alabama8
15.05.08, 08:23
Za trzy lata mieszkańcy 20-tysięcznego osiedla Niedźwiadek w Ursusie
będą mogli wsiąść do pociągu i w 17 minut dojechać do centrum.
Wreszcie powstanie tam obiecany od lat przystanek kolejowy .
Mówi się o nim już od lat 70., gdy powstawało pobliskie osiedle
bloków. Plany wciąż jednak pozostawały na papierze. Kolejarze woleli
budować przystanek dla kilkudziesięciu osób we Włoszczowie niż
stację w Ursusie.
Przypomniała sobie o niej ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz, ale jej też
nie udało się dotrzymać przedwyborczych zapowiedzi. Jeszcze w
zeszłym roku szef Zarządu Transportu Miejskiego Leszek Ruta
planował, że nowy przystanek przy pętli autobusowej Ursus-
Niedźwiadek będzie gotowy w 2009 r. Teraz wygląda na to, że dopiero
dwa lata później.
- Okazało się, że to nie jest taka prosta inwestycja. Żeby zbudować
peron, trzeba rozsunąć tory. To z kolei wymusza wykupy gruntów -
usprawiedliwiał się wczoraj szef ZTM.
Spółka PKP Polskie Linie Kolejowe twierdzi, że budowę nowego
przystanku chce zgrać z przebudową torów między Warszawą a
Skierniewicami, którą planuje na lata 2009-12. Prezydent Warszawy,
która wczoraj przy planowanej stacji podpisała porozumienie z
kolejarzami, obiecała, że miasto zbuduje obok parking "parkuj i
jedź" na ponad 400 miejsc i przejście podziemne pod torami. Będzie
służyć nie tylko jako dojście do peronu, ale także przejście z
jednej do drugiej części Ursusa. Teraz ludzie przebiegają w tym
miejscu przez tory na dziko. Doszło już do kilku śmiertelnych
wypadków.
Urzędnicy chcą teraz zamówić projekt inwestycji. Prace, których
koszt wstępnie oszacowano na 40 mln zł, mają się zacząć za rok.
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,5213248.html