Dodaj do ulubionych

czy gaz jest bezpieczny?

02.05.07, 21:25
jestem początkującą kierownicą:) na dobry początek dostałam forda fiestę'89.
Tylko...boję się nim jeżdzic,ze względu na ten gaz właśnie:( Boję się wybuchu:
( Nie śmiejcie się ze mnie proszę, ale czy jest taka opcja,że mi auto podczas
jazdy albo tfu!tfu! stłuczki wybuchnie?
Obserwuj wątek
    • raks5 Re: czy gaz jest bezpieczny? 05.05.07, 00:56
      spokojnie. Jeśli tylko nic nie pokombinujesz w instalacji, a po prostu będzie
      obsługiwana i przeglądana zgodnie zaleceniami (w sumie zwykły przegląd
      rejestracyjny sprawdza wiele), to nic się nie może stać.

      Dla zobrazowania- kałasznikowem nie przestrzelisz zbiornika na gaz. Nawet jakbyś
      przestrzeliła, to się będzie ulatniał w takim tempie, że nie starczy tlenu na
      zapalenia. Zbiornik benzyny można uszkodzić bardzo łatwo, rozlewa się po
      asfalcie, a opary są super palne.

      Miałem dwa wypadki samochodami na gaz, dwa razy kasacja samochodu, dwa razy
      uderzenie (również) w tył i nic nigdy się nawet nie ulotniło.

      W starych instalacjach jest tylko jedno zagrożenie. Jak odpalisz zimny silnik na
      gazie, nie podgrzejesz go, a membrana w reduktorze jest słaba, to może
      przepuścic gaz do układu chłodzenia. Teoretycznie wtedy, gdybyś kontynuowała
      jazdę, to przy maksymalnym nieszczęściu, przeskakiwaniu gdzieś iskier, mogłoby
      wybuchnąć... Lekko, ale zawsze. Ale ta sytuacja może zajść tylko w niesprawnej,
      zdezelowanej instalacji
      • milenamuha Re: czy gaz jest bezpieczny? 06.05.07, 13:59
        dzięki bardzo:)będę odpalać na benzynie:)
        i jeszcze jedno- jak to jest z tym przełączaniam z benzyny na gaz?
        Przypuścmy,że odpalam i kawałek jadę na benzynce(jak długo?) i chcę przełączyc
        na gazik,to silnik nie dostaje po dupie,jak idzie do niego mieszanka gazu z
        benzyną(zanim spali benzynę?)Wytłumacznie mi,proszę jak krowie na rowie,bo laik
        w tej kwestii jestem:/
        • malken Re: czy gaz jest bezpieczny? 09.05.07, 13:37
          milenamuha: Jeśli fiesta ma gaźnik, to postępowanie jest następujące: musi być
          przełącznik "benzyna/gaz" trójpołożeniowy, to znaczy, że masz "benzyna - zero -
          gaz(LPG) i aby startować na benzynie, musisz - kończąc jazdę,np po pracy -
          przełączyć z gazu na benzynę, aby napełniła się komora pływakowa gaźnika;
          pływak podnosząc się, zamknie dopływ benzyny. Powiedzmy,że rano - startujesz na
          benzynie i jedziesz na położeniu "zero" aż nastąpi wypalenie z komory
          pływakowej; silnik lekko szarpnie, a Ty pyk - na położenie "Gaz/LPG" i śmigasz
          na gazie. Jeśli miałabyś sytuację, że stanęłaś na krótko, np po zakupy, to znów
          startując - odpalasz "na gazie", ponieważ w reduktorze jest ciepła ciecz
          chłodząca, ogrzewająca gaz i będzie on w fazie lotnej, w takiej zmieszany z
          zassanym powietrzem zapali go iskra świecy w komorze spalania umieszczonej wraz
          z zaworami w głowicy silnika. Dla pełnej satysfakcji poproś "mężczyznę"
          mającego pojęcie o tym, aby wymienił na początek: filtr powietrza, świece
          odpowiednie dla Twojego silnika, kable wysokiego napięcia, czyli te, które
          dochodzą do świec i dobrze byłoby odwiedzić dobrego "gazownika", aby na
          analizatorze trochę to poregulował. Coś jeszcze? Gaz należy jeszcze zatankować,
          aby móc na nim jechać...!
          • milenamuha Eureka! 10.05.07, 11:04
            oooo.... widzisz,zatankowac...tu pies pogrzebany:))))Ani troszeczkę blondynką
            nie jestem i nigdy nie byłam:))No,ale co się czepiam, miało byc "jak krowie na
            rowie":)
            Dzięki za wyczerpującą odpowiedź. chodziło mi właśnie o TEN moment,kiedy silnik
            szarpnie, nie mogłam wuczaic,kiedy przełączyc z "0" na LPG,szczególnie w
            mieście,bo mi gasł,ale trening czyni mistrza:) powoli to opanowuję
            Dzięki i pozdrawiam
        • milenamuha a poza tym... 12.05.07, 20:44
          ... ciekawa jestem, jak byście się zachowali dostając pod pachę noworodka bez
          instrukcji obsługi i zostalibyście z nim zupełnie sami? Panika jak cholera, co?
          pierwsza rzecz-telefon do mamy,albo innej osoby, która się na "tym" zna,
          prawda???
          moja mamuśka na gazie w aucie nie zna się ani trochę, a potrzebowałam rozwiac
          wątpliwości, żeby nie siedziec jak na bombie we własnym aucie, więc napisałam
          tutaj
          Może niezbyt trafna to analogia,ale kobieta bez doświadczenia sam na sam
          z "nowym" autem czuje się zapewne tak samo niepewnie jak facet z
          dzieciakiem,jeżeli takowego w życiu na rękach nie miał
          Nie będziecie się już śmiac??
          No,ja myślę
          KONIEC WĄTKU KROPKA
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka