Nasze najtrudniejsze momenty w pracy

11.05.05, 16:08
Jeden z najtrudniejszych momentow w pracy dopadl mnie dzisiaj. Kiedy zdalam
sobie sprawe, ze bardzo trudno bedzie mi pogodzic prace, ktora naprawde lubie
z wynajeciem opiekunki. Znaczy, nie oplaca mi sie. A tak bardzo nie
chcialabym stad odchodzic. Mimo tej marnej pensji, bo przynajmniej robie to
co lubie.
Kurcze.
A moze Wy tez mialyscie/macie trudna sytuacje w pracy, spowodowana tym, ze
jestescie i mami i kobietami pracujacymi... Moze chcecie o tym opowiedziec :)
    • pentera Re: Nasze najtrudniejsze momenty w pracy 11.05.05, 19:38
      Kiedy studiowałam odbywałam praktykę miesięczną w jednym z portali
      internetowych. Po dwóch tyg. usłyszałam, że bardzo możliwe, że zatrudnią mnie
      na okres wakacji. Najzwyczajniej się napaliłam na tę pracę :), bo podobała mi
      się atmosfera i to co tam robiłam, czyli głównie wywiady z politykami, a może
      takie miniwywiady. Miałam wtedy 23 lata i kiedy rozmawiałam z Oleksym,
      Jaruzelskim, Durczokiem, czułam się jak Monika Olejnik:))))Ja wiem, że jestem
      typem osoby, która woli pracować za małe pieniądze i czerpać z tego radość,
      satysfakcję, niż robić coś, co kompletnie mnie nie interesuje...
    • beata32 Re: Nasze najtrudniejsze momenty w pracy 12.05.05, 02:48
      a rozważałaś żłobek lub pomoc kogoś z rodziny lub choćby jakoś zatrudnienie
      opiekunki w mniejszym wymiarze godzin i pomoc kogoś z rodziny

      wiem, że też bywa praktykowane że inne mamy mające własne małe dzieci biorą
      jeszcze dziecko do opieki - wtedy napewno stawka za opiekę jest niższa

      ale jedno wydaje mi się, że praca powinna się na tyle opłacać, że pensje na
      opiekunkę i dojazdy wystarcza i jeszcze coś Ci zostaje
      • mamaemilii Re: Nasze najtrudniejsze momenty w pracy 12.05.05, 08:32
        Dzięki, Beata :) Wszystko o czym piszesz już rozważałam, a dodatkowo sytuacja
        zmienia się jak w kalejdoskopie. Codziennie okazuje się, że zatrudniam
        opiekunkę na inny wymiar etatu :) No, ale to wiąże się z niezdecydowaniem mojej
        mamy, która opiekuje się Emilką. W każdym razie wczoraj okazało się, że jednak
        może dam radę, bo opiekunka może pracować na pół etatu. Drugie pół nadal
        będzie "ciągnąć" mama.
        Eh, trzymajcie kciuki za mnie, żeby to się jakoś poukładało.
        A poza tym, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Czyż nie tak?
        • monika121975 Re: Nasze najtrudniejsze momenty w pracy 12.05.05, 10:15
          Dla mnie najtrudniejszym momentem w pracy jest godzina przed wyjściem, kiedy to
          mój cudowny szef zawala mnie robotą ( w ciągu dnia zbijam bąki a on lata i
          załatwia różne sprawy).
          Czasem ciężko jest powiedzieć - idę, bo mnie dziecko potrzebuje. Praca jest
          ważna, ale dziecko ważniejsze :)
    • azonka1 Re: Nasze najtrudniejsze momenty w pracy 13.05.05, 09:18
      Takie momenty bywają i też stoję przed dylematem czy nie zrezygnować z pracy
      którą bardzo lubie i bez której wariuję. Dałam moją córcię do przedszkola jak
      tylko była okazja, a ponieważ jestem prawie cały czas sama, mała przychodziła
      do przedszkola jako pierwsza i wychodziła prawie na końcu. Patrzono na mnie jak
      na kata, ale nie było źle, Aga uwielbiała przedszkole :-)). Teraz kiedy
      chwilowo tata jest w domu też prosi żebym budziła ją wcześniej i odprowadzała,
      bo jak odprowadza ją później tata to nie ma wystarczająco dużo czasu na
      zabawę :-O. Nie zdecydowałam się na żłobek dla synka, ale od września też idzie
      do przedszkola. Teraz opiekuje się nim moja mama, a ja mam trochę wyrzutów
      sumienia. Pracuję na 3/4 etatu ale to się skończy i nie wiem czy poprostu,
      fizycznie podołam oddawaniu i odbieraniu dzici na czas z przedszkola i szkoły.
      Nie będzie nikogo do pomocy (moja mama teraz mieszka z nami przez tydzień bo
      codzienne dojazdy nie wchodzą w grę). Pomyśl o przedszkolu, to nie jest taka
      zła instytucja.
    • i.r Re: Nasze najtrudniejsze momenty w pracy 14.05.05, 13:29
      Wyruwałam sobie zyły w tzw. najwiekszej firmie świata i szef mnie awansował. Po
      4 (slownie czterech) dniach wyleciałam z nowego działu, a na moim pierwotnym
      miejscu pracowała już kuzynka szefa. Pod kołderka awansu załatwił jej robotę a
      ja zostałam na totalnym lodzie - bo oczywiście nie było czasu na podpisanie
      umowy. Taka durna byłam!!!!!
      No comments.
    • emilkaq Re: Nasze najtrudniejsze momenty w pracy 16.05.05, 09:57
      Najtrudniejszy moment - lato zeszłego roku, kiedy miałam podobną sytuację jak
      Ty. Moi rodzice juz nie mogli dłuzej się opiekować Mikołajem (mieszkają 200 km
      od nas ) więc snułam dylematy: przedszkole??? opiekunka??? a może druga ciąża i
      na pewnien czas problem z głowy???
      Stanęło na niani i bardzo jestem z tego faktu zadowolona, mimo ze w zależnosci
      od premii, oddaję jej czasem 1\3 a czasem blisko połowę pensji.
      Mamoemilii myślę, że opcja pół etatu niania, a pół babcia jest świetnym
      wyjściem o ile babci też to odpowiada.
      Trzymaj się:)
Pełna wersja