Klęska urodzaju

04.10.05, 10:35
Pracuję na pół etatu i jak na razie dobrze mi z tym. A tu niespodziewanie
proponują mi powrót do poprzedniej firmy na cały etat, awans i lepsze
pieniądze. No i niestety sporo pracy (także pewnie po godzinach). Mogę też
połączyć pracę w obu firmach (po pół etatu). No i co ja mam zrobić?!
Wymagałoby to zatrudnienia opiekunki (moja mama nie będzie miała siły, żeby
być z szalonymi dwulatkami całymi dniami). Późne powroty do domu i mało czasu
dla dzieci... Gdyby to było za rok... dzieci już poszłyby do przedszkola. Z
drugiej strony - chyba najwyższy czas się rozwijać a nie stać w miejscu.
Kurcze, sama nie wiem czego chcę.
    • annajustyna Re: Klęska urodzaju 05.10.05, 10:11
      Masz bliznieta? ale zazdroszcze:))). Ja mowie: bierz prace, kto wie, za rok
      moze bedzie redukcja etc. Bedzie oczywiscie strasznie ciezko etc. ja np. od
      stycznia bede bezrobotna, bez wielkich widokow na prace, bo coz zrobi bioedny
      pracodawca, jak zajde??? Pozdrawiam!
    • dolcia31 Re: Klęska urodzaju 07.10.05, 09:45
      Ja też mam bliźniaczki, mają 2 lata i 3 miesiące. Pracuję na cały etat od czasu
      kiedy Dziewczynki skończyły 6 miesięcy. Było bardzo ciężko i miałam mnóstwo
      wyrzutów sumienia(zresztą teraz też mam), że ciągle mnie nie ma, że dzieci
      tęsknią, ze nie widzę postępów w rozwoju itd. Teraz jest trochę lepiej bo
      dziewczynki są bardziej samodzielne i ja jestem mniej zabiegana(po powrocie z
      macierzyńskiego po 3 miesiącach "przesunięto" mnie na niższe stanowisko, "bo
      teraz mam nową rolę mamy")
      U mnie jeśli chodzi o opieke było troche lepiej bo dziewczynki były z dwiema
      babciami naraz. Teraz już są raczej pojedyńczo(mówię o babciach)Ale moja mama
      też narzeka że już nie ma do nich siły, bo teraz sa w okresie buntu dwulatka i
      jej jest trudno rozdzielić bijące sie dzieci. Cóż moja mama nie potrafi
      załagodzić konfliktów i pewnie dlatego mówi że jest cięzko. No ale kazdy jest
      inny i może twoja mama potrafi. Musisz zastanowić się co lepsze :)
      Ja nie żałuję, że pracuję, chociaż mam wyrzuty sumienia, ale w dwie strony,
      czasem dlatego, że nie jestem z dziećmi a czasem, że stoję w miejscu jeśli
      chodzi o mój rozwój zawodowy. Ale z drugiej strony czy kariera daje więcej
      szczęścia? Bo ja wierzę, że jednak RODZINA :)))
    • gaja73 Re: Klęska urodzaju 07.10.05, 10:56
      Ja może z innej strony. Piszesz, że za rok byłoby łatwiej, bo dzieci poszłyby
      do przedszkola. Nie łódź się. Zwykle jak się zaczyna przedszkole, to i
      zaczynają się choroby. Chyba, że jesteś w tym znikomym odsetku szczęśliwych
      mam, których dzieci są niezwykle odporne na wszelkiego rodzaju infekcje
      przechwytywane od innych dzieci. Ja rozpoczęłam pracę, gdy mała miała 13 mies.
      Była z opiekunką, nic nie łapała poza zwykłym katarem, do 3-ego roku życia nie
      znała antybiotyków. Pomyślałam sobie, że, gdy pójdzie do przedszkola, to ja
      rozpocznę studia. No i się zaczęło. Opiekunki już nie było, no bo miało być
      przedszkole. Tym czasem mała bywała w nim ok. jednego tygodnia w stosunku
      miesięcznym. Były nerwy, zmęczenie i wszystko. Koszmar. Moim skromnym zdaniem:
      odkładanie tego typu decyzji tłumacząc się, że gdy zacznie się przedszkole,
      będzie lepiej - jest bez sensu.
      Pozdrawiam:)
      • limet Re: Klęska urodzaju 07.10.05, 12:29
        U nas bylo podobnie jak u Gaji. W zlobku koszmar - chorowala non stop. Teraz w
        przedszkolu tez choruje, ale jestesmy spokojniejsi, bo wtedy dzwonimy po
        dochodzaca opiekunke. Koszt przedszkola, opiekunki, lekarza i lekow jest b.
        duzy. Ale za to my jestesmy spokojniejsi. A Mala po roku jest juz w stanie do 2
        tyg. na 1 mies. wytrzymac w zlobku bez infekcji. Jest lepiej, ale mam nadzieje,
        ze wreszcie zacznie byc dobrze.
    • izabela_741 Re: Klęska urodzaju 07.10.05, 13:30
      Wiesz za malo mam danych ;), zeby doradzic dobrze tzn. nie wiem czy tego chcesz
      (bo np. sie troche nudzisz w firmie i nic ciekawego przed Toba), czy tego
      potrzebujesz (finansowo i rozwojowo) itd. Laczyc prace w 2 firmach bedzie chyba
      trudniej niz zdecydowac sie na jedna z puntu widzenia straty czasu i pieniedzy
      na przejazdy, zmeczenia...
      Przemysl (wypisz sobie) co zyskasz a co stracisz. Co do opieki nad dziecmi to
      zatrudnilabym nianie np. na 1/2 etatu, zeby odciazyc mame i z mysla o
      przyszlosci, bo faktycznie jak dzieci pojda do przedszkola to beda chorowac...
    • elle29 Re: Klęska urodzaju 07.10.05, 20:56
      Husasiu, druga taka okazja może się już nie powtórzyć. Doceniono Cię, na pewno sobie poradzisz.
      To nie jest takie straszne. Wszystko da się pogodzić :-)
      Pamiętaj, nie ilość ale JAKOŚ kontaktów z dzieckiem jest ważna.

      Życzę dobrych wyborów :-) !
      • limet Re: Klęska urodzaju 07.10.05, 22:38
        Moja córcia nie zgodziłaby się z tym. Dla niej jest ważna ILOŚĆ czasu. Czy nam
        się to podoba czy nie. A ten slogan wg mnie nie jest prawdziwy. Główna jego
        zaleta - wygodny dla nas
        • bedada Re: Klęska urodzaju 08.10.05, 12:17
          Niestety popieram moją poprzedniczke . Dla mojego dziecka liczy się też ilość
          wolnego czasu. Moge siedziec w kuchni,gotować obiad , abym tylko była w domu!
          Nie weim ,czy jak dzieci pójda do przedszkola będzie Ci łatwiej. Moje dziecko
          poszło od września do przedszkola. Całe szczęście jeszcze nie chorował( raz
          tylko pani zadzwoniła,że Marcel zwymiotował!Na szczęście coś mu tylko
          zaszkodziło)I wcale nie jest mi łatwiej.Pracuję od 9-17 w domu jestem ok
          17,45.Z przedszkola odbiera go na zmiane ,moja mama,moja siostra i dochodząca
          niania. Moje dziecko jest ciagle stęsknione za mną,ciagle sie dopytuje dlaczego
          po inne dzieci przychodza mamusie,a ja po niego niechcę przyjść.
    • mamaemilii Re: Klęska urodzaju 10.10.05, 15:51
      I jaka decyzja, Asiu?
      Jeśli jeszcze mogę coś doradzić, to wsłuchanie się w siebie. Ja idąc do nowej
      pracy wcale tego nie planowałam, ale kiedy chciano mnie zatrudnić, na 90% byłam
      pewna, że tego chcę. To pozostałe 10% to właśnie niepewność z powodu Emilki, że
      będzie jej źle itd.
      Jeśli czujesz, że powrót do starej pracy to wyjątkowa szansa, na którą
      czekałaś - to wracaj :) Wszystko się przecież jakoś ułoży, bylebyś była pewna,
      że tak miało być.
      • husasia Uff, w końcu podjęłam decyzję 18.10.05, 11:52
        Jak na osobę, która ma być kierownikiem to zdecydowanie za długo u mnie trwa
        proces decyzyjny ;). Nie zdecydowałam się na powrót do starej firmy i pracę na
        cały etat. Połechtali moją ambicję ale wolę na razie więcej czasu spędzać z
        dziećmi. Poza tym już teraz nie zawsze wyrabiam się z gotowaniem, praniem,
        prasowaniem, sprzataniem itd. Nie mam ochoty zarobic się i padać na nos.
        Zdecydowałam się jednak na pewne zmiany. Od listopada zatrudnię opiekunkę, żeby
        mogła zastępować moją mamę, a dzieci miały czas przyzwyczaić się do nowej
        osoby. Chcę też inaczej ustawić godziny swojej pracy. Od wiosny
        najprawdopodobniej zacznę pracę na cały etat. Tu gdzie pracuję lub w starej
        firmie. Na całe szczęscie, szefowa powiedziała, że moge wrócić kiedy zechę :).
        Tak więc ostateczna decyzja wciąż jeszcze przede mną.
        • asia_z Re: Uff, w końcu podjęłam decyzję 19.10.05, 10:14
          husasiu, trzymam kciuki :)
Pełna wersja