no i mój mąż stracił prace..

05.04.05, 13:14
Właśnie do mnie zadzwonił.. powiedział ze skończył się u niego w pracy sezon
i nie przedłużyli mu umowy.. (mimo iż obiecywali).. I cały ciężar utrzymania
rodziny spadł na mnie.. Mimo iż nie zarabiał za dużo ( bo większość czasu
spędzał z Anką i pracował ze 2 razy w tygodniu) to jednak zawsze to 600
złotych to było coś.. a teraz bez tego zastrzyku finansowego.. jednak nie o
pienądze chodzi.. Jak wracałam do pracy( bo jednak zawsze ja więcej
zarabiałam) to mężyk się cieszył - jaki on dzielny i pracuje i dzieckiem się
zajmuje.. A pracę miał bardzo fajną - kochał to co robił.. I chyba bardzo
poprawiała mu samopoczucie .. JAk to facet - pewnie teraz będzie mu ciężko
znieść myśl że jest na całkowitym utrzymaniu żony..
pocieszcie, podpowiedzcie..
Aga
    • plathess Re: no i mój mąż stracił prace.. 05.04.05, 13:38
      ZACHOWUJ SIĘ NORMALNIE A NIE BĘDZIE ŹLE. MOŻESZ MU UŚWIADOMIĆ, ŻE ŻYJEMY W NICO
      INNTM ŚWIECIE NIŻ BYŁ STO LAT TEMU. NO I - PARTNERSTWO. SKORO KOBIETA MOŻE
      ZAJMOWAĆ SIĘ DZIECKIEM, DOMEM I NIE PRACOWAĆ ZAWODOWO, TO MĘŻCZYZNA T E Ż.
      DLACZEGO MIAŁBY BYĆ GORSZY? TYLKO DLATEGO ŻE JEST FACETEM? KOBIETA MOŻE PRACOWAĆ
      ALE NIE MUSI? OK. ALE: FACET TEŻ! MÓW MU TO JAK WSPANIAŁYM JEST OJCEM, JAK WIELE
      ZNACZY DLA CIEBIE, EW. POSTARAJ SIĘ ZARABIAĆ JESZCZE WIĘCEJ, ŻEBY NIE CZUŁ SIĘ
      WINNY. ZACHOWUJ SIĘ TAK, JAK KAŻDY FACET M U S I W POLSCE, A BĘDZIE DOBRZE.
    • husasia Re: no i mój mąż stracił prace.. 05.04.05, 13:41
      Prostych odpowiedzi i rad chyba nie ma. Z pewnością dla was obojga jest to
      przykra sytuacja. Każdy, zarówno mężczyzna, jak i kobieta, przeżywa fakt utraty
      pracy. Z pewnością twój mąż będzie teraz bardziej drażliwy, nerwowy. Będzie to
      wymagało od Ciebie sporo cierpliwości i wyrozumiałości. Nie bagatelizuj jego
      sytuacji, nie mów "i tak nie zarabiałeś dużo, to były tylko dwa dni" Z drugiej
      strony nie rozpaczaj i nie kreśl czarnych scenariuszy, nie goń go też od jutra
      do szukania nowej pracy chyba, że sam tak zechce. Pokaż, że go rozumiesz, tak
      jak tu napisałaś, że wiesz jak ważna była dla niego praca, jak dużo przynosiła
      mu radości. Plusem dla mnie jest to, że do tej pory i tak dużo czasu poswięcał
      opiece nad Anią i czerpał z tego satysfakcję więc nie będzie to dla niego nowa
      rola i "degradacja". Z pewnością nie będzie się też w domu nudził i nie
      wiedział co zrobić z czasem. A może okaże się, że szybko znajdzie sobie jakieś
      nowe, jeszcze lepsze zajęcie?
      • agamamaani Re: no i mój mąż stracił prace.. 05.04.05, 13:48
        no właśnie tak myślałam.. nie mam zamiaru go zaganiac do szukania nowej pracy a
        i jest najlepszym tatusiem kurem domowym na świecie.. i wie o tym
        doskonale...I nie muszę mu tego ciągle powtarzać.. A i tak dużo razy mówię..
        ale myślę, że zal mu będzie troszkę, bo lubił tamta pracę, była dla niego
        odskocznią od codziennych domowych obowiązków.. No cóż jutro Wam opiszę..
        Aga
        • izka2609 Re: no i mój mąż stracił prace.. 05.04.05, 14:52
          Mój mąż stracił pracę prawie dwa lata temu.Modsza córka miała 6 m-cy więc ja po
          macierzyńskim,który mi się właśnie kończył wróciłam do pracy i od tego czsu on
          zajmuje się domem i dzieckiem.Jeszcze w międzyczsie się przeprowadzalismy,
          kolejne problemy i koszty ale dalismy radę.My jesteśmy w nieco gorszej sytuacji
          bo u mnie w pracy zarobki drastycznie spadły,ciągle nam na coś brakuje,długów
          koszmarnie dużo i mnóstwo problemów osobistych.Na razie trzymamy się,nie wiem
          jednak jak długo jeszcze.Teraz czekają z bratem na odpowiedż aż z 4 miejsc aby
          wyjechać do pracy za granicę.W naszym mieście o pracę jest bardzo
          trudno(mieszkamy w Lublinie).Jesteśmy najbiedniejszy regionem UE.Mój mąż już
          przyzwyczaił się że jest na moim utrzymaniu , chociaż bardzo marzy o pracy.Nigdy
          nie miałam do niego pretensji o brak pracy,podtrzymuje go cały czas na duchu że
          ten ciężki okres minie(chociaż samam przestaję w to wierzyć),mówię mu jak bardzo
          go kocham,jaka jestem dumna że tak dobrze sprawdza się w opiece nad dzieckiem i
          prowadzeniu domu itd.Wiem jak się czujesz i wiem też że nie będzie wam
          psychicznie na początku łatwo , ale z czasem wszystko się ułoży.Trzymam kciuki.Iza
          • plathess Re: no i mój mąż stracił prace.. 05.04.05, 16:51
            izka2609 napisała:

            > Mój mąż stracił pracę prawie dwa lata temu.Modsza córka miała 6 m-cy więc ja po
            > macierzyńskim,który mi się właśnie kończył wróciłam do pracy i od tego czsu on
            > zajmuje się domem i dzieckiem.Jeszcze w międzyczsie się przeprowadzalismy,
            > kolejne problemy i koszty ale dalismy radę.My jesteśmy w nieco gorszej sytuacji
            > bo u mnie w pracy zarobki drastycznie spadły,ciągle nam na coś brakuje,długów
            > koszmarnie dużo i mnóstwo problemów osobistych.Na razie trzymamy się,nie wiem
            > jednak jak długo jeszcze.Teraz czekają z bratem na odpowiedż aż z 4 miejsc aby
            > wyjechać do pracy za granicę.W naszym mieście o pracę jest bardzo
            > trudno(mieszkamy w Lublinie).Jesteśmy najbiedniejszy regionem UE.Mój mąż już
            > przyzwyczaił się że jest na moim utrzymaniu , chociaż bardzo marzy o pracy.Nigd
            > y
            > nie miałam do niego pretensji o brak pracy,podtrzymuje go cały czas na duchu że
            > ten ciężki okres minie(chociaż samam przestaję w to wierzyć),mówię mu jak bardz
            > o
            > go kocham,jaka jestem dumna że tak dobrze sprawdza się w opiece nad dzieckiem i
            > prowadzeniu domu itd.Wiem jak się czujesz i wiem też że nie będzie wam
            > psychicznie na początku łatwo , ale z czasem wszystko się ułoży.Trzymam kciuki.
            > Iza

            PROBLEM I NIERÓWNOŚĆ CAŁA W TYM, ŻE KOBIETA MOŻE SIEDZIEĆ W DOMU I WARA OD
            PRZYSRYWANIA JEJ, ŻE NIE ZARABIA, NATOMIAST FACETA TRZEBA WSPIERAĆ,
            USPRAWIEDLIWIAĆ (NIE MA PRACY W REJONIE ITD.) PLUSEM MA BYĆ TO, ŻE ZAJMUJE SIĘ
            DZIECKIEM.

            A MOŻE BY TAK GO ZOSTAWIĆ W TYM DOMU? UTRZYAMANIE DOMU DOŻYWOTNIO ZRZUCIĆ NA
            BARKI KOBIETY, PARTNERA ŻYCIOWEGO W NIE MNIEJSZYM NIŻ FACET ODPOWIEDZIALNEGO ZA
            DOBROBYT RODZINY.

            TAK DLA ODMIANY, CO?

            TYLE KOBIET KWITNIE W DOMACH I JEST OK, WIĘC?....

            DO DZIEŁA W IMIĘ RÓWNOŚCI PŁCI!!!!!!!!!!
            • izka2609 Re: no i mój mąż stracił prace.. 05.04.05, 17:07
              Masz rację.Jest to bardzo duży plus i mój mąż się tego nie wstydzi.Problem w tym
              że on bardzo chce pracować ponieważ widzi ile mnie kosztuje wysiłku samotne
              utrzymywanie domu.To nie chodzi o to czy trzeba go dowartościwywać czy nie.On po
              prostu zdaje sobie sprawę z sytuacji.Ponieważ już w styczniu miał wyjechaźć do
              pracy(w międzyczasie łapał jakieś dorywcze)nasza córka chodzi do żłobka i bardzo
              to lubi.Natomist mąż w tej sytuacji siedzi bezczynnie(nie licząc domowych
              obowiązków) więc nie ma się co dziwić że go zaczyna nosić.Ja go wcale nie
              usprawiedliwiam.Przez te 2 lata napiasł tyle CV ,że możnaby zrobić z tego
              książkę,nachodził się tyle,że miał odciski na nogach.Niestety pracy nie
              znalazł.Każdy by się wreszcie załamał taką bezsilnością.
              • plathess Re:PIĘKNE SŁOWA: SIEDZI BEZCZYNNIE NIE LICZĄC OBOW 05.04.05, 17:48
                izka2609 napisała:

                > Masz rację.Jest to bardzo duży plus i mój mąż się tego nie wstydzi.Problem w ty
                > m
                > że on bardzo chce pracować ponieważ widzi ile mnie kosztuje wysiłku samotne
                > utrzymywanie domu.

                SZKODA, ZE TYLE KOBIET ZRZUCAJACYCH ZARABIANIE NA DOM NA SWOICH MĘŻÓW NIE WIDZI
                TEGO CIĘŻARU ALBO ZWYCZAJNIE OBARCZA ICH TYM. I DO TEGO DOGRYZA, ŻE SĄ TACY
                BEZNADZIEJNI, BO TEN ZARABIA TYLE WIĘCEJ NIŻ TY.


                .Natomist mąż w tej sytuacji siedzi bezczynnie(nie licząc domowych
                > obowiązków)


                NO PIĘKNIE - SIEDZI BEZCZYNNIE! TO ZOSTAŁO ŚWIETNIE NAPISANE. SAM ZNAM
                PRZYNAJMNIEJ 8-9 KOBIET W TAKIEJ SYTUACJI: DZIECKO DO PRZEDSZKOLA, SZKOŁY (NP.
                LICEUM) A ONA CO??? oNA, TA KOBIETA DOMOWA, CIĘŻKO PRACUJE.
                TYM KUROM DOMOWYM BYŚ POWIEDZIAŁA,ŻE ZACYTUJĘ CIĘ "SIEDZI BEZCZYNNIE (NIE LICZĄC
                DOMOWYCH OBOWIĄZKÓW) TO GWARANTUJĘ, ŻE POŁOWA Z NICH ROZSZARPAŁABY CIĘ ZA TE
                SŁOWA!!!!!!!! BO ONE OCZYWIŚCIE CIĘZKO PRACUJĄ. PRACA ICH POLEGA NA PALENIU
                FAJEK, PLOTECZKACH, Z NUDÓW MYCIA OKIEN DWA RAZY W TYGODNIU I MÓWIENIU, JAKĄ
                MOGŁYBY ROBIĆ KARIERĘ SPRZEDAWCZYŃ, KRAWCOWYCH, SPRZĄTACZEK ITD. (PODAJĘ ZGODNIE
                Z ICH WYKSZTAŁCENIEM).
                • izka2609 Re:PIĘKNE SŁOWA: SIEDZI BEZCZYNNIE NIE LICZĄC OBO 05.04.05, 18:00
                  Nie mam siły z tobą już dyskutować.Jeśl nie rozumiesz o co mi chodzi to twój
                  proble.Ja wiem że mój mąż chce pracować , ale taka sytuacja jak teraz wcale nie
                  powoduje że czuje się gorszy.Każdy zarówno kobieta jak i męzczyzna chce
                  pracować.Zanim stracił pracę to na prawde ciężko pracował i nie wymigiwał się od
                  obowiązków domowych.jeśli tego nie rozumiesz to już nie wiem jak ci to
                  wytłumaczyć.Nie chcę go zdegradować do roli" kury do mowej" tak jak i on nigdy
                  nie chciał tego dla mnie.Oboje lubimy pracować.Może któraś weźmie mnie w obronę
                  bo już nie mam siły odpierać tych idiotycznych ataków.
                  • mikolajek10 Re:PIĘKNE SŁOWA: SIEDZI BEZCZYNNIE NIE LICZĄC OBO 05.04.05, 19:35
                    Iza, nie ma co dyskutować, bo osoba, która to pisze jest agresywna w swoich
                    wypowiedziach i nie wykazuje chęci zrozumienia innego człowieka.
                    • izka2609 Re:PIĘKNE SŁOWA: SIEDZI BEZCZYNNIE NIE LICZĄC OBO 05.04.05, 19:40
                      Cieszę się że to napisłaś bo już miałam wrażenie że może moje wypowiedzi
                      faktycznie są takie idiotyczne i robię z siebie idiotkę.
                  • plathess Re:PIĘKNE SŁOWA: SIEDZI BEZCZYNNIE NIE LICZĄC OBO 05.04.05, 23:14
                    Każdy zarówno kobieta jak i męzczyzna chce
                    > pracować.
                    • agabu do plathess 06.04.05, 10:27
                      plathess,
                      - po pierwsze ciesze sie, ze przestales/przestalas krzyczec, bo uszy puchly (i
                      od tresci i od formy)
                      - po drugie - czy uwazasz, ze krzyczenie na kogos, ze ma brudne buty, jak on
                      sie zali, ze zgubil ksiazke, rozwiaze jego problem? (a taki wlasnie jest
                      stosunek problemu zawartego w temacie do Twojej odpowiedzi)
                      - po trzecie, jeżeli dziewczyna ma problem, a Tobie wydaje sie, ze nasz rade -
                      super, przekaz te rade, jak nie - to nie klap dziobem
                      - jak Ty masz problem - to zaloz osobny watek, tu, albo gdziekolwiek indziej
                      - forum jest dla bardzo konkretnych uzytkowniczek - dla mam pracujacych,
                      umknelo Ci to?

                      • agamamaani Re: do plathess 06.04.05, 10:43
                        a ja tam popieram plathes.. może nie w formie wypowiedzi co w treści.. znam
                        kobitkę, która nieperacując oddała 6 miesięcznego syna do żłobka bo
                        przeszkadzał jej telewizję oglądać ;-0
                        Ale nie chcę uogólniać.. Jest masa kobiet i takich co chcą pracować masa takich
                        co muszą.. Z facetami jest tak samo..
                        szkoda tylko że ta dyskusja rozpoczęła się w moim watku..
                        Mój mąż wcale się nie załamał, powiedział zę może to okazja do rozpoczęcia
                        własnego biznesu..
                        Aga
                        • husasia Re: do plathess 07.04.05, 08:52
                          No i super, gratuluję męża - z tego co piszesz to fajny z niego facet :)). Jak
                          założy firmę i będzie mu się powodziło to okaże się, że zwolnienie z pracy było
                          całkiem dobrą rzeczą, szansą a nie dramatem. No to teraz trzymam kciuki żeby
                          się wam udało.
                      • plathess Re: do plathess 07.04.05, 14:47
                        agabu napisała:

                        > plathess,
                        > - po pierwsze ciesze sie, ze przestales/przestalas krzyczec, bo uszy puchly (i
                        > od tresci i od formy)
                        > - po drugie - czy uwazasz, ze krzyczenie na kogos, ze ma brudne buty, jak on
                        > sie zali, ze zgubil ksiazke, rozwiaze jego problem? (a taki wlasnie jest
                        > stosunek problemu zawartego w temacie do Twojej odpowiedzi)
                        > - po trzecie, jeżeli dziewczyna ma problem, a Tobie wydaje sie, ze nasz rade -
                        > super, przekaz te rade, jak nie - to nie klap dziobem
                        > - jak Ty masz problem - to zaloz osobny watek, tu, albo gdziekolwiek indziej
                        > - forum jest dla bardzo konkretnych uzytkowniczek - dla mam pracujacych,
                        > umknelo Ci to?
                        >
                        STARAM SIĘ NIE KŁAPAĆ DZIOBEM, JAK TO ZABAWNIE UJEŁAŚ.
                        ODNOŚNIE TEGO, ŻE TO FORUM JEST DLA MAM PRACUJĄCYCH - NIE ODBIERA TO CHYBA ANI
                        PRAWA ANI TYM BARDZIEJ SENSOWNOŚCI, BY WYPOWIADALI SIĘ RÓWNIEŻ LUDZIE NIE BĘDĄCY
                        MAMAMI PRACUJĄCYMI? INNE SPOJRZENIE NA PROBLEM CZASAMI POMAGA, UWIERZ MI :-)
                        • izka2609 Re: do plathess 07.04.05, 14:52
                          Nie musisz ciągle cytować wypowiedzi innych osób.Można je przeczytać samodzielnie.
    • linduszka Re: no i mój mąż stracił prace.. 07.04.05, 15:07

      hm. a mój mąż naprawdę SIEDZI BEZCZYNNIE. nie licząc doglądania córeczki żeby
      sobie krzywdy nie zrobiła.

      ja w pracy, on w domu.

      on w domu robi tylko bałagan. nie umie sprzątać, za to bałagan robi piękny. nie
      umie włączyć odkurzacza. nie umie uczyć naczyń, nie chce mu sie gotować.
      GRRRRRRR !!!!!!!!!!

      więc ja po powrocie do domu muszę zacząć "zajmować się całym domem" dodatkowo
      jescze, do pensji.... dajcie spokój...

      facet POWINIEN PRACOWAĆ CIĘŻKO poza domem, bo inaczej jest zupełnie do d**y :-)
      • linduszka Re: no i mój mąż stracił prace.. 07.04.05, 15:11

        oczywiście NIE WSZYSCY faceci :-)
        na pewno zdarzają się pożyteczne egzemplarze....
        • agamamaani Re: no i mój mąż stracił prace.. 07.04.05, 15:37
          ja swojego uważam za bardzo pożyteczny egzemplarz ;-)
          mi zostaje tylko pranie i prasowanie, bo on tego po prostu nie cierpi.. A jak
          już mu pozwoliłam kiedyś zrobić pranie to się skończyło fatalnie dla naszych
          ubrań :-)
          Poza tym ma wiele różny ch HObby, które powodują iż nie jest wogóle
          pantoflarzem.. a to że umie zajmować się domem nie ujmuje mu męskości ani
          troche //Wprost przeciwnie.. jest bardzo męski.. mniam,.. już za nim tęsknie
    • 9.37pm Re: no i mój mąż stracił prace.. 08.04.05, 00:04
      agamamaani napisała:

      > Właśnie do mnie zadzwonił.. powiedział ze skończył się u niego w pracy sezon
      > i nie przedłużyli mu umowy.. (mimo iż obiecywali).. I cały ciężar utrzymania
      > rodziny spadł na mnie.. Mimo iż nie zarabiał za dużo ( bo większość czasu
      > spędzał z Anką i pracował ze 2 razy w tygodniu) to jednak zawsze to 600
      > złotych to było coś.. a teraz bez tego zastrzyku finansowego.. jednak nie o
      > pienądze chodzi.. Jak wracałam do pracy( bo jednak zawsze ja więcej
      > zarabiałam) to mężyk się cieszył - jaki on dzielny i pracuje i dzieckiem się
      > zajmuje.. A pracę miał bardzo fajną - kochał to co robił.. I chyba bardzo
      > poprawiała mu samopoczucie .. JAk to facet - pewnie teraz będzie mu ciężko
      > znieść myśl że jest na całkowitym utrzymaniu żony..
      > pocieszcie, podpowiedzcie..
      > Aga
      ?


      ?
Pełna wersja