magister11
15.10.07, 12:58
taki artykuł znalazłem:
Zaniedbane osiedle im. Dąbrowskiego
Dodano dnia: 01.03.2007, przez: admin
Istnieje w Pruszkowie Osiedle pod nazwą im. J.H. Dąbrowskiego.Na tym
Osiedlu jest 12 budynków mieszkalnych, wybudowanych w rejonie ulic:
Kraszewskiego, Lipowej, Al. Armii Krajowej i ul Kościelnej, oraz
dawna kotłownia (z węzłem cieplnym).
Osiedle składa się z pięciuset mieszkań, w których mieszka ponad
1500 lokatorów. Są to budynki wybudowane przez miasto w latach 50.
Już od początku ich powstania władze miejskie PRL nieuczciwie
traktowały lokatorów na Osiedlu O.R (tak w tamtych czasach je
zwano). Budynki w początku były ogrzewane przez lokalną kotłownię.
Po czasie poinformowano lokatorów, że kotłownia zostanie
zlikwidowana. Wykorzystywany w niej będzie tylko węzeł cieplny, do
którego zostanie doprowadzony rurociąg ciepłowniczy z EC Pruszków.
Przez to lokatorzy mieli taniej płacić za ogrzewanie. Stało się
jednak odwrotnie: wzrosły stawki za jeden metr kwadratowy
mieszkania, ponieważ tylko jeden licznik ciepła istniał w centralnym
węźle w dawnej kotłowni.
Niby poprawa standardów
Kiedy przyszła zima ze śniegiem, na uliczkach Osiedla można było
wyraźnie zaobserwować, gdzie przechodzą rurociągi ciepłownicze,
ponieważ śnieg topniał w tych miejscach. Płaciliśmy za straty
ciepła, którym nie byliśmy winni. Budynki nie były ocieplone. Jeden
z bloków przy ul Kościelnej został wtedy dodatkowo ocieplony, ale
lokatorzy z tego faktu nic nie skorzystali. Ponadto mieli takie same
stawki za ogrzewanie, jak inne budynki nieocieplone. Powinny zaś
zostać obniżone stawki za tzw. opłaty stałe.
Ponieważ zlikwidowano kotłownie uznano, że standard życia
mieszkańców został poprawiony. Za jakiś czas doprowadzono do
budynków gaz ziemny, ale lokatorom kazano zlikwidować na własny
koszt piece i bojlery opalane węglem i w te miejsca lokatorzy
zakupili piecyki i termy gazowe za własne pieniądze. W tamtych
czasach trudno było te urządzenia zdobyć. Co było dalej? Uznano, że
standard się znów poprawił. Podwyższono stawki czynszu za
użytkowanie mieszkań, bo przecież poprawiły się warunki życia. I
stan ten oszukańczy trwa do dzisiaj. Nikt nie uwzględnia wkładu
finansowego lokatorów w tę modernizację.
Wykupywanie mieszkań
Po jakimś czasie zaproponowano mieszkańcom wykupienie mieszkań na
własność. Mieli z tego skorzystać głownie bogatsi lokatorzy. I oni
także zostali „wykiwani” przez władze. Nie uwzględniono w tych
kosztach zarówno wykupu wkładu finansowego wydanego przedtem na ww.
modernizację, jak i okresowe odnawianie mieszkania, np. wymianę
okien, drzwi. Oczywiście nie mogli zakupić własnego kawałka ziemi,
przez co nadal nie są pełnoprawnymi właścicielami mieszkania.
Sprawa uliczek i chodników
Innym problemem lekceważenia Osiedla, a także marnotrawstwa
ekonomicznego jest byle jakie wykonanie dróżek osiedlowych. Niektóre
dróżki były żwirowane, więc kiedy padał deszcz, woda wsiąkała i
można było przejść, nie mocząc obuwia. Zmodernizowano je, wylewając
asfalt. Jednak zrobiono to niechlujnie. Nikt z Urzędu Miasta nie
skontrolował jakości wykonania prac. Teraz mamy do czynienia ze
zniszczonymi drogami i dziurami. Omijając kałuże, mieszkańcy chodzą
bokiem, niszcząc krzewy tam posadzone. Następne zagadnienie to
uliczki Osiedlowe (usytuowane równolegle do alei Armii Krajowej).
Uliczka i chodnik są zdemolowane przez samochody tam parkujące.
Podczas mrozów i deszczy mieszkańcy nie mogą przejść po chodniku
(samochody), więc ślizgają się po dziurach z wodą i lodem na
ulicach. Parkowanie w tym rejonie samochodów praktycznie nikomu by
nie przeszkadzało. Od kiedy kodeks drogowy pozwala parkować
samochody pod oknami mieszkań? Tak jest przy bloku 8 i 9 (AK28 i AK
30). Szczęście mają Panowie: Prezydent Miasta i Komendant Policji,
że tam mieszkają schorowani emeryci, którzy nie mają siły walczyć o
swoje zdrowie.
Ani ławek, ani spokoju
Inny temat lekceważenia lokatorów mieszkających na Osiedlu to
likwidacja ławek. Faktem jest, że na niektórych ławeczkach odbywają
się pijackie libacje. Ale to znów jest albo nieudolność albo
lekceważenie władz miejskich szczególnie Straży Miejskiej. Wynika to
także z organizacji zarządzania na tym terenie. Kiedy na Osiedlu
mieszkali dozorcy, to dbali o teren i byli przez młodych szanowani.
Sam widziałem, jak niektórzy młodzi im pomagali w sprzątaniu. Ale
jeśli nie ma gospodarza bezpośrednio na Osiedlu, to panuje
powszechny bałagan.
Ponadto Straż Miejska oraz Dzielnicowy nie chcą zaglądać na Osiedle,
więc nie powinniśmy się dziwić, że mamy do czynienia z takimi
niedogodnościami dla lokatorów.
Bez kanalizacji
Inny mankament dla mieszkańców Osiedla to brak na przyległej ulicy
Mjr. Hubali kanalizacji deszczowej. Jak to może być, żeby w środku
ponad 50000 miasta brodzić w wodzie? Radni powiedzą „nie ma
pieniędzy”. Wybaczcie. Ale wyżej udowodniłem, że są pieniądze:
uzyskane z nadwyżek przy sprzedaży ponad 50 proc. mieszkań. Trzeba
pomyśleć i nie lekceważyć Polaków, w większości emerytów, ponieważ
są schorowani i nie upomną się przez to o swoje prawa godnego życia.
Mieszkania już spłacone
Warto zaznaczyć, że Rada Miejska podjęła Uchwalę o wykupie mieszkań
za 5 proc. ich wartości. Jednak postawiono warunek - wszyscy
lokatorzy w danym bloku muszą wykupić mieszkania. Oczywiście to nie
dotyczyło tych, którzy już wcześniej je wykupili. I co się stało? 95
proc. lokatorów nie miało pieniędzy na wykup, więc sprawa upadła.
Władze nie wzięły tutaj kilku aspektów świadczących, że te
mieszkania są spłacone nawet powyżej 5 proc. ich wartości. Dotyczy
to kosztów za ogrzewanie i gospodarkę wodną. Przez ponad 40 lat
istnienia budynków ogrzewanie było płacone za metr kwadratowy, nie
zaś za ilość zużytego ciepła. Po zainstalowaniu liczników ciepła
koszty spadły o 30 proc., chociaż dalej płacono ryczałt z metry
kwadratowe. Podobnie były liczone koszty za ilość wody od ilości
lokatorów w mieszkaniu. Ustalono normę 6 metrów sześciennych za
dobę. Kiedy zainstalowano liczniki, spadło zużycie wody do 3-4
metrów sześciennych na osobę i dobę. Ten, kto policzy te roczne
różnice, to okaże się, że przez 40 i więcej lat lokatorzy mieszkań
wydali więcej niż 5 proc., za jakie chciano sprzedać mieszkania.
Nieformalnie więc dawno je spłaciliśmy. No cóż, Radni w Pruszkowie
nie znają się na ekonomii, ale o niej decydują. Ten system spłaty za
oszczędności za ciepło i wodę jest szeroko stosowany w USA oraz
ostatnio w większości krajów UE, zwłaszcza w Skandynawii. Tam
dochodzą ponadto koszty z odzysku surowców wtórnych selekcjonowanych
śmieci przez lokatorów. Za sprzedane surowce wtórne z danego Osiedla
remontuje się i modernizuje budynki i ich tereny. Co ciekawe, kto
taki system rozliczania zastosuje, to ma szanse uzyskania nawet
dotacji z funduszy unijnych.
Zbigniew Nowakowski