magister11
09.11.06, 12:31
Nowe centra starych miast
Anna Cymer2006-11-07, ostatnia aktualizacja 2006-11-07 21:39
Pierwsze lata XXI wieku przyniosły Polsce prawdziwy boom na rewitalizację
centrów miast, które odzyskują zaniedbane od półwiecza przestrzenie
publiczne - place i deptaki. Podobnie zmienia się dzisiaj wiele miast na
świecie
Fot. PIOTR MOLECKI / AGENCJA GAZETA
Starówka w Głogowie
Projekt nowego śródmieścia Los Angeles autorstwa Franka O Gehry'ego
Katowice - projekt na zagospodarowanie Rynku i Alei Korfantego
więcej zdjęć
ZOBACZ TAKŻE
Nowe centrum miasta w sąsiedztwie dworca Łódź-Fabryczna (09-11-06, 01:00)
Tomasz Konior - człowiek który chce wypełnić pustkę Katowic (03-11-06, 18:13)
Pięć wizji na centrum Katowic (20-10-06, 13:55)
Na przełomie XX i XXI wieku można by pomyśleć, że większość terenów w
centrach istniejących już miast została zabudowana. A jednak wciąż powstają
duże projekty urbanistyczne modyfikujące dawną tkankę miejską.
Niezwykłym przykładem jest tu Los Angeles, które jest miastem ogromnym i
bardzo rozproszonym - nie ma w nim jednego miejsca, które można by uznać za
centrum. W ubiegłym roku władze przeznaczyły blisko 2 miliardy dolarów na
przemienienie Grand Avenue i jej okolic w serce miasta. Autorem pierwszej
fazy projektu jest Frank O. Gehry (całość rozłożona jest na kilka etapów).
Gehry mieszka i pracuje w Los Angeles od lat 50. XX wieku, jednak w swoim
mieście zbudował jak dotąd niewiele. W 2007 roku rozpocznie budowę kilkunastu
obiektów, które mają stać się "śródmieściem" Miasta Aniołów.
Jak sam Gehry przyznaje, jego celem było stworzenie miejsca, które "mówi
językiem ludzi i jest zbudowane w ludzkiej skali". Dlatego, choć wzdłuż alei
pojawi się kilka wysokościowców (będą w nich mieszkania i hotele), nacisk
położony zostanie na przestrzenie publiczne - place i deptaki. Wszystkie one
mają się krzyżować w okolicy istniejącej od 2003 roku Hali Widowiskowej Walta
Disney'a (też projektu Gehry'ego, w jego charakterystycznym,
dekonstruktywistycznym stylu) i kilku planowanych obiektów kulturalnych -
m.in. sali koncertowej i Muzeum Sztuki Współczesnej.
Znana brytyjska pracownia Alsop Architects buduje nową dzielnicę wzdłuż
nabrzeża w Singapurze. W miejscu dawnych terenów portowych domy mieszkalne i
sklepy ustawiono wzdłuż tradycyjnie poprowadzonych niewielkich ulic. Jednak
ze względu na klimat Singapuru (silne deszcze i wysokie temperatury)
wszystkie one zostały... przykryte baldachimami. Ulice widziane z góry
wyglądają tak, jakby rozpięto nad nimi dziesiątki ogromnych parasoli.
Wykonano je z lekkiego tworzywa; w dzień chronią od deszczu i słońca, w nocy
zaś - dzięki zamontowanym kolorowym reflektorom - iluminują ulice na wzór
oświetlanych lampionami starych dzielnic chińskich. Takie otoczenie zachęca
mieszkańców do spędzania czasu na zewnątrz. Połączenie w 2000 roku Danii i
Szwecji mostem spowodowało konieczność rozbudowy nabrzeża Kopenhagi w jego
bezpośrednim sąsiedztwie. Świetnie skomunikowane z dwoma stolicami Orestaden
nabierze nowego wyrazu dzięki Danielowi Libeskindowi. To on zaprojektował
owalny plac, który będzie sercem Orestaden. I znów architekt za cel postawił
sobie stworzenie jak najatrakcyjniejszych przestrzeni publicznych. Według
Libeskinda "plan ma być hołdem dla cywilizacji XXI wieku, ale jednocześnie ma
się odnosić do architektonicznych tradycji Kopenhagi". Na dwóch krańcach
placu powstaną łatwo rozpoznawalne drapacze chmur z biurami, pozostałe
budynki będą jednak dużo mniejsze, a ulice wokół nich zostaną wyłączone z
ruchu kołowego. Wysokościowce podkreślą śródmiejski charakter okolicy, jednak
większość powierzchni zajmie zabudowa "w ludzkiej skali".
Moda na nowe starówki
Polskie miasta - po wojennych zniszczeniach oraz polityce urbanistycznej PRL-
u - wciąż zmagają się z nowoczesnym zagospodarowaniem przestrzeni. Nadal w
centrach straszą puste place albo tereny zajęte przez niepasującą do centrum
zabudowę. Socjalistyczna wersja modernizmu w miejscu śródmiejskich placów
widziała osiedla mieszkaniowe, nikt wtedy też nie myślał, by produkcję
przemysłową odsuwać na obrzeża. W efekcie wiele miast zamiast centrum ma
szeregi bloków albo opuszczone tereny przemysłowe. W latach 90. przeżyliśmy
modę na "nowe starówki". W kraju, który właśnie odzyskał wolność, wydawało
się oczywiste, że centrum miasta musi nawiązywać do stylów historycznych. W
Szczecinie, Elblągu i Koszalinie powstały "Stare Miasta" - w miejscu
zniszczonych w czasie wojny, w oparciu o tradycyjną siatkę ulic, mniej lub
bardziej nawiązujące do przedwojennej zabudowy. W Gdańsku, tuż za Motławą i
ulicą Długą, powstało osiedle wzorowane na tradycyjnym dla Pomorza
budownictwie szachulcowym. Te pomysły nie do końca jednak się sprawdziły -
fałszywa "stara" zabudowa nie jest już dziś atrakcyjna, a układ wąskich
uliczek schodzących się na rynku nie przystaje do współczesnych wymogów
komunikacyjnych. Te nieudane realizacje pokazują, że w XXI wieku należy
szukać nowych rozwiązań, nawet jeśli dotyczą one istniejących już miast.
Śródmiescie dla ludzi
Pod koniec października ogłoszono wyniki konkursu na zagospodarowanie centrum
Katowic. Szeroka Aleja Korfantego, łącząca rondo przy słynnym Spodku z
Rynkiem (który dziś jest raczej dużą pętlą tramwajową) ma - według
zwycięskiego projektu - stać się "kręgosłupem" miasta. Architekt Tomasz
Konior, laureat I nagrody, podobnie jak jego zagraniczni koledzy, chce, by
aleja wraz z przyległymi do niej placami stała się miejscem przyjaznym
mieszkańcom. Liczne skwery z fontannami oraz placówki kulturalne (np.
planowany Teatr Muzyczny) mają skłonić ludzi do odwiedzania centrum, a nowe
budynki, które powstaną wzdłuż ulicy (wg Koniora każdy z nich powinien
projektować inny architekt) powinny nadać jej charakterystyczny, nowoczesny
rys. Władze Białegostoku jego obecny układ urbanistyczny nazywają
wprost: "anarchią i chaosem w przestrzeni". Białystok nie ma rynku, a główne
ulice miasta są jednocześnie trasami przelotowymi. Dlatego powstaje właśnie
plan rewitalizacji: budowa obwodnicy śródmieścia pozwoli dwie główne ulice
przemienić w deptaki, by serce miasta stało się miejscem spotkań i spędzania
czasu przez mieszkańców, zaś pałac Branickich - najważniejszy gmach w
mieście - ma zostać przemieniony w centrum kulturalne.
Kilka dni temu ogłoszono listę architektów zakwalifikowanych do konkursu na
projekt Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Gmach ma być częścią nowego
centrum stolicy - najbliższe otoczenie Pałacu Kultury, które dziś straszy
blaszanymi halami targowymi i zniszczonym Dworcem Centralnym, ma stać się
wreszcie godne europejskiej metropolii. A gmach muzeum - jak chce naczelny
architekt Warszawy Michał Borowski - ma być nową wizytówką miasta, symbolem
śródmieścia, wokół którego powstaną nowoczesne i przyjazne ludziom budynki i
tereny zielone.
Planowanie bez planu
Pierwsze lata XXI wieku przyniosły Polsce prawdziwy boom na rewitalizację
centrów miast: nowy deptak i pasaż handlowy powstanie w Giżycku; w miejscu
zamkniętej kopalni w samym środku Jaworzna ma powstać ratusz i główny plac,
którego dotąd miasto nie miało. W Krakowie, zaraz obok Dworca Głównego,
powstaje Nowe Miasto - teren wyposażony w centrum handlowe, kina, biura,
mieszkania (kompleks biurowo-mieszkaniowy projektuje znana pracownia JEMS) i
tzw. Centrum Komunikacyjne, które ma usprawnić transport w mieście (powstaną
tu nie tylko nowy dworzec autobusowy i tunel dla szybkich tramwajów, ale i
kilka nowych ulic).
Modernizacja istniejącego już miasta to trudne zadanie: trzeba dopasować się
do zastanej zabudowy, a jednocześnie poprawić komunikację i zadbać o
atrakcyjną dla mieszkańców przestrzeń publiczną. To dobra wiadomość, że
władze lokalne starają się dopasować centra do wymogów nowoczesności, jednak
nawet najlepszy układ urbanistyczny nie będzie at