zlobek na Hubala w Pruszkowie

07.12.07, 20:41
Witam
Chcialbym zasiegnac informacji o dzieciach chodzacych do zlobka na ul. Hubala
w Pruszkowie. Moja corka chodzi tam teoretycznie od wrzesnia ale praktycznie
od 3m-cy jest chora. Co pojdzie tam na 2-3 dni pozniej 2 tyg. chorowania.
Ostatnio znalezlismy sie nawet w szpitalu - zapalenie pluc. Czy inne Wasze
dzieci tez tak choruja? Jakie macie doswiadczenia z tego typu placowkami?
Pozdrawiam
    • wfe416n Re: zlobek na Hubala w Pruszkowie 08.12.07, 09:06
      znam osobę która zabrała dziecko bo więcej było w domu niż w żłobku a płacić trzeba.
      • gebi5 Re: zlobek na Hubala w Pruszkowie 08.12.07, 09:27
        U mnie tez sie tak skonczy. Dzis znowu jedziemy do szpitala. To co mnie
        interesuje to to czy moje dziecko jest takie chorowiete czy to w zlobku jest
        taka wylegarnia zarazkow? Czy wszyscy rodzice tam tak maja?
        • sylwia175 Re: zlobek na Hubala w Pruszkowie 08.12.07, 16:40
          To nie jest wina tego konkretnego zlobka. Po prostu w kazdym zlobku, przedszkolu
          czyli tam gdzie jest duzo dzieci jest duzo wieksze prawdopodobienstwo ze
          malenstwo zachoruje. Wystarczy ze jedno przyjdzie zakichane. Nawet jesli
          zmienisz zlobek nic to nie da. Pomysl moze o niani.
    • topka1 Re: zlobek na Hubala w Pruszkowie 08.12.07, 19:12
      Moje dziecko też chodzi do tego żłobka i właśnie siedzimy w domu z zapaleniem
      oskrzeli. Średnia wypada - 1 tydz- 1,5 w domu i 2-2,5 tygodnia w żłobku. Uważam
      że to norma, chyba każde dziecko zaczynające życie w grupie musi przez to
      przejść. Nasza doktor twierdzi że takie chorowanie to jak na pierwsze kroki w
      żłobku i tak super wynik. Ja jestem zadowolona i wierzę że w koncu się uodporni
      i w przyszłym roku, w przedszkolu będzie lepiej :)
      • gebi5 Re: zlobek na Hubala w Pruszkowie 08.12.07, 21:42
        Byc moze pozniej bedzie lepiej,ale akurat ani moj ani zony pracodawca nie bedzie
        czekal az nasz Skarb nam wyzdrowieje aby nas zobaczyc w pracy. Chce byc
        optymista ale serce mi sie kraje jak widze nasza Dziewczynke z39 stopiami
        goraczki i dlawiacym ja kaszlem.Chyba faktycznie tylko niania... .A pozniej
        wyjazd z kraju aby zarobic na nia...
        • ibiza74 Re: zlobek na Hubala w Pruszkowie 09.12.07, 08:10
          mam dwójkę chłopaków, obydwoje na Hubala (jeden jeszcze chodzi) -
          pierwsze 3 miesiące koszmar, potem coraz lepiej - kwestia
          zahartowania organizmu; ale teraz starszy chodzi do przedszkola i
          odpukać, choruje raz na ruski rok - mniejszy też dużo mniej - mimo,
          że codziennie jakieś dziecko kicha i prycha - uważam, że im szybciej
          dziecko to przejdzie tym lepiej będzie później; no chyba, że dziecko
          ma obniżoną odporność lub skłonność do przeziębień; wtedy nawet
          niania nie pomoże; bo maluch musiałby siedzieć 24h w namiocie
          tlenowym, żeby tylko nie złapać zarazka :)))
          • gebi5 Re: zlobek na Hubala w Pruszkowie 13.12.07, 08:20
            Moja corka nie bedzie juz chodzic do tego zlobka. Wyjasnilo sie przy okazji
            przynajmniej czesciowo czemu dzieci tak choruja. Butelka mojego dziecka po 4
            miesiacach uzywania jest jak ze sklepu. Panie musza dawac jesc jedna butelka
            kilkorgu dzieciom (moze wszystkim). Sila rzeczy jesli jedno cos ma, to drugie
            jedzac po nim lapie bezblednie i szybko to samo. Jak w glembokim PRL-u a mamy
            XXI wiek. Nigdy wiecej takiej pomylki...
            • alabama8 Re: zlobek na Hubala w Pruszkowie 13.12.07, 08:56
              Edukacja żłobkowo-przedszkolna działa na zasadzie "im mniej ich tym
              lepiej". A owi "oni" to nasze dzieci. Nie łudźmy się że w żłobkach
              czy przedszkolach pracują osoby z powołaniem - ot - akurat tam udało
              się dorwać robotę i tyle.
              Zasada jest prosta - przedszkolanka nie będzie twojemu dziecku
              moczyć nóg w zimnej wodzie, ale po prostu na spacerze nie zdejmie mu
              kurtki czy swetra, dzieciak się zaziębi i po kłopocie. Kowalskiego
              mamy z głowy na 2 tygodnie.
              A co do karmienia jedną butelką - jeżeli nikt nie widzi to nie ma
              sprawy, prawda? Zasada doboru naturalnego - przetrwa tylko
              najsilniejszy.
              Jedyne co mi przychodzi do głowy to dyżury rodziców którzy będą
              pilnować przedszkolanek (żłobkolanek). Niestety.

              • cinosan Re: zlobek na Hubala w Pruszkowie 13.12.07, 20:05
                Dwa razy przyszło mi odbierać dziecko, w dodatku nie moje z tego
                żłobka.Raz było bezboleśnie,pani wyprowadziła malucha i oddaliliśmy
                się w spokoju.Natomiast drugi raz,ponieważ nie mozna się było dostac
                do pomieszczeń z dziećmi bo były zamkniete drzwi (nie ma
                domofonu,telefonu czy innego pieruństwa przez które rodzic może
                zgłosić gotowość odebrania swojej latorośli!)zaczelismy walić do
                tych drzwi.Po 15 min. wyjrzała opiekunka,zobaczyła co się
                dzieje,schowała się a następnie zaczęła po kolei wyprowadzac
                maluchy.Poniewaz mnie jako osobe obcą obowiązywało okazanie D.O.
                wówczas przy kontakcie z tą panią okazało się ,że tak jedzie od niej
                fajkami aż dech zapierało!Normalnie jak wypalisz papierosa nawet w
                odosobnieniu to nie waniałoby tak od ciebie!I ponoc wychowawcom czy
                opiekunom nie wolno palić w pomieszczeniach przy dzieciach! Nie
                wierzę ze jest to przestrzegane,nie tam!
                • gebi5 Re: zlobek na Hubala w Pruszkowie 14.12.07, 11:16
                  Jeszcze jeden kwiatek: w zwiazku z tym ze pracuje na zmiany od 6:00 lub od
                  13:00, tydzien na tydzien, chcielismy zaprowadzac dziecko pozniej. Wychodzilismy
                  z zalozenia ze dluzej w domu, dluzej z rodzicem, krucej w zlobku: same plusy.
                  Jeszcze w wakacje jak pytalismy sie o taka mozliwosc oczywiscie nie bylo
                  problemu. Jak skonczyl sie 2 tyg. okres aklimatyzacji panie zgodnie stwierdziy
                  (lacznie z pania p.o dyrektorki) ze takie przyprowadzanie rozbija im grupe,
                  wprowadza zamet i wogole na pewno sie na drugi raz na cos takiego nie zgodza a
                  my mamy przyprowadzac dziecko przed godz. 8:00 i nie dyskutowac.A jak sie nam
                  nie podoba to nikt nas nie zmusza do przyprowadzania go tam.
                  Poczylem sie jak namolny peten z filmu Barei, ktory ma dwa prawa: byc i drugie,
                  byc cicho.
                  • topka1 Re: zlobek na Hubala w Pruszkowie 14.12.07, 12:46
                    Czy ktoś ma więcej konkretnych informacji na temat tego żłobka?
                    Moja córka też tam chodzi i choruje co miesiąc...
                    Do tej pory wydawało mi się że to standard na początku życia w grupie, ale te
                    posty zaczynają mnie niepokoić... No i ostatnio w przychodni rozmawiałam z Panem
                    który do żłobka podrzuca różne artykuły i też wspomniał o wietrzeniu, które wg
                    niego dobija nasze dzieci...
                    Sama już nie wiem co robić...
                    Na opiekunkę nie możemy sobie pozwolić, a Mała gdzieś chodzić na cały dzień
                    musi... i co dalej, co z przedszkolem? miałam nadzieję że będzie państwowy, ale
                    w takim razie już się boję takiego wyjścia... Swoją drogą nie pamiętam żeby za
                    moich czasów tak dzieci chorowały w przedszkolu. Brakowało czasem 2-3 osób, ale
                    nie połowy grupy. Panie są w zasadzie te same co 25 lat temu, dlatego miałam
                    nadzieję że jest ok... Piszcie proszę więcej, wszystko co wiecie. A może ktoś ma
                    pozytywne opinie? przydałby się i taki sygnał.
                    • wiotka_trzpiotka Re: zlobek na Hubala w Pruszkowie 27.12.07, 15:37
                      mam synka w tym żłobku
                      co do chorób to się oczywiście zgadzam, ale nadal uważam, że to dośc
                      naturalne
                      no i niestety to rodzice ponoszą wine przyprowadzając niedoleczone
                      dzieci- jeszcze jeden dzień się uda i nie trzeba będzie brać
                      zwolnienia
                      co do walenia w drzwi- zainstalowane zostały dzwonki
                      nie wiem dlaczego nikt się mnie nie czepia, ale zazwyczaj
                      przyprowadzam synka bezpośrednio przed sniadaniem ok.8.45- nie ma z
                      tym zadnego problemu
                      i mam prośbe do wszystkich rodziców- jesli wyczuwacie od pań
                      papierosy- zgłaszajcie takie rzeczy do pani dyrektor
    • pty-sia Re: zlobek na Hubala w Pruszkowie 14.12.07, 11:06
      moje dziecko wprawdzie chodziło do złobka w Warszawie, ale nie
      chorowało (miała 1,4 roku jak zaczeła chodzić, a skończyła je w
      wieku 3,5). Oczywiście zdarzały sie raz, dwa razy w roku parudniowe
      przeziębienia, ale poważniejsze choroby bardzo rzadko (co 2-3 lata).
      Jeżeli wszystkie dzieci chorują to rzeczywiście coś jest nie tak. I
      syszę to samo o przedszkolach w Pruszkowie - otworzyć okno, niech
      więcej dzieci zachoruje. Dziecko przeniesione z prywatnego
      przedszkola do państwowego w Pruszkowie choruje więcej. Ale z
      drugiej strony słyszę też o dzieciach przyprowadzanych z gorączką
      (przed wejściem mama apliuje srodek przeciwgorączkowy) to i jedno od
      drugiego się zaraża.
      Jeżeli z moim dzieckiem było coś nie w porządku (zaczynało się źle
      czuć, dostało gorączki), czy to w żłobku, przedszkolu państwowym,
      czy prywatnym, czy w szkole społecznej (bo do tych placówek w
      Warszawie chodziły dzieci) to natychmiast miałam telefon, czy mogę
      jak najszybciej odebrać dziecko, a jeżeli istniało podejrzenie że
      inne dzieci mogą sie od niego zarazić było trzymane osobno (np. w
      pokoju pielęgniarki).
    • gebi5 Re: zlobek na Hubala w Pruszkowie 14.12.07, 19:44
      Właśnie chciałbym uzyskać jak najwięcej opini: i tych złych, na razie jak widać są tylko takie i jeśli są to tych dobrych. Czy ktokolwiek z rodziców ma dobre doświadczenia z tym żłobkiem?
      W końcu chodzi tam masa dzieci.
      • dardamela Re: zlobek na Hubala w Pruszkowie 14.12.07, 23:30
        :-) moje dziecko jak skończyło dwa lata rozpoczęło edukację w tym właśnie żłobku
        było to w 2003 roku. Wiadomo że raz było lepiej raz gorzej ale ogólnie moja
        opinia jest pozytywna. Dziecko przez cały rok raz było chore (dodam że co dwa
        tygodnie jeździło pociągami 500 km a mimo to tylko raz zachorował).
        Chorować zaczęło dopiero jak poszło do przedszkola - to był koszmar.
        Natomiast otworzył się i zaczął mówić właśnie w żłobku - bo jako dwu latek
        praktycznie nie mówił. A samo dziecko pozytywnie odbierało żłobek bo w soboty i
        niedziele płakał że nie może iść do dzieci. Ja przed posłaniem dziecka do żłobka
        też się bardzo tego bałam jak to będzie ale teraz wiem że to była bardzo dobra
        decyzja. Nie miałam problemów gdy poszedł do przedszkola w pierwszym dniu -
        wszystkie dzieci płakały - tylko nie mój synek :-).
        Na pewne rzeczy trzeba zwrócić uwagę o inne się domagać no i czasami serce boli
        ale cóż w przedszkolu jest nie lepiej (w szkole pewno też) a pracować trzeba.
        Pozdrawiam
      • monika3411 Re: zlobek na Hubala w Pruszkowie 15.12.07, 08:27
        Moja córka zaliczyła w tym żłobku wszystkie trzy grupy i nigdy nie miałam
        powodów do jakiegoś większego niezadowolenia, czy narzekania. Owszem, czasami
        chorowała, ale podkreślam CZASAMI. Nie było to chorowanie tygodniami, o czym
        czytam w Waszych postach. Co do pań... W najstarszej grupie córka zaczęła się
        skarżyć na jedną z pań. Że niemiła, że krzyczy na dzieci. Wybrałam się więc na
        rozmowę z panią dyrektor. Nie wiem jak sytuacja wygląda teraz, wtedy dyrektorką
        była pani Ania. Porozmawiałyśmy sobie bardzo miło i uprzejmie, powiedziałam co
        mówi dziecko i o którą panią chodzi. Pani Ania obiecała mi, że dyskretnie
        poobserwuje tę panią. I dotrzymała słowa. Córka nigdy więcej nie powiedziała
        złego słowa na żadną z pań. Może powinniście porozmawiać z dyrekcją żłobka,
        powiedzieć jakie macie wątpliwości, obawy, co obserwujecie w żłobku. Rozmowa to
        przecież podstawa. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
        • gebi5 Re: zlobek na Hubala w Pruszkowie 15.12.07, 10:00
          Mozna wiedziec kiedy dokladnie twoje dziecko chodzilo do tego zlobka?
          Z calym szacunkiem dla pani pielegniarki pelniacej obowiazki dyrektorki, ale
          rozmawialismy z nia i ja i zona i przekaz byl jednoznaczny: nie podoba sie to
          nie musicie panstwo przyprowadzac tu dziecka.
          • monika3411 Re: zlobek na Hubala w Pruszkowie 15.12.07, 10:31
            Córka chodziła do żłobka od września 1999 r., a więc jakiś czas temu... z tego
            co piszesz wynika, że pani Anna nie jest już dyrektorką. Szkoda, bo była to
            bardzo kontaktowa i rzeczowa osoba. Może więc należy uderzyć gdzieś wyżej, skoro
            pani p.o. tak stawia sprawę...
            • gebi5 Re: zlobek na Hubala w Pruszkowie 15.12.07, 18:24
              Czyli 6-8 lat temu. Na pewno duzo sie zmienilo od tej pory.
    • justka73 Re: zlobek na Hubala w Pruszkowie 02.01.08, 21:45
      nasza córka przez pierwsze 2 miesiące w żłobku nie chorowała, ale od
      grudnia zaczęło się robić niewesoło - permanentny katar, kaszel,
      potem angina ropna z 40 st goraczki, znowu katar. od połowy grudnia
      nie chodzi do żłobka, może puszczę ją od przyszłego tygodnia jak
      skończy się jej katar. Nasz pediatra orzekł, że katar to norma w
      tego typu placówkach, może ciągnąć się przez okrągły rok. To, że
      dzieci chorują to także niestety wina rodziców, którzy wysyłają tam
      swoje niezbyt zdrowe pociechy. Na drzwiach wisi kartka, że chore
      dzieci nie będą przyjmowane, ale to raczej fikcja. no i mamy błędne
      koło ciągłych infekcji.
      Może powinniśmy zorganizować spotkanie rodziców i przedstawicieli
      naszego żłobka i poruszyć kwestie, które nas bolą?
      pozdrawiam wszystkich rodziców żłobkowiczów
      • gebi5 Re: zlobek na Hubala w Pruszkowie 04.01.08, 21:46
        Szczerze, bardzo ciekawy jestem jakie by były efekty takiego spotkania.
        Trzymam kciuki by coś z tego wyszło, ale dawno już pozbyłem się złudzeń jeśli
        chodzi o to miejsce.
        • topka1 Re: zlobek na Hubala w Pruszkowie 12.01.08, 19:39
          Witam,
          czy ktoś z Państwa mających dzieci w tym żłobku wybiera się może na rozmowę do
          dyrekcji? Córka po półtora miesięcznej nieobecności wróciła do żłobka zdrowa jak
          koń i po dwóch dniach obecności znowu jest przeziębiona. Wydaje mi się że
          opiekunki wietrzą sale przy rozebranych dzieciach - to jest zawsze
          przeziębienie, zapalenie oskrzeli, nic wirusowego. Statystyka - 3 tygodnie w
          domu 1 tydzien w żłobku. Czekam na oddzew Państwa - im więcej z nas zacznie
          zgłaszać taki problem tym szybciej (mam nadzieję) zrobią z tym porządek. Możemy
          nawet pójść na takie spotkanie grupą. Nie mam już siły i możliwości przebywania
          na zwolnieniu lekarskim. W końcu opiekunka będzie tańsza niż brak środków w
          przypadku zwolnienia z pracy za absencję. A najbardziej szkoda mi małej która
          najbardziej cierpi.
          • topka1 Re: zlobek na Hubala w Pruszkowie 12.01.08, 19:46
            jeszcze jedno - często byłam świadkiem jak rodzice przyprowadzają dzieci
            dosłownie z gruźliczym kaszlem. Nie rozumiem braku odpowiedzialności tych
            rodziców, ich samolubstwa i nie wiem jak to jeszcze nazwać, skoro nie ważne jest
            dla nich że ich dziecko zarazi pięcioro innych. Każdy z nas pracuje i nie może w
            kółko siedziec na zwolnieniu, ale zachowując się w ten sposób nakręcają błędne
            koło. Uważam że jeśli dziecko w ciągu dnia wykazuje najmniejsze objawy chorobowe
            powinno być najprędzej zabrane - rodzice wezwani przez dyrekcję nawet o 10 rano,
            a dziecko odizolowane w osobnej salce z zabawkami i jedną panią. Tylko najgorsze
            jest to że tym paniom to tylko na rękę że zamiast 25 dzieci mają 12-15. Jeśli
            ktoś wybierze się na rozmowę proszę o kontakt - tutaj lub na maila.
Pełna wersja