mamaemilii
14.06.05, 08:57
Witam serdecznie, bo nie miałam wcześniej okazji. Od wczoraj jestem w pracy,
po dwutygodniowym urlopie. I muszę się z Wami podzielić moimi (niezbyt
głębokimi) przemyśleniami na temat urlopu z dzieckiem.
Po pierwsze: taki urlop z dwulatkiem, nad morzem - to gorsze, niż chodzenie
do pracy. Chyba nigdy nie czułam się tak "zapracowana" od czasu powrotu do
pracy. Emilka okazała się być moim najgorszym szefem: ciągle czegoś wymagała
i chciała, ciągle musiałam na nią uważać, wciąż musiałam się kontrolować (np.
ze słownictwem) ;) Tak że, kurczę, nie odpoczęłam sobie. Nic a nic. Choć
oczywiście, nie żałuję czasu spędzonego z córką i mężem, to jednak nigdy bym
nie przypuszczała, że będzie to takie męczące.
Po drugie: w przyszłym roku (obiecałam sobie), jadę choćby na tydzień bez
niej. A co tam. Nacieszyć się mężem i życiem, i wyspać się, wyspać. I może
jeszcze w miejsce, gdzie wszystko będzie zaplanowane, zorganizowane i podane
do stołu. A co sobie będę żałować :)
A jak wyglądają Wasze urlopy?