co było a nie jest...

IP: 193.0.117.* 02.09.03, 16:18
Jakie pamiętacie miejsca w Pruszkowie, których już nie ma?Nie chodzi o takie
historyczne ale zwyczajne albo nawet banalne jak choćby przysłowiowy czołg...
    • smallec Re: co było a nie jest... 02.09.03, 20:17
      Gość portalu: qqa napisał(a):

      > Jakie pamiętacie miejsca w Pruszkowie, których już nie ma?Nie chodzi o takie
      > historyczne ale zwyczajne albo nawet banalne jak choćby przysłowiowy czołg...

      Ooooo stary ... czołg nie był wcale taki banalny :)))
      Mieszkałem przy nim od dziecka. Nosił dumne imię Józef Stalin II i był
      wycelowany w Dom Partii. Co nie było bez znaczenia, dla rodzącej się we mnie -
      i kumplach z osiedla - buntowniczej osobowości ... hihihihi.
      Zresztą - swojego czasu - aktywnie protestowaliśmy przeciw zabieraniu tego
      wieloletniego symbolu miasta :) - jakże niezwykle dwuznacznego przedsiewzięcia.

      A z mniejsc, których nie ma ...? no chociażby teren przy Wojska Polskiego po
      stronie Pizzeri Corrado. Kiedyś pasły się tam konie, kwitły jabłonki, stał
      stary przedwojenny Citroen (nafaszerowany ulotkami Solidarności), a przy
      przejściu dla pieszych (na cmentarz) stała drewniana chatka, w której zasuszona
      staruszka sprzedawała kwiaty z ogródka.

      ... mam jeszcze pare takich ... ale niech i inni pogłówkują :)

      papa
      Smallec
    • sqh Re: co było a nie jest... 03.09.03, 12:45
      Ja dzieciństwo spędziłem na Wyględówku i pamiętam las, rozciągający się za od
      płotu basenu do Utraty - około 1982 częściowo wycięto go i rozparcelowano na
      działki. Drugie przetrzebienie, tym razem tuż przy torach WKD, uskuteczniono
      podczas budowy garaży.

      A całkiem niedawno wyburzono nie cieszące się najlepszą sławą Murowańce i
      postawiono nowoczesny blok. Na naszych oczach ginie zaś Porcelit.

      Jeszcze coś - gdy byłem bardzo, bardzo mały, Rodzice wozili mnie na spacery ul.
      Kasztanową, na granicy Pruszkowa i Komorowa, porośniętą do dziś z obu stron
      szpalerami - jakżeby inaczej - kasztanowców. Wtedy była jeszcze nieutwardzona.
      Teraz już byłoby niemożliwe pójście tam na spacer z dzieckiem w wózku :-(

      A czołg wywędrował, zdaje się, do muzeum przy WSO w Poznaniu.
      • Gość: qqa Re: co było a nie jest... IP: 193.0.117.* 03.09.03, 13:50
        Murowańce na razie stoją ale faktycznie wdziera się tam nowe budownictwo.A do
        tej pory na rogu Kopernika i Lipowej widać miejsce w którym stał sobie
        najzwyczajniejszy kiosk.
        Czy ta wspaniała mapa Pruszkowa na skrzyżowaniu Kościuszki i Wojska Polskiego
        jeszcze jest? Dotyczyła chyba przyszłości miasta i były tam bardzo ciekawe
        liczby mieszkańców na poszczególnych osiedlach - pamiętam że kiedyś wyszło mi
        tego koło 100 tysięcy.
        W pawilonie na rogu Kopernika i Lipowej, gdzie teraz jest sklep zoologiczny, na
        samymy początku były lody włoskie, chyba pierwsze w Pruszkowie (koniec lat 80).
        A za to do tej pory na ścianie budynku obok bywszej Rady Narodowej na Drzymały
        jest pięknie wymalowany slogan:POLSKA - PARTIA.Przynajmniej widziałem go jak
        byłem tam po raz ostatni.
        • sqh Re: co było a nie jest... 04.09.03, 12:06
          Hm, ja śmiem twierdzić, że Murowańców nie ma, chyba że mówimy nie o tych samych
          obiektach. Ja pod tym pojęciem rozumiem trzy domy, niegdyś pracowników
          porcelitu, stojące między targiem a Prusa. Tych już nie ma.

          Mapa jest częściowo zasłonięta reklamami. Tak... To była istna mocarstwowa
          propaganda naszego miasta - Autostrada przez Żbików i Trasa Książąt
          Mazowieckich wzdłuż WKD-ki. Notabene, pas zieleni pod tę ostatnią cały czas
          istnieje...

          Budkę z lodami włoskimi pamiętam jeszcze z innego powodu - okienko było
          umieszczone wysoko i po lody trzeba było wspiąć się na taki drewniany podest.
          Gdy komuś wypadały z portfela jakieś drobne i wtaczały się pod ów podest,
          zazwyczaj już nie szukał ich. A wieczorem przychodziłem z kolegami, odsuwaliśmy
          podest i wygarnialiśmy zdobycz. Ale takich sprytnych jak my było chyba więcej,
          bo czasem za podestem nie znajdowaliśmy już ani grosza :-) Ale wkrótce podest
          zamieniono na betonowy i zabawa się skończyła...
          • Gość: qqa Re: co było a nie jest... IP: 193.0.117.* 04.09.03, 15:28
            Najwyraźniej nie mówimy o tych samych co świadczy jedynie o wieloznaczności tej
            nazwy. Murowańców tamtych już nie ma ale okolica dalej jest nieciekawa. Ja
            miałem na myśli te przy ul. Komorowskiej, zasiedlane chyba na dziko.
            Tak przy okazji - sqh, grzebałem ostatnio w naszym lokalnym ustawodawstwie i
            znalazłem tam coś ciekawego pod nazwą "Plan zagospodarowania przestrzennego
            obszaru "Wyględówek".Ponadto znalazłem też uchwałę z projektem Miejskiego
            Systemu Informacji Wizualnej (tak,tak, mamy coś takiego!) i w jednym punkcie
            piszą tam że tabliczki z nazwami ulic będą "oznaczane kolorowymi dodatkami"
            innymi dla każdej dzielnicy. Widzieliście gdzieś u siebie kolorowe dodatki?
            Wracając do tematu, pas rzeczywiście istnieje i skutecznie blokuje pojawienie
            się czegokolwiek nowego w tym rejonie (domy mieszkalne wykluczam).
            A czy ktoś pamięta restaurację "Urocza"?Mozna mówić co się chce ale tak
            naprawdę po jej likwidacji do tej nie powstała żadna inna restauracja z
            prawdziwego zdarzenia (chyba że za takową przyjąć Corrado albo McDonalda).
            Wydaje mi się że jeszcze jakaś restauracja była na Żbikowie, czy ktoś wie coś
            na ten temat?
            Po drugiej stronie mapy był również jakiś kolosalny "mural" ale nie pamiętam
            już czego dotyczył, teraz tam jest reklama WARTY.
            A propos budki z lodami - jak daleko sięgam pamięcią, w tych czasch używało się
            już tylko banknotów więc mi tam chyba nic nie wpadło;-).
            Mam pytanie za milion;co przedstawia (lub przedstawiała) rzeźba współczesna
            przy pałacyku w Parku Sokoła(ta w środku fontanny)?Są tu jacyś historycy sztuki?
            • sqh Re: co było a nie jest... 05.09.03, 12:18
              Gość portalu: qqa napisał(a):

              > grzebałem ostatnio w naszym lokalnym ustawodawstwie i
              > znalazłem tam coś ciekawego pod nazwą "Plan zagospodarowania przestrzennego
              > obszaru "Wyględówek".

              Ja widziałem coś takiego - chcieli zagęścić zabudowę i zabudować trawniki
              czterema punktowcami, ale mieszkańcy zrobili zdecydowanego rejtana i pomysł
              zarzucono. Oficjalny powód - skarpa, na której usytuowane są bloki Andrzeja 2,
              4, 6, 2a, 4a mogłaby nie wytrzymać robót ziemnych. Ciekawe, czy gdyby
              mieszkańcy nie zaprotestowali, to wytrzymałaby?

              O tabliczkach nie słyszałem, ale pomysł jest niezły. Na razie domy i bloki są
              oznaczane (albo i nie) według uznania właścicieli.

              A "Uroczą" oczywiście pamiętam! Wszak właśnie tam moi Rodzice wyprawiali
              wesele...

              Z miejsc "znikniętych" dodam jeszcze ZURT na Prusa - wprawdzie dalej naprawiany
              jest tam sprzęt radioelektroniczny, ale ZURT jako instytucja chyba już nie
              istnieje. Mimo to, przystanek autobusowy nadal ma ZURT w nazwie.

              Zaś co do rzeźby... Ja słyszałem taka wersję (jeśli nawet nieprawdziwa, to na
              pewno ciekawa): pewien radny, z ówczesnej gminnej czy miejskiej Rady Narodowej -
              powiedzmy, że niejaki Kowalski - miał znajomego artystę rzeźbiarza. Za zachętą
              owego radnego, miasto zainwestowało w najnowszą rzeźbę artysty i postawiło ją
              przy pałacu. Radni, którzy byli przeciwni pomysłowi, ochrzcili ją "fallusem
              Kowalskiego".
              • Gość: qqa Re: co było a nie jest... IP: 193.0.117.* 05.09.03, 17:20
                > O tabliczkach nie słyszałem, ale pomysł jest niezły. Na razie domy i bloki są
                > oznaczane (albo i nie) według uznania właścicieli.

                Twórcy uchwały mają smykałkę do ciekawych konstrukcji
                stylistycznych:"Oznaczenie ulicy będzie się odbywało przy udziale tablicy".
                Brawa dla tablicy za jej udział;)
                Natomiast nie tak dawno temu w miejscu pasażu na Wojska Polskiego między
                Sprawiedliwości a Niepodległości (chyba) rozciągał się najprawdziwszy step,
                którego od pażdziernika do kwietnia nie dawało się przejsć suchą nogą. Na tymże
                stepie ustawiano trybuny dla towarzyszy przyjmujących pochody pierwszomajowe.


                pewien radny, z ówczesnej gminnej czy miejskiej Rady Narodowej
                > -
                > powiedzmy, że niejaki Kowalski - miał znajomego artystę rzeźbiarza. Za
                zachętą
                >
                > owego radnego, miasto zainwestowało w najnowszą rzeźbę artysty i postawiło ją
                > przy pałacu. Radni, którzy byli przeciwni pomysłowi, ochrzcili ją "fallusem
                > Kowalskiego".

                Wtedy dbało się o sztukę, nie to co teraz...Była u nas jeszcze jedna taka
                rzeźba ale nie wiem czy już jej nie rozkradli bo artyście za tworzywo posłużyły
                lubiane i cenione przez wielu metale kolorowe.Trudno mi określić, co wyobrażała
                ale jej "kanwą" były splecione,aluminiowe, podziurkowane pasy blachy
                przedstawiające najprawdopodobniej taśmy jakich używano niegdyś do
                programowania komputerów.Stała przy wyjeździe z Pruszkowa w stronę Warszawy,
                gdzieś na wysokości Partyzantów.
                Wiele starych bloków w Pruszkowie posiada podziemne garaże; jak słyszałem ten
                pomysł po raz pierwszy wykorzystano przy budowie Nowej Huty, zakładając wkrótce
                masową motoryzację wśród klasy robotniczej.Ta masowa motoryzacja nastąpiła
                dopiero trzydzieści lat później ale konstruktorom nie można odmówić
                przyszłościowego podejsćia do pracy.
                A czy ktoś wie coś na temat schronów w Pruszkowie?Według moich informacji cały
                kwartał domów między Armii Krajowej, Lipową, Kraszewskiego i Hubala jest
                wyposażony w schrony dla ludności; na powierzchni widać nawet wywietrzniki
                służace do ich wentylacji.
                W obliczu sytuacji międzynarodowej pytanie jest jak najbardziej aktualne:-)
                • sqh Re: co było a nie jest... 06.09.03, 23:48
                  Pomnik z taśmy perforowanej był reklamą "Mechaników". Stoi do dzisiaj,
                  obklejony różnymi reklamami.

                  Osiedle Zakładu Osiedli Robotniczych jest niemal rówieśnikiem Nowej Huty (ZOR
                  istniał i budował w latach 1948-51) i jako takie, obowiązkowo jest wyposażone w
                  schrony. Cieszę się jednak, że te bloki nie są obciążone detalem
                  socrealistycznym, a w niektórych miejscach nawet przypominają klasyczne
                  realizacje przedwojenne - na przykład przeszklone piony klatek schodowych. A na
                  początku lat '60 powstała Pruszkowska Spółdzielnia Mieszkaniowa, która od tego
                  czasu do dziś ma niemal monopol na mieszkania w Pruszkowie.

                  Obowiązek budowy schronów zniesiono jakoś tak w połowie lat '60 - budowano
                  wówczas moje liceum (IX LO w Warszawie) i decyzja weszła w życie podczas
                  wznoszenia ścian kondygnacji schronowej. W efekcie, w jednym pomieszczeniu
                  mieści się sala PO, zaś w drugim jest harcówka, zamykana drzwiami
                  gazoszczelnymi z przeziernikiem. Ściany są zaś przeprute dziurami po nigdy nie
                  zainstalowanym systemie wentylacji.
                  • stary.prochazka Re: co było a nie jest... 07.09.03, 16:15
                    Jutro pytanie, dziś odpowiedź:-).Sporo się dowiedziałem jak na razie.
                    Kolejne miejsca to np. sklep - widmo o zupełnie nieznanym mi asortymencie
                    sprzedaży, stojący na rogu Kraszewskiego i Prusa. Teraz stoi tam ten nowy
                    budynek a kiedyś vis a vis funkcjonował Manhattan (są różne wersje, niektórzy
                    twierdzą że Manhattan zaczął się przy kolejce).
                    A obok tego sklepu w cieniu drzew i krzewów stała sobie malutka smażalnia ryb;
                    mi akurat najlepiej zapadły w pamięć nie ryby tylko tamtejci bywalcy;)
                    • huncfot Re: co było a nie jest... 08.09.03, 12:38
                      Kiedys jeszcze w parku Potulickich była przystań, na której można bylo
                      wyporzyczyć łodki lub rowery wodne. Teraz pomimo ze park jest odnowiony - i
                      osobiscie uwazam ze bardzo ładnie - sprzętów pływających wciąż brakuje, chociaz
                      słyszałem że od nowego roku ma to wrócić
                      Drugim, chociaz bardzo banalnym eksponatem Pruszkowa którego już nie ma, jest
                      łódka która stała przy szkole podstawowej nr 12

                      pzdr
                      • sqh Re: co było a nie jest... 08.09.03, 12:54
                        Łódek faktycznie nie ma, ale podczas remontu parku brano je pod uwagę -
                        zauważcie, że wszystkie mostki mają teraz prześwit, pozwalający na przepływanie
                        pod nimi. Więc może wrócą, czego bardzo bym sobie życzył.

                        A statek spod dwunastki stał wcześniej na Wyględówku, też na ziemi, za domami
                        przy ul. PCK, nad samymi stawami.
                      • stary.prochazka Łódka BOLS 08.09.03, 15:45
                        Jako że od dziecka czytałem wszystko co mi wpadło w ręce,z inskrypcji na tejże
                        łódce nauczyłem się chyba wszystkich polskich wulgaryzmów:-).Teraz zapewne
                        szybko zyskałaby nowe miano - "łódka BOLS".
                        Obok łódki była górka z której zjeżdżało się na parking.Trochę większa górka
                        była tam, gdzie teraz stoi elegancka rotunda z wodą oligoceńską a jeszcze
                        kiedyś był tam skup surowców wtórnych.
                        Jeśli już jesteśmy przy górkach - zawsze zastanawiało mnie po co tak właściwie
                        zbudowano schody na zboczu tego wysokiego pagórka w parku TKKF Anielin vel
                        Skwerze Józefa Piłsudskiego czy też, jak się ostatnio dowiedziałem nie bez
                        zdumienia, Parku Matki i Dziecka (?!)?
                        • sqh Re: Łódka BOLS 08.09.03, 17:33
                          Ha! Pamiętam ten skup surowców wtórnych. Wokół walało się mnóstwo metalowych
                          nakrętek z butelek po napojach procentowych, które to nakrętki zbieraliśmy,
                          faszerowaliśmy siarką z zapałek i robiliśmy tzw. "bączki" :-)
    • smallec Re: co było a nie jest... 08.09.03, 23:16
      No a kina? "Oświata" w domu kolejarza, "Mechaniki" w Mechanikach :), no i
      najstarsze "Metro" na Kraszewskiego - obecnie sklep z farbami itp. A teraz kina
      jedynie "domowe" :(

      A Dom Kolejarza, to nawet ostatnio podpalili, ponoć celem uzyskania pozwolenia
      na rozbiórkę zabytkowego budynku. Konsekwencją będzie jakiś "plastkikowy" park
      rozrywki. Straszne.

      Smallec
      • stary.prochazka co miało być a nie jest... 09.09.03, 16:46
        (...) w Śródmieściu zbudowano dwie arterie: Aleję Niepodległości (Wschód -
        Zachód) i Aleję wojska Polskiego (Północ - Południe). Pierwsza po wybudowaniu
        bezkolizyjnego skrzyżowania z linią PKP połączy Śródmieście z Gąsinem(...)

        poprzez

        (...)tunelowe przedłużenie Alei Niepodległości do ul. Promyka(...)

        [Dzieje Pruszkowa,pod red. Anny Żarnowskiej, rozdział "Perspektywy rozwoju
        miasta"; 1983]
      • stary.prochazka Re: co było a nie jest... 09.09.03, 19:13
        jedno pytanie:jak zlikwidują kino i Dom Kolejarza, to gdzie będzie przesiadywać
        Wojskowa Komisja Uzupełnień?W centrum handlowym?:)
        Ech, chadzało się w zerówce na Bolka i Lolka do "Oświaty":).A ile tam
        się "osiemnastek" i studniówek odbyło...
        • sqh Re: co było a nie jest... 10.09.03, 09:16
          Oficjalnie to WKU urzęduje chyba na Łączniczek AK 7, a sale w Kolejarzu
          podnajmuje na czas komisji lekarskich, bo u siebie nie ma miejsca.

          Szkoda budynku - jeden z niewielu okazów przedwojennego funkcjonalizmu w
          budownictwie publicznym w Pruszkowie - może nawet jedyny? Trzeba koniecznie
          obfotografować. Mam nadzieję, że tablica pamiątkowa nie pójdzie na złom, tylko
          np. do Muzeum SHM.
          • stary.prochazka Re: co było a nie jest... 10.09.03, 15:11
            Tak sobie myślę, że dla tych którzy podjęli decyzję o wyburzeniu, DKK to po
            prostu stara i nienowoczesna kanciapa w srodku miasta w dobrym komercyjnie
            punkcie na miejscu której należy postawić jakąś szklano-plastikową blaszankę "w
            europejskim stylu".Nie żebym miał coś przeciwko takim inwestycjom, ale są na
            nie lepsze miejsca.Można by na przykład postawić takie centrum gdzieś na
            Gąsinie - na pewno ożywiłoby tamtą częśc miasta.
            Jak sie doczytałem wczoraj w dziejach Pruszkowa, DKK powstał przed rokiem 1930,
            podczas kadencji jakieś bardziej PPS - owskiej Rady Miasta.
            • sqh Re: co było a nie jest... 12.09.03, 10:00
              stary.prochazka napisał:

              > Jak sie doczytałem wczoraj w dziejach Pruszkowa, DKK powstał przed rokiem
              1930,

              O ile pamiętam, na tablicy pamiątkowej figuruje data 1936. Może przed 1930
              zapadła tylko decyzja o budowie? Na pewno zaś nie wybudowano go w tym roku -
              mam mapę topograficzną z Pruszkowem z 1933 i DKK tam jeszcze nie ma.
              • stary.prochazka Re: co było a nie jest... 12.09.03, 16:21
                a czy na tej mapie widać jakieś wyraźne różnice między przedwojennym a
                powojennym układem miasta?Kiedyś też miałem taką mapę w jednej książce ale nie
                mogę jej teraz znaleźć.Wiem np. że moja ulica nazywała się wtedy Pęcicka i nie
                miałbym nic przeciwko powrotowi do tej nazwy bo obecna, mocno wyświechtana,
                jest efektem euforii wolności po '89.
                • stary.prochazka Re: co było a nie jest... 12.09.03, 16:32
                  trochę z innego wątku: a czy przypadkiem budynek L.O im Tomasza Zana też nie
                  pochodzi sprzed wojny?
                  • Gość: olaola76 Re: co było a nie jest... IP: *.de.deuba.com 12.09.03, 17:10
                    no jesli wtedy jak robilam mature byly obchody 70 lecia istnienia a bylo to lat temu 8
                    to wychodzi ze tak ;-)))
                    ja pamietam budke z bulka z pieczarka w srodku (pychotka) na przeciwko spoldzielni lekarskiej na niepodleglosci nigdzie takich nie jadlam
                    no moze tylko na dworcu srodmiescie w wawie acha a na kraszewskiego kolo poczty w takim malym zaulku rurki ze smietana i goframi ;-)))
                    • stary.prochazka Re: co było a nie jest... 12.09.03, 17:59
                      Pamietam, pamietam ten zaułek. Zaraz obok byla pijalnia piwa gdzie można było
                      posilić się kaszanką zjadaną na stojąco. A w tej budce byłem jeszcze za czasów
                      liceum, może ze 3-4 lata temu.Gofry były tam dalej i może nawet dalej są, ale
                      to już nie to co w dzieciństwie.
                      Nie wiem czy już o tym nie wspominano ale podobny punkt był przy kolejce, tam
                      gdzie teraz jest mięsny. Dużo bardziej zapadł mi w pamięć bo tamtędy prowadziła
                      moja droga powrotna z przedszkola nr 12.
                      Wydaje mi się że te bułki z pieczarką były tam gdzie teraz jest Bank Millenium,
                      trochę z boku - mam rację?
                      A pamiętasz może przyczepę kempingową z zapiekankami przy Manhattanie na
                      Niecałej?
                      • Gość: J_B_T Re: co było a nie jest... IP: *.telkab.pl 12.09.03, 23:02
                        A pewnie... przyczepe z zapiekankami pamietam(mama mi nigdy nie pozwalala jesc,
                        bo syf),tam gdzie Bank Millenium na Niepodleglosci to ja pamietam lody wloskie,
                        slogan o partii i mapa Polski na szczytowej scianie bloku na Drzymaly wlasnie
                        sie znow pokazal jakies 3 lata temu. A Manhattan zaczal sie miedzy ulicami
                        Kosciuszki, WP, Niecala (vel Sztandaru Pracy) i Prusa.

                        A pamietacie pomnik psa w parku Sokola kolo Palacyku (jak sie idzie Chopina)?
                        Albo cudowna budowe na Osiedlu Staszica, straszaca przez ponad 10 lat (obecnie
                        przychodnia)?Albo Pewex na Kopernika...latalem z dwoma "quarterami" po
                        paczki "Donaldow" z drugiego konca miasta.Albo rzedy starych domow i kamienic
                        na Powstancow (chyba w 1988 je zburzono)

                        A knajpa na Zbikowie byla podobno niedaleko ronda, tam gdzie teraz jest sklep
                        (zbieg 3 maja, Laczniczek AK i POW - kiedys GL i AL). Podobno kiedys byla
                        jeszcze jedna; restauracja "POPULARNA" na B.Prusa - 100 pkt za to kto zgadnie
                        dokladnie gdzie (ja wiem :-)
                        • Gość: J_B_T poprawka IP: *.telkab.pl 12.09.03, 23:13
                          pomylka - knajpa na Zbikowie byla najpewniej jednak tam gdzie jest teraz sklep
                          samochodowy, czyli na rogu trasy na Poznan i ulicy Panskiej. Ale tez nie na 100%
                  • sqh Re: co było a nie jest... 13.09.03, 12:58
                    stary.prochazka napisał:

                    > a czy przypadkiem budynek L.O im Tomasza Zana też nie
                    > pochodzi sprzed wojny?

                    Pochodzi. Miasto kupiło i rozbudowało gmach przy Klonowej 6 (dzis Daszyńskiego)
                    w 1929. Nie wiem, co mieściło się tam wcześniej, być może była to zwykła
                    kamienica czynszowa. Gimnazjum urzędowało zaś wcześniej na Żbikowie, na
                    Narodowej 25. Klonowa była też pierwszą ulicą w Pruszkowie, na której wylano
                    asfalt - chodziło o to, żeby terkoczące na kocich łbach wozy konne nie
                    przeszkadzały w nauce.
                    • Gość: J_B_T Re: co było a nie jest... IP: *.telkab.pl 13.09.03, 13:42
                      Śmiem twierdzić, że to BYŁA kamienica czynszowa, o czym może świadczyć
                      zachowany układ w środku - 2 klatki schodowe, 1 sanitariat na każdym piętrze,
                      etc. Oczywiście, szkoła przebudowala gmach dla własnych potrzeb, ale trochę się
                      zostało.

                      Pozdrowienia

                      • stary.prochazka Re: co było a nie jest... 13.09.03, 17:09
                        nie chciałbym wywołać burzy w szklance wody, ale kiedyś, będąc jeszcze jego
                        uczniem, mówiono mi że była tam bursa.Zresztą bursa czy kamienica, wszystko
                        jedno, to były bardzo fajne cztery lata.
                • sqh Re: co było a nie jest... 15.09.03, 11:11
                  stary.prochazka napisał:

                  > a czy na tej mapie widać jakieś wyraźne różnice między przedwojennym a
                  > powojennym układem miasta?

                  Widać wyraźnie. Pomijając przebicie nowych arterii i zmianę granic
                  administracyjnych (Gąsin i Ostoja poza miastem, zaś kawałek dzisiejszego
                  Piastowa w jego obrębie), rzuca się w oczy choćby to, że zabudowa jest mocno
                  nierównomierna, skupiona w kilku punktach. Funkcję ścisłego śródmieścia pełni
                  obszar Sienkiewicza-Kościuszki-Prusa-Niepodległości (dzisiejsza) - tam zabudowa
                  jest najgęstsza. Kraszewskiego za to niemal goła - stoi kościół i kilka
                  pojedynczych budynków. Oczywiście dość zwarta i charakterystyczna jest też
                  zabudowa Żbikowa, wzdłuż równoległych, wąskich ulic, co zresztą niewiele się
                  zmieniło do dziś.

                  > Wiem np. że moja ulica nazywała się wtedy Pęcicka i nie
                  > miałbym nic przeciwko powrotowi do tej nazwy bo obecna, mocno wyświechtana,
                  > jest efektem euforii wolności po '89.

                  Pęcicka odzyskała swoją nazwę na odcinku, na którym stanowi granicę Pruszkowa -
                  wzdłuż tego nowego osiedla domków jednorodzinnych za szpitalem - na płotach
                  wiszą stosowne tabliczki. A samą nazwę niekoniecznie wiązałbym z euforią
                  wolności, bo widzę dla niej także uzasadnienie historyczne - wszak to właśnie z
                  Pruszkowa i w dodatku z willi położonej przy tej ulicy, uprowadzono do Moskwy
                  szesnatu przywódców Polski Podziemnej.
                  • stary.prochazka Re: co było a nie jest... 15.09.03, 16:23
                    Może to mrzonki ,ale tak sobie dumam, że w przypadku Pruszkowa można by
                    zastosować tę samą strategię co obecnie w przypadku Pragi. Obecnie najbardziej
                    ekskluzywne kluby, gdzie wchodzi się tylko za specjalną kartą powstają raczej
                    na Brzeskiej czy Ząbkowskiej niż w Centrum.W naszym przypadku możnaby jeszcze
                    posłużyć się trochę już wyblakłym mitem mafijnego miasta.W ten sposób takie
                    ulice jak Stalowa, Ołówkowa czy 3 Maja mogłyby trochę odżyć na nowo, tym
                    bardziej że jednak znajdują się blisko PKP i to im raczej należy się status
                    centrum.

                    Wracając do nazwy ulicy, podtrzymuję moje zdanie że jest ona wyświechtana;
                    każda malutka mieścina ma teraz ulicę Armii Krajowej.A przecież za naszą
                    niepodległość walczyło tyle ciekawych formacji zbrojnych z Armią Czerwoną
                    włącznie (wiem, wiem ale nie należy mylić planów i wykonania:)).Skoro jest tam
                    pomnik Szesnastu, to ulica też mogłaby się nazywać Aleją Szesnastu i brzmiałoby
                    to o wiele lepiej - no bo niby jakich Szesnastu?Kim oni byli, co takiego
                    zrobili?Aż się prosi żeby się dowiedzieć, ma nawet pewne walory dydaktyczne.
                    Podobnie ma się rzecz z Janem Pawłem II;choć może niekoniecznie wierzący i
                    praktykujący, bardzo szanuję jego osobę, ale to co się teraz wyprawia w całej
                    polsce i w Pruszkowie, jako żywo przypomina mi to co się działo wkrótce po
                    śmierci Stalina.Co za dużo, to niezdrowo, moim zdaniem pomniki, ulice i place w
                    każdym najmniejszym Pipidówku wcale nie przysparzają chwały temu wspaniałemu
                    Polakowi, a nawet mogą wpływać ujemnie na jego imię.
    • stary.prochazka PTTK w parku Potulickich 14.09.03, 16:08
      Wygląda na to że minęła zła passa budynku po PTTK w parku Potulickich; dzisiaj
      tam byłem i ze zdumieniem stwierdziłem że jest tam całkiem przyzwoita knajpa.
      Nawet ogródka się dorobili.Zobaczymy na jak długo...
      Jakby ktoś tam zajrzał, niech się podzieli wrażeniami;)
    • sqh Re: co było a nie jest... 15.09.03, 11:19
      Jako zapalony bibliofil wspomnę jeszcze o dwóch nieistniejących już
      pruszkowskich antykwariatach, a ściślej rzecz biorąc, działach antykwarycznych
      w księgarniach "Domu Książki". Jeden już nawet nie istnieje fizycznie - mieścił
      się w wolnostojącym pawilonie przy północnej pierzei Prusa, między kamienicą
      mieszkalną a sklepem Centrali Rybnej. Drugi znajdował się zaś przy 3 Maja na
      Żbikowie. Tam zaglądałem znacznie rzadziej, bo po prostu miałem daleko :-))) To
      chyba też był pawilon, albo jakaś niska oficyna - nie wiem co się z nim działo
      później.
      • stary.prochazka Re: co było a nie jest... 16.09.03, 16:07
        pamiętam ten antykwariat na Prusa, bo jeszcze sam tam coś kiedyś kupowałem ale -
        wstyd powiedzieć - dopiero ten post odświeżył mi pamięć.Ten drugi też chyba
        pamiętam bo kiedyś w pogoni za podręcznikami buszowaliśmy po wszystkich
        pruszkowskich księgarniach i pamiętam że zapuszczaliśmy się również na Żbików.
        A z takich swieższych wspomnień - czy pamięta ktoś "Janosika"?A może znajdą się
        tutaj goście tego zacnego przybytku ze stołami oklejonymi ceratą?
    • stary.prochazka Re: co było a nie jest... 23.09.03, 16:21
      Na ulicy Prusa przy parku był sobie komis.Kiedyś tam byłem i pamiętam że było
      tam bardzo dużo futer a w gablotce na ladzie stała czapka milicyjna, której
      obecność tamże do tej pory mnie zastanawia.Funkcjonariusze MO chyba nie mieli
      prawa handlować swoim umundurowaniem...

      Kiedyś jeszcze imię Pruszkowa rozsławiały plastikowe modele bombowca Łoś i
      smaolotu RWD 6, produkowane chyba w dziesiątkach milionów prze zakłady ZTS
      Plastyk na ul. Ołówkowej. Kleiły je chyba wszystkie polskie podstawówki na
      zajęciach ZPT
      • warszawiak01 Re: co było a nie jest... 24.09.03, 11:36
        stary.prochazka napisał:

        > Na ulicy Prusa przy parku był sobie komis.Kiedyś tam byłem i pamiętam że było
        > tam bardzo dużo futer a w gablotce na ladzie stała czapka milicyjna, której
        > obecność tamże do tej pory mnie zastanawia.Funkcjonariusze MO chyba nie mieli
        > prawa handlować swoim umundurowaniem...
        ---------------------
        To był przede wszystkim tzw. sklep mundurowy - funkcjonariusze MO mogli
        sobie w nim obstalować gustowne niebieskie wdzianka z jodełką na klapie, buty
        czapki, aktówki i inne dodatki niezbędne eleganckiemu przedstawielowi zbrojnego
        ramienia Władzy Jedynej i Słusznej.


        > Kiedyś jeszcze imię Pruszkowa rozsławiały plastikowe modele bombowca Łoś i
        > smaolotu RWD 6, produkowane chyba w dziesiątkach milionów prze zakłady ZTS
        > Plastyk na ul. Ołówkowej. Kleiły je chyba wszystkie polskie podstawówki na
        > zajęciach ZPT
        • stary.prochazka Autentyczne, można sprawdzić! 24.09.03, 17:19
          Przypomniało mi się jeszcze coś bardzo ciekawego. Na ulicy Kościelnej, idąc od
          Bolesława Prusa, jeszcze przed Hrabiego Potulickiego, koło przedszkola po
          prawej stronie ulicy jest sobie chodnik, na którym warto popatrzeć pod nogi.
          Jest on wyłożony typowymi betonowymi płytami a na jednej z tych płyt,
          prawdopodobnie w trakcie produkcji jakieś antysocjalistyczne indywiduum
          napisało:

          PZPR KURWY.

          Każdy może pójść i zobaczyć samemu:)))
        • stary.prochazka Re: co było a nie jest... 24.09.03, 18:55
          Dobry Boże, nie miałem pojęcia! Pozostaje jedno kłopotliwe pytanie - co ja
          robiłem w tym sklepie w wieku lat bodajże 6?

          To już z nieco nowszej historii; tam gdzie dziś jest salon meblowy Britta na
          ul. Armii Krajowej, na poczatku lat 90 była pijalnia piwa w bardzo bawarskim
          stylu.Ten budynek wyglądał trochę inaczej niż dzisiaj (nie było piętra), bo
          obok był jeszcze monopolowy:)
          • smallec Re: co było a nie jest... 24.09.03, 20:26
            Ha, założę się że tego to nikt nie pamięta :)
            Otóż na ul.B.Prusa, w obecnej wnęce między kamienicą za sklepem rybnym i drugą
            - w której jest obuwie i fotograf - był kiedyś drewniany domek. I mieścił się
            tam popularny "zieleniak" z oranżadą, lizakami i kwadratowymi gumami do żucia :)
            Równie sławnym miejscem była ongiś Zielona Budka (jeszcze przedwojenna) na
            ul.Chopina przy Niepodległości. Budka jeszcze jest, ale to już nie to :)

            ... aaaa i jescze "co było a nie jest"
            ryby w Utracie.

            papa
            Smallec
            • sqh Re: co było a nie jest... 25.09.03, 11:39
              smallec napisał:

              > Ha, założę się że tego to nikt nie pamięta :)
              > Otóż na ul.B.Prusa, w obecnej wnęce między kamienicą za sklepem rybnym i drugą
              > - w której jest obuwie i fotograf - był kiedyś drewniany domek

              Ja w tym miejscu pamiętam księgarnię-antykwariat, o którym zresztą już pisałem
              w tym wątku. Może sklep się "przebranżowił"?
              • stary.prochazka Re: co było a nie jest... 25.09.03, 15:28
                a mi się wydaje że były tam dwa sklepy.Nie potrafię powiedzieć czy była to
                drewnniana budka, ale kiedy sobie przypomniałem o antykwariacie, wydawało mi
                się że zajmował tylko połowę a w drugiej połowie było coś innego. W ogóle ów
                antykwariat jawi mi się jako obskurny, blaszany pawilon w środku błotnistej
                kałuży (kupowałem podręczniki, więc musiał to być wrzesień albo październik).
                Jak sobie teraz pomyślę, to nie potrafię sobie nawet przypomnieć tej kamienicy,
                która stała na Kraszewskiego tam gdzie dzisiaj jest Lukas Bank i PZU.Na pewno
                był tam jakiś sklep na dole, ale jaki?
                A na rogu Lipowej i Kopernika(jeśli jescze o tym nie wspomniałem)na trawniku
                jest wybetonowany kawdrat, na którym kiedyś dawno temu stał sobie całkiem
                zwyczajny kiosk:)
          • huncfot Re: co było a nie jest... 25.09.03, 08:53
            hehehe troche sie usmialem - salom meblowy - dobre

            A piwiarnie istotnie pamietam - nazywalismny ja Mariott. W okresie swietnosci
            nawet w bilarda mozna bylo tam zagrac.

            Ja jeszcze z sentymentem wspominam linie autobusowa 714

            pzdr
            • stary.prochazka Re: co było a nie jest... 25.09.03, 14:19
              aboz to i rzeczywiście trochę lepszego sortu knajpa była, przynajmniej jak na
              Pruszków.
              Niedawno podczas remontu nie zlikwidowano zatoczki i postawiono nowy znak
              przystanku - od lat nic się tam nie zatrzymuje.Jakaś wróżba na przyszłość?
              Nie rozumiem dlaczego właściwie 700 - ki jeżdżą do Nadarzyna a do nas nie,
              tylko gdzieś na skraju Piastowa jakiś sie zatrzymuje.
              Co zaś się tyczy salonów - Enigmą socjalistycznej gospodarki był dla mnie
              zawsze dom meblowy Emilia na ul. Komorowskiej - sklep meblowy niemal w szczerym
              polu,podczas gdy najbliższy spożywczy jest na Wojska Polskiego:)
      • sqh Re: co było a nie jest... 25.09.03, 11:41
        stary.prochazka napisał:

        > Kiedyś jeszcze imię Pruszkowa rozsławiały plastikowe modele bombowca Łoś i
        > smaolotu RWD 6

        Poza tym były jeszcze: myśliwiec Jak-1, obseracyjny RWD-14 Czapla, szturmowy Ił-
        2... Pamiętam, pamiętam, sklejałem... :-)
        • stary.prochazka Z tyłu sklepu 05.10.03, 18:19
          w pasażu sklepów przy Kopernika (od Lipowej) od szczytu był sobie warzywniak,
          który wyglądał dosłownie jak ten ze skeczu Smolenia i Laskowika. Wielka sala,
          pod ścianą skrzynki z kartoflami i marchewką a daleko pod ścianą
          sprzedawca.Teraz jest tam chyba jakieś TOKO czy inny spożywczy.
          Pamiętam jeszcze że w tym samym pasażu SAM-ie i nie tylko tam były takie
          drewniane przeszklone skrzynki z pieczywem;strasznie mi się wtedy podobały.
          Z tego pasażu pamiętam jeszcze mięsny, w którym byłem chyba w 1985 albo 86.
          Kolejka była duża ale pustych haków nie było. Klimat był niesamowity, bo
          wszystko było wyłożone białymi płytkami i sklep wyglądał jak gabinet lekarski.
          • sqh Re: Z tyłu sklepu 05.10.03, 20:40
            Właśnie w latach 1985-87 mieszkałem naprzeciwko i widziałem te sklepy z okna.
            Ewidentnie najciekawszym wspomnieniem był jednak Pewex...

            To se již ne vrati, Pane Prochazko :-)))
            • stary.prochazka Re: Z tyłu sklepu 06.10.03, 11:05
              Oj ne vrati se, ne vrati:-)))Ja zamieszkiwałem punktowiec Lipowa 10(chyba wiesz
              który) i dzieciństwo upłynęło mi na placu zabaw za milicyjnymi garażami, który
              chyba również znasz.Nasza klatka była zaprojektowana po corbusierowsku i
              mieliśmy dwa wejścia: to drugie od strony Policji jest już chyba teraz
              zamurowane.
              A jak był Wyścig Pokoju czy inny Tour de Mazovia, to cała Lipowa przed moim
              oknem była zastawiona milicyjnymi Starami i przejść po chodniku się nie dało.
              • sqh Re: Z tyłu sklepu 06.10.03, 12:22
                O, widzisz, a ja wtedy mieszkałem w punktowcu Lipowa 8 róg Kopernika (ten, pod
                którym stał kiosk) i oprócz podwórka między nim a Lipową 6, moim placem zabaw
                były hałdy ziemi za garażami, w miejscu, gdzie teraz jest studnia oligoceńska.
                • stary.prochazka Re: Z tyłu sklepu 06.10.03, 17:02
                  Po kiosku jest do tej pory betonowy kwadrat.Na tym chodniku koło Lipowej, gdzie
                  teraz jest kostka, kiedyś był asfalt a korzenie rosnących tuż obok drzew robiły
                  wielkie "muldy" na chodniku, na których to muldach skutecznie acz boleśnie
                  nauczyłem się jeździć na rowerze:-)
    • Gość: Pruszkowiak Konkurs bez nagrod dla satysfakcji IP: 195.136.248.* 05.10.03, 21:48
      ·Pierwsze jeszcze nieme kino mieściło się w Pruszkowie na ul B.Prusa - w
      którym budynku i co tam jest dzisiaj?
      ·W którym miejscu była w Pruszkowie restauracja SMAKOSZ ?
      ·Fabryka nazywała się kiedyś KOGUTKOWA. Co to był za zakład i gdzie się mieścił?
      ·Pruszkowiacy nazywali ją Gruba Berta ? O kim lub o czym była więc mowa?
      ·Tam gdzie teraz jest SUPERSAM na Wojska Polskiego znajdowała się
      niegdyś ......... No właśnie co ?
      ·Targowisko Miejskie przy ulicy Komorowskiej funkcjonuje od 40 lat.Gdzie
      poprzednio w Pruszkowie był Targ.
      ·Kto poda prawidłowo nazwiska osób które skutecznie przyczyniły się do
      wyrzucenia z Pruszkowa warszawskiej komunikacji autobusowej MZK ?
      • josip_broz_tito Re: Konkurs bez nagrod dla satysfakcji 05.10.03, 23:16
        Trudne te pytania i nie na wszystkie odpowiem, za młody jestem, ale spróbuję:

        Targ - czy nie był przypadkiem na Żbikowie na Pańskiej?
        Na miejscu Supersamu było pole z żytem jak jeszcze nie było obecnej ul. Wojska
        Polskiego (tak mi matka mówiła)
        Co do fabryki, czy to nie była fabryka fajansu dzisiejszy były już Porcelit?]
        Reszta niestety to przeszłość zbyt zamierzchła (może poza komunikacją miejską -
        714-ki pamiętam doskonale, mniemam że to ktoś do tej pory zasiadający w
        miejskich ławach.

        Ale rad bym poznać prawidłowe odpowiedzi na pytania :)

        Pozdrawiam Autora i resztę forumowiczów

        J_B_T
Inne wątki na temat:
Pełna wersja