szpital Pruszków-Wrzesinek

21.10.06, 22:09
co za koszmar-sama tam rodziłam-było FATALNIE a teraz ktoś z mojej bliskiej
rodziny leży na chirurgi i jest jeszcze gorzej-bosz-co z tego że elewacja i
wogóle jak w środku ciężka komunistyczna mentalność. Szlak mnie trafia
    • wfe416n Re: szpital Pruszków-Wrzesinek 21.10.06, 22:44
      może jaśniej?
      • mamakrzysia4 Re: szpital Pruszków-Wrzesinek 21.10.06, 23:11
        nie spotkałam żadnej osoby, która bezinteresownie pomoże wszyscy sugerują lub
        walą w prost: proszę dać kase za to albo za to.... cala paczka pampersów dla
        dorosłych zniknęła w ciagu 1h a była przeznaczona dla jednej konkretnej osoby.
        Obiad-wielki twardy kotlet rzucony na stół pomimo że pacjent nie może się nawet
        nachylić żeby samodzielnie zjeść. Nie umyją, nie przystawią kaczki bez kasy.
        Starsi ludzie są pozostawieni sami sobie. A na noc pastylki-zeby nikt nie
        przeszkadzał.
        Na położnictwie-pamiętam-ból piersi,nawał, 2 doba po cc-noc-dzwonie po siostre
        prosząc żeby mi pomogła-a ona na to: chciałaś dziecko? to są uroki
        macierzyństwa. Zero pomocy i współczucia. Nie oczekuje wiele tylko naiwnie
        wierzyłam, że takie zawody jak lekarz czy pielęgniarka wybiera się z powołania
        i chęci pomocy ludziom a nie kasy
        • jola9944 Re: szpital Pruszków-Wrzesinek 22.10.06, 00:50
          powołanie szybko w człowieku wygasa gdy się ma za tysiąc złotych przeżyć i
          nakarmić przez mieciąc dzieci to chory system zrobił z nas nędzarzy nie ma już
          zawodów z powołania, nawet ksiądz modli się dla kasy takie czasy
        • wfe416n Re: szpital Pruszków-Wrzesinek 22.10.06, 11:42
          mamakrzysia4 napisała:


          > Nie oczekuje wiele tylko naiwnie
          > wierzyłam, że takie zawody jak lekarz czy pielęgniarka wybiera się z powołania
          > i chęci pomocy ludziom a nie kasy

          Powołanie było dobre kilkanaście lat temu, teraz trzeba rodzinę nakarmić ( ale nie jest to dobre tłumaczenie na wszystkie bolączki służby zdrowia ). Kiedyś połowę tych obowiązków robiły salowe, teraz muszą pielegniarki. Za dobrych czasów w nocy na oddziale były 3-4 pielęgniarki - teraz jak jest jedna, to można powiedzieć że mamy dużo szczęścia. Próbowałaś kiedyś zmienić pościel pod chorym 100 kilowym facetem? spróbuj - życzę powodzenia i chęci do dalszej pracy przez 12 godzin w nocy.
          ( pielęgniarka z 25 letnim stażem, w szpitalu w Grodzisku zarabia 1400 zł brutto, wliczając w to pracę w nocy, niedziele i swięta )
          • mania81 Re: szpital Pruszków-Wrzesinek 22.10.06, 14:42
            > ( pielęgniarka z 25 letnim stażem, w szpitalu w Grodzisku zarabia 1400 zł
            brutt
            > o, wliczając w to pracę w nocy, niedziele i swięta )
            I bardzo im wszyscy współczujemy. Uważam że to krzywdzące dla tych osób ale jak
            idę do szpitala to nikt mnie nie pyta o to ile ja zarabiam, płacę na służbę
            zdrowia i nie stać mnie na to żeby "dawać" dodatkowo pilęgniarkom czy to
            oznacza że mam być przez to gorzej traktowana?
            Ja nikogo nie proszę o pieniądze dodatkowe a wykonuję swoją pracę z uśmiechem
            na twarzy i z takim samym entuzjazmem jak 10 lat temu.
            • wfe416n Re: szpital Pruszków-Wrzesinek 22.10.06, 16:23
              mania81 napisała:

              > idę do szpitala to nikt mnie nie pyta o to ile ja zarabiam, płacę na służbę
              > zdrowia i nie stać mnie na to żeby "dawać" dodatkowo pilęgniarkom czy to
              > oznacza że mam być przez to gorzej traktowana?

              jakoś nie wierzę w to "dawanie" pielęgniarkom, niby za co? za podanie leków, zrobienie zastrzyku - chyba że dajecie za coś czego nie mają w obowiązkach np prywatna noc? A może jest tak, że ludzie "wciskają" sami prezenty, tak na "wszelki wypadek" a potem mówią - biorą.
              Sam leżałem w szpitalu i nigdy nie dałem i nie odczułem że muszę dać, wręcz przeciwnie jako że jestem "słusznej budowy", salowa i pielęgniarki chciały mnie dokarmiać bo na wikcie szpitalnym jak wiecie, ciężko przytyć.

              > Ja nikogo nie proszę o pieniądze dodatkowe a wykonuję swoją pracę z uśmiechem
              > na twarzy i z takim samym entuzjazmem jak 10 lat temu.

              i pewnie wiele osób też tak pracuje.

              Zawsze mnie zastanawiało, że u nas to bierze policja i służba zdrowia a reszta zawodów?
          • mamakrzysia4 Re: szpital Pruszków-Wrzesinek 22.10.06, 15:18
            byłam wolontariuszkom w hospicjum więc wiem co znaczy opieka nad ciężko
            chorymi, często umierającymi poza tym przez pół roku (okres choroby i
            odchodzenia) opiekowałam się także w nocy moją babcią.
            Obecnie próbuje żyć i przeżyć razem z moim mężem-inwalidą- i 7 msc synkiem za
            1400zł i jakoś żyjemy
            • mamakrzysia4 Re: szpital Pruszków-Wrzesinek 22.10.06, 15:46
              wolontariuszką sorki za błąd
              • jagna100 Re: szpital Pruszków-Wrzesinek 23.10.06, 09:10
                O, jak dobrze Cię rozumiem, mamokrzysia! Dwukrotnie korzystałam z "pomocy" tego
                szpitala na ostrym dyżurze (rozpiętość trzech lat, a jednak wrażenia
                identyczne). Ostatnio w nocy trafiłam tam z poparzeniem - drugi stopień, ból
                przeokropny i ... godzina oczekiwania na korytarzu na pomoc. Rozumiem, że
                chirurg uczestniczył właśnie w operacji, rozumiem też jedyną pielęgniarkę w
                izbie przyjęć. Nie rozumiem lekarza pogotowia, który przez całą tę godzinę
                przechadzał się z uśmiechem po korytarzu, na którym ja wyłam z bólu i na
                nieśmiałe prośby pielęgniarki, coby może mi ulżył jakoś, odpowiadał: to nie
                moja broszka!! Bo on pracuje w pogotowiu i jego kanciapa jest dwa pokoje dalej!
                A w ciągu tej godziny napatrzyłam się np. na ginekolożkę, która na korytarzu
                wykpiła dziewczynę w zaawansowanej ciąży, a nieco później po konsultacji z
                innym lekarzem zatrzymała ją w szpitalu z podejrzeniem zatrucia ciążowego. Co
                do mnie dodam tylko, że w prywatnej klinice, do której udałam się dwa dni po
                wypadku uznano, że rana została fatalnie zaopatrzona i wcale jej nie
                oczyszczono. Jestem teraz w ciąży ale za ŻADNE skarby nie zaryzykuję porodu na
                Wrzesinie.
Pełna wersja