to mój pierwszy dzień...

25.10.04, 12:40
jestem podłamana...
strasznie tęsknie za Dominiką....
zmienili mi stanowisko pracy...
to juz trzecie na przestrzeni 2 i pół roku....
znowu bajzel i kupa zaległości po kimś....
do tego musze pracowac w soboty....
tęsknie za Dominiką...
CHCE DO DOMU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Beata
    • beata32 Re: to mój pierwszy dzień... 25.10.04, 13:47
      Beatko,
      Pierwszy dzień jest najtrudniejszy, trzymaj się, z każdym kolejnym będzie
      lepiej.
      Mocno trzymam kciuki!!!
    • duda.aga Re: to mój pierwszy dzień... 25.10.04, 13:55
      ja już jestem 3 tydzień w pracy - już mi troszkę łatwiej.. Tż mi zmienili
      stanowisko ( na moim starym miejscu oczywiście Facet (on nie urodzi przecież) a
      ja mam rzekomo lżejszą pracę - ale niestety taką której nie lubię - czyli
      głównie papierkową.. Ale cóż - dobrze że mam pracę..Na szczęście nie pracuję w
      weekendy, ale za to co drugi weekend mam zjazdy (studia zaoczne) ,, Ale na
      szczęście jak wracam do domu po m ęczącym dniu wszystkie uśmiech rozgania
      uśmiech Ani...
      A jak tęsknię to dzwonię do domu, poza tym mam jej zdjęcie: na pulpicie
      monitora, w ramkach na biurku, a jeszcze się zastanawiam nad zrobieniem sobie
      kubeczka z jej podobizną (no może to już przegięcie ;-)

      POzdrawiam, za parę dni będzie lepiej..
      Aga - mama malutkiej Ani
    • olab1 Re: to mój pierwszy dzień... 25.10.04, 14:17
      Też tak miałam, na szczęscie już za mna te chwile. Trzymaj się i pozdrawiam
      serdecznie.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13291&w=16875901&a=16943353
    • bekad Re: to mój pierwszy dzień... 26.10.04, 08:56
      Beatko, z doświadczenia wiem, ze początek jest najgorszy. Pewnie dziś jeszcze
      za wcześnie, zeby było lepiej ale każdy kolejny dzień przyniesie
      poprawę.Dziewczyny mają rację, będzie lepiej. Sama pamietam jak na początku
      zamykałam się w łazience i ryczałam z tęsknoty. Nie mogłam sobie miejsca
      znaleźć. A ze na początku też niby nie chcieli mnie przemęczać więc nie miałam
      nic specjalnego do roboty. No i wtedy, zeby nie zgłupieć z rozpaczy zaczęłam
      zaglądać do internetu. I trafiłam na to forum. Znalazłam sobie w nim taką
      odskocznię od problemów. No i wiem, ze jak coś mnie gnębi to wystarczy napisać
      i z pewnością znajdę i zrozumienie i porade i wsparcie.Ty już nie musisz
      szukać, więc jak będzie Ci znów żle to napisz i daj znać jak Ci idzie. Również
      trzymam kciuki za Twój powrót do pracy. B.
Pełna wersja