Dodaj do ulubionych

Mamy które są w domu z dziećmi

16.02.06, 10:59
Obserwuj wątek
    • annaskor Re: Mamy które są w domu z dziećmi 16.02.06, 11:20
      Witam wszystkie klubowiczki. Jestem tu po raz pierwszy i trochę mi ni nie wyszło:).
      Mam 34 lata, 2 kochanych szkrabów: Olę (26.09.2000) i Michasia (2.07.2002).
      Jestem "na utrzymaniu" męża:). No właśnie, opiekuję się dziećmi od urodzenia
      Oli, czyli już ponad 5 lat. Kocham swoje maluchy, ale mam już dość siedzenia w
      domu i wykonywania ciągle tych samych czynności, tym bardziej że od kiedy dzieci
      chodzą do przedszkola infekcja dopada naszą trójkę co miesiąc.
      Martwię się sytuacją na rynku pracy. Mam już swoje latka, małe doświadczenie
      zawodowe i boję się tej potencjalnej pracy, a zdrugiej strony jej pragnę. Czy to
      normalne? Jakie są Wasze odczucia?
      Pozdrawiam wszystkie mamy
      • wmk75 Re: Mamy które są w domu z dziećmi 17.02.06, 17:09
        Ja nie siedziałam długo z dzieckiem w domu, więc nawet nie wiem jak to jest
        kiedy tęskni się za pracą...Jednak jestem w stanie Cie zrozumieć. Dzieci z
        czasem stają się coraz bardziej samodzielne, coraz mniej potrzebują naszej
        opieki, a my mamy coraz więcej czasu...i co wtedy...Fajnie jeśli mąż zarabia
        tyle, że spokojnie może utrzymać rodzinę, ale taki komfort finansowy to nie
        wszystko. Praca daje możliwość nauki, rozwoju, spotykania się z innymi ludźmi,
        poszerzania wiedzy itd. Może w Twoim przypadku mogłabyś zacząć pracować gdzieś
        na pół etatu? Moim zdaniem to idealne rozwiązanie dla młodych matek.
        Ja niestety pracuję w takiej branży, że pół etatu nie wchodzi w rachubę
        (głównie dlatego, że zrobiłby się z niego cały etat-nadgodziny są na porządku
        dziennym). Może jednak Tobie się uda.
        A i jeszcze jedno. Czemu się boisz potencjalnej pracy?

        Powodzenia!
        ---------------------
        Wioletta mama Tomka 2-latka i 2/12
        • annaskor Re: Mamy które są w domu z dziećmi 17.02.06, 17:33
          Boję się że nie będę potrafiła pogodzić obowiązków w domu z pracą. A jeśli
          chodzi o pracę (jeśli ją w ogóle znajdę), że sobie nie poradzę. Mam chyba taki
          mały kompleks, że ja 34-letnia kobieta z 2 dzieci nie jest w stanie konkurować z
          młodymi kobietami. Wiem że może jest to śmieszne i głupie myślenie, ale mnie ono
          nie opuszcza. Mając trochę więcej czasu po pójściu dzieci do przedszkola
          postanowiłam zrobić coś dla siebie i zapisałam się na dwa kursy: jęz.
          hiszpańskiego (bo bardzo go lubię) i angielskiego (bo jest niezbędny). I wiesz
          co? Jestem najstarsza (śrenia różnica wieku 10 lat:) i jedyną żoną i matką w
          grupach. Po pierwszych zajęciach miałam doła, zastanawiałam się co ja tam robię,
          po co wydaję ciężko zarobione pieniążki. Chciałam zrezygnować, ale zawzięłam się
          w sobie, bo bez znajomości języków teraz ani rusz.
          Przeglądam oferty pracy i mam blokadę - zwyczajnie boję się jej wysłać, dziwne
          co? Myślę sobie, że i tak nie mam szans. Mam przykre doświadczenia po rozmowach
          kwalifikacyjnych (chodzi mi o to że pracodawcy byli zainteresowani dopóki nie
          dowiedzieli się że mam małe dzieci).

          Pozdrawiam,
          Ania mama Oli (5,5) i Michałka (3,5).
          • zuzanna56 Re: Mamy które są w domu z dziećmi 17.02.06, 19:56
            Nic się nie martw. Ja mam dwoje dzieci 5 i 9 lat i byłam tylko na urlopach
            macierzyńskich. Na szczęście mam taki zawód, że mogłam pracować na pół etatu
            gdy dzieci były małe.
            Jeśli się tylko chce, można pogodzić pracę i opiekę nad dziećmi. Ale oznacza to
            np. gotowanie obiadu na dwa dni o godz. 21.00.
          • wmk75 Re: Mamy które są w domu z dziećmi 17.02.06, 20:57
            Pomyśl też o tym, że masz komfort, że pracujesz, bo chcesz i lubisz a nie, bo
            musisz...Jak mniemam interesuje Cię praca w biurze, więc śmiem twierdzić, że
            nie ma takich obowiązków z którymi byś sobie nie dała rady. Języki? świetnie,
            bo bez nich teraz ani rusz...A tą średnią wieku to się nie martw. W moim dziale
            są dwie osoby starsze ode mnie i 31 lat czyli tyle ile ja mam w mojej branży to
            już sporo...
            Co do rozmów kwalifikacyjnych to też miałam przykre doświadczenia, ale
            nauczyłam się, że jakkolwiek by mi zależało na pracy to na spotkanie muszę iść
            na luzie, tak jakby to było spotkanie biznesowe z partnerem a nie z
            potencjalnym pracodawcą.
            Życzę Ci na prawdę powodzenia! zobaczysz że się uda.

            ---------------------
            Wioletta mama Tomka 2-latka i 2/12
          • katia221 Re: Mamy które są w domu z dziećmi 23.02.06, 13:20
            Ja jeszcze matką nie jestem, ale przytoczę przykład mojej mamy. Zanim urodziła
            dzieci - czyli mnie i moją siostrę - pracowała w urzędzie, za biureczkiem,
            praca całkiem całkiem i w dodatku niegdyś dobrze płatna. Po urodzeniu mojej
            siostry po macierzyńskim wzięła wychowawczy, wróciła do pracy, później
            urodziłam się ja i tu już po macierzyńskim nie miała gdzie wrócić - firmę
            zamknięto. Mama znalazła pracę jako sprzątaczka na niecały etat w komendzie
            policji - blisko domu. Czas pracy - kiedyś od 7 do 12, później popołudnia.
            Miała dużo czasu, który mogła poświęcać nam - co dla mnie i mojej siostry było
            bardzo ważne. Wiem że ona żałuje utraty tamtej pracy - i nie dziwi mnie to. Ale
            dla mnie ten czas, który z nią spędzałam był najlepszym czasem - wracałam ze
            szkoły i mama była w domu, zawsze był przygotowany pyszny obiadek, było z kim
            rozmawiać, itp. nie musiałam siedzieć na świetlicy i czekać aż moi robiący
            karierę rodzice mnie odbiorą.
            Nie dołuj się tym, że jesteś najstarsza na kursie - to nie ma znaczenia.
            U mnie na studiach zaocznych jest może 5 osób, które 30-stkę przekroczyły już
            trochę czasu temu i wiesz co: to właśnie te osoby się najlepiej uczą, zdają
            egzaminy za pierwszym podejściem, itp.
            Nie patrz na innych - żyj swoim życiem - chcesz się uczyć to ucz - na pewno
            znajomość języków bardzo ci się przyda.
            I pamiętaj, że masz coś naprawdę cennego - dzieci - żadna kariera nie zastąpi
            ci ich miłości.
            Poza tym ile to się człowiek w pracy czasem nerwów naje - zwłaszcza jak ma
            jakiegoś niedorozwiniętego szefa........
            • annaskor Re: Mamy które są w domu z dziećmi 23.02.06, 15:33
              Witaj katia221 to baaaaaaaaaaardzo miłe co napisałaś, bardzo Ci dziękuję. Na
              pewno nic mi nie zastąpi ich miłości:) Cudowne są te chwile kiedy domagają się
              żebym trzymała ich za rączkę kiedy zasypiają:)kiedy mówią, że mnie kochają jak
              nikogo na świecie, kiedy mówią, że jestem ich królową itd........ :)
      • husasia Re: Mamy które są w domu z dziećmi 20.02.06, 10:28
        Jak mi jeszcze raz któraś napisze, że 30 lat to już dużo to wam chyba skórę
        przetrzepię ;). Ja mam świadomość tego, że jestem w komfortowej sytuacji bo
        pracuję na 3/4 etatu mając dwójkę małych dzieci i wyrozumiałe szefostwo. Pracę
        udało mi się utrzymać będąc na rok na wychowawczym. Ale ja naprawdę nie czuję
        się gorzej w porównaniu do młodszych dziewczyn w pracy. Wprost przeciwnie -
        widzę, że często procentuje moje doświadczenie, wcześniejsze kontakty, jako-
        takie obycie. Zauważyłam, że teraz jestem poważniej traktowana niż przed
        urodzeniem dzieci, szczególnie przez starsze osoby w pracy. Nasz wiek też może
        być atutem.
    • 1iwona5 Re: Mamy które są w domu z dziećmi 18.02.06, 15:08
      Witaj annaskor, chcialam Cię trochę pocieszyć tym, że ja jestem w podobnej
      sytuacji a może w jeszcze gorszej. Tez siedzę z dzieckiem w domu, mieszkamy u
      moich rodzicow, mąż pracuje za granicą, a tu na wsi jest juz calkiem do bani,
      tylko wegetacja. Synka mogłabym juz wyslac do przedszkola (w styczniu skonczyl
      3 latka), ale niestety na tej zapyziałej polskiej wsi nie ma przedszkola, wiec
      nie mam co zrobic z dzieckiem, jakby cudem udalo mi sie znalezc jakas prace. Na
      rodziców tez nie moge narazie liczyc, bo oboje pracuja na urzedniczych
      stanowiskach a do emerytury im jeszcze troche brakuje.Tez myslalam o pojsciu na
      kurs jezykowy albo jakis inny, ale to niestety wiaze sie z duzymi wydatkami, bo
      do najblizszego miasta, gdzie takie kursy sa, mam 25km wiec trzeba dojechac
      (koszt), a wlasnie jestesmy z mezem w trakcie zbierania na wlasne mieszkanie,
      wiec szkoda mi troche tych ciezko zarobionych pieniedzy tak wydawac na lewo i
      prawo.Z drugiej strony zdaje sobie sprawe z tego, ze taki kurs to inwestowanie
      w siebie, ale uwierzcie mi kobiety, my teraz o niczym innym nie marzymy jak
      tylko o wlasnym kacie.
      A ja z dnia na dzien jestem coraz bardziej przekonana (zalamana), ze nie uda mi
      sie znalezc zadnej pracy, czas mija mi doswiadczenia nie przybywa a na moje
      miejsce jest tysiac innych kobiet, ktore nie maja meza, dzieci a wiadomo, ze to
      w znalezieniu pracy dzisiaj nie pomaga a wrecz przeciwnie.Nie chce juz siedziec
      w domu, moze dziwnie to zabrzmi ale jestem "spragniona" pracy i tych wszystkich
      problemów z nia zwiazanych.
      Annaskor jesli chcialabys pogadac to podaje nr gg 1835531, moze znajdziesz
      chwile by troche poplotkowac.Pozdrawiam wszystkie mezatki w podobnej
      nieciekawej sytuacji.
      • maszyniakowa Re: Mamy które są w domu z dziećmi 19.02.06, 22:28
        Rany, jakbym siebie widziała. Też siedzę z dwójką maluchów w domu. Od czasu do
        czasu chodzą do przedszkola, wtedy ja szukam pracy, a potem chorują, więc nawet
        nie mam jak pojechać na rozmowę kwalifikacyjną i tak w kółko. Moja sytuacja
        jest bardzo podobna do tej, którą opisała annaskor. Pozdrawiam, trzymajcie się
        kobiety. Gośka
      • annaskor Re: Mamy które są w domu z dziećmi 20.02.06, 10:57
        Witaj 1iwona5, chore są te realia. Chcemy mieć dzieci to nasze pragnienia, a
        kiedy je już mamy to jesteśmy spychane na margines, bo mog a być z nami tylko
        same problemy w pracy jak sądzą pracodawcy:((((

        A może pomyślałabyś o prywatnym przedszkolu. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale
        ostatnio obiło mi się o uszy że jest jakiś program dofinansowywany przez Unię
        Europejską. To się chyba nazywa Małe Wiejskie Przedszkola. Dotyczy to wybranych
        województw, ale nie jestem pewna jakich. Warunkiem jest też to, aby osoba która
        zakłada takie przedszkole mieszkała na wsi i znała lokalną społeczność. Trzeba
        było chyba napisać jakiś plan i wizję takiego przedszkola. Wrzuć w wyszukiwarkę
        to znajdziesz. Może to byłaby propozycja dla Ciebie, miałabyś opiekę dla
        maluszka i dla siebie zajęcie?

        Ja aktualnie mieszkam w Poznaniu, a pochodzę z Radomia. Nie mamy tu rodziny, ani
        mieszkania. Jeśli chodzi o to ostatnie to pozostaje nam kredyt hipoteczny.
        Szukamy jakiegoś M2, ale ceny są zabójcze...
        Pozdrawiam wszystkie kobietki
        Ania
        • 1iwona5 Re: Mamy które są w domu z dziećmi 20.02.06, 12:18
          Hej annaskor to znowu ja.Dzieki za pocieszenie. Z tym przedszkolem to masz
          racje jest takie i u nas, ale moje dziecko w styczniu skonczyło trzy latka a
          dla takich dzieci zabraklo pieniedzy, by ich przyjac do przedszkola. Jak pech
          to pech, prawda? Z mezem podjelismy meska decyzje i kwiecien/maj wyjezdzamy do
          miasta, narazie pewnie na stancje(znowu powtorka z przeszlosci),ale jak chcemy
          kupic mieszkanie to musimy byc tam na miejscu.Ja mam tez "ambitny" plan
          znalezienia jakiejkolwiek pracy, bo teraz juz nie moge grymasic i wybierac, a
          syna moze uda nam sie tam gdzies wyslac do przedszkola (jak jeszcze zechca nas
          przyjac tak w maju).
          Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia.
    • belina5 Re: Mamy które są w domu z dziećmi 22.02.06, 20:20
      hej ja mam 23 lata i 2,2-letniego synka. Bardzo chcialabym isc do pracy
      poniewaz mam serdecznie dosyc siedzenia caly dzien sama i gadania do siebie
      ewentualnie do synka. chcialabym isc do pracy bardzo ale szkoda mi malego
      przedszkole odpada, opiekunka chyba tez sama nie wiem. on nie chce nawet na
      chwile zostac z wlasna babcia. nie chce go narazac na stres, a poza tym nie
      chce zeby cale wakacje siedzial w miescie w blokach(jakbym pracowala tak by
      musialo byc). a jak bede z nim mam mozliwosc spedzenia ich na wsi. po prostu mi
      go szkoda. Czy jestem nadgorliwa?????
      • annaskor Re: Mamy które są w domu z dziećmi 22.02.06, 21:42
        witaj
        nie jesteś nadgorliwa:) kiedy dowiedziałam się, że spodziewam się dziecka nie
        pracowałam, więc po urodzeniu się córci nie miałam gdzie wrócić. Podobnie po
        urodzeniu synka. Tak mi się w życiu układało + przeprowadzki międzymiastowe:)
        Musiałam liczyć tylko na siebie, nie miałam w pobliżu rodziny. Poza tym szkoda
        mi było dzieci. Nie wyobrażałam sobie tego jak mogłabym je zostawić pod opieką
        obcej osoby zwłaszcza, że przeproadzaliśmy się kilka razy i dzieci na swój
        sposób to przeżywały.
        Efekt jest taki, że jestem z nimi od 5,5 roku. Jestem szczęśliwa, że mogłam i
        nadal mogę być z nimi i opiekować się wtedy kiedy mnie najbardziej potrzebują,
        ale czasami mam dość. Tak jak napisałam na początku, są dni, kiedy pragnę pracy,
        oderwania się, rozwijania w inny sposób niż tylko (i aż..)poprzez bycie mamą.
        Czasami budzę się w nocy i czuję lęk zadając sobie pytanie co dalej, jaka jest
        moja przyszłość na gruncie zawodowym? Poza tym nie mamy swojego mieszkanka, więc
        dodatkowa pensja bardzo by się przydała.
        Nie wiem jakby to było gdybym pracowała, a maluszkami opiekowała się opiekunka.
        Pewnie dzieci przyzwyczaiłyby się i ja również.
        Pozdrawiam Was kobietki ciepło,
        Ania
        • belina5 Re: Mamy które są w domu z dziećmi 22.02.06, 22:52
          ja tez jednego dnia ciesze sie ze jestem z moim synkiem a drugiego mam handry i
          wyzywam sie na wszystkich. My tez nie mamy swojego m i dodatkowa pensja by sie
          przydala a poza tym skonczylam trzyletnie studia za ktore dalam ponad 10tys zl
          i szkoda mi teraz siedzenia w domu i zajmowaniem sie domowymi obowiazkami. nie
          po to to konczylam!!! faceci maja duzo lepiej!
    • tufda Re: Mamy które są w domu z dziećmi 22.02.06, 22:19
      ja też jestem (mam naszieję, że chwilowo) w domu z dziećmi. I każdy mi mówi,
      żebym cieszyła się każda minutą tego czasu ale ja mam często mieszane uczucia.
      Chce się byc z dziećmi ale chce się też do ludzi. Rozmawiac na inne tematy niż
      kupa, zupa i choroby. Poza tym boję się jak to będzie z powrotem do pracy, czy
      nie skończy się na "Laurce" zaraz na następny dzień po moim powrocie. A kto
      potem zatrudni mamę z dwójką małych dzieci?
      • marta76 Re: Mamy które są w domu z dziećmi 23.02.06, 00:53

        czesc dziewczyny:)))skad ja to wszystko znam.Siedziałm w domu prawie 4 lata,az
        synek poszedł do przedszkola.Wrociłam do poprzedniej pracy ,na gorsze warunki i
        do innego działu.Po dwóch dniach pracy okazało sie,że synek jest chory i moja
        mama wzieła zwolnienie.Nastepna choroba (ospa) i ja poszłam na 2 tygodnie
        zwolnienia.Potem maż,potem rodzice i tak wkółko.Wstaje o 6 przychodze do domu
        po 18.00.Przez dwie godziny siedzi z synkiem siostra.Ja po powrocie do domu
        padam i zasypiam.Co dwa tygodnie szkoła.Podjelismy decyzje z mezem odchodzę z
        pracy.Dodatkowo w pracy panuje tak tragiczna atmosfera,ze szkoda gadac.We
        wrzesniu koncze 30 lat.Tez sie boję co będzie dalej,ale decyzję już podjęłam.
        • belina5 Re: Mamy które są w domu z dziećmi 23.02.06, 11:16
          zazdroszcze ci tego ze masz z kim dzieciaka zostawic, ja nie mam takiego
          komfortu! Liczymy z mezem tylko na siebie, nie mamy nawet jak wyjsc gdzies
          wieczorem doslownie na godzinke. NIE MA TAKIEJ MOZLIWOSCI!!! kiedy musze isc do
          lekarza to z dzieckiem do banku tez z dzieckiem. wiec nawet jakbym chciala isc
          do pracy to przeciez musze kogos miec zeby np. isc na rozmowe kwalif. opiekunki
          z dnia na dzien nie znajde a poza tym nie moge sobie na nia pozwolic dopoki nie
          pojde do pracy. wiec bledne kolo sie zamyka. beznadziejna sytuacja, nie?!!
          • zuzanna56 Re: Mamy które są w domu z dziećmi 23.02.06, 15:34
            Witajcie.
            Niezbyt długo byłam z dziećmi w domu, dość szybko wróciłam do pracy na pół
            etatu a potem na cały. Robiłam też tłumaczenia i udzielałam korepetycji.
            Czasami płakać mi się chciało, bo nie mogłam byc np. na Dniu Matki w
            przedszkolu albo odebrać dziecka o 13 bo o tej porze byłam w pracy i w
            odbieraniu i przyprowadzaniu dzieci ze szkoły i przedszkola pomagają mi rodzice.
            Pracuję w szkole i cieszę się,że mam tak dużo wolnego w lecie(w ciągu roku
            szkolnego nie bo mam półtora etatu).
            Ale wiem,że dzięki temu,że pracuję mamy ładne, własne trzypokojowe mieszkanie i
            samochód. Stać nas na wakacje i różne przyjemności. Mój mąż nie zarabia mało,
            ale dzięki temu,że pracuję mogliśmy odkładać moją pensję. Nie dostaliśmy nic od
            rodziców czy dziadków i sami musieliśmy sobie radzić. Myślę,że zrobiłam dobrze
            z powrotem do pracy choć były chwile,że nie miałam ochoty zostawiać dzieci z
            babcią.
          • annaskor Re: Mamy które są w domu z dziećmi 23.02.06, 15:44
            belina5 rozumiem twoja sytuację. w każdym mieście w którym mieszkaliśmy
            musieliśmy liczyć tylko na siebie tak jak Wy. Jak zapisałam się na kursy
            językowe i dzieci zaczęły chorować musiałam coś wymyśleć, bo szkoda mi było
            zajęć. Znalazłam starszą Panią która zostaje z maluchami kiedy są chore a ja mam
            zajęcia. Poleciła mi ją właścicielka mieszkania które wynajmujemy, gdyż ta Pani
            opiekowała się wcześniej jej dziećmi. Jej pomoc jest nieoceniona zwłaszcza teraz
            gdy my szukamy mieszkania.
            Po prostu jak się chce coś robić, a nie ma się pod ręką babci to jest to jedyne
            wyjście... choć trochę kosztuje.
            Byłam u dentystki i za 15 minut jej pracy zapłaciłam 50 zł; a opiekunce za
            siedzenie z maluszkami 3 godz. - 18 zł. Ja to sobie tak porównuję:)
            Pozdrawiam, może w najbliższym czasie wrzucę parę fotek moich szkrabów:)
              • sylwii32 Re: Mamy które są w domu z dziećmi 23.02.06, 23:04
                Hmm rozumie ze dzieci to monotonia...lub jak czasem tez zwariowana karuzela..
                Ja wychowuje swoja trójke od 14 lat bo tyle ma najstarsza córka
                Ale dopiero dzis próbuje jakos wypełznac z domku
                Tak przynajmniej zakładałam
                Kobieta z dziecmi ma małe szanse
                Ale kobieta z dzieckiem niepełnosprawnym to wierzcie mi ze katastrofa
                Tyle ze ja nie narzekam

                Pokazywałam dzieciom biedronki,krówki trawki
                Kiedys kupiłam wielkasna lupe zeby tylko polowac na stworzenia w trawie
                Rwałam wisnie czy orzechy wprost z drzewa kiedy dzieci zasmiewały sie do łez ze
                matka na drzewie.
                Wychodziłąm z załozenia ze nie zawsze musi byc idealnie byle tylko buzki sie
                smiały wszystkie
                Ucinałam gledolenie bab na przystankach jakie to biedne dziecko bo uwazam ze to
                nieprawda.Dostawałą nie raz szału
                i jedynie tylko krzyk znuszał je czasem by zamilkły
                Ale to norma kazdej kobiety która chce miec dzieci

                I wiecie co wymysliłam po tych wszystkich latach?

                Nie sadziłam ze to przyznam
                Ale okazuje sie ze na tym znam sie najlepiej
                Nie panikuje jak dziecko jedzie na bezdechu,sinieje czy ma goraczke 100 stopni
                czy wrecz ze cos niejadalnego.
                Umie sobie z tym poradzic
                Nie mam problemu ze zrobieniem jedzenia za 5 złoty jesli taka jest koniecznosc.
                Nie histeryzuje ze dziecko płacze bo cos mu dolega
                Wiem co mu podsunac kiedy pieruńsko sie nudzi
                Rzuciłam palenie bo szkodzi dziecku,nie pije bo nieznosze tego
                A dziergam jak mam spokoj w domku
                Jak dzieci potrzebuja spokoju wiem co kazde lubi robic i sprawia mi przyjemnosc
                rozwijanie ich zainteresowan.
                Przytulam bo lubie przytulac sie sama i chcetnie spełniam małe ich prosby bo
                lubie widziec radosc takiego maluch i to ze czuje sie dumny,zauwazony.
                Ja wtedy widze iskierki szczescia

                No i tak mogłabym pisac jeszcze wiele
                Chodzby łazenie z dzieckiem po deszczu bo łatwiej i czyscie sie oddycha a
                dzieci lubia wode
                I wierzcie mi ze mineło mase czasu
                tak jak z pisaniem tutaj-:)))
                A mnie oswieciło ze ja chce to robic nadal
                Ze włąsciwie nadal marzy mi sie zupki,kupki i zały ten zgiełk

                O ironio losu wielu by powiedziało ale uznałąm ze dzis bede szukac pracy przy
                włąsnie dzieciach bo mi tego wszystkiego brakuje
                Starsze dzieci maja juz swoje sprawy,wojny i humory.
                Moje nadal bardzo mnie kochaja.całuja jak ida do szkoły,całuja jak wracaja
                zawsze sie mna opiekuja-:)))Ale tez chca troche oddechu
                Mam nadzieje ze beda dobrze wspominac swoje dziecinstwo i to samo beda
                pokazywac swoim dzieciom.Ze naucza je kochac ksiazki tak jak ja poswiecaja na
                ich czytanie duzo czasu
                Wszystko to owocuje.......
                Pozdrawiam-:))

                  • belina5 Re: do sylwii 24.02.06, 08:54
                    czytajac to wszystko stwierdzam ze nie ma co inwestowac w wyksztalcenie corki,
                    czyz nie tak?? bo predzej czy pozniej i tak bedzie siedziec w domu bawiac
                    dzieci! Przykre ale prawdziwe!
                    • sylwii32 Re: do sylwii 24.02.06, 09:59
                      Mam dwie córki a i owszem inwestuje w ich nauke
                      Moze kiedys zechce zrobic to co ja,ale kto powiedział ze napewno?
                      Moze stac ja bedzie by najac taka co studiuje lub nie moze wrocic do pracy i
                      pozwoli jej miec zrodki na zycie?
                      Zycie nasze jest zagadka i wiemy co za nami
                      Musimy wiedziec tez co chcemy dac naszym dzieciom
                      Szkoda ze nie jestes w stanie pojac ze inwestycja w dziecko to najlepsza z
                      mozliwych.
                      A uwazam ze nawet wychowujac cudze dzieci mozna przy tym czuc sie szanowanym
                      Jakby nie było poprzez dziecko włąsnie niania zostawia na zawsze slady swojej
                      obecnosci w tej rodzinie...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka