Pokłóciłam się z koleżanką z pracy

25.01.05, 12:57
Przed chwilą. Nienawidzę tego, że jestem taka miękka, i jak to określił mój
kolega - po fakcie - daję się. Ale jak przychodzi już co do czego, to tak się
denerwuję, że z tych emocji zapominam wszystkie fakty. Nie pamiętam, dlaczego
byłam taka wściekła, nie potrafię udowodnić jej winy, eh. A ona się na mnie
najprościej w świecie wyżyła, krzycząc. Beznadzieja, mówię wam. I ona i ja ;)
    • beciaw77 Re: Pokłóciłam się z koleżanką z pracy 25.01.05, 13:12
      mam to za soba-nie odzywamy się do siebie juz miesiąc (tylko formalnie i
      słuzbowo gadamy)
      Ona zarzuciła mi tyle przykrych rzeczy że myslałam że ją strzelę ale opanowałam
      sie i odcięłam tylko ze raczej jej hormony szaleja i powinna sobie urodzić to
      jej przejdzie;-)!
      Bezpodstawne oskarżenia bola-ale najczesciej dyktowane sa ludzką zazdrościa!
      Nie przejmuj się- sa na świecie rzeczy ważne i wazniejsze sa też mało ważne...
      Uspokój się i pomysl czy warto się tak szarpać? Po co? Szkoda zdrowia!
      Usmiechnij się!!!
    • i.r Re: Pokłóciłam się z koleżanką z pracy 25.01.05, 21:16
      oooo.
      Ja się nie klóce, potrafię za to zaleźć za skórę (jeden ze znajomych mówi o
      mnie "kajman zabójca" czyz nie uroczo???)
      Dla mnie krzyk i klótnia to dowód na brak argumentów i slaby charakter.
      Krzykacza omiatam spojrzeniem pelnym litości/wzgardy/poblazania. Troszke
      teatralnie wydymam usteczka, wychodzę itp. Ogólnie pokazuje, że mam te teksty
      gdzieś i szczerze mówiąc.... tak zazwyczaj jest :). Nie przejmuję sie
      osobami,które nie wnosza do mojego zycia niczego konstruktywnego, ktorych
      nieobecnosc jest dla mnie malo zauwazalna.
      Tak jest lzej. Nie mozna sie wszystkim i wszystkimi przejmowac.
      mamaemilii, kochana, a niby kim ta kolezanka jest, zeby sie tak przejmowac?
      phi. (tu: prosze nie myslec, ze nie szanuje ludzi... ja mam taki sposob na
      krzykaczy i pieniaczy)
      papa
    • madziki Re: Pokłóciłam się z koleżanką z pracy 26.01.05, 09:44
      Ja też pokłóciłam się swego czasu dość ostro z koleżanką. Zbierało to się dość
      długo, aż w końcu wybuchło. Akurat byłam wtedy na początku pierwszej ciąży,
      jeszcze nie wiedząc o tym i pewnie dlatego emocje się we mnie rozszalały. W
      efekcie nie odzywamy się po dziś dzień, jedynie bardzo formalnie, służbowo jak
      już jesteśmy zmuszone do tego.
      W moim przypadku dodatkowo to nie była tylko koleżanka z pracy, a jeszcze ze
      studiów, której nieco pomogłam w przyjęciu do tej pracy. Nie chce się
      rozpisywać na ten temat, bo nie o tym wątek.
    • olab1 Re: Pokłóciłam się z koleżanką z pracy 26.01.05, 10:27
      MIałam dość wysłuchiwania co rano, jak to moja koleżanka musi zobaczyć, kto
      obok niej zaparkował, bo jak jej poobciera auto, to dopiero zobaczy; miałam
      dość ciągłego szukania spisku i słuchania, kto to znów jest przeciwko niej;
      wysłuchiwania o szpiegowanie i wiele jeszcze innych rzeczy.
      Miarka się przebrała, kiedy z czystej grzeczności zapytałam ją, jak poszło jej
      córece na egzaminach wstępnych i usłyszałam, (nie dała mi nawet dokończyć
      zdania) że jak ktoś ją zapyta o sprawy rodzinne to nakopie do tyłka (wersja
      ocenzurowana). Powiedziałam jej to wszystko, co leżalo mi od dawna na sercu i
      zostałam sprowadzona do parteru. Stek wykleństw i oszczerstw, gdzie zdanie o
      złym wychowaniu było najmniej drastyczne. Kobieta 50 letnia i tak małe puczucie
      własnej wartości - było to smutne, bo moja mam jest w podobnym wieku a sposób
      oceny świata zgoła różny.
      Od tego czasu, a minęły prawie dwa lata, w czasie których urodziłam dziecko i
      wróciłam do pracy, rozmawiamy, ale to już nie to samo, co kiedyś. Wyczuwa się
      dystans. Czy jest mi żal, czy jest mi przykro? Nie, na takich ludzi, którzy nic
      nie wnoszą do mojego życia szkoda mi czasu. A ją muszę znosić, bo siedzimy
      razem w pokoju. Tego, co było nigdy nie zapomnę, to dowód, jak nisko może
      człowiek upaść, w dodaktu sama sobie zaszkodziła - chodziła obrażona na cały
      świat, zaciśnięta szczęka, pioruny w oczach - potem zachorowała na
      nadciśnienie. Sama sobie winna...
    • mamaemilii Re: Pokłóciłam się z koleżanką z pracy 26.01.05, 16:00
      Dziekuje za wszystkie slowa pocieszenia :) Fakt, nie ma sie co przejmowac, ale
      my faktycznie musimy ze soba wspolpracowac i wzajemny szacunek by sie przydal.
      Dzisiaj rozmawiamy zupelnie normalnie, a i zaangazowanie kolezanki w nasze
      sprawy sie zwiekszylo. Oby to byl dobry znak. A zaraz ide na urlop i w ogole
      odpoczne sobie od spraw pracowych.
      Bede za Wami tesknic :) bo w domu nie mam internetu.
Pełna wersja