aniawroclaw1
15.11.05, 10:15
Trafiłam wreszcie na fajną opiekunkę. Młoda dziewczyna - pelna radości zycia
i pomysłów energiczna i z inicjatywą. Córeczka ją b. polubiła - dziewczyna
widac,że dużo w ciągu dnia pracuje z Małą, bo jest wiele śladów na to
wskazujących ( kolrowanki, wycinanki, plastelina, wspólne pranie ubranek dla
lalek, itp, itd. )
Wreszcie trafiłam na fajną dziewczynę - to czwarta opiekunka, kochana
dziewczyna.
Jest u nas dwa miesiące.
Ale.
Dziwne zbiego okoliczności powdujące NAGŁE znikanie opiekunki - tata połamał
nogi, grypa jelitowa, wczoraj w ciągu dnia wybiegła bo tata nieprzytomny lezy
w spzitalu. dzisiaj rano sms - opiekunka jedzie ze swoim tatą w śpiączce
karetką pogotowia do Warszawy.
Mąż pracuje w domu więc na szczescie jest kto z dzieckiem w razie nagłego
nieszczęścia opiekunki zostać.
Co o tym sądzicie ??
Otóż znając nazwisko opiekunki i miejsce pracy jej ojca ( ordynator pewnego
odziału w niewielkiej miejscowości k. wrocławia ) zadzwoniłam aby mieć
pewność, że opiekunka nie kłamie. Zbiezność tragedii wydała mi się trochę
dziwna...
niestety. Przekonałam się, że tata nie może być w śpiączce i jednocześnie
rozmawiać ze mną.
Postanowiłam ją zwolnić.
i znowu zacznie się szukanie nowej, kochanej, której mozna ufać ...