mie_szkanka075
12.03.09, 11:02
Mieszkam w Pruszkowie już parę ładnych lat nie mniej jednak nie jestem w stanie przyzwyczaić się do wszechpanującego brudu, do tego, że miasto traktowane jest jak jeden wielki śmietnik, składzik na zużyte materiały czy też publiczna toaleta lub jedna wielka popielniczka szanownych palaczy. Żenujące jest to, że ani mieszkańcy ani tzw. włodarze nie chcą nic z tym zrobić.
Wstydzę się ilekroć wychodzę na spacer, a po drodze mijam panów sikających gdzie się da, bo przecież natura obdarzyła ich tak, że można pozbyć się zbędnego balastu w zasadzie wszędzie. Wstydzę się, kiedy kolejny stójkowy rzuca pod płotem kolejną butelkę po piwie lub innym bełcie. Wstydzę się, kiedy widzę załatwiającego się czterołapa i właściciela, który odchodzi z obojętną miną. Wstydzę się podwakroć, bo jakoś mnie nie przeszkadza sprzątanie po własnym psie, ale może jakaś dziwna jestem i to dlatego.
Wstydzę się, kiedy stoję na przystanku autobusowym, który zdecydowanie bardziej powinien mienić się popielniczką, spluwaczką czy też podręcznym śmietniskiem.
Po prostu sie wstydzę.