beciaw77
10.11.04, 23:48
Na poczatku baaaardzo przepraszam za takie krótkie i sporadyczne wpisy na
forum ale praca mi nie pozwala na większą aktywność a i w domu gdy wreszcie
położe Dominikę spać nie mam siły zasiadać przed kompem;-)-myję się i nyny;-
))!Mam nadzieje że gdy dojdę do wprawy poprawie się ale póki co nie obiecuję;-
) tylko z pokorą przyznaję jak nastepuje;-)wyżej;-)
Drogie imienniczki (i pozostałe czytajace to mamy) jest już troche lepiej
choć nigdy nie będzie juz tak samo....
Dominika zniosła mój powrót do pracy lepiej niż jej mama;-) juz zaczęła
ładnie jeść bawic sie z babcią i nawet nie okazuje zbyt wielkiego entuzjazmu
na mój widok;-). Ja nadal borykam sie z tesknotą, zmęczeniem i
rozgoryczeniem "nowym" stanowiskiem pracy...nadal ukrywam się w ubikacji w
celach "dojenia" jak to "słodko" ujmują moje koleżanki....i klne pod nosem na
całą tą sytuację która chwilami mnie jeszcze przerasta....
Staram się nie poddawać! Przestałam ufać, nie jestem już tą samą roześmiana i
pełną werwy Becią która słuzyła dobrym słowem,pomocą,żartem... KONIEC! po tym
jak zostałam potraktowana przez pracodawców i koleżanki które wiedząc o
planach wzgl. mojej osoby milczały zacięłam się w sobie i czy to zauważą czy
nie zmieniłam stosunek do pracy i koleżeństwa!
W ubiegłą sobote byłam w pracy....
Kierowniczka poprosiła mnie o rozmowe-zauważyła zmiane w moim zachowaniu i
usłyszałam od niej "nie mam kiedy z Toba porozmawiać ale widzę że nie jestes
zachwycona obecna sytuacją, niestety nie miałam innego wyjścia (akurat!-
doszło dwie nowe pracownice i one sa nie tknięte a ja pracuję 2 i pół roku! i
to już moje 3 stanowisko!!!)" Ta rozmowa nic nie zmieniła... stałam się
niewygodnym pracownikiem tylko mi nikt tego nie powie w oczy!!!!
Wiecie co...? Dziś przybiło mnie to wszystko jeszcze bardziej! Dwa dni temu
wkurzona poszłam rano i wyciągnełam z wywieszki na drzwiach do mojego
poprzedniego pokoju kartkę ze swoim imieniem i nazwiskiem-byłam ciekawa czy
ktos cos powie-a dziś wisi już nowa wywieszka z danymi koleżanki która
przyszła w maju na moje miejsce na ZASTĘPSTWO! poczułam się jak.... cholernie
mi przykro.... wszystko odbyło się bez słowa... zresztą każda z koleżanek
nabrała wody w usta... głupio się czuję... tak jaby to wszystko za kare?
jakbym już była mniej wartościowa? mniej ważna? gorsza?
Prawie rok przed zajściem w ciąże przyjęłam nowe drugie stanowisko-w spadku
dostałam sterty nieuporządkowanych papierów,bałagan w szafkach i teczkach
studentów,braki i pierwsze w moim zyciu poprowadzone juz po trzech miesiacach
obrony! do tego podczas tych miesięcy zanim poszłam na zwolnienie w marcu br.
przeszłam pozytywnie 3 kontrole z Ministerstwa-bez słowa choc przed była mowa
o premii!!!Zostawiłam wszystko w 80-90% lepszym stanie niż zastałam!
Opisałam i okleiłam kierunkami szafki,szuflady,przygotowałam w komputerze
wzory druków żeby ułatwić prace sobie i koleżance z pokoju(nie musiałysmy już
wklepywac na maszynie) QRCZE! zrobiłam kawał dobrej roboty i teraz nikt nawet
nie zauważył (nie chciał zauważyć) że znikneła moja
wywieszka....................
Przepraszam że tyle pisze i że wam się wyżalam....
Wogóle przepraszam choć może powiecie że nie muszę ale jakoś mimo że mi
lepiej i troche łatwiej bo Dominika radzi sobie beze mnie to chyba czuję się
przez to wszystko dzisiaj jakaś taka niepotrzebna... nieisteniejaca...
bez imienia bez nazwiska bez pokoju bez biurka-nawet długopis i kalkulator
został w tamtym pokoju....
Cholera! Włozyłam w to wszystko swoje siły zapał chec i mnóstwo pracy a teraz
ktoś to zagarnął i mówi "moi studenci to" "moi studenci tamto" (kazda z nas
prowadzi jakieś tam kierunki)....
Już dość przestane się użalać nad sobą-chyba pójdę spać...?
tylko mi tak strasznie przykro....
Baaaaaaaaaaaaaaaaardzo WAM dziekuję za pamięć bekad i beata32!
dobranoc....
mała się obudziła...
pa!