rzecz o teściowych

29.11.04, 14:11
Takie mi mysli po głowie chodzą...a to dlatego, że do Świąt jest u nas moja
teściowa. I tak się przypatruje jej i dochodze do wniosku - jak to możliwe,
że ona wychowała tak wspaniałego syna, tj. mojego męża.

Bardzo wiele rzeczy mi w niej nie pasuje. Oprócz kilku zalet ma dużo wad.
Mamy zupełne inne poczucie rzeczywistości i nadajemy na innych
częstotliwościach.
Chodzi mi oto, że mój mąz i teściowa są kompletnie różni od siebie.
Czy na nasz charakter ma taki duży wpływ środowisko ?
Jest tu jakąś mama psycholog która mi to prosto wytłumaczy ??

Zanim mój maź poszedł do szkoły to Ona z nim siedziała w domu non-stop 6 lat.
A może to jest tak..Na przykład : leniwi rodzice wymuszają na swoich
dzieciach szybsze przystosowanie się do rzeczywistości, ambitni rodzice
rozleniwiają dzieci, itp.
Albo jak w tej książce " jak wychować szczesliwe dzieci" - dziecko które
wciąż przebywa w tym samym środowisku z tą sama osoba jest narazone na wciąż
powtarzające się te same błędy.
    • agamamaani Re: rzecz o teściowych 29.11.04, 14:58
      a czasami mam podobne myśli.. Moja teściowa jest jeszcze straszną gadułą..
      Normalnie jak już zacznie to nie da nikomu dojść do słowa.. A mój mąż zazwyczaj
      jest stroną "słuchającą".. W sumie to się dogaduję z teściówką, ale już po 2
      dniach z nią to jestem strasznie zmęczona.. Zwłaszcza , ze jest ona
      typem "świetnej" gospodyni domowej - robi przetwory, świetnie gotuje, ma zawsze
      posprzątane, ychowała dwójkę dzieci i do tego pracowała.. _ z tym, że ma lat
      49 wygląda na 60 a nikt nie docenia jej pracy ( a już napewno nie mój teściu)..
      Ode mnie niestety też wymaga pełnego poświęcenia - dwu - a najlepiej
      trzydaniowych obiadów, porządku etc. Na szczęście do mojego sposobu opieki nad
      Anką sie nie wtrąca (chociaż "płacze zazwyczaj nad faktem, że u nas ciągle okna
      są pootwierane a córcia nie ma na sobie czterech warstw - ale twierdzi, że lata
      minęły i sposób wychowywania też jest inny)..
      Aga
    • i.r Re: rzecz o teściowych 29.11.04, 23:28
      Ja o swojej nie bede pisala, bo oprocz czysto materialnych intencji od
      wielkiego dzwonu (odkad na swiecie jest Tymek) to nie ma z niej zadnego pozytku
      i kontakt jest kiepski (PRZYSIEGAM na wszystki swietości, staralam się!!!! ale
      jak ktos mi nawet dzien dobry przez kilka lat nie odpowiadal... albo z laska) i
      tylko chcialam napisac: "z teściową tyle czasu pod jednym dachem????"Ania, Ty
      jestes jakaś zlota dziewczyna!
      powodzenia :)
      papapa
      • bedada Re: rzecz o teściowych 30.11.04, 09:17
        Ja mieszkam ze swoją teściową(mam nadzieję,że to się niedługo zmieni)i czasami
        mam ochotę jej jakiegoś trującego grzybka wrzucić do barszczu!Książkę mogłabym
        napisać!Moja teściowa siedzi w domu nigdy w życiu nie pracowała i nigdy w życiu
        nie pomogła mi przy moim synku.Nawet jak był malutki to nigdy nie była z nim na
        spacerze.Teraz jak wróciłam do pracy małym opiekuje się niania,bo babcia nie ma
        ochoty zaopiekować się wnuczkiem nawet jak jest chory.A o swoim wnuczku
        (zaznaczam,że jedynym ,bo mój mąż jest jedynakiem)mówi albo "to dziecko"
        albo "twoje dziecko" Ech szkoda się denerwować mam nadzieję,że niedługo to się
        zmieni i nie będę musiała oglądać mojej teściowej
    • monika_oli Re: rzecz o teściowych 30.11.04, 09:40
      A ja mam całkiem fajną teściową. Owszem, czasem są sytuacje kiedy mnie drażni
      lub się z nią nie zgadzam w jakiejś sprawie, ale generalnie nie jest najgorzej.
      Być może jest tak dlatego, że widujemy się raz w tygodniu na 3-4 godziny. Ona
      nie wtrąca się, nie doradza i nie narzuca własnego zdania, a jeśli potrzeba to
      pomoże np.zajmie się naszą córcią.
    • ageman Re: rzecz o teściowych 30.11.04, 11:47
      A wracając do rozmyślań Aniwroclaw1 - nie wiem, co na ten temat literatura ale
      przecież dziecko jest zupełnie inną osobą niż rodzice, gdyby było inaczej - to
      mieliśmy identyczne pod względem charakteru dzieci a przecież każdy widzi, że
      generalnie rodzeństwa potrafią różnić się diametralnie. My oczywiście mamy
      wpływ na dzieci, wychowujemy, przekazujemy jakieś wartości, wzorce, ale one
      same tak naprawde decydują, czy taki wzorzec powielą czy nie. A cechy
      charakteru są czymś, czego zmienić raczej się w dziecku nie da. Dlatego też
      dana metoda wychowawcza na jedno dziecko działa świetnie a na drugie w ogóle -
      obserwuje to codziennie na swoich dwóch córkach i coraz bardziej widzę, jak one
      się różnią pod względem upodobań i zachować. Co więcej - one bardzo różnią się
      ode mnie i od męża, chociaż każda z nich ma coś i ze mnie i z niego. Ale są
      inne i są różne. Staram się je obserwować, żeby je dobrze poznać. Wydaje mi
      się, że moją pięciolatkę znam już dość dobrze, ale ta 19-miesięczna to dla mnie
      ciągle zagadka..... Wspaniała zagadka :)
      Aga
    • ryskago Re: rzecz o teściowych 30.11.04, 12:14
      O zgrozo, mieszkam z teściową już szósty rok.
      Pozornie wszystko wygląda cacy, pomaga jak może (bardzo kocha
      swoje wnuki - przecież to dzieci jej ukochanego syneczka), gotuje
      i robi zakupy (jest na emeryturze). Jak córka była mała zajmowała się nią.
      Teraz, ze względu na zdrowie, nie może, więc wynajmuję opiekunkę.
      Rozumiem to i, broń Boże, nie mam o to żalu.
      Jednak ma jedną podstawową wadę, a mianowicie brak wad.
      Uważa się za skończoną doskonałość, uosobienie pobożności (stale podkreśla, że
      była w kościółku, a jak udaję, że nie słyszę, powtarza żeby do mnie dotarło).
      Nigdy nie przyznaje się do błędów, bo wg niej takowych nie posiada.
      Mogłabym wymieniać długo różne drobiazgi...
      Ale najbardziej boli mnie fakt, że zataiła chorobę genetyczną męża (o takich
      rzeczach się "obcym" nie mówi), o której dowiedziałam się dopiero, jak
      stwiedzono ją u mojego synka.
      Polemika z nią jest z góry naznaczona porażką, bo zaraz boli ją serce i idzie
      mierzyć ciśnienie.
      A może to ja się czepiam???
      Nie mam szansy na osobne mieszkanie, bo jak tu zostawić chorą samotną matkę,
      trzeba być chyba ze stali.
    • bekad Re: rzecz o teściowych 30.11.04, 14:14
      Oj, widzę,zę z teściowymi różnie bywa...
      Moja jest nawet ok.Ale żadko sie widujemy. I to z mojej inicjatywy. Tak mi jest
      lepiej, więc "pilnuję" zeby nie było to częściej niż raz w tygodniu. I tak jest
      wygodnie i nie ma konfliktów. A odkąd pojawiła się Weronika, to inaczej na
      wszystko patrzę. I tak sobie pomyslałam, że to teściom bardziej powinno zależeć
      na dobrych stosunkach z nami, jak chcą widywać wnuczkę.Troche to okrutnie
      brzmi.
      Tak na codzien, to nie mam teściowej nic do zarzucenia, bo obie raczej
      niekonfliktowe jesteśmy. Natomiast nie mogłabym znieść mieszkania pod jednym
      dachem z teściem, bo to on jest taką typową "teściową", z wszystkimi
      przywarami, wie wszystko najlepiej, na wszystko ma inne poglądy, jakbyśmy mu
      pozwalali, to do wszystkiego by się wtrącał. Ale jak mówię, raz w tygodniu to
      ich bardzo lubię. I nie musimy na szczęscie razem mieszkać.
    • jancze Re: rzecz o teściowych 01.12.04, 10:47
      A ja Wam powiem, ze bardzo żałuję, bo nie mam ani mamy ani teściowej (obie nie
      żyją). I bardzo mi brakuje nawet kawałka pomocy bliskiej starszej kobiety. Nie
      wspomnę o tym, że dzieci - obecne i przyszłe nie mają babć. Pomijam, że
      dziadkowie nie kwapią się, aby to jakoś nadrobić. Brak babci - tego się nie da
      w żaden sposó nadrobić.
      Zazdroszczę Wam tych utyskiwań. Chciałabym sobie mieć na kogo tak ponarzekać.
      Pozdrawiam
    • beciaw77 Re: rzecz o teściowych 02.12.04, 08:02
      Mój kontakt z teściami urwał się z chwila gdy usłyszeliśmy z mężem " nie pasuje
      to sp.....iiiii" ... Przez jakies dwa trzy lata po tym wydarzeniu mąż jeszcze
      mnie ciagnął jeszcze wierzył że rodzice się zmienią że przestana być takimi
      egoistami i sknerami że zacznie się dla niech liczyć coś więcej niż
      pieniądze... niestety bardzo sie rozczarował gdy po wypadku jakiemu uległ w
      ubiegłym roku jego własna matka nawet nie zadzwoniła by zapytać jak się
      czuje... miał poważne złamanie i długa rehabilitację przecinana operacjami....
      matka newet nie zadzwoniła! Ojciec pojawił sie raz może dwa razy ale tylko po
      to by nam powiedzieć że on nie wie o co nam chodzi i że oni wcale nie czują się
      winni takiej sytuacji... później nałożyło się kilka innnych jeszcze szczegółw i
      już miałam święty spokój - choć przyznam z ręką na sercu !! lubiłam teściowa i
      przed ślubem miałam z nią lepszy kontakt niż z mamą!! Później (rok temu)
      okazało się że jestem w ciąży....
      Prosiłam - nie dzwoń i nie mów im o tym! ale zadzwonił... reakcja? żadna!
      Później mąż mój wyjechał na ponad tzry miesiące a ja w ciąży zostałam sama...
      zaopiekowali się mną rodzice a teście? nawet nie zadzwonili zapytać jak się
      czuje ja i dziecko!!??
      A później był poród....
      I mój mąż- znów chyba wierząc że nasza córeczka coś zmieni- zadzwonił
      powiedzieć że mamy dziewczynkę!
      Przyjechali po dwóch dniach od wyjścia ze szpitala-myślałam że mnie krew
      zaleje! Jakby nigdy nic zachwycali sie wnuczka dziekowali synowej - a ja
      myślałam że mnie trafi - później dziecko przez dwie godziny płakało i nie mogło
      zasnąć.... i tak wpadali przez półtora miesiąca co dwa tygodnie (raptem 3-4
      wizyty) do chrzcin-na chrzcinach byli- znów jakby sie nic nie stało rozmawiali
      z moimi rodzicami którzy wszystko już wiedzą - a działy sie takie rzeczy że nie
      uwierzyłybyście do czego zdolni sa rodzice mojego męża!! I później ... znów się
      obrazili i do dziś dnia - już piąty miesiąc nawt nie dzwonią! A ja mam spokój
      bo nie mogłam już patrzeć jak osoba która mówiła na mnie najgorsze rzeczy
      wycierała nogi w mój dywan! Kilka miesięcy temu druga synowa i syn równiez nie
      wytrzymali z rodzicami i wyprowadzili się od nich kupując sobie również
      mieszkanie! A teście zostali sami z domem mieszkaniem samochodem etc. i chyba
      im tak dobrze... Wiec niech sobie żyją i dadzą zyć innym! NIe chcę ich juz
      więcej widzieć na oczy!!!
      Pozdrawiam!
      Beata
      • bekad Re: rzecz o teściowych- do Beci 02.12.04, 10:34
        Z takimi teściami, to najlepiej jak się obrażą i kontakt się urywa.
        Przynajmniej masz spokój. Czasem też tak miałam,ze chciałam zeby się obrazili i
        nie odzywali do nas. Po co się kłócić, sprzeczać, szarpać sobie nerwy. Jak się
        nie mozemy dogadać, to nie gadajmy w ogóle.
        A Twoi to juz jakieś wyjatkowe osobowości.Ale to ich wybór. Są dorośli więc
        mozna załozyć, ze wiedzą co robią. I liczą się z tym, ze na starość mogą zostać
        zupełnie sami z domem, samochodem i czymś tam jeszcze.
        A sobie to ja życzyłaby takich teściów jak moi rodzice. Jedyne, czego
        zazdroszczę mojemu mężowi, to teściów właśnie :-)
    • asiulek_78 Re: rzecz o teściowych 02.12.04, 11:58
      Cóż, ja już nie ma tesciowej. Żałuję bardzo, bo była dobrą i mądrą kobietą.
      Widocznie takie też się zdarzają. A może tylko ja miałam to szczęscie?
      Może nie poznałam jej zbyt dobrze przez te 4 lata po ślubie i 4 przed?
      Nigdy nie powiedziała mi żadnej przykrości. A może poprostu nie umiałam wyczuć
      podtekstu? A moze czasem same wmawiamy sobie, że jakiś podtekst MUSI w tym być?
      Nigdy się do niczego nie wtrąciła sama.
      Nigdy mi na siłę nie doradzała.
      A gdy spytałam ją o radę- zawsze pomogła, doradziła, podpowiedziała.
      To ona nauczyła mnie jak mam postępować z Jej synem. Z Jej JEDYNYM synem.
      To dzięki Niej moje małżeństwo istnieje i mimo wszystko, mimo wszystkich tych
      okropnych rzeczy jakie nam się przytrafiły- trwamy przy sobie.
      Bardzo dużo Jej zawdzięczam, ale nistety nie mogę Jej tego już powiedzieć.
      Nie zdążyłam Jej nawet podziękować za to wszystko, co dla nas zrobiła. Za to,
      że wychowała swojego syna na takiego człowieka, jakim jest. Człowieka, za
      którego wyszłam, i z którym jestem szczęśliwa- a to jest niewątpliwie Jej
      zasługa.
      Czasem doceniamy ludzi, gdy już ich nie ma...
      Szkoda, wielka szkoda...

      Asia
      • bekad Re: rzecz o teściowych 02.12.04, 12:30
        To takie ładne, co napisałaś. I mądre! powinniśmy wszystkie się nad tym
        zastanowić.
Pełna wersja