asia_z
11.10.05, 16:44
Miłe Babki,
kiedy urodziła sie sześcioletnia obecnie Julka, pracowałam na wysokich
obrotach, pozwolilam sobie na trzymiesieczny urlop. Przy Krzysiu -
"niefartowanie" termin porodu zbiegl sie z terminem zamykania projektu no i
jakos tak wyszło ze nie mialam wolnego praktycznie w ogole, choc przez jakis
czas moglam pracowac w domu. Potem zasuwałam jak mały samochodzik, donoszac
kaske i spotykając własne dzieci głownie spiące.
W te wakacje udało mi się spędzic tydzień z moimi dzieciakami i..
postawiłam wszytsko do góry nogami.
Odeszłam z biura.
Zaczęłam pracowac w domu.
Za trzykrotnie mniejszą kasę.
Ale.. żałuje, że nie zrobiłam tego wczesniej. Nie stac nas na właściwie zadne
przyjemności, a jednak widzę, jak rosną dzieciaki, jak Julce rusza sie ząb,
jak Krzys opanowywuje siadanie na nocniku i ryczec mi sie chce z radości, że
wreszcie zdobyłam sie na taką decyzję.
polecam :))
pozdrawiam cieplutko,
a.