urlop z dzieckiem = ciężka praca ;)

14.06.05, 08:57
Witam serdecznie, bo nie miałam wcześniej okazji. Od wczoraj jestem w pracy,
po dwutygodniowym urlopie. I muszę się z Wami podzielić moimi (niezbyt
głębokimi) przemyśleniami na temat urlopu z dzieckiem.
Po pierwsze: taki urlop z dwulatkiem, nad morzem - to gorsze, niż chodzenie
do pracy. Chyba nigdy nie czułam się tak "zapracowana" od czasu powrotu do
pracy. Emilka okazała się być moim najgorszym szefem: ciągle czegoś wymagała
i chciała, ciągle musiałam na nią uważać, wciąż musiałam się kontrolować (np.
ze słownictwem) ;) Tak że, kurczę, nie odpoczęłam sobie. Nic a nic. Choć
oczywiście, nie żałuję czasu spędzonego z córką i mężem, to jednak nigdy bym
nie przypuszczała, że będzie to takie męczące.
Po drugie: w przyszłym roku (obiecałam sobie), jadę choćby na tydzień bez
niej. A co tam. Nacieszyć się mężem i życiem, i wyspać się, wyspać. I może
jeszcze w miejsce, gdzie wszystko będzie zaplanowane, zorganizowane i podane
do stołu. A co sobie będę żałować :)

A jak wyglądają Wasze urlopy?
    • bekad Re: urlop z dzieckiem = ciężka praca ;) 14.06.05, 09:59
      Jak w ubiegłym roku byłam z Weroniką nad morzem, to ona nie miała jeszzce roku
      i sama nie chodziła. Troche bałam się tego wyjazdu, ale okazało sie że to były
      jedne z lepszych wakacji. No ale moze to dlatego,ze dziecko było jeszcze małe,
      nie chodził, nie mówilo, dużo spało w ciągu dnia. Nie była jakaś szczególnie
      marudna. I udało sie nam wszystkim wypocząć.
      W tym roku wybieramy się nad jeziora. Ale już z dwulatką, która biega, zaczyna
      więcej mówić, wymaga większego zainteresowania i uwagi rodziców. Zastanawiam
      się więc, czy podobnie jak rok temu uda nam sie wypocząć. Najbardziej przeraża
      mnie połączenie dziecko + woda. Przecież będę musiała non stop trzymac ja za
      rączkę, zeby mi nie uciekła do jeziora. Z przerażeniem myslę, co mogłoby się
      stać, gdybym na chwilę straciła ją z oczu. Chyba kupie jej takie szelki -
      smycz i przywiąże ją sobie do nogi;-)
      A najbardziej cieszę się na to, ze w końcu nie będę musiała wymyślać, co na
      obiad, gotować, sprzątać. Tzn. mam nadzieję, ze nie będę, bo dopiero jestem na
      etapie poszukiwania miejsca. Ale wiem, że musi to być takie miejsce, gdzie ktos
      inny będzię robił mi jedzeni, sprzatał itp. A ja będę odpoczywała. No i
      zajmowała się dzieckiem. Ale tego to akurat mi brakuje.
      Podsumowując, z moich dotychczasowych doświadczeń nie wynika jednak, ze urlop z
      dzieckiem to ciężka praca. Mam tylko nadzieję, ze w tym roku nie zmienię
      zdania :-)
    • izabela_741 Re: urlop z dzieckiem = ciężka praca ;) 14.06.05, 10:02
      Witam po urlopie!
      Urlop z małym dzieckiem to faktycznie może być czasami masakra. Ala nam się
      jakoś na razie udaje. Zawsze bierzemy ze sobą dziecko z prostej przyczyny :
      oboje pracujemy więc jest to jedna z nielicznych okazji by być razem.
      Urlop z dzieckiem staramy się zawsze tak zaplanować, żeby jednak odpocząć. Tzn.
      jak chcemy się wyspać to opiekujemy się dzieckiem na zmianę.
      Nawet jak w planach mamy zwiedzanie, to staramy się pamiętać, że młody swój
      rytm ma i co byśmy nie chcieli robić to o 11 MUSI iść spać, bo inaczej nie da
      nam żyć. Dlatego też planujemy zawsze dwie wersje zwiedzania: 1. zobaczymy
      więcej, bo atrakcje przewidziane na ten dzień są też ciekawe dla dziecka ; 2.
      zwiedzanie musi być "przeplecione" zabawą z dzieckiem (nawet pół-dniowym
      pobytem na placu zabaw/w parku wodnym w pobliżu "atrakcji" -chodzi tutaj o
      zwiedzanie typowych miejsc dla dorosłych czyli muzeum czy wystawy).
      W miarę to wszystko działa. Owszem zdarzało się, że młody się "zaciął" i cały
      dzień jęczał i cały dzień spędziliśmy na placu zabaw i z jękołą w parku. Ale że
      z natury nie jęczy bez powodu znaleźliśmy przyczynę i potem było już tylko
      lepiej.
      W sumie w zeszłym roku baardzo dużo zobaczyliśmy z dziekiem i super sobie
      odpoczęliśmy. Natomiast znajomi jak słyszą, że nie zwiedziliśmy muzeum X i Y,
      które były na wyciągnięcie ręki (mały miał dość i chciał biegać po parku) to
      pukają się do dzisiaj po głowie. A ja mam to w nosie. Nie chcę się skupiać na
      tym "co straciłam" przebywając z nim ale na tych fajniejszych chwilach,
      widokac, zapachach, jedzeniu. To przecież urlop. A o muzeum można kupić
      książkę.
      Tylko co by tu wymyślić na ten rok?
      Pozdrawiam po-urlopowo
    • husasia Re: urlop z dzieckiem = ciężka praca ;) 14.06.05, 10:12
      Właśnie zastanawiam się jak zorganizować sobie urlop z moimi urwisami. Chcę je
      wywieźć ze Śląska na dłużej i mąż nie będzie mógł byc ze mną cały czas. Sama z
      dwójką 19-miesiecznych łobuzów... chyba nie wypocznę. Planujemy jednak z dwiema
      dzieciatymi koleżankami wspólny wypad - razem będzie raźniej. Namówiłyśmy też
      jedną bezdzietną aby z nami jechała, o dziwo sie zgodziła - chyba nie wie co ją
      czeka ;).
    • wmk75 Re: urlop z dzieckiem = ciężka praca ;) 14.06.05, 13:42
      My jedziemy pod koniec sierpnia do Rzymu na 4 dni. Oczywiście zwiedzanie będzie
      bardzo intensywne, w dodatku na jeden dzień chcemy wyskoczyć z Rzymu nad morze.
      Nie wiem jak nam się uda to wszystko zobaczyć z prawie 2-latkiem, który
      pokazuje swój charakterek, chodzi tam gdzie sam chce, robi też co chce. Oj,
      chyba będzie ciężko.
      A we wrześniu jak co roku lecimy gdzieś na południe na dwa tygodnie. W zeszłym
      roku bylismy z 10-miesięcznym Tomkiem na Krecie i było suuuuper! To prawda
      trzeba mieć oczy naokoło głowy, pamiętać żeby zabrać jakieś jedzenie, picie na
      drogę itd., w dodatku ten dodatkowy bagaż: wózek, tony zabawek itd. Kiedy
      jeździlismy sami braliśmy plecak a o resztę martwiliśmy się na miejscu.
      Jednak w tej chwili nie wyobrażam jeszcze sobie wyjazdu bez dziecka:)

      Pozdrawiam wakacyjnie:)...a do mojego urlopu jeszcze tyyyyyyyyle czasu.........
      --------------------------------
      Wioletta mama Tomka (1,5 roczku)
      • bekad Re: urlop z dzieckiem = ciężka praca ;) 20.06.05, 09:45
        Dokładnie, ja też nie wyobrażam sobie urlopu bez dziecka.Chyba odkąd mała się
        pojawiła na świecie, taka mysl mi nie przyszła do głowy. Owszem, w czasach
        przedciążowych myslałam, ze tak to będzie wyglądać - dzieci do dziadków a my na
        szalony urlop sami.Teraz jakoś zmieniłam zdanie. Wolę nawet trochę się pomęczyć
        niż zrezygnować z czasu spędzonego z dzieckiem. To chyba przez to, ze pracuję i
        ciągle wydaje mi się, ze mało czasu dziecku poświęcam.
        A teściowie tylko czekają, kiedy zostawimy im dziecko na jakieś dwa tygodnie.I
        bedą mogli robic wszytko po swojemu, bez naszych czujnych spojrzeń i kontroli,
        np karmić słodyczami (a mała alergik) i poić soczkami:-)
        albo raczej :-(
        • pesteczka5 Bekad, 28.06.05, 04:56
          bekad, to jedź nad jezioro z płaskim, płytkim brzegiem. Żyć nie umierać. My
          byliśmy z naszymi synkami, na przykład w ubiegłym roku, 1,5 oraz nieco ponad 3-
          letnim.
          Nie pilnowaliśmy wcale, żeby nie wchodzili do wody, przeciwnie, cały dzień w
          niej siedzieli oraz kursowali z wiadereczkiem tam i z powrotem w wodzie po
          kostki, dłuuugo płytkiej, a my pilnowaliśmy ich oczami z leżaka. Dzieci tak
          szczęśliwe i zajęte, że nawet gazetę dało się czytać (leżak w wodzie obok
          dzieci).

          Nad morzem nieco gorzej, fala, no i więcej ludzi, trzeba intensywnie wlepiać
          oczy w ukochane łebki, ale też nienajgorzej - zakładając, że nie będziemy
          wymagać nierealnego - np. niewchodzenia do morza po zachodzie słońca itp. Więc
          jeśli spacer plażą, to po prostu bluzy i spodnie na przebranie do plecaka i
          już:))
    • monika.dk Re: urlop z dzieckiem = ciężka praca ;) 29.06.05, 19:57
      no to mnie załamałaś!
      ja właśnie mam zamiar wyjechać nad morze z nasza 2-letnią córeczką
      początkowo nie chciałm jechać, bo zdawałam sobie sprawę z tego, ze już sam
      dojazd, jakieś 600 km, bedzie ciężki
      ale mąż mnie przekonał, że zrobimy sobie w połowie drogi postój u rodziny i
      jakoś dojedziemy
      do tej pory mam wątpliwości, czy nie za szybko się zgodziłam
      moja Klaudia to ruchliwe i bardzo absorbujace dziecko, nawet w tej chwili
      wciska mi klawisze klawiatury ...
      obawiam się, że spędze urlop tak jak Ty! bez odpoczynku ...
      ale chcę go spędzić z całą nasza małą rodzinką !
Pełna wersja