Dodaj do ulubionych

Ja i moje rozterki... nie jest dobrze :-(

26.11.04, 10:15
Wiecie Kochane.... tak się zastanawiałam jak rozpocząć ten wątek.... Od
wczoraj gryzie mnie jedna sprawa: moje dziecko wychowuje się bezemnie :-(
Tak to pokrótce wygląda. Pracuję od 9 do 17... cały dzień mnie nie ma.... w
soboty od 9 do 13. Rano jak Marlenka się obudzi zabieram ją do siebie do
łóżka na 15 - 30 minut (w zależności od godziny). Potem ja do pracy, ona z
dziadkiem. Wracam najczęściej koło 18, późny obiad, trochę zabawy z małą, jej
kąpiel - idzie spać. I tak dzień za dniem... Rany julek, to w sumie straszne!
MOJE DZIECKO WYCHOWUJE MÓJ TATA! TZN, nie to jest straszne, że on się zajmuje
małą, bo robi to cudownie i nie mogą bez siebie żyć. Straszne jest to, że ja
tak mało czasu z nią spędzam.
Tak się chciałam wyżalić, może mi się polepszy :-)

A jak wy sobie z tym radzicie?
Obserwuj wątek
    • yezyk Re: Ja i moje rozterki... nie jest dobrze :-( 26.11.04, 10:21
      szczerze ci powiem radzę sobie jak najmniej o tym myśląć. przyjmuję wersję, że
      mój M. to jest najlepszy wychowawca Edysi i już.
      no i miałam kilka razy ogromne szczęście. nikt mi nie powie, że nie widziałam
      pierwszych kroków Edysi, bo widziałam (miałam wtedy urlop :))) i trzeba
      zapamiętywać te chwile. a czasami przychodzi takie zastanowienie....
      ja wychodze z domu gdy Edysia jeszcze śpi wracam tak po 17.30 gdy dobrze
      pójdzie. potem ejsteśmy razem. no soboty i niedziele też.
      nie zamartwiaj się. posyłam promyki słoneczka zza mojego okna :-))
    • agamamaani Re: Ja i moje rozterki... nie jest dobrze :-( 26.11.04, 10:22
      no niestety mam podobnie.. Często jest tak, że jak przychodzę z pracy to
      Andzik już śpi i mogę z nią "poprzebywać " jak się w nocy na karmienie obudzi..
      Ale za to jak już jesteśmy same w domu/... To jesteśmy nierozłączne.. A jak mi
      ktoś kiedyś powiedział. NIE LICZY SIĘ ILOŚĆ A JAKOŚĆ..
      Aga
      • bedada Re: Ja i moje rozterki... nie jest dobrze :-( 26.11.04, 10:32
        Agamamaani ja też uważam ,że nie liczy się ilość ale jakość.Spójrz na inne fora
        gdzie wypowiadają się mamy nie pracujące tam praktycznie cały dzień spędzają na
        różnych rozmowach co wtedy robią ich dzieci? A u nas wieczorem rzadko która
        zagląda,bo woli ten czas spędzić ze swoim dzieckiem na zabawach. U nas
        największy ruch jest tylko jak jesteśmy w pracy.Pozdrawiam serdecznie wszystkie
        mamy pracujące.
    • bedada Re: Ja i moje rozterki... nie jest dobrze :-( 26.11.04, 10:27
      No cóż moje życie wygląda podobnie. Ja też pracuję od 9-17 wychodzę z domu po 8
      zaprowadzam małego do niani a odbieram go dopiero przed 18. W soboty całe
      szczęście nie pracuję.Mojego synka też praktycznie wychowuje opiekunka nam
      zostają tylko soboty i niedziele. Niestety tak wygląda życie mam pracujących.
      Nie wiem czy to Cię pocieszy,ale tak jest chyba w co drugim domu.
    • lippy Re: Ja i moje rozterki... nie jest dobrze :-( 26.11.04, 10:38
      no niestety, chyba wszystkie mamy podobne dylematy
      ja staram sie o tym nie myslec w ten sposob, ja mysle o tym, ze moja Ania
      przebywajac z roznymi osobami uczy sie tego, ze kazdy traktuje ja inaczej, ze
      kazdy ma swoje zdanie czy sposob postepowania, do kotrego ona musi sie
      dostosowac, i mam nadzieje bedzie jej pozniej latwiej odnalezc sie w grupie w
      przedszkolu
      glowa do gory, przesylam pozytywne wibracje
    • agamamaani Re: Ja i moje rozterki... nie jest dobrze :-( 26.11.04, 10:46
      no właśnie wyczytałąm na innym forum jak mamy (parę ich tam bylo)żalą się że:
      - ich dzieci nie chca spać w dzień i muszą cały czas spędzać z dzieckiem..
      - nie mają czasu dla siebie bo wszędzie muszą zabierać dziecko
      - mężowie wracają późno w nocy i nie mają z kim pogadać
      - nie mają własnych pieniędzy tylko są na "garnuszku męża"

      i wiele innych których nie zapamiętałam.. Natomiast rzeczywiście spędzają kupę
      czasu w internecie podczas gdy ich dzieci?? Właśnie Bekada masz rację - co
      robię wtedy ich dzieci?? Jak ja juz widzę Andzika mojego to napewno nie sadzam
      jej przed kompem i nie wypisuję na forum.. Nie oglądam telewizji i staram się
      nie "naświetlać jej " w żaden sposób... Jestem tylko dla niej..
      Aga
      • i.r :)) 26.11.04, 11:01
        Ja siedze przed kompem jak Tymek spi :), jak teraz. Pracuje albo pracuje i
        udzielam sie na forum. Albo jak Tymek jest pochloniety zabawa, co nie trwa zbyt
        dlugo. (Kiedy Tymek wstanie, zrobimy serniczek, napisze Wam przepis, super
        latwy i super pyszny )
        Jesli chodzi o te zwierzenia, ze mamy nie maja dla siebie czsu itp, to moim
        skromnym zdaniem jest to tylko kwestia organizacji czasu i czesto przesadzaja.
        Wydaje mi sie, ze bierze sie to z tego, ze nie czuja sie doceniane. Niestety,
        wiekszosc M uwaza, ze bycie z dzieckiem w domu to zadna praca, do tego dochodza
        czesto problemy finansowe i frustracja gotowa. Malo ktora dziewczyna mysli o
        zachowaniu rownowagi psychicznej. Mam znajoma, ktora 6 lat (!!!) jest w domu z
        2 dzieci. Bierze psychotropy. No comments.
        Dlatego tez wracam do pracy :)). Pracujaca mama jest lepsza, niz mama z
        problemami...

        papa
      • i.r :)) agamamaani 26.11.04, 11:01
        Ja siedze przed kompem jak Tymek spi :), jak teraz. Pracuje albo pracuje i
        udzielam sie na forum. Albo jak Tymek jest pochloniety zabawa, co nie trwa zbyt
        dlugo. (Kiedy Tymek wstanie, zrobimy serniczek, napisze Wam przepis, super
        latwy i super pyszny )
        Jesli chodzi o te zwierzenia, ze mamy nie maja dla siebie czsu itp, to moim
        skromnym zdaniem jest to tylko kwestia organizacji czasu i czesto przesadzaja.
        Wydaje mi sie, ze bierze sie to z tego, ze nie czuja sie doceniane. Niestety,
        wiekszosc M uwaza, ze bycie z dzieckiem w domu to zadna praca, do tego dochodza
        czesto problemy finansowe i frustracja gotowa. Malo ktora dziewczyna mysli o
        zachowaniu rownowagi psychicznej. Mam znajoma, ktora 6 lat (!!!) jest w domu z
        2 dzieci. Bierze psychotropy. No comments.
        Dlatego tez wracam do pracy :)). Pracujaca mama jest lepsza, niz mama z
        problemami...

        papa
    • i.r glowa do góry! 26.11.04, 10:51
      tak, wcisnelam enter po wpisaniu tytulu i sie wyslalo za szybko.

      W tej chwili, jak wiecie, jeszcze jestem z Tymkiem w domu. Tymek ma 8,5mca,
      caly ten czas bylam z nim w domu. Moj M pracuje duzo (rodzinny biznes), nie ma
      go calymi dniami, rowniez w soboty. Czasem chce tez spotkac sie z kolegami.
      Praktycznie opieka nad dzieckiem w 95% spadla na mnie. I wierz mi, czasem bywam
      tak straszliwie zmeczona codziennoscia i monotonnia, ze kompletnie nic mi sie
      nie chce i nie jestem zbyt obfitujaca w pomysly i witalna mama. Potrafie caly
      dzien przebimbac bez specjalnego zapalu do zabaw itp. Pomysl o tym, co
      pamietasz z dziecinstwa. CHWILE. Te najwazniejsze, kiedy pelni zapalu rodzice
      gdzies tam z nami wychodzili, wyprawy do zoo, ogrodu botanicznego, lasu...
      dziecku nie dzieje sie krzywda - moim zdaniem. To raczej nam jest przykro,
      jesli ktos pierwszy zauwazy ten pierwszy kroczek.
      W poniedzialek Tymek idzie do zlobka, a ja od srody do pracy. Jestem pewna, ze
      w zlobku bedzie mial zapewniona fachowa opieke, ze dzieki kontaktowi z
      rowiesnikami bedzie sie swietnie rozwijal, nie bedzie odludkiem (jak kiedys
      mama :( ). Soboty i niedziele beda nasze, w dni powszednie tak jak wiekszosc -
      o 17 odbieram go ze zlobka, potem juz te kilka godzin razem. Najwazniejsze, by
      te kilka godzin bylo milych! Popieram kwestie jakosci :))

      papa
        • agamamaani do IR 26.11.04, 11:14
          to nie jest tak, że ja osądzam inne mamy (te które nie pracują) nie JA IM
          ZAZDROSZCZĘ!! ale rzeczywiście jest tak, że nie doceniamy tego co mamy.. Jak
          ktoś pracuje to chce siedzieć w domu, jak ktoś siedzi w domu to chce się
          spotykać z innymi... A myślę sobie , zę każde rozwiązanie ma swoje + i - ..
          • i.r Re: do IR 26.11.04, 11:27
            Dokladnie! Wczoraj bylam w przychodni po zaswiadczenie, ze Tymek moze chodzic
            do zlobka. Lekarka pyta mnie: a nie boi sie pani tych chorobsk? Odparlam: nie
            ma idealnych rozwiazan.
            I tak to juz w zyciu bywa. Musimy starac sie tak wszystko ulozyc, by bylo to
            mozliwe do zaakceptowania przez wszystkich. Bycie kobieta i mama jest
            baaaaardzo skomplikowane.
            A faceci i tak wiecej zarabiaja!!!
            papa
    • purzyki Super jesteście.... 26.11.04, 11:10
      Lenka to duża kobitka, ma już 1,5 roczku. Ale mam wrażenie że dopiero teraz
      zaczyna zauważać że mnie nie ma cały dzień. Jak tylko jestem w domu, chodzi za
      mną krok w krok, nawet nie moge iść umyć rąk :-) Jak znikam z pola widzienia -
      wrzeszczy MAAAAAMAAA!!!!!!!!!! Dzięki za wsparcie! Chyba rzeczywiscie postaram
      się o tym nie myśleć.
      • ryskago Nie ma idealnego rozwiązania... 26.11.04, 11:28
        A ja myślę,że każdy wybór życiowy niesie ze sobą jakieś koszta.
        Nic nie jest doskonałe.
        Pracuję od 7 do 14 (w tym 1 godz na karmienie),
        a i tak moje dzieci tęsknią jak szalone. Mała, 5 lat,
        choć lubi bardzo przedszkole cieszy się na samą myśl o sobocie i niedzieli,
        bo wie że to oznacza mamę w domu. Mały, 10 m-cy, jak tylko przychodzę do domu
        macha łapkami i nóżkami jak szalony, uśmiech od ucha do ucha, albo płacz, bo
        już chciałby być wzięty, a mama jeszcze się przecież wysikać musi i umyć ręce.
        Potem przez cały wieczór nie chce ani na chwilę zostać sam, wyje jak się
        zbliżamy do łóżeczka. Mogę śmiało powiedzieć, że też nie mam czasu dla siebie i
        nieraz się o to wściekam, ale nie chciałabym aby wróciły czasy "sprzed dzieci".
        Też brakuje mi pomysłów, bom nieraz śmiertelnie zmęczona.
        Wczoraj miałyśmy lepić szopkę z gliny, ale oczywiście nic z tego nie wyszło,
        czas tak szybko leci...
        Nie obraźcie się niektóre Mamy, ale jak czytam komentarze, że wszystko jest
        kwestią dobrej organizacji robi mi się słabo i popadam w straszne kompleksy.
        Jak przychodzę do domu nie zawsze jestem pełna chęci i energii.
        Ale zawsze przytulam, całuję, zapewniam o miłości i widzę jak dzieci tego
        łakną, a i sama jestem tego spragniona...
        Pozdrawiam Was wszystkie moje życiowe Bohaterki.
        Trzymajcie się mimo wszzystko
        • i.r Ryskago... 26.11.04, 11:38
          NIE PRZEJMUJ SIE I NIE POPADAJ W KOMPLEKSY.
          To moj punkt widzenia, zalezy od punktu siedzenia. Ja mam jedno dziecko, moze
          spuszcze z tonu, jak bede miala dwojke (na mysl o tym jest mi tak slabo, ze
          omdlewam ;))) )
          Ja na poczatku tez mowilam, ze na nic nie mam czasu, a teraz mam go wiecej, bo
          wprowadzilam pewne zmiany organizacyjne w swoim zyciu. Przestalam sie
          przejmowac roznymi bzdurami jak brudne gary, pogniecione ciuchy, znowu kotlet
          na obiad itp. Ustalilam priorytety, jak w pracy. I jest mi latwiej. Mam czas
          dla siebie. Kino, spotkanie, imprezka (tu:potrzebna mama), naleze do tych, co
          nie cierpia babrania sie maseczkami itp i najchetniej cale zycie przebiegalabym
          wpumkach i bojowkach, wiec pewne sprawy odpadaja, ale jak mam natchnienie, to
          robie maseczke...

          Jestes dzielna mama, nie stawiaj sobie poprzeczek, ktorych inni nie sa w stanie
          nawet zauwazyc!
        • lippy Re: Nie ma idealnego rozwiązania... 26.11.04, 12:10
          tak jest
          nie ma idealnego rozwiazania
          jak bylam w domu to zaczelam tesknic za ludzmi, szumem itp
          jak teraz pracuej, to z mila checia pobylabym troszke w domu
          jednak na ile siebie znam, to na dluzsza mete tego nie zniose...

          tak zle i tak niedobrze
          grunt by kazdy wybral taka droge jaka mu odpowiada
          a ze obie wersje maja dobre i zle strony...... no coz takie zycie
          • ryskago Re: Nie ma idealnego rozwiązania... 26.11.04, 12:44
            Jestem sfrustrowana, bo coraz bardziej zdaję sobie sprawę
            z tego, że nie cierpię swojej pracy i mam z tego powodu ogromne wyrzuty
            sumienia. To co robię robię na siłę i wiem, że nie czuję tego.
            Przyznam Wam się nawet, że ciężko chwytam niektóre bankowe zagadnienia i to
            chyba frustruje mnie najbardziej, zwłaszcza, że niektórzy współpracownicy wcale
            się nie patyczkują tylko walą do swojego rozmówcy w twojej obecności:
            -Są takie osoby, które po prostu lubią powtarzalne nudne czynności,hahaha...
            A ty wiesz, że chodzi o ciebie...

            Na zmianę jest z lekka za póżno (koszty nauki), obudziłam się z przysłowiową
            ręką w nocniku...
            • loki6 Re: Nie ma idealnego rozwiązania... 02.12.04, 22:05
              hej jestem nowa.od godziny czytam wszystko w Klubie Pracujących Mam. Jestem tu po raz pierwszy. Niektóre z was z pełnym szacunkiem podziwiam.Jestem matką 2-letniej Martynki.Niestety pracuję.Piszę "niestety"choc dla wielu osob to czyste błogosławieństwo. Ja również pracuje w banku i mam podobne problemy. Najgorszym jest wiek moich wszechwiedzących wspolpracownic,niska pensja, odległosc od miejsca zamieszkania (30i parę km), godziny w których mnie nie ma w domu (6.30-16.30), brak pomocy (moj maz pomaga ale nie mam mamy-tesciowa mieszka w innym miescie),brak cierpliwosci dla dziecka po ciezkim dniu pelnym stresów (wiesz o czym pisze)ciagle wyrzuty sumienia ze za malo poswiecam jej czasu.Poza tym czuje ze nie jest to praca dla mnie (biurko zawalone papierami i nadgodziny).Wstyd sie przyznac ale ja uciekam przed 16 z pracy, bo moja corunia jest wazniejsza i doskonale zdaje sobie sprawe, ze robiac tak nie zrobie kariery co nie umknelo krytyce moich wspolpracownic. To wszystko jest bez sensu, bo nie jestem ani dobrym pracownikiem ani przy moich nerwach zona, ani matka. dodam ze matka zostałam w wieku 28 lat i tez mam poczucie ze na wszystko jest za pozno.
      • i.r Re: Super jesteście.... 26.11.04, 11:29
        Super... no ba! jasne ;)

        1,5 roczku to ciezki czas. Dziecko juz bardzo duzo kojarzy, wie, ze jak
        wyjdziesz to na dlugo, ale cale szczescie kojarzy juz, ze wrocisz. Musisz jej
        to jakos tlumaczyc. Nie wiem jak, bo mnie to dopiero czeka :)

        papa
        POWODZENIA
        • olab1 Re: Super jesteście.... 26.11.04, 11:40
          Ja spędzam w pracy 7 godzin, rano mam czas moją córkę ubrać i nakramić, potem
          idzie w ręce męża i dziadka. Wracam ok 15 i już niby jesteśmy razem, niby, bo
          wiadomo - muszę coś zjeść, sprzątnąć itd. Weekendy to albo wyjazd na uczelnię
          (co dwa tygodnie, wracam o godzinie 16), albo razem z córką - wtedy pełnia
          szczęścia obu stron. Takie jest życie większości mam pracujących, nie my
          wymyśliłyśmy gospodarkę rynkową, prawo pracy i wiele innych tzw. mądrych
          rzeczy. Ja cieszę się tymi chwilami z dzieckiem, a wszystko, co robię poza to w
          końcu przecież też dla niej - po to, aby zapewnić jej lepsze rzycie, start i
          wiele innych rzeczy. Jasne, wiem, że kasa to nie wszystko, ale jak bez niej
          normalnie żyć? Pracowałam kiedyś w pomocy społecznej i wiem, jak wygląda życie
          bez pieniędzy. Nigdy, przenigy - oby nas to nie spotkało. Wyrzuty sumienia -
          tak, czasem mam, szczególnie kiedy mąż mówi mi, jak to mała przytula się do
          mojego swetra... Taki los pracującej mamy. Ale Gosi i tak mnie kocha
          najbardziej:-)
          • agamamaani Re: Super jesteście.... 26.11.04, 11:53
            przynajmniej miałyście to szczęście żebyt siedzieć tak długo z dzieciakami.. Ja
            musiałam wrócić do pracy od razu po urlopie macierzyńskim (mimo iz miałam - i
            mam jeszcze 40 dni urlopu - od dwóch lat niewykozystanego)... ale cóż.. Na
            szczęście lubię swoją pracę, Więcej, jak ostatnio miałam tydzień przymusowego
            urlopu i całe dnie spędzałam z córcią, to stwierdziłąm, że nie potrafiłabym tak
            na zawsze.. Potrzebuję kontaktu z ludźmi tych "biurowych plotek", kawy zimnej
            przez cały dzień na biurku... Kanapek zrobionych poprzedniego dnia..
            Ale w skrytości ducha jednak zazdroszczę "gospodyniom domowym".. Chociaż sama
            pewnie bym się nie sprawdziłą w tej roli..
            Aga
    • pantaleona Głowa do góry! 26.11.04, 13:08
      Każda z nas ma takie roztreki. Myślę, że te niepracujące mamy też. Bo skąd ta
      pewność, że jak dziecko już 4 lata, to mama może spokojnie zacząć pracować. A
      jak wcześniej zacznie, to krzywdę dziecku robi. A przecież są takie dzieci,
      które uwielbiają chodzić do żłobka już mając 1 roczek. A są takie, które jako
      nastolatki dostają bulimi (jak to się pisze?), bo rodzice wysłali je do
      przedszkola w wieku 3 lat.
      Tak jak każde dziecko jest inne, tak nie ma gotowej recepty ani przepisu na
      wychowanie. Każda z nas musi podjąć decyzję, pracować czy nie i sama musi być
      pewna, że to najlepsza podjęta decyzja, w tej konkretnej sytuacji, która jest
      tu i teraz. I nie jest łatwo podjąć tą decyzję, a potem z nią żyć.
      A dziecko wychowuje się przez 15 lat i kto wie, może za 2, 3 lata będziesz
      mogła sobie pozwolić na pracę na pół etatu.
      Głowa do góry!
    • alex05012000 Re: Ja i moje rozterki... nie jest dobrze :-( 26.11.04, 16:04
      ano tak jak i ty! raz lepiej raz gorzej.... pracuję od 9 do 17!!! a jeszcze
      przedtem musze zwlec Olkę i zawieźć po drodze do pracy do przedszkola! z pracy
      wracając odbieram ją od babci, jesteśmy w domu 18h00 czasami później, czasami
      nieco przed, obiadokolacja, i rozdarcie pomiędzy domem i zajęciami różnymi a
      zabawami z Olesią, czytaniem graniem z gry, układaniem puzzli, lepieniem
      łańcuchów i całym tym dziecinnym światem, idzie spać o 22h00, ja zaraz za
      nią ...., w weekendy oprócz niezbędnych prac domowych i zakupów czas dla
      dziecka: kino, teatr, filharmonia, plac zabaw, i inne... czasami w niedzielę
      pracuję - zlecone; i tak tydzień mija za tygodniem...
      a dla mnie - ... nie ma NIC!!!
      nie chciałam cię przygnębić, takich rozterek jak twoje jest dużo....purzyku- po
      prostu ciesz sie chwilą, nie wymagaj zbyt dużo od siebie bo to rodzi frustrację
      i zrezygnuj z czego możesz np gruntownego sprzątania, na mnie kurz już nie robi
      żadnego wrażenia....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka