Dodaj do ulubionych

Wasze wspomnienia z ciąży

13.12.04, 14:05
Kochane, Dziewczyny

Jak wspominacie ten okres ? Czy miałyście zachcianki kulinarne ? Ile
przytyłyście ? Jak odbierało Was otoczenie, np. ustępowanie miejsca w
tramwaju, noszenie Was na rękach przez męża ( dobra, dobra...bez przesady )
Może jakieś anegdotki ?

Ja na początku zwracałam wszystko co zjadłam :-) aż schudłam 5 kg. przez
pierwsze 3 m-ce.
Przykro mi tylko, że nie miałam żadnych zachcianek, typu śledziez miodem, czy
kilogramy korniszonów. Bo tak już sobie wymysliłam jeszcze przed ciążą, że
będę miała napady zachcianek o nietypowych porach a przykładowo mój mąż MUSI
koniecznie jeździć w nocy po mieście szukając tych wynalazków.Nie wiem czemu
tak mi zależało na tych nocnych wypadach męża. Ale tak jakoś bardziej
romantycznie, prawda ?
Ciąża była planowana i udało się za pierwszym razem. Moja fobia była taka, że
to nie mozliwe, że tak prosto zajść w ciąże ( wszystkie koleżanki albo
poroniły albo b. długo się starali ) więc nie wiedziałam kiedy oznajmić to
rodzinie. Cóż, powiedziałam na drugi dzień.
Zrobiłam test na ciąże w łazience. A po odpowiednim czasie poszedł do
łazienki mój mąż - i to on wiedział pierwszy :-)
Nie mogłam się doczekać kiedy mój brzuch urośnie ( widać go było dopiero w
ok. 4 m-cu ) więc już od drugiego miesiąca siadałam trzymajac się za plecy,
nosiłam spodnie które mają krój, ze się całe zycie wygląda w nich jak
ciężarna.
A w szkole rodzenia zadawałam pytania, typu - czy dziecko trzeba kąpac w
wodzie mineralnej, itp.
Zwrócilam raz na przystanku tramwajowym, rano, czekając na tramwaj. Głupio
była jak cholera bo patrzyli się na mnie jak na panienkę po imprezce....
Oj, ale się rozpisałam. Sorry....:-))

Ale przy następnej ciąży będę pisała pamiętnik :-)
Obserwuj wątek
    • maaarta1 Re: Wasze wspomnienia z ciąży 14.12.04, 07:46
      he, he, he fajny liścik :) Właściwie mogłabym, sie pod nim podpisać. Też mam
      miłe wspomnienia z okresu ciąży, nawet z porodu, bo trwał półtorej godziny i
      gdybym stała w korku urodziłabym w samochodzie:)
      pozdrawiam, marta.
    • olab1 Re: Wasze wspomnienia z ciąży 14.12.04, 09:04
      Moja ciąża nie była pierwszą ciążą - była zaplanowana i od początku zagrożona.
      Ciągłe badania, dbanie o siebie, aby tylko donosić. Każda malutka plamka to od
      razu strach... Leki wspomagające. Pamiętam, ile to razy dzwoniłam późnym
      wieczorem do laboratorium spytać o wyniki przeciwciał kardiolipidowych.
      Od 5 m-ca wiedzieliśmy, że będzie syn. I tak zaczęłam mówić do brzuszka per
      Mikołajku. Synek rósł i zaczynał dawać znac o sobie kopaniem i fikołkami, a ja
      wciąż Mikołajku nie kop tak mamusi i Mikołajku- daj odpocząć.
      Rewelacji żołądkowych nie miałam, no, może trochę, aler nie było źle.
      Zachcianki - też malutkie. Waga pod koniec ciąży zatrzymała się na 12 kg więcej
      niż przez ciążą.
      Najmilej wspominam z tego okresu właśnie te kopanie i fikołki. Już pod koniec
      ciąży Gosia - bo właśnie to ona miała być Mikołajkiem - tak fikała, że brzuch
      odkształcał się i widać było np. stópki. Takie rozkoszne malutnie...
    • emilkaq Re: Wasze wspomnienia z ciąży 14.12.04, 09:12
      Hej:)
      U mnie najdziwniejsze były początki. Ponieważ byłam własnie w trakcie leczenia
      spustoszeń po wieloletniej diecie, brak miesiączki nie był niczym dziwnym. Gdy
      pojawiły się mdłości i ból piersi zaczęłam się zastanawiać i zrobiłam dwa
      testy - negatywne. Płakałam pół dnia tłumacząc męzowi, że jestem przekonana, ze
      ktoś zamieszkał w moim brzuchu. Pogodziłam się z tym faktem.
      Mdłości nie ustawały, miesiączka się nie pojawiała, tłumaczyłam to zbliżającym
      się egzaminem na prawo jazdy. Po pomyślnie zdanym egzaminie zrobiłam dwa
      kolejne testy - domowy i laboratoryjny - znów negatywne.
      Tydzień później poszłam do lekarza licząc na nową kurację hormonalną i
      dowiedziałam się że jestem w ciąży !!!
      Na wszelki wypadek zrobiłam jeszcze dwa testy - oba pozytywne !!!
      Potem przeżyłam trzy miesiące okropnych mdłości i niechęci do jedzenia. Kolejne
      2/3 ciąży wspominam super, do końca byłam bardzo aktywna fizycznie ( na dzień
      przed porodem bawiłam się z siostrzeńcem w ściganego i zbierałam jabłka na
      powidła.
      Ojojoj ale się rozmarzyłam, fajnie by było znowu być w ciąży, Aga i Mikołaj
    • rabarbara Re: Wasze wspomnienia z ciąży 14.12.04, 11:55
      Witam serdecznie!

      Oto kilka wspomnień:

      Ciąża była jak najbardziej planowana, pierwsza. Uało się szybciej niż
      ktokolwiek się spodziewał.

      Mnie wydawało się, że zaczełam tyć natychmiast. W drugim miesiącu ciąży nie
      mieściłam się już w żadną swoją rzecz. To było doprawdy tragiczne. Nie
      wymiotowałam, ale przez pierwsze 4 miesiące miałam ogromne mdłości przez cały
      czas. Mdłości znikały tylko gdy jadłam i trwały jeszcze przez pół godziny po
      posiłku, więc ogromnie mnie do jedzenia ciągnęło. Czego efektem był dalszy
      rozrost. Przytyłam w ciąży 20 kg, ale już udało mi się 25 kg zrzucić, więc
      bilans jest jak najbardziej dobry.
      Nienawidzę pizzy i jakiegokolwiek połączenia ciasta z mięsem, a w ciąży miałam
      ciągłą ochotę na pizzę. Innych zachcianek nie pamiętam.
      Od czasu do czasu jeździłam komunikacją miejską i niestety nigdy poza jednym
      jedynym razem nie ustąpiono mi miejsca. To samo dotyczy kolejek w sklepach. Bez
      stania w kolejce obsłużono mnie może ze dwa razy. Przy zakupach z okazji świąt
      Wielkanocnych, gdy byłam w 8 miesiącu w ciąży a sklepach gigantyczne kolejki w
      końcu nie wytrzymałam i zrobiłam amanturę. I najgorsze jest to, że najbardziej
      protestowały kobiety około 15-30 lat starsze ode mnie. Paradoks polega na tym,
      że przecież one kiedyś musiały również być w ciąży i napewno korzystały z
      przysługujących im przywilejów, a z ich wieku wynika, że było to w czasach
      jeszcze bardziej gigantycznych kolejek i kartek.
      Pracowałam do dnia porodu i z pracy ze skurczami pojechałam do domu po rzeczy
      prowadząc samochód, ale do szpitala odwiózł mnie moj mąż. Z okresy ciąży
      przypominają mi się dwa dialogi, które miały miejsce między mną a mężem.

      Dialog 1 ( ja byłam na wyjeżdzie, mąż w domu, rozmawiamy przez telefon)
      JA: Kochanie, coś dziwnie się czuje, do tego mam zatrucie pokarmowe, chyba
      jestem w ciąży.
      Mąż: Co ty opowiadasz?
      Ja: Mówię Ci, że chyba jestem w ciąży, nie mam okresu i mam mdłosci.
      Mąż: Nie masz okresu, bo zmieniłaś klimat, dlatego Ci się opóżnia, a do tego
      się zatrułaś i dlatego masz jeszcze te mdłości.
      Ja: Kochanie, jestem wciąży. Nie raz już się zatrułam, ale nigdy nie maiłam
      takich mdłości.
      Mąż: Nie jesteś w żadnej ciąży. Nigdy nie byłaś w ciąży, więc skąd możesz
      wiedzieć, że w niej jesteś.

      Oczywiście byłam w ciąży.

      Dialog 2. (ja w pracy, maż w pracy, rozmawiamy przez telefon)
      Ja: Mam dziwne skurcze chyba będę rodzić.
      Mąż: Co ty opowiadzasz, przecież jest jeszcze czas, a lekarz ci powiedział, że
      najszybciej urodzisz za tydzień.
      Ja: Kochanie, ale ja mam te skurcze dość często i regularnie, narazie mnie nie
      bolą, ale ja chyba rodzę.
      Mąż: Nie, no ty jeszcze nigdy nie rodziłaś, więć skąd możesz wiedzieć, że
      rodzisz.
      Ja: ochanie, ale ja chyba naprawdę będę rodzić.
      Mąż: Dobra, wsiądź w samochód, jedź do domu, wejdź do wanny, zrób sobie kąpiel.
      Ja po pracy przyjadę (kończy około 18, była 15) i jak ci nie przejdzie to
      pojedziemy do szpitala.
      Ja: OK.
      Poszlam do samochodu i jadąc do domu okazało się, że skurcze mam co 7-5 minut,
      coraz bardziej bolesne. Stoję w korku i dzwonię do męża.
      Ja: Kochanie, mam coraz częstsze skórcze i boli mnie, nie dojadę do domu i
      rodzę.
      Mąż: No już Ci mówiłem, że to niemożliwe. Przecież nie rodziłaś i nie masz
      pojęcie o tym.
      Ja: Pi, pi, pi (niezenzuralne słowa). Pakój swoją pi,pi,pi i jedź do domu. Ja
      biorę rzeczy i jedziemy do szpitala.
      Mąż: To zadzwoń może jeszcze do lekarz.
      Ja: Pi, pi, pi nigdzie nie będę dzwonić. Masz zbierać się do domu.

      Mój mąż zadzwonił do mojego lekarza, który też twierdził, żebym sobie do wanny
      weszła, bo to niemożliwe żebym już rodziła. A ja w domu miałam skurcze co 90
      sekund a do szpital przyjechałam z pełnym rozwarciem, urodziłam o 18.38. Morał
      jest taki, żę mój mąż wiel wszystko lepiej.

      Sorry za ten elaborat, ale miałam chwilę czasu to sobie zaszalałam.
      Pozdrowienia. Basia
      ---
      Cieszcie się drobiazgami, a wielkie szczęście wejdzie w wasze życie.
      Mira nasz Drobiazg:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=18029859
      • natta24 Re: Wasze wspomnienia z ciąży 23.12.04, 07:03
        Witam ja tez przytylam w ciazy ok 20kg. Do tej pory probuje zrzucic, ale tak
        5kg zrzuce i zaraz 5kg tyje, mozesz mi powiedziec jak sie to tobie udalo? Bo
        jestem juz zrozpaczona.
        Pozdrawiam serdecznie
        Renata - mama Paulinki 17m-cy
    • bekad Re: Wasze wspomnienia z ciąży 14.12.04, 13:59
      U mnie czas ciąży to był jeden z piekniejszych okresów w moim zyciu. Żadnych
      mdłości, zachcianek , wilczego apetytu. Czułam się cudownie. Cera tak mi się
      poprawiła, ze wygladałam kwitnąco. Włosy to samo. Jakze ja sie sobie wtedy
      podobałam.I nie miałam żadnej hustawki nastrojów. Nic z typowych objawów.
      Na początku brzuszka też prawie nie było widać. Za to po 5 miesiącu rósł w
      zastraszajacym tempie, ze zaczęłam wygladać jakkbym miała bliżniaki. Później
      okazało się ,ze edziecko było bardzo duże. Weronika urodział się z wagą 4520. A
      ja przytyłam tylko 10 kilo. Ale pod koniec ciężko było mi już taki brzuszek
      nosić. Tym bardziej,ze to był lipiec i upały. Na szczęście prawie nie puchły mi
      nogi i formę trzymałam do końca.Regularnie ćwiczyłam w szkole rodzenia, bo w
      domu samej troche mi sie nie chciało.
      W tym czasie miałam tylko jeden niemiły przypadek, jak około 4 miesiaca bardzo
      spadło mi żelazo i prowadząca mnie lekarka powiedziała, ze w takim wypadku to
      ona nie podejmuje sie prowadzić mnie dalej i ze muszę isć do szpitala, bo mam
      anemię. Na moje totalne przerazenie dodała, ze to nic takiego, najwyżej jak nie
      pomogą mi zastrzyki z żelazem, to zrobia mi przetaczanie krwi(!!!)Myślałam,z e
      umre z przerażenia. Od razu pojechaliśmy do szpitala, gdzie na izbie przyjęć
      popatrzyli się na mnie dziwnie i powiedzieli ,ze z takich powodów to musieliby
      przyjmowac każdą kobietę w ciąży i łóżek by im zabrakło. Jeszcze tego samego
      dnia zmieniłam lekarkę na cudowną panią doktor Gadomską z AM,(polecam z całego
      serca), byłam też u hematologa, który stwierdził, ze taka hemoglobina u
      ciężarnej to zupełna norma i nie ma powodów do obaw.Do dziś mnie trzęsie na
      widok tej pierwszej lekarki, która takiego stracha mi napedziła.Ciekawe za ile
      ten swój dyplom kupiła, bo innego wytłumaczenia nie ma na takią totalną
      niekompetencję. No chyba, ze zaspała na wykładach z morfologii.
      Do porodu czułam sie juz świetnie.
      Poród był lekki łatwy i przyjemny.Z uwagi na rozmiary dziecka dostałam od razu
      znieczulenie i czułam sie komfortowo. Corka pojawiła sie po półgodzinnej akcji
      porodowej. A ja cały czas ryczałam. Ze szczęśia, z emocji, ze to już po
      wszystkim. Sama nie wiem dlaczego, ale drugie pól godziny nie mogłam sie
      uspokoić tylko płakałam i płakałam i płakałam. jak jakaś wariatka. Ale
      widocznie w taki sposób wszystko musiałam odreagować.
      Ech, ale to były fajne chwile. A to już 17 miesięcy temu. Czas by pomysleć o
      następnym potomku.
    • monika_oli Re: Wasze wspomnienia z ciąży 14.12.04, 14:38
      To i ja się dołączę. Moja pierwsza ciąża była taką z serii "wywalczonych" i
      bardzo długo oczekiwanych. Generalnie pomimo takich drobnostek jak mdłości czy
      wymoty - jedno pasmo szczęścia i euforii. Wszyscy mówili, że tak ładnie
      wyglądam, że to napewno będzie chłopiec, ale jednak moje przeczucia się
      spełniły i mam wymarzoną (już 1,5 roczną) córeczkę.
      Jednak zauważyłam że ciąża naprawdę dobrze wpływa na moją urodę. Ostatnio
      (jestem teraz w 11tc) obca pani na ulicy "strzeliła" mi taki komplement że
      prawie mnie z butów wyrwało. A było to tak:
      Szłam sobie z Olcią w wózeczku, a pani:
      - Taka młoda dziewczyna i już ma takie duże dziecko.
      - Ja młoda, co pani opowiada?!
      - No, dwudziestu lat to pani napewno nie ma.
      - Proszę pani, ja już mam prawie trzydzieści.
      - Niech pani nie kłamie, przecież widzę.
      Prawdę powiedziawszy to zrobiło mi się miło, choć pani rozbawiła mnie ogromnie.
      Pozdrawiam
      Monika
    • ageman Re: Wasze wspomnienia z ciąży 14.12.04, 16:22
      Jedno podstawowe, z pierwszej ciąży:
      18 t.c., wtorek po południu; lekarz stwierdza, że muszę koniecznie udać się do
      szpitala i trzeba założyć szew na szyjkę macicy, pyta, kiedy mogę przyjechać do
      szpitala. Zastanawiam się: dziś wtorek, w środę i czwartek dużo pracy w biurze,
      no to może w piatek spróbuję. Lekarz oczy szeroko otworzył:
      - W piątek ??? W piatek k... to pani już może urodzić ! Ja się pytam, o której
      jutro może pani przyjechać ?
      - Jutro ? To takie poważne ?
      Ech, naiwności moja... W biurze to ja się pojawiłam... po tym, jak mi się urlop
      macierzyński skończył. Od tamtej rozmowy prawie nie wstawałam z łóżka. A ile
      książek udało mi się przeczytać...
      No i zachcianek też nie miałam żadnych. Aż mi było głupio jak leżałam na
      patologii ciąży, bo tam dziewczyny ciągle o jedzeniu mówiły, wydzwaniały do
      domu z zamówieniami, a mnie zupełnie wystarczało jedzenie szpitalne...
      Pozdrowienia
      Aga
    • beata32 Re: Wasze wspomnienia z ciąży 14.12.04, 16:34
      z zachcianek:
      - z Maciusiem - zupy kapuśniak lub ogórkowa, wszelkiego rodzaju kluchy ... a i
      łosoś wędzony
      - z Adasiem - no to było gorzej - CocaCola + hanburgery z McDonalda

      jeśli chodzi o wygląd - ok 5-go miesiąca co bardziej dociekliwi zauważali że
      coś ze mną inaczej, nie szczególnie przybierałam na wadze - za to później -
      błyskawicznie - rosłam w oczach ;-)
      ciuchy ciążowe zakładałam jak już nie było wyjścia - zresztą miałam ich
      serdecznie dosyć (chodziłam w zimie więc za wiele tego nie miałam)

      szczególnie w 2-giej ciąży miałam serdecznie dosyć "ślicznego brzuszka" ...

      męża nigdy nigdzie nie ganiałam w nocy - co nawyżej jak był na zakupach robiłam
      listę zachcianek - ale nigdy nie było to coś 'odlecianego'

      no i nie miałam wcale nudności - tylko czasami robiło mi sie niedobrze

      pracowałam prawie do końca - chyba z tydzień przed porodem byłam jeszcze w pracy

      i obu chłopaków urodziłam 3 tyg przed terminem - pierwszy miał 3,5kg drugi 4kg -
      widać tak mam
    • bekad Re: Wasze wspomnienia z ciąży 16.12.04, 09:06
      Jeszcze sobie przypomniałam jedno miłe zdarzenie. Jakieś trzy dni przed porodem
      wracałam sobie z naszego osiedlowego bazarku. Minęłe mnie taka urocza starsza
      pani, staruszka w zasadzie, taka drobna. Zatrzymała sie przy mnie i
      powiedziała "Szcześliwego rozwiązania kochana mamusiu". I od tego momentu jakaś
      radość na mnie spłynęła. Wiedziałam, ze wszystko będzie dobrze. To było jak
      dotyk anioła.Potem juz tej pani nie spotkałam i pewnie nie spotkam już nigdy,
      bo się wyprowadziliśmy. Ale zawsze będę o niej i jej słowach pamietała, bo dla
      mnie to było coś niesamowitego.
      • agamamaani Re: Wasze wspomnienia z ciąży 23.12.04, 11:33
        to ja z porodu:

        po jakichś 10-ciu godzinach męczani (naprawde tragedia) mąż poprosił wreszczie
        o jakieś znieczulacze dla mnie.. I dali mi coś.. Zaczęłam popadać w jakąś
        głupawkę i zaczęłam wygadywać jakieś bzdury.. Mój mąż do dziś wspomina jak mu
        wmawiałam z bardzo przejętą miną - Święty Mikołaj musi mieć pomocników..
        Mówiłam to tak przekonująco, że nie wiedział, czy ma się śmiać czy wołać
        lekarzy bo mu żona podczas porodu zwariowała ;-) - dodam, ze to był czerwiec..

        koniec końców po kolejnych paru godzinach lekarze zdecydowali o cięciu (okazało
        się, że przed samym porodem Ania ułożyła się bokiem (wcześniej leżała spokojnie
        główką w dół).. Po cięci gdy leżałam na sali pooperacyjnej najbardziej
        martwiłam się nie faktem, ze nie mogę się ruszać, nie tym , ze mam dziecko, a
        faktem, że leżę na plecach i na pewno chrapię - co chwilę jak się
        tylko "przebudzałam z letargu" to przepraszałam każdego kogo tylko zobaczyłam
        za to że chrapię.. A okazało się, że wcale nie chrapałam.. ;-)

        pozdrawiam
        Aga
      • beata32 Re: Wasze wspomnienia z ciąży 23.12.04, 11:40
        Bekad, czytałam Twoje i jeszcze przypomniałam sobie o innej pani - która jak
        byłam w drugiej ciąży ustąpiła mi miejsca w tramwaju - niby nic szczególnego -
        ale ja wtedy byłam w 4-tym miesiącu i jeszcze nic szczególnego nie było widać -
        nawet ciuchów ciążowych nie nosiłam.
        Ja stanęłam w tramwaju obok niej z gazetą w ręku a ona popatrzyła na mie
        i "niech pani siada" nie chciałam bo starsza była ode mnie ze 20 lat ale
        nalegała - więc usiadłam ... do tej pory się zastanawiam skąd wiedziała?
    • madziki Re: Wasze wspomnienia z ciąży 27.12.04, 09:17
      Ciążę wspominam bardzo miło jako jeden wielki odpoczynek. Poszłam na zwolnienie
      w 3 miesiącu. Miałam zalecenia dużo leżeć, ale dopóki nie ma realnego
      zagrożenia jakoś mi to nie wychodziło. Dopiero jak trafiłam do szpitala na
      założenie szwu, bo synek chciał uciec, dotarło do mnie, że naprawdę powinnam
      uważać.
      Przytyłam baaaaardzo dużo i nadal nie wróciłam do wagi sprzed ciąży, która już
      była zbyt wysoka. Nie męczyły mnie mdłości ani wymioty, za to od początku
      miałam ogromny apetyt i na efekty nie trzeba było długo czekać, przy moich
      skłonnościach do tycia.
      Na ogół jeździłam samochodem w ciąży, ale zdarzyło mi się kiedyś jechać
      tramwajem z dużym brzuchem (u mnie widać było bardzo szybko) i nikt nie
      pomyślał, żeby ustąpić mi miejsca.
      Półtora tygodnia przed terminem nasza kicia urodziła swoje pierwsze kociaki.
      Było potem masę problemów i stresów, kociaki cudem to przeżyły. W efekcie równo
      miesiąc przed terminem trafiłam na porodówkę.
      A dokładniej było to tak... wieczorem przed kolacją stoim z mężem w pokoju i
      mówi do mnie: "długo tak jeszcze będziesz chodziła jak słoniątko?????"...
      Siedzimy po tym przy kolacji, ja czuję, że coś mi się mokro robi, no to do
      ubikacji... Myślę sobie, jeszcze miesiąc został, coś jest nie tak, czyżby to
      wody się sączyły? Niemożliwe, nawet szew jeszcze miałam nie zdjęty... Do tego
      lekko zaczęło mnie pobolewać podbrzusze. Moja lekarka wyjechała za granicę.
      Szok, przerażenie, szpital i po północy o 1:30 urodził się maleńki synuś -
      największy mój skarb. :)))))))))
    • mama_pysiaczkow Re: Wasze wspomnienia z ciąży 27.12.04, 10:35
      A ja nie wspominam ciązy za specjalnie chociaz nie było najgorzej. Planowana,
      uwieńcozna sukcesem za 2 razem okazała sie w 8 tygodniu bliźniaczą :-).
      Super, poza tym, ze wszyscy mówili i straszyli jak będzie nam cieżko (niestety
      mieli rację jezeli chodzi o pierwszy rok zycia Maluchów...).
      Od 6 tygodnia (dzień przed wigilią) nudnosci na rybę. Dwa dni później poranne
      wymioty które trwały do 12 tygodnia. Przespany sylwester - mąż obudził mnie o
      24-tej na bezalkoholowego szampana i po 30 min znów poszłam spać. Od 8 tygodnia
      na zwolnieniu bo pojawiło sie krwawienie i było zagrozenie poronieniem. Od 22
      tygodnia wiemy, ze będzie dziewczynka i chłopiec - radość jeszcze większa,
      wszystkie dzieci za jednym razem :-). Zachcianki? Nic specjalnego: truskawki,
      musli, pomidory - ale mogłam poczekać dzień lub dwa na nie :-) - pech to był
      styczeń i wszysko sztucznie pędzone:-),
      II trymest super - czułam się swietnie tyle, ze miałam większy brzuch niż moje
      koleżanki z jednym dzieckiem. III trymest tez OK poza tym, ze była mi ciężko i
      szybko się męczyłam - trudno mi się oddychało czasami.
      W 38 tygodniu urodziły się Maluchy (6300g w sumie; ponad 3 kg kazde). Zdrowe,
      ładne i mądre (to wiem dopiero teraz).
      A ja schudłam w ciązy mimo, ze przybyło mi 15 kg wagi sprzed ciązy w tym
      okresie - wszystko dzici i pozostałe.
      Pozdrawiam
      • silvik Re: Wasze wspomnienia z ciąży 27.12.04, 11:28
        Ciąża (planowana,udało się za I razem)to chyba najpiękniejszy okres w moim
        życiu-prawie żadnych mdłości,dopiero pod koniec ciąży uciążliwa stała się
        zgaga.Jedyną dolegliwością z początku ciąży to ciągła senność- mogłam stale spać
        (obojętnie ile spałam w nocy)-po przyjściu z pracy nic mnie nie
        interesowało,tylko kocyk i łóżeczko.
        A z późniejszego okresu ciąży brakuje mi wylegiwania się na kanapie i głaskania
        dużegooooo brzuszka.Uwielbiałam czuć przez skórę te malutkie stópki,te malutkie
        rączki-uwielbiałam tak się "bawić "z moim dzieckiem.
        Niestety poród-a właściwie ta męczarnia kilkunastogodzinna wszystko popsuła-
        synek ponad 4kg, poród naturalny...zakończony próżnociągiem.
        Dlatego przy drugim dziecku(mam nadzieję,że kiedyś ta chwila nastąpi)zdecyduję
        się na znieczulenie.Wolę zapłacić za ponadstandartową usługę ale mieć
        świadomość,że nie ma potrzeby tak cierpieć.
        W ciąży przytyłam 14 kg ale wszystko bardzo szybko zgubiłam w tym codziennym
        pędzie-synek ma 18 mies.(wstał sam na nóżki w wieku 7 mies.nigdy nie chodził na
        czworaka) jest baaaardzo ruchliwym Bąbelkiem.
        Pozdrawiam wszystkie mamusie:)
        • mmmmm Re: Wasze wspomnienia z ciąży 27.12.04, 22:50
          ja z ciekawszych wspomnień ciążowych mam taaakie : nie cierpię ZAKOPANEGO,na
          przełomie II i III miesiąca wybrałam się na spędowego(mądra niesłychanie!)
          Sylwestra w Zakopcu denerwowało mnie wszystko ludzie bo pili i palili (ja
          wiadomo nie), hałas, i zapachy z dymiących niemal wszędzie grili.Całę zakopane
          przechodziłam z husteczką przy nosie, w połowie spacerku na gubałówkę czułam
          wszyskie grile z góry i mdliło mnie maksymalnie dotej pory jak to wspomnę to brrrr!
        • aga_qan Re: Wasze wspomnienia z ciąży 30.12.04, 00:18
          ja tez raczej dobrze wspominam
          pierwszy okres minal pod znakiem wszystkiego co kwasne- soki byly dla mnie za
          slodkie wiec popijalam wode albo herbate z cytryna. mnostwo mandarynek, zupa
          ogorkowa itd
          ;-)
          potem jakies dziwne wstrety do chinszczyzny (zostalo mi do teraz) i roznych
          zapachow. Kiedys spacerowalismy z mezem po IKEA i w polowie drogi stwierdzilam,
          ze albo cos jest ze mna nie tak, albo wszyscy mijajacy nas ludzie przerazliwie
          smierdza...a raz jak moj maz zjadl na kolacje cos z czosnkiem, cala noc
          wiercilam sie kolo niego nie mogac zniesc tego zapachu. to na szczescie minelo
          i pod koniec sama jadlam juz wszystko
          porod podobnie jak pisala silvik- kilkanascie godzin meczarni zakonczone
          proznociagiem. Tez postanowilam przy nastepnym razie od razu poprosic o
          znieczulenie. Nie ma sensu sie tak meczyc
    • mamaemilii Re: Wasze wspomnienia z ciąży 30.12.04, 09:01
      Dopisuje sie, bo ciaza to byl najcudowniejszy okres w moim zyciu (tym bardziej,
      ze zaczal sie wraz z moim miesiacem miodowym, hihi). Domyslilam sie, ze jestem
      w ciazy, bo nagle nie moglam patrzec na kawe, ktora do tej pory pilam w
      ogromnych ilosciach. Pierwsze miesiace sobie odpuszcze, bo mdlosci, ale za to
      pieknie wygladalam. A potem, jak poszlam na zwolnienie w 3 miesiacu, bo
      powinnam lezec, to bylam bardzo szczesliwa, bo uwielbiam leniuchowanie. A jak
      leniuchowanie mi sie znudzilo i mialam duzy brzuszek i przeczucie, ze moja p.
      doktor jest przeczulona - zaczelam duuuzo chodzic. Najczesciej po kolezankach,
      rrodzince i znowu kolezankach. Nigdy sie tyle nie wychodzilam, a wszyscy sie
      dziwili,ze tak chodze z tym coraz wiekszym brzuszkiem. Moze wygladalo to troche
      smiesznie, bo jestem drobna a brzucho bylo naprawde ogromne, co mi w ogole nie
      przeszkadzalo w chodzeniu. A na dzien przed porodem zachcialo mi sie chodzenia
      na naszej najwiekszej imprezie szczecinskiej Dniach Morza. No i wychodzilam
      sobie Emilke na nastepny dzien.
      Bylo naprawde pieknie, wiem, ze juz tak pieknie nie bedzie... ale jest co
      wspominac.
      • eklon Re: Wasze wspomnienia z ciąży i porodu 30.12.04, 11:09
        Ja też domyśliłam się, że jest coś nie tak, bo też przestała smakować mi kawa!
        Wróciliśmy akurat z podróży poślubnej, siedzieliśmy u mojej siostry, ona robiła
        dla nas kawę a mnie już sam jej zapach odrzucił!
        Co ciekawe podczas podróży poślubnej nie miałam ochoty w ogóle na alkohol poza
        piwem i ciągle spałam! Mój mąż był bardzo zdziwiony, bo raczej nigdy nie
        odmawiam i należę do porannych ptaszków!
        Ciąża była totalnym zaskoczeniem, bo wcześniej leczyłam się na
        hyperprolaktynemię i lekarz tak mniej więcej rok wcześniej kazał nam już
        pracować nad potomkiem, bo powiedział, że może to u mnie trochę trwać a tu taki
        prezent ślubny! Nie miałam żadnych zachcianek, mdłości owszem ale bez wizyt w
        toalecie z wyjątkiem dnia ślubu, na weselu zmuliło mnie zaraz po otrzepinach i
        do tej pory nie wiem, czy to z nerwów, czy przez małego Michałka!
        W kolejce ustąpiono mi miejsca tylko raz i to przez ochroniarza (w banku),
        który powiedział, że chyba się wygłupiam stawając w niej :-)

        Poród był delikatnie mówiąc tragiczny, bo Michał był już teoretycznie 10 dni
        spóźniony i poród miałam wywoływany. Jak się później okazało termin był trochę
        źle wyliczony i mógł jeszcze poczekać! Do szpitala trafiłam w środę a skurcze
        po dwóch kroplówkach chwyciły mnie dopiero w piątek ok. 21. Co najgorsze przez
        te dwie noce spędzone w szpitalu nie mogłam prawie wcale spać, byłam potwornie
        zmęczona. Pełne rozwarcie miałam już od 23.30 ale Michał nie chciał wyjść na
        ten świat! Lekarz podjął decyzję o cesarce ale musiałam czekać najpierw na
        drugiego ginekologa a później aż dziewczynie, która rodziła przede mną
        zatrzymają krwotok (później okazało się, że ma jakąś bardzo rzadką chorobę
        genetyczną) i tym sposobem Michał urodził się dopiero o 4.45! Nie będę Wam tu
        opisywać jakimi epitetami obrzucałam męża (mieliśmy mieć poród rodzinny) i całą
        ekipę szpitalną w czasie gdy chwytały mnie skurcze! Na sali operacyjnej nie
        potrafiłam już myśleć o niczym innym tylko, żeby w końcu anestezjolog wkłuła mi
        się w kręgosłup! Podczas cesarki okazało się, że decyzja lekarza była jak
        najbardzoej prawidłowa, bo Michał miał nogę zaplątaną w pępowinę. Ponieważ nie
        chcieliśmy znać płci dziecka a szszerze mówiąc myśleliśmy cały czas o
        Karolince, Michał był dla nas niesamowitą niespodzianką! Najbardziej cieszył
        się oczywiście mój mąż, bo nie ma to jak następca tronu :-)
    • jajko54 Re: Wasze wspomnienia z ciąży 01.01.05, 13:05
      moje wspomnienia są nienajlepsze, miałam problemy - cały 1 trymestr plamienia i
      zwolnienie z pracy, w 2 trym. wróciłam do pracy ale po 2-krotnym pobycie w
      szpitalu (skurcze i bóle) byłam juz do końca na zwolnieniu. mimo że miałam co
      robić (przygotowywałam się do wielkiego egzaminu ktory zdałam w 8 m-cu) cały
      czas miałam schizy że mi odchodzą wody albo mam regularne skurcze. urodziłam
      szczęśliwie 10 dni przed terminiem, poród był dość lekki i szybki. ostatnie 2 m-
      ce nie czułam się sobą, bezruch przez większosc ciąży sprawił że nie byłam w
      stanie przejsc pół kilometra, nabrałam wody, przytyłam za dużo. doszłam do
      siebie (fizycznie) 2 m-ce po porodzie a psychicznie z pół roku po. aż dziwne że
      chcę to przejsc jeszcze raz... marzy mi się bezproblemowa ciąża z regularną
      gimnastyką, z cieszeniem się z rosnącego brzuszka, ufnością i szczęściem, czego
      wtedy zabrakło.
      • monidob Re: Wasze wspomnienia z ciąży 05.01.05, 12:36
        Witam, A można o czymś pociążowym ?
        Bo wczoraj rozmawiałm z Mamą jednomiesięcznego noworodka i tak mi się
        przypomniało jak to słodko było. A konkretnie to jak panie położne mnie w
        szpitalu nastraszyły ze bedzie nawał wiec jescze w szpitalu bedac nakazałam
        zakupic kapuste mezulkowi. Kupił chyba ze dwie główki, oczywiście nawet ich nie
        dotknełam (bo nijakich problemów nie miałam)i tak sobie zwiędły bieduliny (był
        środek upalnego lata - na przerób konsumpcyjny nawet Ci co mogli nie mieli
        ochoty...)

        gonia
        • ada111 Re: Wasze wspomnienia z ciąży 05.01.05, 14:57
          dziewczyny,dzięki za Wasze wspomnienia.Ja dopiero będę rodzić(niedługo) i też
          sobie przypominam te wszystkie minione chwile(chociaż mi jeszcze trochę zostało)
          aż mi się łezka w oku zakręciła od Waszych opisów.pozdrawiam wszystkie
          dzieciątka
          • foorumka Re: Wasze wspomnienia z ciąży 06.01.05, 14:26
            poczytałam sobie Wasze wspomnienia z ciąży i musze Wam się przyznać,że kocham
            być w ciąży (nie śmiejcie się:))...moze dlatego mam trójkę maluchów...dla mnie
            to świetny stan , super samopoczucie, zero mdłości, wygladałam wtedy piękniej
            niz zwykle, no wogóle ten stan mi bardzo odpowiadał, porody też miałam ok,
            najtrudniej było pierwszy raz ok trzech godzin, przy drugiej ciąży ok 2 godz.
            natomiast syneczek rodził sie dosłownie 0.5 godziny to był rekord:)czułam się
            swietnie po dwu godzinach od porodu byłam juz pod prysznicem, nie czułam
            zmęczenia.Cudne są też pierwsze chwile z dzieckiem, tego sie nie zapomina.
            Pozdrawiam wszystkie mamuśki.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka