alabama8
05.11.08, 08:20
Dziś na Wyborczej krótki artykuł o naszym problemie z SKM-ką, cytat
z "lesnego-dziadzia" i kilka słów o naszym kononowiczowskim radnym
J.Olszaku :-) Cytuję w całości:
---
Mieszkańcy Pruszkowa zbulwersowani postawą radnych, którzy odmówili
ponad 30 tys. zł miesięcznej dopłaty do biletu aglomeracyjnego. Od
połowy listopada miał obowiązywać w pociągach do tego miasta i w
warszawskiej komunikacji.
Po zaskakującym wyniku głosowania na pruszkowskich samorządowców
sypią się gromy na lokalnych forach internetowych. "To jest zamach
na mieszkańców miasta! Kolesie siedzą na posadkach, do pracy mają
pięć minut, ale zapominają, że pieniążki na nich jadą codziennie z
Warszawy w skandalicznych warunkach (pociąg co 40 min w szczycie).
Trzeba wybierać ludzi, którzy pracują w Warszawie jak większość z
nas i dojeżdżają" - pisze internauta "lesny_dziadzio" na
pruszkowskim forum w portalu Gazeta.pl. Czytamy tam, że z powodu
ogromnych korków w Al. Jerozolimskich niedawno kursy zawiesił
właściciel prywatnej linii autobusowej Rapid.
Dziś wspólny bilet na pociągi i komunikację miejską obowiązuje w
granicach Warszawy oraz na linii do Ząbek i w WKD do stacji Opacz.
Decyzję o rozszerzeniu jego zasięgu ogłosili przed tygodniem
prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz i szef Zarządu Transportu
Miejskiego Leszek Ruta. Zapowiedzieli, że od 15 listopada bilet
aglomeracyjny będzie ważny także w pociągach Kolei Mazowieckich
między Sulejówkiem, Warszawą, Piastowem a Pruszkowem. Władze dwóch
pierwszych podstołecznych miejscowości zadeklarowały już, że będą
dokładać ustaloną wcześniej kwotę. Odmówili tylko radni Pruszkowa.
- W tej sytuacji strefę wspólnego biletu rozszerzymy jedynie o
Sulejówek i Piastów. W tych miejscowościach szykujemy już lepszy
dojazd autobusami do stacji - zapowiada dyrektor Leszek Ruta. I
dodaje, że jest pod wrażeniem internetowej kampanii, która ma
wywrzeć nacisk na pruszkowskich samorządowców. - Może zrozumieją, że
mieszkańcy po to płacą podatki, żeby mieć także przyzwoitą
komunikację. A ta jest zadaniem każdej gminy - podkreśla.
Nie dla wszystkich jest to jednak takie oczywiste. Np. Jarosław
Olszak, radny rządzącego miastem Porozumienia Pruszkowskiego,
zwierza się na swojej stronie internetowej: "Czy powinno się wydawać
publiczne pieniądze, by jednostkom żyło się wygodniej? Czy powinno
się z pieniędzy miejskich dopłacać komuś do dojazdu do pracy? Na
pewno nie". "Ignorant" to chyba najłagodniejszy z epitetów, które po
tym wyznaniu spadły na radnego.
O losy biletu aglomeracyjnego pytamy Andrzeja Królikowskiego,
wiceprezydenta miasta, którego hasło brzmi notabene: "Kolej na
Pruszków".
- Była drobna wpadka podczas głosowania, bo wśród radnych przeważyły
głosy, że dosyć już finansowania ZTM i ratusza w Warszawie [Pruszków
dokłada około miliona złotych za jedną linię nocną, kursy Szybkiej
Kolei Miejskiej, jest też udziałowcem WKD]. Wytłumaczyliśmy jednak
radnym, że wspólny bilet rozwiązałby problem z dojazdem wielu naszym
mieszkańcom. Uchwała wraca na sesję 13 listopada, jestem pewien, że
tym razem przejdzie - deklaruje.
Do końca roku Pruszków miałby dopłacić do biletu aglomeracyjnego 30
tys. zł, a w przyszłym - 800 tys. zł na spółkę z Piastowem. Dyrektor
ZTM zapowiada, że po 15 listopada zaczyna rozmowy z burmistrzami
innych podwarszawskich miejscowości na temat rozszerzenia strefy
wspólnego biletu o następne linie kolejowe.
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,95190,5884154,Pruszkow_poza_strefa_wspolnego_biletu_na_kolej_.html