruszkowa.
9 listopada 1916 roku sformalizowano istnienie naszego Miasta. Fakt ten
został potwierdzony, ogłoszony w miesiąc później, 17 grudnia w „Gazecie
Urzędowej dla Powiatu Warszawskiego”. I tu miejsce na pierwszą, wspomnianą na
wstępie refleksję: czymże w istocie jest „miasto”?
Większość definicji, zarówno w ujęciu socjologicznym, jak i semantyczno-
znaczeniowym wymieniając cechy tego podmiotu powtarza kilka
podstawowych: „intensywność zabudowy, sieć komunikacyjna, transportowa i
energetyczna, miejsce produkcji dóbr i usług”, szczególny zaś nacisk kładąc
na dwie: „ niewielką powierzchnię terenów rolniczych” oraz „ludność
pracującą poza rolnictwem”.
Przyczyny, dla których Pruszków akurat w tamtym okresie uzyskał prawa
miejskie, są powszechnie znane. W myśl kryteriów przytoczonej definicji
Pruszków długo jeszcze nie powinien zasługiwać na miano miasta. W obrębie
jego aglomeracji znajdowały się bowiem wsie i majątki rolne, a w śródmieściu
mieszkańcy hodowali zwierzęta gospodarskie. O uciążliwości tych ostatnich
praktyk świadczy zarządzenie Magistratu z listopada 1922 roku
zabraniające „wypuszczania kóz na ulice bez uwięzi i dozoru” ponieważ
cierpiała na tym zieleń miejska.
Ekolodzy mają swoje własne widzenie świata, według którego
miasto, to nic innego jak odrębny ekosystem, czyli środowisko i zamieszkujące
je gatunki zwierząt z człowiekiem na czele. Takie postrzeganie bliskie jest
pozytywistycznemu oglądowi rzeczywistości, gdzie miasto stanowi odrębny
organizm, składający się z ulic, stojących przy nich domów oraz ich
lokatorów.
W myśl niego, Pruszków był miastem na długo przed 1916 rokiem i nie potrzebna
mu była zgoda okupanta. Jakich słów użyć, jaką ustalić hierarchię wartości do
opisu naszego Miasta? I czy istnieje taka jedna hierarchia?
Pruszków pozbawiony jest jednego centralnego punktu, czasem nazywanego sercem
miasta, jakim gdzie indziej bywa rynek. Jego klimat i charakter wyznaczają
ulice. Zarówno te dzisiejsze, jak i te istniejące od wieku. Czasami o tym
zapominamy, często umniejszając ich znaczenie. Stalowa, Ołówkowa –
cała „Dzielnica Milionerów” pulsuje jeszcze tętnem nie tak odległej epoki. Tu
czas się na chwilę zatrzymał w secesyjnej architekturze starych kamieniczek,
ciemnych bram i ciasnych podwórek za bramami. Jeśli ktoś zechce poczuć to
tętno, niechże sięgnie po książkę Henryka Krzyczkowskiego, która niczym
bajkowy Sezam przechowuje pamięć tamtych lat.
Szanowni Państwo!
Marzy mi się często, aby ta dzielnica, wzorem warszawskiej Pragi,
przekształciła się kiedyś w dzielnicę artystów – taki pruszkowski
Montparnasse. Odrestaurowane kamieniczki, z mieszkaniami dla poetów,
literatów i malarzy, ze świetlistymi strychami, w których mieściłyby się
pracownie. A w bramach urokliwe kawiarenki, galerie i kluby...
Albowiem to Miasto zawsze przyciągało artystów. W okresie międzywojennym
bywali tu Bolesław Prus i Henryk Sienkiewicz, w czasie wojny krótko tworzył
rodzimy bard – Staś Kowalczyk, tu mieszkał Jan Lechoń, Ksiądz Twardowski i
Stanisław Jerzy Lec, stąd wywodzi się Irena Zarzycka i profesor Michał
Głowiński. Domy to pamiętają.
Pruszkowskie domy, pałace i kamienice przechowują pamięć, są strażnikami
historii Miasta. Pruszków posiada kilkadziesiąt miejsc pamięci – o ludziach i
wydarzeniach. Niejednokrotnie wielkich i tragicznych. Również takich, które
zaważyły na losach całego Narodu.
Monumentalne, z daleka widoczne zabudowania dawnych Zakładów Kolejowych, były
milczącymi świadkami gehenny setek tysięcy warszawiaków. Setki z nich nie
przeżyły pobytu w Dulagu 121. Te same czerwone budynki widziały w lutym 1941
roku exodus pruszkowskich Żydów.
Z kolei mały, niepozorny dom przy ulicy Armii Krajowej, dawniej Pęcickiej, to
miejsce tragedii, która miała wpływ na powojenną historię naszego Kraju. W
tym domu 28 marca 1945 roku zostali aresztowani przez NKWD czołowi przywódcy
Polski Podziemnej z generałem Okulickim na czele.
I dwór pęcicki, a przy nim zbiorowa mogiła rozstrzelanych tu 2 sierpnia 1944
roku sześćdziesięciu powstańców..
Domy, kamienice i pałace. Tragedie wielkie i ogromne. Jaką tu
ustalić hierarchię?...
Jednak historia Pruszkowa to nie tylko dramatyczne i ciemne karty. Jego
tablice pamiątkowe przywołują pamięć nie tylko ofiar. Mówią nam również o
ludziach. Wielkich, zasłużonych dla tego miasta, bądź tylko z nim związanych.
Księżach, lekarzach, pedagogach, społecznikach i artystach. Bo to przecież
ludzie tworzyli tu historię.
A jest ona może niezbyt długa, lecz niezwykle dynamiczna
i intensywna. W ciągu niespełna wieku Pruszków, z małej przyfabrycznej osady
stał się dziś wiodącym miastem w aglomeracji warszawskiej. Na ten błyskotliwy
rozwój miały moim zdaniem decydujący wpływ dwie determinanty: tutejszy
przemysł i szeroko pojęta kultura – włączając w nią oświatę i sport.
Parafrazując Bolesława Prusa, który w sztuce i nauce upatrywał owych dwóch
skrzydeł wznoszących ludzkość ponad świat zwierzęcy.
Rozwój przemysłu w drugiej połowie XIX wieku spowodował urbanizację osady i
jej przekształcenie początkowo w miasteczko, a następnie miasto. W okresie
międzywojennym liczba zakładów przemysłowych stale rosła. Kilka z nich
zajmowało czołową pozycję w kraju, a jeden – Fabryka Ołówków Majewskiego –
stał się znany na całym świecie. Względnie stałe zatrudnienie jego
mieszkańców – mimo przejściowych zawirowań historii i kryzysów ekonomicznych –
przełożyło się na wzrost ich zamożności.
Od pierwszych dni odzyskania Niepodległości władze Pruszkowa kładły duży
nacisk na rozwój oświaty. Wydatki na szkolnictwo były najpoważniejszą pozycją
w budżecie miejskim. Miasto utrzymywało również od 1924 roku Bibliotekę
Miejską, która od 1903 roku działała wyłącznie dzięki sponsorom. Ale i sami
mieszkańcy potrafili organizować sobie życie kulturalne, skupiając się w
ramach kilkudziesięciu przeróżnych organizacji – społecznych, kulturalnych,
politycznych. Funkcjonowały chóry, orkiestry i teatry amatorskie. Jedną z
czołowych takich organizacji było Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” z szeroko
rozbudowaną działalnością oświatową, kulturalną i sportową. Słynny był także
utworzony w 1928 roku Klub Sportowy „Znicz”.
Czy w powojennych dziejach naszego Miasta możemy doszukiwać się
podobnego schematu? Czy dziś również te „dwa skrzydła” – decydują o
charakterze Pruszkowa?
Podobna jest dynamika przemysłu oraz urbanizacji, chociaż ich skala
nieporównywalnie większa. Inna natomiast jest rola kultury i funkcje, jakie
ma spełniać. Przy szerokim dostępie do jej dóbr i wytworów, który ma odbiorca
dzięki nowym mediom globalnej komunikacji, funkcjonujące w Pruszkowie
instytucje kultury mają za zadanie rozszerzać tę ofertę o produkty lokalne
oraz umożliwiać uczestnictwo w kulturze. A mieszkańcy poprzez partycypację w
lokalnej kulturze, dają jej legitymację na dalsze funkcjonowanie. Określają
jej ważność.
Szanowni Państwo!
Prawie pół wieku powojennej zapaści rozwojowej odczuwamy wszyscy do
dzisiaj, a konsekwencje twórczości urbanistycznej w Pruszkowie odciskać się
będą na wizerunku miasta jeszcze przez dziesięciolecia.
Od 1990 roku obserwujemy w całym kraju intensywny rozwój gmin –
rozwój rozumiany jako realizację celów uzgodnionych z mieszkańcami, celów
niwelujących zapóźnienia cywilizacyjne. Odrodzenie samorządności w Polsce, to
nic innego, jak oddanie ludziom prawa do decydowania o miejscu, w który