Dodaj do ulubionych

Czy jest coś czego się boicie? /zawodowo/

15.12.04, 08:06
No właśnie. Teraz mamy pracę, ale co będzie jutro, za tydzień, miesiąc, za
kilka lat? Wiecie dziewczyny, dwa lata temu mojej mamie wtedy 52 - letniej,
kazano spakować się w piętnaście minut i już do firmy nie wracać. Jest specem
od księgowości, nawet już nie pamiętam, ile lat praktyki, kursy, studia etc.
Jej, która tworzyła te firmę, była prezesem... W piętnaście minut i zakaz
wstępu. Wszystko dlatego że nowy prezes miał już kogoś swojego.
Mama długo szukała nowej pracy, dużo upokorzeń z tym związanych (m.in.
pytania o wiek), trafiła na podłego prawnika z renomowaną kancelarią, który
zawalił sprawę w sądzie pracy tym samym uniemożliwiając mamie oczyszczenie
się z zarzutów. Dużo można by pisać. Na szczęście znalazła i za trzy m-ce
przechodzi na zasłużoną emeryturę, będzie z ukochaną wnuczką Gosią.
Kiedy tak wracam do tego ogarnia mnie trochę strach o siebie. Teraz mam
pracę, mogę się jeszcze dokształcać, zmienić zawód, pracę, cokolwiek. jestem
wciąż młada. Ale czas ucieka. Co będzie, jak skończę 40 lat? Czy wtedy będzie
mnie ktoś chciał? Mogę mieć super kwalifikacje, ale to może być zbyt mało. na
tym forum piszą dziewczyny pracujące w biurach, pracownicy umysłowi. Jako
tako zarabiamy. Jaką taką będziemy miały emeryturę. A co z naszymi
koleżankami ze skalepów, tych małych i dużych. One mają po 500 zł netto, jaką
będą miały emeryturę, jeśli ją będą miały? Jaka to przyszłość?
Ten kraj jest chory... Oby nigdy nas nie spotkało to, co Rosjan. Tam emeryci
chodzą na dworce ze słoiczkami po darmową zupę. Widziałyście ich w tv czy w
gazetach. Tak strasznie mi ich żal.
Bardzo chiałabym mieć pewność co co przyszłości mojej córeczki. Ale jej nie
mam i to mnie martwi.
Taka mnie ogarnęła melancholia z samego ranka:)
Co Wy Dziewczyny o tym wszystkim myslicie?
Obserwuj wątek
    • aniawroclaw1 Re: Czy jest coś czego się boicie? /zawodowo/ 15.12.04, 08:35
      W obecnej firmie pracuję pięc lat.
      Udalo mi sięprzekonać szefostwo, iż zasługuję na zaufanie i potrafię robić
      dobrze, to co robię.Jednak zanim awansowałam to moja praca była wręcz
      okrrrropna. Dział Handlowy - przełożony -zakompleksiony psychopata, praca po 10
      godz. i więcej. Najbardziej boję się tego, ze ten horror wróci. Jeśli nie w tej
      firmie to w innej.
      O wysokości emerytury nie myślę - na razie pracuję, jestem ubezpiecona.
    • beata32 Re: Czy jest coś czego się boicie? /zawodowo/ 15.12.04, 08:58
      Jak była ta zapaść na rynku pracy w każdym końcu miesiąca przezywałam strach
      czy tym razem to będę ja. Potem zaszłam w ciążę - więc problem niby mnie nie
      dotyczył, ale też męczyło mnie pytanie czy gdyby nie to ...

      A od pewnego czasu coraz bardziej dojrzewa we mnie taka myśl, że abym nigdy nie
      została zwolniona - muszę pracować tam gdzie napewno mnie nie zwolnią - czyli u
      siebie! Muszę jeszcze wypracować dokładnie co to będzie - ale taki mam w tej
      chwili plan na spokojne pracowanie po 40-tce.
    • mami2 Re: Czy jest coś czego się boicie? /zawodowo/ 15.12.04, 09:43
      Mają nieprzedłużyć umowy koledze na przyszły rok. Drugi stwierdził, że jezeli
      tak się stanie to on składa wypowiedzenie. Boję się ze zostane z tą całą robotą
      sama....Wtedy nie pozostanie mi nic innego jak tez szukac innej pracy. Tylko
      gdzie? O jezu, i to przed świętami...
    • izzunia Re: Czy jest coś czego się boicie? /zawodowo/ 15.12.04, 09:58
      na chwile obecna - czy moj zleceniodawca nie wpadnie na pomysl, ze sie tutaj marnuje:) i przeniesie mnie gdzie indziej:P
      na blizsza przyszlosc - czy bede dostawac zlecenia, gdy zaciaze:P
      na dalsza przyszlosc - co zrobie na starosc, jesli nie uda mi sie na tyle rozwinac firmy, zeby przynosila przyzwoity dochod:P

      trzeba jednak patrzec pozytywnie na zycie - jakos musi sie ulozyc:)
    • re_haj Re: Czy jest coś czego się boicie? /zawodowo/ 15.12.04, 12:11
      Staram się o tym nie myśleć, w swojej obecnej firmie pracuję już parę ładnych
      lat i przez ten czas praktycznie co roku zmieniałam działy, czasami ze względu
      na czynniki ode mnie niezależne (reorganizacja), czasem z mojej własnej
      inicjatywy (możliwość większych pieniędzy). Obecnie od przeszło 2 lat jestem w
      tym samym miejscu i sobie chwalę, ale już słychać jakieś plotki o nowych
      reorganizacjach, więc kto wie, gdzie wyląduję w przyszłym roku. A ze względu na
      dużą rotację kadr w mojej firmie to staram się utrzymywać dobry kontakt z
      osobami, które odeszły, bo wiadomo, że teraz to pracę można dostać przez różne
      znajmomości, bo inaczej to raczej nie ma szans. No chyba, że jest się wybitnym
      specjalistą w jakiejś dziedzinie, ale ja niestety do takich nie należę:(
    • ageman Re: Czy jest coś czego się boicie? /zawodowo/ 15.12.04, 15:50
      Po tym, jak sobie poczytałam na emamie wątek redakcji "mieć dziecko w Polsce"
      to boję się zmieniać pracę - podwyżki co prawda nie dostałam i uwsteczniam się
      tu ale mam pewność (?), że nikt mnie nie wyrzuci z dnia na dzień. Chociaż z
      drugiej strony.... czasami marzę o tym, żeby mnie zwolnili, bo tak ciężko
      odejść z firmy, w której długo się pracuje, bo jednak człowiek się przyzwyczaja
      i zwyczajnie boi nowego. A nie mogliby mnie zwolnić z innego powodu niż
      redukcja mojego stanowiska pracy, więc finansowo chyba bym źle na tym nie
      wyszła a przynajmniej miałabym kopa, żeby zmienić obency stan rzeczy. A tak to
      tkwię w tym marazmie.
      Zamierzam robić te studia podyplomowe i tylko troche się boję, że nikt nie
      będzie mnie chciał zatrudnić....
      Ale kto nie ryzykuje ten... wiadomo :)
      pozdrowienia
      Aga
    • olab1 Re: Czy jest coś czego się boicie? /zawodowo/ 16.12.04, 08:06
      Na temat włąsnej firmy też myslę. Pociągne wątek dalej i pytam Was dziewczyny -
      w strone czego idziecie, jaka dziedzina Was interesuje? Może taki biznesik
      razem rozkręcimy? Mała przeszkoda to miejsce zamieszkania każdej z nas,
      większość jest z Warszawy, prawda? Ale to nic, przecież oddział np. na Śląsku
      się przyda:) Służę chęcią, pomocą, wiedzą i ogroooomnym zapałem.
      • izzunia Re: Czy jest coś czego się boicie? /zawodowo/ 16.12.04, 08:37
        ja zajmuje sie infotmatyka - robie dokumentacje do projketu, helpy, asystuje programistom i analitykom, ale marzy mi sie sklepik - a nawet dwa:
        1. z normalnymi ubraniami dla normalnych ludzi w normalnych rozmiarach i normalnych cenach - jak na razie nie uswiadczylam takiego sklepu w wawie - wiekszosc ciuchow dla panienek anorektyczek, bez biustu i siedzenia, w kolorach, ktore nie nadaja sie dokladnie do niczego.
        2. sklep z bielizna ale taka, gdzie rozmiar 70f/g nie bedzie problemem.

        niestety zeby cos takiego zaczac musialabym miec zaufana kobiete, ktora bedzie
        w sklepie, gdy ja bede u klienta robic dokumentacje (i zarabiac na straty ze sklepu z pierwszych miesiecy).

        maz sie ze mnie nabija, ze mam pomysly, ale jak bercik (ten z serialu o slazakach) mam pomysly, z ktorych nic nie wynika:( a jednak chce cos otworzyc, bo mysle, ze warto miec uczciwa firme, gdzie sama nie bede musiala martwic sie, co zrobie, jak pojde na macierzynskie, bo pracownicy beda uczciwi, a oni tez beda miec te pewnosc, ze jak kobieta zaciazy, to nie bedzie zmuszona kombinowac a po prostu bedzie mogla spokojnie pracowac.
        ech moze to utopia, ale jednak:) ciagle wierze, ze sie uda:)
        • olab1 Re: Czy jest coś czego się boicie? /zawodowo/ 16.12.04, 09:58
          Ja zajmuje sie ekomomią i zamierzam skoncentrowac się na projektach
          eurpoejskich. Robię studia podyplomowe w tym kierunku, szukam możliwości
          nabycia praktyki, ale jak nie znajdę, to będę się uczyć na własnych błędach.
          Ten zawód ma przyszłość, a o to właśnie mi chodzi. Acha, dodam - dale szansę na
          prace tylko na swój r-ek.
      • bejoy Re: Czy jest coś czego się boicie? /zawodowo/ 16.12.04, 10:32
        No dobra, włączam się do dyskusji: mam własną firmę i najbardziej boję się, że
        klienci nie płacą na czas.
        Już tak było i wiem już, że to norma, a wypłaty trzeba przelać...

        A co do biznesu.
        Zajmuję się tworzeniem stron www, wizytówek multimedialnych itp.
        oraz
        zbieraniem zamówień na materiały biurowe dla firm,
        plus telekomunikacja.

        W tej chwili zaczynam tworzyć sieć sprzedaży, z grupami handlowymi na terenie
        Polski. Rekrutacja idzie pełną parą, więc handlowcy i kierownicy handlowi są
        jak najbardziej pożądani.

        Jeżeli ktoś chce pracy (takiej lub webmaster), to jak najbardziej zapraszam -
        mogę pomóc.

        A co do wspólnego biznesu - jestem za.

        Wbrew pozorom Warszawa to ciekawy teren i konkurencja, przynajmniej w mojej
        dziedzinie nie ma nic do rzeczy :)) (aż dziwne), inne tereny również.

        Dajcie znać, pogadamy i zobaczymy co da się zrobić.

        Pozdrawiam
        Magda

            • bejoy Re: Czy jest coś czego się boicie? /zawodowo/ 16.12.04, 15:11
              Mam nadzieję, że uda mi się odpowiedzieć na Wasze pytania z maili.

              1. technologie, które musi umieć nasz web to głównie:
              flash, java, php, html +nowsze typu zhtml i dhtml,
              praca na systemach my sql
              dobrze, żeby znał też 3d studio max

              Nie mamy niestety możliwości szkolenia kogokolwiek z tych technologii, nasi
              webowie to w większości samoucy, dużo materiałów znajdują na necie i gdzieś w
              sieci są również otwarte kursy szkoleniowe różnych programów.

              2. Kierownik Handlowy
              Wymagamy:
              - wykształcenie min. średnie,
              - znajomość obsługi komputera i środowiska internetowego,
              - doświadczenie w sprzedaży,
              - posiadanie zespołu sprzedażowego lub możliwości jego stworzenia.

              Obowiązki:
              - organizacja sieci sprzedaży usług internetowych, telekomunikacyjnych,
              - zbieranie zamówień na cykliczne dostarczanie materiałów biurowych dla firm,
              - zarządzanie siecią sprzedaży.

              - możliwość sprzedaży kompleksowej oferty dla firm.

              3. Przedstawiciel Handlowy na stronie: bul.pl


              Generalnie szkolimy tylko sieć sprzedaży, szkolenie jednodniowe u nas, w Płocku.
    • annax1 Re: Czy jest coś czego się boicie? /zawodowo/ 18.12.04, 21:09
      Ja od 7 lat pracuję w szkolel jako pedagog i boję sie tylko jednego -
      zamknięcia szkoły. Jest to niezbyt duży zespół szkół ponadgimnazjalnych więc ma
      szansę w pierwszym rzucie zniknąć.
      A tak poza tym to od dluższego czasu marzy mi się własna firma. Cos podobnegoco
      było już wyżej opisane, ale nie dokładnie. Od czasu gdy zaszłam w ciążę myślę o
      otworzeniu sklepu z ciuchami m.in.dla kobiet w ciąży i to nie tylko z super
      drogimi ciuchami. W moim miescie niestety trudno było coś kupic i musiałam się
      wyprawić w tym celu 60 km dalej.Stąd ten pomysł. Brakuje mi tylko jednego -
      pieniędzy na początek :).
      Pozdrawiam wszystkie mamy
    • i.r Re: Czy jest coś czego się boicie? /zawodowo/ 19.12.04, 22:18
      Trudno mi to zdefiniować... mam nadzieję, że w końcu będę robila to, co
      naprawdę chce robić, że uda mi się zrealizować marzenia. Bo na razie zaliczylam
      byka - studiując filologie polską. Kilka lat w plecy. Czytac każdy mnoże. Oby
      więcej takich nie bylo. A poza tym zawsze jakoś sobie radzilam i nie boje się
      tego, że strace pracę, ponieważ dla mnie jest to po prostu nowe wyzwanie, nowa
      sytuacja.
      papa
      • jaxcek Re: Czy jest coś czego się boicie? /zawodowo/ 20.12.04, 13:50
        A ja wcale nie chcę prowadzić własnej firmy. Jestem inżynierem chemikien i
        dopiero właściwie zaczynam swoją karierę zawodową i marzę, że kiedyś będę
        bardzo dobrą specjalistką w swojej dziedzinie i np zajdę bardzo wysoko w
        jakiejś dobrej firmie :) Może któraś myśli podobnie? Czy teraz naprawdę każdy
        chce mieć swoją firmę? Wiem że w przyszłości może być różnie ale ja się nie
        boję, staram się nie marnować czasu, robić wszystko jak najlepiej bo przecież
        nie można w młodym wieku umartwiać się ewentualną starością.Nikt nie wie jaka
        sytuacja będzie np za 50 lat, tak jak nasze mamy kiedyś tego nie wiedziały.
        Cieszmy się tym co nam przynosi każdy dzień, trzeba wierzyć w siebie i w to że
        jakoś sobie poradzimy i dostosujemy się do zmian. Niepoprawna optymistka :)Mam
        nadzieję, że nie jedyna.
        • evee1 Re: Czy jest coś czego się boicie? /zawodowo/ 21.12.04, 01:35
          jaxcek napisał:
          > A ja wcale nie chcę prowadzić własnej firmy. Jestem inżynierem chemikien i
          > dopiero właściwie zaczynam swoją karierę zawodową i marzę, że kiedyś będę
          > bardzo dobrą specjalistką w swojej dziedzinie i np zajdę bardzo wysoko w
          > jakiejś dobrej firmie :) Może któraś myśli podobnie? Czy teraz naprawdę każdy
          > chce mieć swoją firmę?
          Moze nie kazdy i do tego byc moze sie dorasta :-)). Nie sugeruje wcale, ze
          jestes niedorosla, ale byc moze w pewnym momencie i Ciebie najdzie taka
          potrzeba, ze wreszcie chce miec cos swojego. Ja mam za soba 15 lat praktyki
          zawodowej. Jestem programistka i od tych 15 lat pracuje w zawodzie. Poniewaz
          zawod jest dosyc dobrze platny, wiec nie mam wiec specjalnie motywacji, zeby go
          zmieniac. Ze znalezieniem pracy tez specjalnie nie mam problemu, bo umiem sie
          dobrze sprzedac :-)). Ale poniewaz nie lubie polityki, wiec nie mam ochoty
          pchac sie w management, bo tam praca polega glownie na politykowaniu i
          podgryzaniu innych, a ja tego bardzo nie lubie. Nawet w takej Australii (gdzie
          akurat mieszkam) czy w Wielkiej Brytanii politykowanie jest chlebem codziennym,
          byc moze bardziej cywilizowane niz w Polsce, ale nadal jest. A ja lubie widziec
          wymierne efekty swojej pracy. O co mi wlasciwie chodzi? W gruncie rzeczy
          powinnam byc zadowolona z tego co robie (moja mama na przyklad dziwi sie co m
          nie tak nosi) i cieszyc sie, ze z miesiaca na miesiac nie musze sie martwic
          zwolnieniem (no, w obecnym klimacie - nawet zyjac w "cywilizowanym" swiecie -
          musze sie z taka mozliwoscia liczyc). Jeszcze pare lat temu mowilam, ze za nic
          nie chcialabym miec wlasnej firmy, bo jak pracuje sie dla "kapitalistow", to
          pracuje sie iles tam godzin dziennie i po wyjsciu z pracy mozna sie wylaczyc. A
          majac wlasna firme trzeba pracowac 24 godziny na dobe. Ale od jakiegos czasu
          meczy mnie ta potrzeba stworzenia czegos wlasnego, co mialoby rece i nogi i
          przy okazji zarabialo na moje potrzeby codzienne. I co ciekawe dziedzina jest
          mi dosyc obojetna, wcale nie musi to byc informatyka, a nawet lepiej, zeby nie
          byla :-)).
          Tylko zeby bylo to moje dzielo!!
          No i wlasnie staram sie wynegocjowac prace z mniejszym wymiarze godzin, zeby te
          wlasna dzialalnosc moc rozwijac. Poza tym czytam rozne ksiazki i niedawno
          natrafilam na taka, ktora bardzo dobrze nadaje sie dla tych, ktorzy maja czy
          chca otworzyc wlasna firme. Niestety nie ma jej tlumaczenia na polski, a nie
          wiem ile z Was byloby nia zainteresowanych (ale podam, ze napisala ja MIchael
          Gerber, a jej tytl to "E-Myth revisited"). Poniewaz ksiazka jest napisana przez
          Amerykanina trzeba z niej odfiltrowac charakterystyczna "amerykanskosc" i
          irytujace powtarzanie tych samych rzeczy, ale poza tym pokazuje jak podchodzic
          do wlasnego biznesu, tak zeby byl on srodkiem sluzacym osiagnieciu celow w
          zyciu, a nie calym naszym zyciem. Z niektorymi tezami i wskazowkami mozna sie
          nie zgadzac, ale na pewno ksiazka ta przedstawia jakis, byc moze inny od
          naszego, sposob myslenia.

          > Wiem że w przyszłości może być różnie ale ja się nie
          > boję, staram się nie marnować czasu, robić wszystko jak najlepiej bo przecież
          > nie można w młodym wieku umartwiać się ewentualną starością.Nikt nie wie jaka
          > sytuacja będzie np za 50 lat, tak jak nasze mamy kiedyś tego nie wiedziały.
          Masz racje, ze sytuacji jaka bedzie za 50 lat nie przewidzi nikt, ale moze
          bedzie podobnie jak teraz. Ja co prawda mam lat 38, ale juz od jakichs 5 lat
          zaczelam myslec o tym z czgo bede zyc na emeryturze :-)). Co prawde do tego
          czasu w ziemie moze uderzyc meteoryt, albo cala ludzkosc wymrze na skutek
          jakiejsc tajemniczej choroby, albo chocby ja sam zejde z tego padolu. Ale co
          jezeli meteoryt nie uderzy, ludzkosc nie wymrze (co jest akurat duzo bardziej
          prawdopodobne), a ja bede dziarska starsza pania? Wtedy wole jednak miec jakies
          zabezpieczenie i zwolnic spoleczne fundusze na mniej zaradnych zyciowo ludzi.
          Spoleczenstwa sie starzeja, ludzie zyja dluzej, dzieci rodzi sie mniej, a
          podatkow (z ktorych miedzy innymi fundowane sa emerytury, bo watpie, zeby ZUS
          nagle zaczal dochodowa inwestowac skladki ubezpieczeniowe) nikt nie chce coraz
          wiekszych placic. Ja tam wole liczyc na siebie i poniewaz mam jeszcze sporo
          czasu do emerytury, to mam jeszcze szanse cos zrobic. Jak bede miala lat
          piecdziesiat, to juz bedzie troche za pozno.

          > Cieszmy się tym co nam przynosi każdy dzień, trzeba wierzyć w siebie i w to
          że
          > jakoś sobie poradzimy i dostosujemy się do zmian. Niepoprawna optymistka :)
          Mam
          > nadzieję, że nie jedyna.
          Ja tam sie ciesze swoim zyciem i tym co mam na codzien, ale to chyba nie
          wyklucza aktywnego dzialania. I o to chyba chodzi mi przynajmniej :-))).
          • agamamaani Re: Czy jest coś czego się boicie? /zawodowo/ 21.12.04, 09:22
            o rany jakie pomysły.. JA TEŻ marzę o własnej firmie.. a najbardziej boję się
            że niedorównam facetom (taki już mój męski zawód...) wokół sami kierowcy tirów,
            znawcy logistyki sypiący przekleństwami na lewo i prawo.. i ja kobitka z 5
            letnim stażem w logistyce - załatwiajaca wszystko bez awantur, delikatnie po
            kobiecemu.. ale za to podwyżke to miałam ostatnio 50 zł dwa lata temu.. i
            wszystkie dyżury biorę ja.. szef wie, że ja nie nakrzyczę na niego jak mi zleci
            taki dyżur.. Pozatym niestety czuję niechęć kolegó związaną z tym że mogę znów
            zajść w ciążę... (tego się chyba najbardziej boją moje leniuchy z pracy)..

            A firmę to ja myślałam:
            - sklep (komis) z ubrankami dla dzieci i kobiet w ciąży... (nie znam takiego w
            Warszawie)
            - własna firmę transportową -spedycyjną (ale po namyśle zrezygnowałam - rynek
            zapchany)
            - firmę sprzątającą - na początek moglibyśmy sami sprzątać - ja z mężem.. a
            mamy już doświadczenie z czasów studenckich.. i referencje też byśmy mogli
            jakieś dostać..

            może jeszcze parę innych pomysłów by mi przyszlo do głowy.. Ale na razie chcę
            skończyć kolejne studia i zrobić prawo jazdy..
            Aga
        • beata32 Re: Czy jest coś czego się boicie? /zawodowo/ 21.12.04, 09:45
          No właśnie, jacxcek - zaczynasz karierę zawodową, dokładnie tak samo myślałam
          na początku swojej drogi zawodowej - swoja firma? a po co mi taki kłopot?.
          Niestety 'pracowa' codzienność bywa różna i to właśnie ona sprawia, że myślimy
          o czymś innym. Często nie ma rozwoju, nie ma szansy na awans i trudno zmienić
          pracę jak się ma malutkie dzieci.

          To, że myślę o tym, że u kogoś w firmie mogę pracować jeszcze 10 lat, bo potem
          zastapią mnie młodszymi ambitymi i zdolniejszymi, to chyba realne a nie
          pesymistyczne spojrzenie.

          Więc optymistycznie zakładam, że NIE będę przez kolejnych 10 lat trkwiła na tym
          samym stanowisku i zmienię coś w swoim życiu, a najlepiej - będę pracować na
          własny rachunek, mieć z tego przyzwoite pieniądze, móc robić więcej dla siebie
          i dla rodziny, co teraz - kiedy nie ma mnie w domu od 7:30 do 18 jest dość
          trudne.
          • bejoy Re: Czy jest coś czego się boicie? /zawodowo/ 21.12.04, 11:05
            beata32 napisała

            > To, że myślę o tym, że u kogoś w firmie mogę pracować jeszcze 10 lat, bo
            potem
            > zastapią mnie młodszymi ambitymi i zdolniejszymi, to chyba realne a nie
            > pesymistyczne spojrzenie

            Ja od początku myślałam o własnej firmie. Widziałam jak się męczą ludzie z
            mojego otoczenia na etetach, jak im brakuje od 1 do 1-go...
            Na własnej działalności przynajmniej mam szansę na nieograniczone zarobki, bo
            tylko ode mnie zależy, czy rozkręcę firmę, czy nie. Oczywiście sytuacja rynkowa
            jest tu ważna, ale... i tak wybór branży, poszukiwanie klientów itd zależy ode
            mnie, od ludzi których zatrudnię...
            Pracowałam na etacie krótko i szczerze mówiąc bokiem mi wychodziło. Zero
            decyzyjności, zero jakiejkolwiek współpracy z ludźmi, każdy każdego podjeżdżal
            jak mógł i trząsł się o swój stołek - koszmar, wszystko to, co tępię u siebie w
            firmie tam było i było tolerowane! Żeby jeszcze kasa była współmierna do
            wymagań...

            Ech, może miałam kiepski początek jako etatowiec ;)
            • jaxcek Re: Czy jest coś czego się boicie? /zawodowo/ 21.12.04, 13:16
              Napisałam,że nie chcę własnej firmy bo tak teraz myślę. Oczywiście, że za 10
              czy 15 lat mogę myśleć co innego bo przecież człowiek zmienia swe poglądy pod
              wpływem swoich życiowych doświadczeń. Jednak to, że nie myślę o tym teraz nie
              oznacza że siedzę, nic nie robię czy też nie jestem aktywna. Przecież aktywność
              to nie tylko myślenie o własnym biznesie. Można być aktywnym na wiele innych
              sposobów. Rozumię co chcecie przekazać swoimi wypowiedziami ale trudno żeby
              osoba dwudziestokilkuletnia myślała jak bardziej doświadczona
              czterdziestokilkulatka. Najlepiej uczy się na własnych doświadczeniach (mam
              nadzieję że nie tylko błędach:)) Poza tym własny interes wcale nie oznacza
              więcej czasu dla siebie, dzieci i rodziny. Mam znajomych i rodzinę, którzy
              prowadzą swoje działalności i to jest dopiero totalny brak czasu i ciągłe
              stresy. Myśli się o tej firmie "piątek, świątek i niedziela" a często pieniążki
              są z tego mniejsze niż z etetu.Na pewno jest z tego i satysfakcja ale samą
              satysfakcją człowiek nie wyżyje.Poza tym z własną firmą też trochę jest jak z
              etatem, nie jest to na lata. Zmieniają się czsy, zapotrzebowanie i firmy też
              upadają.Piszę to wszystko z obserwacji swoich bliskich, obserwacji czasami
              smutnych.Zyczę Wam aby Wasze marzenia się spełniły a Wasze firmy "rosły jak
              grzyby po deszczu" A jak się jest niezadowolonym, to trzeba coś zrobić żeby to
              zmienić a nie tylko mówić, że to źle, tamto nie dobrze, a coś by się chciało i
              właściwie nic z tego nie wynika. Bo w większości sami kształtujemy nasze życie
              i jest ono wynikiem naszych działań, wyborów i odczuć z tym
              związanych.Pozdrawiam.
              • beata32 Re: Czy jest coś czego się boicie? /zawodowo/ 21.12.04, 13:45
                > A jak się jest niezadowolonym, to trzeba coś zrobić żeby to
                > zmienić a nie tylko mówić, że to źle, tamto nie dobrze, a coś by się chciało
                i
                > właściwie nic z tego nie wynika. Bo w większości sami kształtujemy nasze
                życie
                > i jest ono wynikiem naszych działań, wyborów i odczuć z tym
                > związanych.

                Ileś czasu musiało upłynąć zanim się zorientowałam dlaczego jestem sfrustrowana
                czy niezadowolona (mam pracę, przyzwoicie płatną - czego więcej chcieć?).
                Czasami nie jest łatwo rozstać się z miejscem, w które ileś energii się
                zainwestowało. A jak się ma małe dzieci to zmianę pracy należy dobrze rozważyć
                zwłaszcza jeśli zmiana wiąże się ona z ryzykiem.

                Wiem, że w tej chwili jeszcze nic z tego, że uświadomiłam sobie co mi nie
                odpowiada w pracy nie wynika, ale wiedz, że trochę czasu mi to zajęło zanim
                dopuściłam do siebie taką myśl, że przecież nie muszę tu gdzie pracuję pracować
                całe życie ... to mi pomogło w pozbyciu się okropnego strachu przed utratą
                pracy. Nie zmieniam i nic nie robię - to prawda - odłożyłam sobie decyzję o tym
                co dalej do czasu kiedy dzieci pójdą do przedszkola - taki mój wybór, teraz
                pracuję nad tym, żeby tu gdzie jestem w miarę bez większych stresów przetrwać
                do tego czasu.

                Dziękuję za Twoje życzenia, bardzo bym chciała, żeby się spełniły. Bardzo bym
                chciała mieć Twoją wiarę i zapał. Przykre, że gdzieś je po drodze utraciłam (bo
                też tką siebie pamiętam) choć nie jestem jeszcze po 40-tce.

                Tobie też życzę znalezienia interesujacej przyzwoicie płatnej pracy, na etacie,
                z dużymi możliwościami rozwoju zawodowego i awansów, w której nie bedziesz
                miała poczucia, że coś zabierasz dzieciom, i w której frustracja i zniechęcenie
                nigdy nie dopada.

                Pozdrawiam
                • mikolajek10 Re: Czy jest coś czego się boicie? /zawodowo/ 20.01.05, 01:46
                  Ja obecnie pracuję na etacie, dokładnie 1/2 etatu w szkole. Uczę plastyki.
                  Lubię bardzo zajęcia, na których powstają ciekawe, twórcze prace. Czuję wtedy
                  jakiś sens wykonywania tego zawodu. Ale to tylko cząstka tego co ta praca ze
                  sobą przynosi. Szkołę omotała biurokracja, tzw. awans zawodowy nauczyciela
                  powoduje, że niejednokrotnie ważniejsze są zaświadczenia o kolejnych kursach i
                  szkoleniach niż to co się naprawdę robi. Nie mówiąc już o zarobkach... Ja mając
                  studia i studia podyplomowe zarabiam (1/2 etatu + kółko + dodatek motywacyjny)
                  nieco ponad 600 zł!!! Atmosfera też nie jest ciekawa.

                  Ale nie chcę się tu rozpisywać o szkole i narzekać. Do czego zmierzam? Zanim
                  wróciłam do pracy w szkole przez kilka lat prowadziłam własną działalność. I
                  wiem, że to uskrzydla! Teraz czekam tylko aż mój maluszek podrośnie i zamierzam
                  znowu zacząć pracować na własny rachunek. To pozwala spełnić własne marzenia, a
                  cóż może być cenniejszego?

                  Właśnie przeczytałam pytanie wyjściowe (czego się boję zawodowo) i
                  stwierdziłam, że pisałam trochę nie na temat. Ale myślę, że coś czego
                  najbardziej należy się bać to aby nie popaść w stagnację, aby nasze życie
                  zawodowe nie stało się monotonne i nudne prowadząc w konsekwencji do
                  frustracji. Zawsze się tego właśnie bałam.

                  Życzę Wam wszystkim (i sobie) skrzydeł!!!

                  Beatko! Przeczytałam gdzieś o twoich marzeniach o klubie fitness. Ja marzyłam
                  kiedyś o takim klubie dla kobiet, w którym mogłyby one iść na kawę, pogadać,
                  poćwiczyć, iść do fryzjera itd. W tym czasie ich dzieci miałyby zapewnioną
                  opiekę i fajną zabawę. Co ty na to?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka