będzie dobrze?-musi być! dziękuję za pamięć!

10.11.04, 23:48
Na poczatku baaaardzo przepraszam za takie krótkie i sporadyczne wpisy na
forum ale praca mi nie pozwala na większą aktywność a i w domu gdy wreszcie
położe Dominikę spać nie mam siły zasiadać przed kompem;-)-myję się i nyny;-
))!Mam nadzieje że gdy dojdę do wprawy poprawie się ale póki co nie obiecuję;-
) tylko z pokorą przyznaję jak nastepuje;-)wyżej;-)
Drogie imienniczki (i pozostałe czytajace to mamy) jest już troche lepiej
choć nigdy nie będzie juz tak samo....
Dominika zniosła mój powrót do pracy lepiej niż jej mama;-) juz zaczęła
ładnie jeść bawic sie z babcią i nawet nie okazuje zbyt wielkiego entuzjazmu
na mój widok;-). Ja nadal borykam sie z tesknotą, zmęczeniem i
rozgoryczeniem "nowym" stanowiskiem pracy...nadal ukrywam się w ubikacji w
celach "dojenia" jak to "słodko" ujmują moje koleżanki....i klne pod nosem na
całą tą sytuację która chwilami mnie jeszcze przerasta....
Staram się nie poddawać! Przestałam ufać, nie jestem już tą samą roześmiana i
pełną werwy Becią która słuzyła dobrym słowem,pomocą,żartem... KONIEC! po tym
jak zostałam potraktowana przez pracodawców i koleżanki które wiedząc o
planach wzgl. mojej osoby milczały zacięłam się w sobie i czy to zauważą czy
nie zmieniłam stosunek do pracy i koleżeństwa!
W ubiegłą sobote byłam w pracy....
Kierowniczka poprosiła mnie o rozmowe-zauważyła zmiane w moim zachowaniu i
usłyszałam od niej "nie mam kiedy z Toba porozmawiać ale widzę że nie jestes
zachwycona obecna sytuacją, niestety nie miałam innego wyjścia (akurat!-
doszło dwie nowe pracownice i one sa nie tknięte a ja pracuję 2 i pół roku! i
to już moje 3 stanowisko!!!)" Ta rozmowa nic nie zmieniła... stałam się
niewygodnym pracownikiem tylko mi nikt tego nie powie w oczy!!!!
Wiecie co...? Dziś przybiło mnie to wszystko jeszcze bardziej! Dwa dni temu
wkurzona poszłam rano i wyciągnełam z wywieszki na drzwiach do mojego
poprzedniego pokoju kartkę ze swoim imieniem i nazwiskiem-byłam ciekawa czy
ktos cos powie-a dziś wisi już nowa wywieszka z danymi koleżanki która
przyszła w maju na moje miejsce na ZASTĘPSTWO! poczułam się jak.... cholernie
mi przykro.... wszystko odbyło się bez słowa... zresztą każda z koleżanek
nabrała wody w usta... głupio się czuję... tak jaby to wszystko za kare?
jakbym już była mniej wartościowa? mniej ważna? gorsza?
Prawie rok przed zajściem w ciąże przyjęłam nowe drugie stanowisko-w spadku
dostałam sterty nieuporządkowanych papierów,bałagan w szafkach i teczkach
studentów,braki i pierwsze w moim zyciu poprowadzone juz po trzech miesiacach
obrony! do tego podczas tych miesięcy zanim poszłam na zwolnienie w marcu br.
przeszłam pozytywnie 3 kontrole z Ministerstwa-bez słowa choc przed była mowa
o premii!!!Zostawiłam wszystko w 80-90% lepszym stanie niż zastałam!
Opisałam i okleiłam kierunkami szafki,szuflady,przygotowałam w komputerze
wzory druków żeby ułatwić prace sobie i koleżance z pokoju(nie musiałysmy już
wklepywac na maszynie) QRCZE! zrobiłam kawał dobrej roboty i teraz nikt nawet
nie zauważył (nie chciał zauważyć) że znikneła moja
wywieszka....................
Przepraszam że tyle pisze i że wam się wyżalam....
Wogóle przepraszam choć może powiecie że nie muszę ale jakoś mimo że mi
lepiej i troche łatwiej bo Dominika radzi sobie beze mnie to chyba czuję się
przez to wszystko dzisiaj jakaś taka niepotrzebna... nieisteniejaca...
bez imienia bez nazwiska bez pokoju bez biurka-nawet długopis i kalkulator
został w tamtym pokoju....
Cholera! Włozyłam w to wszystko swoje siły zapał chec i mnóstwo pracy a teraz
ktoś to zagarnął i mówi "moi studenci to" "moi studenci tamto" (kazda z nas
prowadzi jakieś tam kierunki)....
Już dość przestane się użalać nad sobą-chyba pójdę spać...?
tylko mi tak strasznie przykro....
Baaaaaaaaaaaaaaaaardzo WAM dziekuję za pamięć bekad i beata32!
dobranoc....
mała się obudziła...
pa!
    • pantaleona Re: będzie dobrze?-musi być! dziękuję za pamięć! 11.11.04, 16:32
      becia, dobrze jest. Dajesz sobie radę.
      Dominika trochę podrośnie i zacznie zauważać Twoje powroty do domu. Na razie
      nie rozumie. Sama ostatnio się zastanwiałam co jest gorsze, czy gdy dziecko nie
      zauważa Twoich zniknięć i powrotów, czy gdy płacze jak zakładasz płaszcz.
      I nie daj się kierowniczce. A w pracy rób tylko to co musisz i to co lubisz. Bo
      i tak nikt niczego nie doceni, tylko wszyscy się cieszą, że problem ktoś inny
      rozwiązał.
    • agamamaani Re: będzie dobrze?-musi być! dziękuję za pamięć! 12.11.04, 09:30
      oj jakbymmogła cię wesprzeć.. Chociaz masz jakąś "społecznie użyteczną" pracę
      bo na uczelni.. (może to niech będzie pocieszeniem..)
      Aga
    • grabinka Re: będzie dobrze?-musi być! dziękuję za pamięć! 12.11.04, 10:39
      Witaj beciaw77!!!
      Kłania się grabinka z Idalką.Naprawdę strasznie mi przykro,że tak niezbyt
      przyjemnie wróciło ci sie od pracy.Ja też od niedawna wróciłam do pracy
      ur.Idusię 06.06.04 i mimo,że bardzo się bałam okazało się,że zupełnie
      bezpodstawnie.Stanowisko czekało,osoba na zastępstwo za mnie odezła,biurko to
      samo,kalkulator,szuflada i przyjaznie nastawione kierownictwo i koleżanki sam
      konfort tym bardziej cię rozumię i wspólczuję.Moja malutka też jeszcze nie
      poznaje czy wychodzę i ale jak wchodzę do domu to szuka mojego głosu,czyli
      tęskni.Pozdrawiam cieplutko !! Grabinka
    • beata32 Re: będzie dobrze?-musi być! dziękuję za pamięć! 15.11.04, 09:10
      Beciu,
      Dopiero dziś mogłam to przeczytać.
      Świetnie rozumiem Twoje rozgoryczenie. Kurczę - szlag by mnie trafił. Ale
      niestety - już trochę pracuję i widzę, że w pracy zdarzają się takie sytuacje.
      Ty wiesz, że jesteś dobra, że powinnaś być doceniona ... inni szybko o tym
      zapominają. Ci , których uczyłaś - często odwracają się przeciwko Tobie.

      Jak chcesz mogę Ci prywatnie opowiedzieć moją pracową historię, przy której to
      co Ciebie spotkało teraz może nie jest jeszcze takie najgorsze ... choć wiem,
      że to głupie pocieszenie - że komuś było gorzej.

      W każdym razie po tym stwierdzam, że warto się w pracę angażować ... ale nie
      całą sobą. Warto innych uczyć - ale nie za wiele. To, że kiedyś tam zrobiłam
      świetny projekt, dzieki któremu firma zaczęła pracować sprawniej - szybko jest
      zapominane. Kosztem tego nie warto zaniedbywać rodziny czy wypluwać na to
      resztek energii - wszystko z umiarem.

      Becia - może da się też odnaleźć na nowym stanowisku. Może tak jak zrobiłaś tam
      porządek - zrobisz i u studentów zaocznych - i oni będą 'Twoi' ...

      Trzymaj się cieplutko i jak chcesz to pisz: beata32@poczta.onet.pl
    • emilkaq Re: będzie dobrze?-musi być! dziękuję za pamięć! 15.11.04, 10:46
      Nie wiem Becia jak Cie pocieszyć:)
      Powiem Ci tylko, że nie ma co liczyć na docenienie naszych starań, bo takie
      docenienie i zauważenie zobowiązuje. Nasi Szefowie myślą że jak pochwalą i
      docenią to my liczymy na podwyżki i awanse. Wiec wolą udawać że nie zauważyli.
      Nie byłam w takiej sytuacji jak Ty, bo zaczęłam nową pracę, jak Mikołaj miał
      18 miesięcy, nie wracałam na ,, stare smiecie". Strasznie Ci współczuję, bo nie
      dość że tęsknisz za córeczką to jeszcze ta atmosfera w pracy.
      Jedno Ci mogę obiecać- będzie lepiej, każde jutro będzie lepsze od wczoraj,
      tylko ustaw sobie wartosci i priorytety. Najważniejsza niech będzie Rodzina,
      córeczka ( śliczna !!! ) i mąż, którzy Cię kochają i dodadzą Ci sił na te
      trudne dni. W pracy poprostu dobrze wykonuj swoje obowiązki - to da efekt, bo
      po prostu jesteś dobra!!!, ale nie pracuj całą sobą, jak widzisz nie warto.
      Głowa do góry, jutro będzie lepiej, jesteśmy z Tobą. Pozdrawiam Cię Becia -
      Agata mama Mikołaja
    • bekad Re: będzie dobrze?-musi być! dziękuję za pamięć! 15.11.04, 10:58
      Witaj Beciu.
      To smutna prawda, ale prawda, ze nie warto być zbyt dobrym, zbyt solidnym
      pracownikiem.Jakoś tak przeważnie jest, ze mało kto to widzi.Przypomniała mi
      się taka głośna ostatnio ksiażka,jak jakaś Frazcuzka opisuje właśnie podobne
      sytuacje w pracy. I okazuje się, że najlepiej mają ci, którzy mało pracują ale
      robią wokół siebie odpowiednią aurę. Bywają w odpowiednich miejscach,
      rozmawiają w właściwymi osobami, ciąglę udają zabieganych, zapracowanych.
      Chociaż ich praca polega głównie na gadaniu o pracy. I takim zawsze dostają
      się podwyżki i awanse. Nie wiem na ile to się sprawdza. Ale często spotykam się
      wsród znajomych z takimi właśnie doświadczeniami.
      Beatko, brzydko wobec Ciebie postępują i przełozeni i koleżanki. W zasadzie to
      koleżankom dziwię sie najbardziej, przecież jutro one moga być w podobnej
      sytuacji. Troche solidarności kobiecej by im się przydało!!
      Ciesze się jednak, że powoli sobie radzisz. Przecież praca nie jest
      najważniejsza. Wiem, ze trudno wysiedzieć tyle godzin w takiej zgniłej
      atmosferze, ale pomyśl sobie, ze potem wracasz do domu, do dziecka. To jest
      najpiekniejsze!!! To ze jestes matką daję Ci taką siłe i przewagę nad innymi,
      ze dasz sobie radę.
      Teraz jest pewnie jeszcze na to zbyt wcześnie, ale moze powoli powinnaś zacząć
      rozglądać się za nową pracą. Wydaje mi się, ze sama świadomość, ze szukasz
      czegoś innego mogłaby już poprawić Ci nastrój.A jak w poniedziałek rano
      położysz na biurku Wyborczą z Pracą, to moze ktoś to zauważy i da to mu do
      myślenia.
      Sama nie wiem, jak mogłabym Ci pomóc.Główkuję i główkuję...

      Ale najważniejsze, zebyś nie dała sobie wmówić, ze to kara za to, ze zostałaś
      matką, ze masz dziecko. Nie daj się wpędzic w poczucie winy!!!Nie pozwól aby
      ktokolwoek odebrał Ci pewność siebie lub próbował obniżyc Twoje poczucie
      wartości. Byłaś i jesteś dobrym pracownikiem.Nie pozwól siebie tak traktować.
      A powiedziałaś swojej szefowej, jak sie czujesz po powrocie do pracy, ze na
      niej zawiodłaś się najbardziej, ze nie czujesz się w niczym gorsza od
      koleżanek? Może to by podziałało. A moze sam fakt, ze to z siebie wyrzuciłaś
      już poprawiłby Ci nastrój. Sama nie wiem...A moze spróbuj zapomnieć o poczuciu
      krzywdy i postaraj sie polubić pracę na nowym stanowisku. Przecież z czasem,
      też "zdobędziesz " swoich studentów, którzy będą Cię pamiętac, polubią.
      Powiedza, ze "w soboty to w dziekanacie pracuje taka swietna, równa dziewczyna,
      z którą wszystko mozna załatwic, a w pozostałe dni to siedzą tam same zołzy"
      Trzymaj się i pisz często co u Ciebie.
      I pamiętaj, ze najwazniejsza jest Dominika, rodzina, dom. A praca... cudownie
      jak sie ją lubi, ale jesli nie, to dobrze że jest jaka jest.B.
    • beciaw77 bardzo WAM wszystkim dziekuje! 16.11.04, 08:12
      uśmiechnełam się czytajac Wasze posty do mnie! DZIĘKUJĘ! za słowa otuchy!
      JESTEM MAMĄ I TO DLA MNIE NAJWAZNIEJSZE!
      dziękuje...
      Beata
Pełna wersja