djasmo
12.05.03, 14:48
Nudząc się na polaku (jak zawsze zresztą) wpadłem na dosyć oryginalny
pomysł. Pomyślałem, że warto byłoby, aby Nasze Forum Liceum posiadało
książkę, którą Wy drodzy forumowicze moglibyście swobodnie pisać, dodawać
nowe wątki etc. Od dziś zaczynamy. Nie wszystkie posty będą tutaj
publikowane - wybierzemy te, które według nas są odpowiednim kontinuum
poprzednich odcinków. Tak więc czytajcie uważnie naszą książkę. Acha wpis
każdej osoby powinien zawierać nie mniej niż 20 zdań. Mam nadzieję, że
książka ta będzie ciekawa i długa, ponieważ ja sam pisałem już cztery, ale
tylko jedną udało mi się ukończyć:-)hmm...sam nie wiem dlaczego wymyśliłem
taki głupi tytuł (to chyba od książki Coelho)
I. Szkoła
Trzask drzwi. Przed chwilą Monika z łzami w oczach podniosła się z krzesła i
wybiegła ile sił w nogach na korytarz. W klasie nikt nie próbował jej gonić.
Na twarzach uczniów malowało się zdziwienie, nawet nie potrafili sobie
wyobrazić tego co przed chwilką ich spotkało. Wiedzieli, że nauczycielka od
historii będzie dziś ostro pytać, ale nikt się nie spodziewał, że Monika -
jedna z najlepszych uczennic w szkole pójdzie na pierwszy ogień i dostanie
od razu "lufe".
"Dobrze dzieci dzisiaj przejdziemy do omawiania wojen napoleńskich" -
powiedziała nauczycielka bez żadnej nuty zdziwienia, ani nawet zakłopotania
zaistaniałą sytuacją.
Minuta, za minutą nudna lekcja (monolog nauczyciela) dobiegała końca. W
końcu dzwonek - wszyscy wybiegli na korytarz i zaczęli żywo dyskutować na
temat sprawdzianu z geografii, który ich właśnie czekał. Nikt nie miał
ochoty pytać się zapłakanej Moniki co się stało. Ona chyba też nie chciała
się nikomu żalić i siadła cicho na końcu ławki.
Po skończonych zajeciach Adrian szedł z tyłu za klasą wypatrując Moniki.
Między nimi wiele się zmieniło od czasu zeszłorocznych wakacji. Teraz nie są
już parą i coraz żadziej się do siebie oddzywają. W tej jednak chwili
poczuł, że musi jej coś powiedzieć. Nie wiedział jeszcze co, ale ta chęć
wymiany chociaż słowa ciągle w nim potęgowała. W końcu ją zauważył, stała w
tyle kolejki do szatni z rozmazanym na policzkach make-upie. Widać było, że
długo płakała ponieważ jej piękne niebieskie oczy były zaczerwienione i
miały bardzo smutny wyraz.
"Cze Monia, co tam u Ciebie? Jak poszła klaiza z gegry?" - zagadnął
"cześć. Dzięki jakoś napisałam, mogłam się pomylić tylko w tym texcie o
Żydach, wiesz jakiego ta baba ma fioła na tym punkcie"
"Wiem, ja też miałem przy tym pytaniu pewne problemy, ale Alfred podrzucił
mi ściągę to spisałem."
Stali długo w milczeniu. patrząc sobie prosto w oczy. Wydawało się, że ich
milczenie trwa wieczność. W końcu Adrian rzekł:
"Może odprowadzę Cię do domu?"
Ciąg dalszy leży w Waszej gestii drodzy forumowicze, mam nadzieję, że
początek się podobał. Ludzie posty piszcie!!!!